Nadzieja. Tusk boi się ulicy

fot. Bartosz Kalich
fot. Bartosz Kalich
Dodano: 20/10/2026 - Nr 43 z 21 października 2026

Rządowe media wymyśliły kłamstwo, że nożownik z miasteczka pod Trybunałem zaatakował policjantkę. Wcześniej do miasteczka wysłano nieudolnego prowokatora, który wykrzykiwał, że ma broń palną. Został wyprowadzony przez organizatorów. Władza ucieka się do goebbelsowskich kłamstw mających zdyskredytować manifestantów, bo boi się ulicy. Dowodami na to są fakty, że pod jej wpływem wycofywała się z zajęcia Trybunału we wrześniu, a ostatnio zmieniła zdanie i dopuściła obrońców do zatrzymanego, który rzekomo miał sobie tego nie życzyć. Wniosek nasuwa się sam: warto być na ulicy.

Donald Tusk obawia się ulicy, bo to wynika z jego politycznych doświadczeń. Gdy rządził w latach 2007–2012, to po masowych protestach w sprawie ACTA, które przyciągnęły miliony głównie młodych ludzi, było jasne, że rządy koalicji PO–PSL staczają się po równi pochyłej, a jej szanse na utrzymanie władzy są zerowe.

Pacyfikacja protestów to dla Tuska igranie z ogniem

Dziś przeciwnik Tuska –

     
10%
pozostało do przeczytania: 90%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów oraz lektora na gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas [email protected]

W tym numerze