Tomasz Panfil

„Granica wre życiem. Partia za partią, noc w noc, idą za granicę. Przemytnicy pracują wściekle. Ledwie starcza im czasu na przepicie zarobionych pieniędzy”. „Czerwony” Związek Sowiecki, zagłodzony przez bolszewików, przyjmie każdą ilość towaru z „białej” Polski. Gorzej, że w drugą stronę idą sabotażyści, przeszkoleni w agitacji i terrorystycznej robocie komuniści, zbolszewizowani Ukraińcy, Żydzi i Białorusini na polskich papierach.   Rozmaite pomysły na ochronę wschodniej granicy Rzeczypospolitej nie sprawdzały się. Ubytek dochodów skarbu państwa spowodowany przemytem był w sumie najmniejszym złem. Gorsza była sowiecka infiltracja, przenikanie komunistycznej agentury. Również z terytorium Litwy wychodziły uzbrojone grupy, których zadaniem było zabijanie Polaków i niszczenie ich...
Lata 60. XX w. są intrygującym czasem historii. Ich początek to niesłychana kumulacja kryzysów, kiedy co chwila świat stawał na krawędzi wojny jądrowej. Zestrzelenie nad Związkiem Sowieckim wywiadowczego U-2 w 1960 r., błyskawiczna i zaskakująca dla Zachodu budowa muru berlińskiego w 1961 r. i wreszcie kryzys kubański w 1962 r. – polityka ówczesna przypominała jazdę górską kolejką, z niemal stuprocentową pewnością końcowej katastrofy. A potem… nastąpiło przesilenie. Dzięki wysiłkom prezydenta Johna F. Kennedy’ego napięcie wyraźnie opadło. Rosnący dobrobyt, wchodzenie w dorosłość roczników urodzonych po wojnie, sprawiły, że społeczeństwa zachodnie postanowiły zapaść na zbiorową amnezję, zapomnieć o tej pechowej połowie kontynentu, którą oddano w komunistyczny zarząd. Mur przestał...
Nie wszystkie drogi wiodą do celu. Jedne biegną pozornie prosto, lecz przebycie ich kosztuje mnóstwo wyrzeczeń. Inne wiją się kapryśnie. Niektóre wiodą na manowce, w mgły i zwodnicze tumany. Jeszcze inne kuszą wygodą, a kończą się upadkiem w przepaść. Tak wiele dróg kusiło Polaków obietnicą czekającej u celu wolności. Gdy patrzymy dziś z perspektywy stulecia, wybory zdają się nam proste, decyzje oczywiste. Jednak wówczas, gdy trzeba było opowiadać się po którejś ze stron, co z kolei miało realne konsekwencje, sprawy wyglądały na zdecydowanie trudniejsze.     Prosta logika i współczesne podręczniki każą nam wierzyć, że na początku XX wieku przed Polakami oczekującymi na „wojnę sprawiedliwą o wolność ludów”, możliwości stały dwie. Pierwsza to wspierać Rosję (i liczyć na pomoc...
„Geniuszem wodza, męstwem żołnierza, wysiłkiem narodu” – to piękne zdanie widnieje na medalu wybitym z okazji 10. rocznicy zwycięskiej Bitwy Warszawskiej. Jednak gdy patrzymy na ówczesne wydarzenia z perspektywy dzisiejszej wiedzy, może nasunąć nam się myśl, że na numizmacie powinny znaleźć się jeszcze inne słowa – takie, które oddadzą zasługę ludziom działającym w tajemnicy na tyle głębokiej, że prawdę o ich wkładzie w polskie zwycięstwo nad bolszewikami znało niewielu. To wyrazy uznania dla wytężonej pracy kryptologów. Armia niepodległej Rzeczypospolitej tworzyła się z marszu i w walce. Od listopada 1918 r. trwała wojna z Ukraińcami, w grudniu wybuchło skierowane przeciwko Niemcom Powstanie Wielkopolskie, w styczniu na Śląsku Cieszyńskim zaatakowali Czesi, w lutym zaś doszło do...
Dla Polski, odrodzonej po dziesięcioleciach niewoli, germanizacji i rusyfikacji, dzieci były największym skarbem. Były przyszłością, obietnicą lepszego jutra, nadzieją. Rówieśnicy Niepodległej, Dzieci Wolności były najlepszym, co osiągnęła Polska w ciągu krótkich 19 lat suwerennego bytu – pokoleniem kochającym Ojczyznę, gotowym żyć i pracować dla Niej. I choć w Polsce „nie chciał nikt, żeby dzieci walczyły”, to w chwili próby nikt nie był zdziwiony, gdy okazało się, że stanęły one w pierwszym szeregu. Geniusz Victora Hugo stworzył postać Gavroche’a, dwunastoletniego chłopca, który wiedziony bezbłędnie działającym u dzieci kompasem moralnym, instynktownie rozpoznając zło i wybierając dobro, staje po stronie republikańskich powstańców paryskich z roku 1832 i ginie na barykadzie przy...
Poezja. Od niepamiętnych czasów antidotum na ciężkie chwile, nazywająca rzeczy ich właściwym imieniem, odkrywająca nowe światy i rzeczywistości, stawiająca drogowskazy moralne i etyczne, katharsis. Nie każdy poeta jest przewodnikiem, odkrywcą, pocieszycielem i nie każdemu wierszowi dane jest wywołać zadumę, radość i śmiech. Polacy drugiej połowy XX w. mieli szczęście – do grona Poetów Nieśmiertelnych dołączył Zbigniew Herbert, już za życia nazwany Księciem Poetów. Poezja wielka mówi o wielkich ideach, o uniwersalnych pojęciach tworzących fundamenty kultur i cywilizacji, o postawach i zjawiskach składających się na człowieczeństwo, o najistotniejszych relacjach człowieka ze światem – tym materialnym, ale w większym jeszcze stopniu tym idealnym, duchowym. Poezja wielka może mówić...
