Przekaż 1,5% na media Strefy Wolnego Słowa. Dziękujemy! Przekaż TERAZ » x

OBEJRZYJ SIĘ ZA POLSKĄ \ SIEDLCE - Tu czas płynie inaczej

Na pierwszy rzut oka Siedlce wydają się niepozorne. Jednak to miasto, położone we wschodniej części województwa mazowieckiego między dwiema rzekami o zabawnych nazwach Helenka i Muchawka, ma swój niepowtarzalny klimat. Warto przyjrzeć się im bliżej, by zrozumieć urok tego miejsca.

Najstarszy pisemny przekaz o Siedlcach, nazywanych wówczas Siedlecz, pochodzi z 1448 r. Była to najbardziej wysunięta na północ część małopolskiej ziemi łukowskiej, wchodzącej w skład województwa sandomierskiego, a od 1474 r. – województwa lubelskiego. Prawa miejskie, zgodnie z lokacją miasta na prawie magdeburskim, Siedlce otrzymały 15 stycznia 1547 r. Miasto rozwijało się dynamicznie do połowy XVII w., kiedy zaczęły pustoszyć go najazdy kozackie, moskiewskie, tatarskie. W rezultacie po tętniącym życiem mieście zostały zgliszcza, w XVIII w. wydawało się, że słuch o tym mieście zaginie. Jednak tak się nie stało, bowiem w 1775 r. Siedlce odziedziczyła po swoim ojcu Aleksandra Ogińska z Czartoryskich. To jedna z dwóch najważniejszych postaci w historii miasta (o tej drugiej za chwilę). To Ogińskiej i zainicjowanej przez nią XVIII-wiecznej przebudowie zawdzięczamy zachwycający i dzisiaj pałac Ogińskich, który obecnie mieści siedzibę Uniwersytetu Przyrodniczo-Humanistycznego w Siedlcach.
W pobliżu pałacu znajduje się założony przez dziedziczkę Ogińską park Aleksandria – ulubione miejsce wypoczynku siedlczan. Przebudowany w stylu sentymentalnym, mimo burzliwej historii i wojen, podczas których doznawał uszczerbku, warto go zobaczyć. O jego historii świadczą ponaddwustuletnie drzewa, kto wie, być może niektóre z nich sadziła Aleksandra Ogińska?
Drugim najbardziej znanym siedlczaninem jest osoba, która… nigdy w Siedlcach nie była i na 99 proc. nigdy o Siedlcach nie słyszała. To genialny, tworzący w XVII w. w Hiszpanii, a pochodzący z Grecji malarz – El Greco, którego dzieła na światowych aukcjach osiągają dzisiaj wartość kilkudziesięciu milionów dolarów.
(fot. Jarosław Grudzinski - Fotolia)

W 1964 r. dwie pracownice Instytutu Sztuki Polskiej PAN odkryły zapomniany obraz mistrza na plebanii drewnianego kościoła w pobliskim Kossowie Lackim. „Ekstaza Świętego Franciszka”, bo o niej mowa, do dzisiaj cieszy oko zwiedzających w siedleckim muzeum diecezjalnym. Niewiele jest miejsc na świecie, gdzie można oglądać dzieła tak wybitnego artysty. Siedlce znajdują się w tym elitarnym gronie. Warto tam się udać, to w końcu tylko 100 km od Warszawy.


Artykuł przygotowany przez redakcję we współpracy z Instytutem Biznesu oraz Fundacją Polskiego Godła Promocyjnego