Nie wiadomo, kogo w ostatniej ćwierci XIX stulecia bano się bardziej: diabła czy socjalisty. Dla wielu zresztą nie było między nimi żadnej różnicy. W rzeczywistości większość ówczesnych sympatyków socjalizmu była tą kategorią ludzi, którym Chrystus błogosławił w Kazaniu na Górze: „Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni”. Prawdziwi socjaliści patrzyli bowiem na świat niesprawiedliwy, świat, który chlubił się, że jest czasem rozumu i zdawał się zapominać o współczuciu, miłości bliźniego, godności i sprawiedliwości. Józef Piłsudski miał kiedyś powiedzieć, że kto nie był za młodu socjalistą, ten na starość będzie sukinsynem. Wprawdzie podobne słowa przypisuje się i Bismarckowi, i Clemenceau, ale w gruncie rzeczy mniej istotne jest, który z...
Morze nienawiści… Pod słowami komendanta Henryka Cybulskiego kryje się największa chyba klęska II RP. Tyle wspaniałych działań podjęła, wychowała niezwykłe pokolenia młodych Polaków kochających Ojczyznę tak bardzo, że nie wahali się oddać za nią życie. Jednocześnie jednak wyhodowała nienawiść tak straszną, że gdy zniknęły mechanizmy kontroli państwowej, ukraińscy obywatele II RP zaczęli mordować swych polskich współobywateli. I to na 362 sposoby. W morzu nienawiści i śmierci były jednak wyspy ocalenia. Największą z nich było Przebraże. W zderzeniu z realiami geopolitycznymi klęskę poniosła idea federacyjna Józefa Piłsudskiego, zakładająca szeroki zakres autonomii dla Ukraińców, Białorusinów i Litwinów. Potem Tadeusz Hołówko wskrzesił piękną ideę prometejską, wedle której naród polski...
Jedyny chyba moment, w którym czytelnik „Potopu” mógł poczuć sympatię do Szwedów – najezdników i łupieżców – to opis bitwy pod Rudnikiem, gdy Polacy zaskoczyli Karola Gustawa i jego przyboczny regiment: „Olbrzymi błękitny sztandar pływał jeszcze nad kołem szwedzkim, lecz kolisko zmniejszało się z każdą chwilą… Wreszcie koło królewskiego sztandaru zostało się tylko kilkunastu. Mrowie polskie pokryło ich zupełnie, a oni umierali ponuro, z zaciśniętymi zębami; żaden rąk nie wyciągnął, żaden nie zawołał o litość”. Wierność i niezłomność – cechy tak bardzo cenione przez Polaków – oraz śmierć w obronie symbolu. Bowiem sztandary wojskowe to coś więcej niż kawałek płótna, coś więcej niż zwykły znak. W starożytności sztandar podnoszono w obecności władcy, a więc istoty ponadludzkiej, często...
W ubiegłym roku Instytut Pamięci Narodowej stworzył świetny film animowany „Niezwyciężeni”, który obejrzało w sieci kilka milionów osób na świecie. Pojawia się w nim Jan Karski stojący przed skrytą w cieniu gigantyczną postacią, siedzącą na krześle jak na tronie. Widzimy, że to najpotężniejszy człowiek na globie, prezydent USA Franklin Delano Roosevelt. Karski wyciąga do niego rękę ze swym raportem opisującym eksterminację narodu żydowskiego. Wtedy powoli krzesło-tron i prezydent zaczynają się odwracać od bezradnego małego Polaka. My, Polacy, potrafimy – do pewnego stopnia oczywiście – zrozumieć skierowaną przeciwko naszemu narodowi jadowitą nienawiść i okrucieństwo Niemców. Pojmujemy bezduszną, zimną chęć wyniszczenia Polaków, którą od wieków prezentuje Rosja. Ale największy problem...
Szmul, syn Wolfa Ostwinda i Rebeki z domu Saudel, wybrał polskie dziedzictwo duchowe w 1915 r., kiedy uciekł z domu i został żołnierzem Legionów. Polskość od wieków była kwestią wyboru. Nie prostą, plemienno-szczepową kwestią krwi, nie efektem pokrętnych czasem i niepewnych dociekań genealogicznych. W gruncie rzeczy była to kwestia odczuwania i przeżywania kultury. Kultury będącej konglomeratem dziejów, literatury, sztuki, obyczajów, religii. Lapidarnie i najdobitniej ujął to w początkach XVI stulecia Stanisław Orzechowski, zapisując zdanie „Gente Ruthenus, natione Polonus” – „Z urodzenia Rusin, z narodowości Polak”. To w wolnej Rzeczy Pospolitej takie oczywiste: polskość się wybiera, staje się po jej stronie na podstawie aktu woli. To akt wyboru przynależności cywilizacyjnej,...
Co roku w czasie procesji Bożego Ciała tysięczne rzesze Polaków zanoszą do Boga przejmującą modlitwę wyrażającą najgłębsze pragnienia i obawy każdego człowieka: „Od powietrza, głodu ognia i wojny wybaw nas, Panie”. Jednak w polskiej historii bywały czasy tak okrutnego ucisku, beznadziei i zniewolenia, że na usta cisnęła się mickiewiczowska straszna modlitwa „…o wojnę narodów prosimy Cię, Panie”. Tak było w trakcie nocy zaborów, a także w drugiej połowie lat 40. XX stulecia, gdy Polacy tęsknie wyglądali wojny między bezwzględną Rosją Stalina a cynicznymi demokracjami Zachodu Churchilla i Roosevelta. Żołnierze wolnej Polski: konspiratorzy lat okupacji, partyzanci lasów Wileńszczyzny, obrońcy zamojskich wsi, powstańcy Warszawy – tak bardzo tęsknili za wolnością. Tak bardzo nienawidzili...
Józef Franczak, Stanisław Bizior, Antoni Kopaczewski, Stanisław Łukasik, Hieronim Dekutowski – rówieśnicy Niepodległej, urodzeni w najradośniejszym dla Polski roku 1918. Dorastali i rozwijali się wraz z wolną Polską. Oni i ich młodsi koledzy i koleżanki. Ludzie, których młodość przypadła na czasy wolności, świadomej odpowiedzialności, wytężonej pracy. Na czasy, gdy nad niemal każdym działaniem polskim dominowała idea nadrzędna: uczynić Polskę silną, zasobną, sprawiedliwą. Życiorysy tych wymienionych na początku i życiorysy tysięcy ich rówieśników są dobitnym dowodem na to, do jakiego rozkwitu przyrodzonych i nabytych cnót oraz postaw może dojść, gdy żyje się w wolności. Nie w dobrobycie materialnym, spokojnej i sytej stabilizacji, w osłabiającym wolę i chęci działania świętym spokoju...
Ludzkie działania i zaniechania, słowa i czyny, zdarzenia pomyślne i błędy – wszystko ma swe konsekwencje i odbija się echem w przyszłości. Niekiedy skutki pozornie błahego czynu objawiają się po latach i dopiero wówczas widać subtelne powiązania między wydarzeniami. Bywają one zaskakujące, jak ta konstatacja, że przyczyną klęski Cesarstwa Niemieckiego w 1918 r. była decyzja anonimowego brytyjskiego urzędnika podjęta w sierpniu na samym początku wielkiej wojny. Cuda się zdarzają nawet w polityce, lecz liczenie na to, że będą się zdarzać po wielekroć, jest szaleństwem, a nie polityką. W roku 1762, w czasie wojny siedmioletniej, gdy przeciwko Prusom wystąpiły Francja i Rosja – Prusy były już w zasadzie pokonane. Ich dwie stolice, Królewiec i Berlin, okupowały obce wojska. A mimo to...
Głębia symboli, przedziwne piękno splatających się ze sobą przepowiedni, zdarzeń i ich konsekwencji objawiają się każdemu, kto próbuje pojąć tajemnicę życia, śmierci i zmartwychwstania Jezusa. A wszystko zbiera się i kumuluje w przestrzeni Grobu Chrystusa, miejscu rozstrzygnięć odwiecznych problemów, miejscu odpowiedzi na rozterki i pytania. Miejscu, w którym trudna historia ludzkości znajduje pełne nadziei rozwiązania. Golgota, Wzgórze Czaszki – to początek i kres dziejów człowieka. Jakże trudno jest słowami opowiedzieć tajemnicę, którą mistrzowie obrazowania przekazują z łatwością przy pomocy znaków, symboli i alegorii. Dlaczego Golgota jest miejscem czaszki, dlaczego na tak wielu krucyfiksach widzimy u stóp Krzyża szczerzący zęby czerep i skrzyżowane piszczele? Dlaczego słuchamy, że...
„Niejeden szyk, zachwiany i idący już w rozsypkę, niewiasty z powrotem do ładu doprowadziły” – pisał Tacyt o germańskich kobietach, których lękali się ponoć nawet rzymscy legioniści. Imiona przez nie noszone mówiły o wojnie i walce: Gizela, Lutgarda, Hedwig. Z wojowniczością plemion germańskich kontrastowała łagodność ich słowiańskich sąsiadów, którzy z jej powodu stali się ulubionym łupem łowców niewolników. Odbiło się to w łacińskim mianie: dla Rzymian słowo „sclavus” oznaczało zarówno Słowianina, jak i niewolnika. Imiona Słowianek przekazywały coś zupełnie innego niż Germanek: Dobrochna, Dobrawa, Radosława, Bratumiła, Bożenna. Trudno w dziejach polskich wieków średnich znaleźć kobiety mogące równać się wojennymi osiągnięciami z Joanną d’Arc, Katarzyną Sforzą czy Izabellą Kastylijską...
Matka nie oczekuje wyszukanych słów, nie potrzebuje wykwintnych konstrukcji gramatycznych ani erudycji. Matka wyczuwa emocje: miłość i żal, nadzieję i rozpacz, radość i smutek. Matka kocha swoje dzieci zawsze. A dzieci wiedzą, że zawsze mogą na miłość matczyną liczyć, choćby miała być tylko i aż ostatnią pociechą w godzinie klęski i chwili śmierci. Maryja, Matka polskiego Narodu i polskich żołnierzy.   W ciszy leśnej na polanie, w światłach ognisk brzmi śpiewanie, tych za wolność co się biją, w swej opiece miej Maryjo.   Tych, co za wolność się biją, Maryja miała w swej opiece od zawsze. Rola Matki Bożej w walce toczonej przez ludzkość z siłami zła została zapowiedziana w Księdze Rodzaju. Rozdział trzeci Genesis, zwany jest Protoewangelią, gdyż alegorycznie i...
Pobita w tylu bitwach, głodująca, strajkująca i zrewoltowana Rosja uparcie trwała w szeregach ententy, wiążąc ogromne siły niemieckie, których cesarski sztab rozpaczliwie potrzebował na froncie zachodnim. Niemcy sięgnęli więc po broń ostateczną: wydobyli ze Szwajcarii Włodzimierza Lenina i jego komunistycznych towarzyszy, zaopatrzyli w gotówkę i via Finlandia odstawili na granicę. Pieniądze zainwestowane w Lenina i bolszewików przyniosły zysk wyjątkowo szybko. 7 listopada 1917 r. bolszewicy dokonali zamachu stanu, obalając legalny rosyjski rząd, 15 grudnia zawarli z Niemcami zawieszenie broni, zaś tydzień później rozpoczęły się w Brześciu Litewskim rozmowy pokojowe. Lew Trocki, bolszewicki komisarz spraw zagranicznych, przeciągał rozmowy, oczekując na bliski – jego zdaniem – wybuch...
Nie fanatyczny bolszewik Anatolij Łunaczarski, nie cyniczny nazista Josef Goebbels, nie złotousty Winston Churchill ani nie czerpiący z nich wszystkich Jerzy Urban. Największym mistrzem czarnej propagandy był Gajusz Swetoniusz Trankwillus, autor „Żywotów cezarów”. Do dziś na pierwszych władców cesarstwa rzymskiego patrzymy jego oczyma, znamy ich podłości, zboczenia i zbrodnie. A niewielu zostało przedstawionych w świetle gorszym niż Kaligula. Trankwillus, zwany Pysznym, był siódmym królem Rzymu. To jemu Sybilla zaoferowała dziewięć ksiąg zawierających przepowiednie przyszłości. Gdy się targował, spaliła trzy z nich, ale cena za resztę pozostała ta sama. Trankwillus nie dał za wygraną i wykłócał się dalej, aż koniec końców kupił… trzy księgi za cenę dziewięciu. Najwyraźniej...
Jakże ubogi jest świat materialistów. Choćby włożyli dłoń w ranę po włóczni, dotkną jedynie ciała człowieka, nie doznają niezwykłego kontaktu z sakralną sferą ducha przekraczającego wszystko co mierzalne, co do ogarnięcia zmysłami. Nigdy nie zrozumieją w pełni polskiej historii, w której rządzi „król duch”, nie dostrzegą zwycięstwa Powstania Warszawskiego, nie pojmą fenomenu Żołnierzy Wyklętych czy wreszcie Powstania Styczniowego, tego niezwykłego czasu wolności i solidarności narodowej wyrosłego w środku nocy zaborczej. Kilka lat przed 1863 r. nic nie zapowiadało powstania. Wręcz przeciwnie, wydawało się, że naród polski pogodził się z życiem pod carskim berłem i kozackim knutem. Tak też myślał nowy car Aleksander II. Żadnych marzeń Jak wspominał późniejszy członek podziemnego...
Trzy i pół roku wojny, kilkanaście milionów zabitych, jeszcze więcej rannych i okaleczonych i ani jednego sensownego planu zakończenia wojny, ani jednej uczciwej odpowiedzi na pytanie „co potem?”. Entuzjazm, z którym w 1914 r. narody maszerowały na wojnę, utonął w morzu krwi, radosne okrzyki patriotów zagłuszył nieustanny jazgot karabinów maszynowych i basowy grzmot dział mordujących masowo ludzi, z którymi ginęły humanizm i rycerskość. W styczniu 1918 r. miało miejsce wydarzenie, które wreszcie wniosło trochę sensu w wojnę, z roku na rok coraz mniej zrozumiałą. Prezydent Woodrow Wilson wygłosił mowę zawierającą wyliczenie celów, dla których USA przystępują do walki. Czternaście punktów Wilsona stało się dla wszystkich walczących państw – również tych wrogich – fundamentem przyszłego...
Proste, tkliwe uczucia i głębia teologii spotykające się w cichą i świętą noc Narodzenia Pańskiego. Niezwykła prawda o miłości Boga do człowieka: ratując nas przed skutkami nierozważnego korzystania z wolności, zstąpił na ziemię i stał się człowiekiem, uświęcił ludzki stan, nadając nam status nie tylko Bożych stworzeń, lecz także Bożych dzieci. Pierwsze wieki chrześcijaństwa nie przywiązywały wielkiej wagi do dokładnego ustalania faktów i dat. Chrześcijanie, prześladowani i ukrywający się, patrzyli w przyszłość oczekując paruzji, powtórnego przyjścia Chrystusa jako Króla. Dopiero początek IV w. i polityka Konstantyna Wielkiego skłoniły biskupów do rekonstrukcji wydarzeń i ujęcia kultu w bardziej precyzyjne ramy. Zadanie to podjęto między innymi na soborze nicejskim w 325 r. Ustalono...
W ciągu 16 miesięcy „karnawału Solidarności” rzeczywistość przedziwnie się rozdwoiła. Myśmy mówili o naszej prawdziwej historii, „oni” twierdzili, że naruszamy sojusze. My ubolewaliśmy nad absurdami PRL-u, oni zarzucali nam, że podważamy ustrój. My marzyliśmy o wolności, oni nazywali nas elementami antysocjalistycznymi. I kłamali, cały czas kłamali. Korzystaliśmy z tej naszej niepewnej, mizernej i tłamszonej wolności w upojeniu: prasa związkowa pisała prawdę o Katyniu, o współpracy komunistów z gestapo, o sowieckiej przemocy po tak zwanym „wyzwoleniu” (ale i o zdradzie aliantów), o bohaterskich żołnierzach podziemia antykomunistycznego, o nomenklaturze i nepotyzmie czerwonych kacyków. Radość w cieniu dymiącego wulkanu Jednak życie w Polsce w okresie „pierwszej Solidarności”...
„Jestem człowiekiem realnym, biorę rzeczy tak, jak one są, a nie tak, jak chciałbym je widzieć”; „Mnie łatwo przychodziło stworzenie sobie czaru życia. Mogłem z duszy swojej wysnuć najniemożliwsze bajki i myśli, jedynie dlatego, że dusza łatwo pod tym względem pracowała” – dwie przeciwstawne wypowiedzi, przez jednego człowieka sformułowane. Tak mówił o sobie Józef Piłsudski – marzyciel i pragmatyk, idealista i realista, idealista w marzeniach i czasem wręcz cyniczny realista w działaniach. Danina krwi pokoleń Dla czterech generacji Polaków wolność i niepodległość Ojczyzny były marzeniem. W każdym z tych pokoleń trafiali się ludzie tak dalece oddani temu marzeniu, że aby przekuć je w rzeczywistość, gotowi byli na największe ofiary. Składając daninę krwi, nakładali na przyszłe...
Gehenna ludności Lubelszczyzny zaczęła się w nocy z 27 na 28 listopada 1942 r. Polaków bito i zabijano, dokonywano selekcji: młodych zamieniano w robotników przymusowych u niemieckich kolonistów lub w głębi Rzeszy, kobiety i starców zwożono do obozów przejściowych, gdzie umierali albo trafiali do obozów koncentracyjnych. Około 30 tys. polskich dzieci, wyselekcjonowanych pod kątem „aryjskich cech rasowych”, ukradziono rodzicom i przeznaczono do zniemczenia. Dzień Walki i Męczeństwa Wsi Polskiej – to nowa data w kalendarzu polskiej pamięci. Związana jest z eksterminacją przez Niemców wsi Michniów w Świętokrzyskiem. W dniach 12–13 lipca 1943 r. w wyniku bezwzględnej i pełnej okrucieństwa niemieckiej akcji, będącej odwetem za działalność zgrupowania partyzanckiego „Ponurego”, zginęło ponad...
Bohaterowie pogranicza. Ludzie marzący o tym specyficznym rodzaju wolności, jaki daje jedynie życie na skraju państwa opartego na normach, kompromisach i umowach. Kozacy, konkwistadorzy, kowboje… jednostki niespokojne, wichrzyciele i gorące głowy. Tacy byli również ci, którzy w wieku XVI i XVII kolonizowali kresy ziem Korony Polskiej – przejęci ideałami wolności, na których zbudowano i stan rycerski, i misję dziejową Rzeczypospolitej. Materialne bogactwo często zubaża ducha – opływając w dostatki, szlachta porzuciła misję, przestała budować cywilizację prawa i wolności, uznając samą siebie za nowy naród wybrany. Choć Rzeczpospolita nie sięgała po zdobycze kosztem innych państw, to odmawiała wolności i praw własnym obywatelom. Tak doprowadziła do najgorszej z wojen: wojny domowej,...
Wojna, która rozpoczynała się powszechnym entuzjazmem, trwała zbyt długo. Błoto, krew, setki tysięcy kalek, beznadziejne trwanie w okopach, cierpienia kobiet i dzieci – nie tak to sobie wyobrażano w radosnym sierpniu 1914 r. Miało być szybko, szlachetnie i po rycersku. Tylko Polacy, choć cierpieli bardziej niż inne narody, w 1917 r. wciąż patrzyli w przyszłość z nadzieją. Uproszona u Boga „wojna narodów” z każdym okropnym dniem przybliżała ziszczenie marzeń o Niepodległej. Na początku 1917 r. państwa centralne wciąż miały przewagę militarną, choć ich gospodarka coraz dotkliwiej odczuwała skutki wojny. Marszałek Hindenburg i generał Ludendorff ostrzegali Kaisera, że już niedługo armia nie będzie mogła prowadzić wojny: nie z powodu upadku ducha bojowego, lecz z braku zaopatrzenia....
Od narodzin do śmierci będącej bramą życia wiecznego. Tak pięknie skonstruowany został katolicki rok kościelny rozpoczynający się adwentowym oczekiwaniem narodzin Bożego Dzieciątka, a kończący się obrazem szczęścia i radości będącej udziałem ludzi, którzy dzięki heroiczności cnót i uczynków na tym świecie dostąpili świętości po śmierci. Przekonanie, że śmierć to nie koniec istnienia, jest nieodłączną i pierwotną cechą ludzkiej świadomości. Dzięki odkryciom archeologicznym wiemy, że w istnienie życia pozagrobowego wierzyli nasi ponoć mniej sprytni i mądrzy krewni z dalekiej przeszłości – neandertalczycy. Świadczą o tym staranne pochówki i dary grobowe ofiarowywane zmarłym, układanym w pozycji płodowej – to dowód, że ich pobratymcy postrzegali zgon jako narodziny do nowego życia....
Próba naprawy błędów hierarchii Kościoła skończyła się rozbiciem go na drobne części. Krytyka katolickiej „niewoli grzechu” przyniosła rygory codziennych nakazów i zakazów. Dążenie zaś do odnowienia bezpośredniego kontaktu człowieka z Bogiem sprawiło, że stanął on samotny twarzą w twarz z surowym Bogiem ‒ bez orędowników, pozbawiony kojącej pewności rytuałów, uniesień podniosłych ceremonii i piękna sztuki religijnej. W miarę upływu wieków, które mijały od śmierci Chrystusa, Jego Królestwo wciąż było nie z tego świata, lecz Jego Kościół stawał się bardziej światowy. Pierwsze tysiąclecie to dyskusje i spory, w których kształtowała się doktryna i tradycja Kościoła, zakończone w 1054 r. wielką schizmą, gdy rozeszły się drogi Kościołów łacińskiego i greckiego. To także oczekiwanie na...
Legenda Tadeusza Kościuszki, bohatera trzech narodów, narodziła się jeszcze za jego życia i trwa przez ostatnie 200 lat. Kościuszko to jeden z najbardziej znanych i rozpoznawalnych na świecie Polaków, obok króla Jana III Sobieskiego, świętego Jana Pawła II i… Roberta Lewandowskiego. Zestawienie tych nazwisk może jest szokujące, ale jakże wyraźnie pokazuje, że bohater dni dzisiejszych to homo ludens, człowiek bawiący się, podczas gdy wczoraj i przedwczoraj bardziej ceniono cnoty ducha i przymioty umysłu. To właśnie heroiczne cechy wyrastające z mocnych zasad i umiłowania wolności sprawiły, że w wieku XIX powstała i okrzepła legenda Tadeusza Kościuszki jako bohatera walk po stronie ciemiężonych narodów i niezłomnego obrońcy praw przyrodzonych, z których najważniejszym było właśnie prawo...
Przepełniony patriotycznymi nastrojami tłum zebrał się na placu Zamkowym. Naprzeciw niego stoją szeregi carskich sołdatów. Pada rozkaz, rozlega się huk wystrzałów. Ksiądz trzymający krzyż chwieje się i upada na ziemię. Krzyż podnosi z bruku piętnastoletni gimnazjalista, Żyd Michał Landy, i wznosi go wysoko nad tłumem. Za chwilę i jego trafiają carskie kule – umiera nazajutrz w szpitalu. Był 21 kwietnia 1861 r. – dzień, w którym Polacy i Żydzi ramię w ramię stawili czoło rosyjskiej przemocy w walce o wolność. „Polsko! Królewska ziemio, w której od wieków szczęśliwie żyjemy!” – te słowa żydowskiej pieśni z XVI w. najdobitniej pokazują swobody i prawa, jakimi w Polsce od czasów Bolesława Pobożnego cieszyli się Żydzi. Przybywali więc tłumnie ze wszystkich krajów Europy, uciekając przed...
W 1920 r. bolszewicy planowali przejść po „trupie białej Polski”, by wesprzeć zrewoltowane Niemcy. W 1922 r. generał von Seeckt, dowódca niemieckiej Reichswehry, pisał: „Egzystencja Polski jest nie do zniesienia, nie do pogodzenia z życiowymi interesami Niemiec… Polska musi zniknąć i zniknie przez swoją słabość i z naszą pomocą dzięki Rosji”. Marzenia i plany obu zawziętych wrogów Polski zyskały szansę realizacji w 1939 r. Rzeczpospolita Polska, oparta na rzymskich chrześcijańskich zasadach wolności, podmiotowości człowieka i szacunku dla prawa, była dla totalitarnych, cynicznych reżimów wrogiem idealnym. Wrogość komunizmu i nazizmu tylko pozornie wyglądała na nieprzezwyciężoną. Właściwie nie powinno dziwić, że partia mająca w nazwie socjalizm i robotników, dogada się z partią...
„To nie traktat pokojowy, to rozejm na 20 lat” powiedział wiosną 1919 r. marszałek Ferdynand Foch na widok projektu traktatu wersalskiego. Miał rację. Tak jak pewien amerykański dyplomata, który stwierdził: „Mieliśmy szczere chęci zbudować na świecie całkiem nowy porządek, tymczasem tylko popsuliśmy stary”. Ekonomia europejska była krańcowo wyczerpana – koszty wojny wyniosły niebotyczną kwotę 236 000 000 000 dolarów. Niemcy odrzucały postanowienia paryskiej konferencji pokojowej jako dyktat siły. Rosyjscy komuniści nazywali je zmową imperialistów przeciwko postępowej rewolucji proletariackiej. Włosi byli wściekli za protekcjonalne potraktowanie i niewielkie zyski terytorialne. Okrojone Węgry i Bułgaria tylko czekały na okazję do odzyskania utraconych ziem. Japonia nie przyłączyła się...
„Solidarność” doczekała się wielu książek, niektórych opasłych, tysięcy artykułów, ma swoją encyklopedię. Zagadką natomiast pozostaje „solidarność”. Ta przez małe s – będąca radosnym uczuciem i nieoczekiwanie dojrzałym systemem wartości. Pojawiła się w Polsce latem 1980 r., trwała przez 16 miesięcy, a jej wspomnienie wciąż jest żywe. Każdy, kto miał sposobność spotkać tę polską solidarność, wie, że dane mu było doświadczyć czegoś niezwykłego, niepowtarzalnego. Wolność w Polakach najwyraźniej zawsze wywołuje podobne uczucia: „Niepodobna oddać tego upojenia, tego szału radości, jaki ludność polską w tym momencie ogarnął. Po 120 latach prysły kordony. Nie ma +ich+. Wolność! Niepodległość! Zjednoczenie! Własne państwo! Na zawsze! Chaos? To nic. Będzie dobrze. Wszystko będzie, bo jesteśmy...
„Kresy… Bogate, stare, piękne słowo. Jest w nim obszar i przestrzenność, bezkres równin falujących, oddalenie od świata i wicher stepowy. Dla każdego z tamtej strony zawiera w sobie treść ojczystej ziemi, jej barwę, kształty i woń… Odejdziemy od tych stron, ale przed odejściem – na wyniosłej górze, w ciszy serc bijących – ślubujemy wieczną wiarę i miłość tej ziemi. Ślubujemy jej powrócić, gdy tylko pierwsza możność powrotu nadejdzie, ślubujemy jej pozostać wtedy aż do końca…”. Ta opłakiwana przez Zofię Kossak „Ukraina czarnoziemna, Ojczyzna niewdzięczna a umiłowana”, w 1921 r. na mocy traktatu ryskiego zawartego między wyczerpaną wojnami Rzeczpospolitą Polską a sowiecką Rosją, dostała się we władzę bolszewików. Ziemia urodzajna i przebogata zamiast być karmicielką Rzeczypospolitej,...
„Na Niemcy komuniści zwracają główną uwagę, ponieważ Niemcy stoją w przededniu rewolucji burżuazyjnej i ponieważ przewrotu tego dokonają w warunkach dalej posuniętego rozwoju cywilizacji europejskiej w ogóle i przy istnieniu o wiele bardziej rozwiniętego proletariatu, niż to było w Anglii w XVII i we Francji w XVIII stuleciu, tak że niemiecka rewolucja burżuazyjna może być tylko bezpośrednim prologiem rewolucji proletariackiej”. To słowa z „Manifestu komunistycznego”, napisanego w 1848 r. przez Karola Marksa i Fryderyka Engelsa. Włodzimierz Iljicz Lenin zamierzał zrealizować tę koncepcję – od rewolucji w Niemczech do rewolucji ogólnoświatowej, choć bardziej niż na rewolucji zależało mu na władzy. Pochodnią, którą podpalić chciał Niemcy, miały być zdegenerowane, pijane krwią rosyjskie...
Człowiek jest igraszką przeznaczenia, miotany falami historii nie ma sił i sposobu przeciwstawić się losowi – to skrajnie pesymistyczne pojmowanie świata znamy z tragedii greckich. Chrześcijaństwo dało ludziom dar i przekleństwo wolnej woli. Dostali broń do stawiania czoła przeznaczeniu, a jednocześnie utracili możliwość skarżenia się na fatum i przypisywania własnych niepowodzeń złemu losowi. Jednak gdy patrzymy na dzieje Polskiego Państwa Podziemnego i jego antykomunistycznej kontynuacji, możemy odnieść wrażenie, że toczyły się one wbrew ludzkim wysiłkom wedle fatalnej konieczności do nieuchronnie tragicznego końca. Odtwarzając łańcuch przyczyn i skutków, decyzji i ich konsekwencji, szukamy punktów węzłowych, które wywołują lawinę wydarzeń o takiej sile i bezwładności, że wszelkie...
Splatanie łańcuchów przyczynowo-skutkowych, przyjmowanie odległej perspektywy czasowej, koncepcja długiego trwania – to sposoby patrzenia na historię pozwalające uchwycić sens dziejów. To dzięki nim nielogiczne na pierwszy rzut oka wydarzenia nabierają sensu, a chaotyczne ludzkie czyny układają się w czytelny i klarowny wzór. Aby zrozumieć wydarzenia z lipca 1917 r., wypada się cofnąć kilka lat wstecz i przypomnieć dylematy, przed którymi stawali polscy patrioci na początku wieku XX. Widząc, jak ustalony na Kongresie Wiedeńskim porządek Europy i świata chyli się ku upadkowi, a na horyzoncie zdarzeń majaczy coraz wyraźniej cień zbliżającej się wojny narodów, politycy polscy starali się określić, po czyjej stronie opowiedzą się, gdy wybuchną walki. Rosja – konsekwentny kat Polaków...
Polskość to mowa domu rodzinnego, to codzienna modlitwa, wiersze i baśnie opowiadane przez matkę i ojca. Tak rodzi się metafizyczna więź między uczuciami dziecka a Ojczyzną. Potem dochodzi Kościół – prosta i gorąca pobożność – oraz polska szkoła. Tam dom twój, gdzie serce twoje. To ono decyduje, a nie wpisane w metrykę miejsce urodzenia. Rozalia Klara Sybila urodziła się w 1902 r. w Niemczech, dokąd jej rodzice przyjechali w poszukiwaniu zarobku. Władysław Taraszkiewicz w czasie Wielkiej Wojny, jako kilkunastoletni chłopak, przybył do pracy w niemieckiej kopalni. Pierwsze ich dzieci tam się właśnie urodziły – Edward w 1921 r., Władysław w 1923 r. Po powrocie rodziny Taraszkiewiczów do Polski, do Włodawy, w maju 1925 r. przyszedł na świat Leon, a potem jeszcze Rozalia – jedyna...
Jeszcze Polska nie zginęła, kiedy my żyjemy… Polska trwała, kiedy żył „Znicz”, „Kulawy Antek”. I była to ta Polska prawdziwa, ta będąca Rzeczą wspólną, czyli wszystkim Pospolitą, nie zaś oszukańcza – wbrew woli Narodu utworzona – Polska Ludowa. Do podziemia kapral Antoni Dołęga zszedł po przegranej Kampanii Wrześniowej 1939 r., a wyszedł… 13 czerwca 2017 r. Tego właśnie dnia zespół z Biura Poszukiwań IPN w asyście saperów i policji wydobył z nielegalnego grobu doczesne szczątki ostatniego z Niezłomnych Lubelszczyzny. Bowiem Dołęga – „Znicz”, „Kulawy Antek” – aż do śmierci w 1982 r. pozostawał w konspiracji. Nieistniejący dla komunistycznego państwa, ukrywany, karmiony, leczony, a po śmierci w tajemnicy pochowany przez ludzi ze wsi w powiecie łukowskim. Zwykli ludzie, którzy kochali...
Kiedy zacząłem bliżej interesować się historią II Rzeczypospolitej, odkryłem rzecz ciekawą: to państwo właściwie nie miało prawa powstać. Po 123 latach nieistnienia jako organizm państwowy, z elitami systematycznie tępionymi, z młodzieżą konsekwentnie germanizowaną i rusyfikowaną, z warstwą włościańską z premedytacją rozpijaną, z gospodarką zniszczoną wojną i majątkiem grabionym zachłannie przez lata Wielkiej Wojny. Gdy w 1918 r. zaczął tworzyć się gmach państwa, okazało się, że leży on między dziczejącą w przerażający sposób czerwoną Rosją, uzurpującą sobie prawa do prastarych polskich i dobrze zagospodarowanych ziem polskich Ukrainy, i bardzo podobnie nastawioną Litwą, absurdalnie zaborczą Czechosłowacją oraz Niemcami – pobitymi wprawdzie na zachodzie, ale zdeterminowanymi, by nie...
„Kłamstwo, bezczelne kłamstwo, Manifest Lipcowy” – można by sparafrazować powiedzenie Marka Twaina. Bardziej zakłamanym dokumentem była chyba tylko konstytucja Związku Sowieckiego. Wśród wielu pięknych i pustych deklaracji Manifestu Lipcowego znalazła się i ta o wsparciu powstającego komunistycznego państwa dla prywatnej inicjatywy gospodarczej: „Zniesione zostaną niemieckie znienawidzone zakazy, krępujące działalność gospodarczą, obrót handlowy między wsią i miastem. Państwo popierać będzie szeroki rozwój spółdzielczości. Inicjatywa prywatna, wzmagająca tętno życia gospodarczego, również znajdzie poparcie państwa. Zapewnienie normalnej aprowizacji będzie jedną z podstawowych trosk”. Tęsknota za życiem normalnym W pierwszym okresie formowania się przyszłej Polski Ludowej komuniści...
Bronisław Wildstein przekupił pracownika prosektorium i obejrzał zwłoki Staszka – pod okiem były dwie głębokie dziury. To najprawdopodobniej ślady po kastecie: potężny cios był śmiertelny. Jeden z esbeków z Wydziału III po latach powiedział, że Pyjasa zabił za 200 dolarów wynajęty przez SB były bokser Marian Węclewicz... Ser żółty w plasterkach, banany, fiaty duże i małe w kolorze bahama yellow, telewizory i pralki automatyczne – kraj pod rządami Edwarda Gierka gnał po drodze do dobrobytu, a z plakatów szczerzył się przyjaźnie komunizm z ludzką twarzą. Polska 10. potęgą gospodarczą świata – przekonywały nagłówki w prasie oraz spikerzy w radiu i telewizji. Rozmach inwestycji w latach 70. XX w. zachwycał i przerażał: pieniądze wszak pochodziły z kredytów. Partia osiągała mistrzostwo we...
„Śmierć, która na drzewie wzięła początek, na drzewie też została pokonana”. Nie ma ważniejszego komunikatu dla człowieka borykającego się na ziemskim padole z darem wolnej woli i przekleństwem grzechu pierworodnego. Nic dziwnego, że święto Zmartwychwstania Pańskiego jest najważniejszym świętem chrześcijańskim, a głębia eschatologicznej zadumy sąsiaduje w nim z prostymi i radosnymi obyczajami. Polskie obyczaje Temu świętu podporządkowana jest znaczna część roku liturgicznego. Okres przygotowań do Wielkanocy rozpoczyna się 40 dni wcześniej, w Środę Popielcową, pierwszy dzień Wielkiego Postu. A właściwie sięgnąć powinniśmy jeszcze wcześniej, do Tłustego Czwartku. Do XVII wieku w najbardziej pobożnych częściach Rzeczypospolitej zachowała się tradycja naprawdę WIELKIEGO Postu: trwał on...
Niewykluczone, że gdyby nie pierwotniak wywołujący zimnicę czterodniową, zwaną przez Włochów malarią, który w 1002 r. zabił cesarza Ottona III, parlament europejski obradowałby na przemian w Gnieźnie i Akwizgranie, a jego sesje zaczynałyby się mszą do Ducha Świętego. Oficjalnym powodem przybycia do Polski w 1000 r. władcy Świętego Cesarstwa Rzymskiego była chęć oddania hołdu świętemu męczennikowi, biskupowi praskiemu Wojciechowi Sławnikowicowi. Jednak nie mniej istotny był cel polityczny: uzyskanie wsparcia potężnego polskiego księcia dla urzeczywistnienia ottońskiej idei uniwersalnego państwa chrześcijańskiego. Złoto jak srebro, srebro jak słoma Był początek marca, gdy Bolesław Chrobry w otoczeniu swoich dostojników i zbrojnych przywitał Ottona III na granicy państwa. Polański...

Pages