Historia

Tomasz Łysiak
Nikt, kto nie żył w czasach zagłady, nie jest w stanie wyobrazić sobie strachu, jaki musieli odczuwać ludzie, którzy w każdej chwili mogli zginąć na ulicy albo trafić do łapanki i obozu śmierci. Najmniejszy nawet czyn miłosierdzia skierowany w stronę Żydów groził w Polsce najpoważniejszymi konsekwencjami. A co dopiero udział w faktycznej pomocy – przechowywaniu i ukrywaniu całych rodzin żydowskich. Losy Kowalskich czy Ulmów to tego tragiczne i mocne przykłady. Jednak pomimo wielkiego ryzyka Polacy nieśli pomoc Żydom. Irena Sendler, podobnie jak inni rodacy podejmujący się tego zadania, była wychowana w kulcie życia i bezwarunkowej miłości i nie wyobrażała sobie, że można inaczej. Jednak, co najważniejsze, pomoc niesiona Żydom miała wymiar zorganizowany – „Żegota” była organizacją...
Opisać historię życia Ireny Sendlerowej, jej poświęcenia i zaangażowania w ratowanie żydowskich dzieci w czasie piekła II wojny światowej nie jest wcale rzeczą prostą. Bo jak, bez zadęcia i uderzania w wysokie tony, pokazać postawę kobiety, która od pierwszego dnia wojny narażała swoje życie, żeby pomagać żydowskim dzieciom, skazanym – w zbrodniczym planie – przez Niemców na śmierć? Próbując zrozumieć postawę Ireny Sendlerowej, sięgam do zachowanych archiwalnych nagrań, w których opowiada ona o swoich korzeniach, rodzinie i tym, co ją ukształtowało. Słucham i już wiem, że nie potrzebuję badać jej zawiłego i wielokrotnie przez nią samą zaciemnianego życiorysu. Nie ma dla mnie znaczenia, czy rzeczywiście widziała Janusza Korczaka, który ze „swoimi” dziećmi szedł na wywózkę do obozu i...
Irena Sendlerowa powiedziała kiedyś, że w okupowanym kraju łatwiej było ukryć czołg pod dywanem niż żydowskie dziecko. Szefowa Referatu Dziecięcego „Żegoty”, która wyprowadziła z getta setki dzieci i znalazła dla nich kryjówki, z pewnością musiała spotykać się ze strachem czy odmową motywowanymi chęcią przeżycia. Ale jeden adres w Warszawie był pewny – to miejsce, którego furta zawsze była uchylona – klasztor sióstr franciszkanek Rodziny Maryi przylegający do murów getta przy ulicy Żelaznej 97. Dzięki odważnej decyzji i strategii przełożonej prowincjalnej, matki Matyldy Getter, stał się on pierwszym punktem przerzutowym dla zagrożonych Żydów – dorosłych i dzieci. W chwili wybuchu wojny matka Getter miała prawie 70 lat, była więc w wieku, w którym naturalne jest odejście na emeryturę...
„Żegota” to konspiracyjny kryptonim polsko-żydowskiej organizacji o nazwie Rada Pomocy Żydom. Powstała 4 grudnia 1942 r. jako organ Polskiego Państwa Podziemnego w strukturze Delegatury Rządu RP na Kraj. Działała do 1945 r. Była to jedyna w okupowanej przez Niemców Europie organizacja wspierana i finansowana przez instytucję rządową. Pierwszym przewodniczącym „Żegoty” został członek Polskiej Partii Socjalistycznej Julian Grobelny. Po nim funkcje te pełnili kolejno: Leon Freiner z Bundu i Roman Jabłonowski z PPS. Wiceprzewodniczącym został Tadeusz Rek ze Stronnictwa Ludowego, zaś w skład prezydium wchodzili: Marek Ferdynand Arczyński ze Stronnictwa Demokratycznego, Władysław Bartoszewski z Frontu Odrodzenia Polski, Adolf Berman z Żydowskiego Komitetu Narodowego, Emilia Hiżowa ze...
Tomasz Łysiak
3 Maja? Czym właściwie jest dla Polaków ta data? Pozbawionym już konotacji patriotycznej świętem narodowym? Jednym z wielu wydarzeń, które uczeń szkolny dostaje w ramach podręcznikowej wiedzy? Czy też żywym śladem dawnej walki ducha, dawnych sporów i odmiennych wizji państwa? A może jest, jak niegdyś, potrzebny nie tyle ku pokrzepieniu serc, ile dla przypomnienia, iż naszym obowiązkiem jest dbać o naprawę Rzeczypospolitej, i że hańbę przynosi stanięcie u boku obcych sił? Na dzieło Konstytucji 3 maja patrzeć można rzeczywiście pod różnymi kątami – porządkować fakty, idąc za biegiem wydarzeń, przypominać, jak burzliwy był sam ten dzień, ile krzyku było w salach zamkowych, jakie obcesowe okoliczności towarzyszyły uchwalaniu aktu (w tym terrorystyczne działania Suchorzewskiego, który...
Józef Franczak, Stanisław Bizior, Antoni Kopaczewski, Stanisław Łukasik, Hieronim Dekutowski – rówieśnicy Niepodległej, urodzeni w najradośniejszym dla Polski roku 1918. Dorastali i rozwijali się wraz z wolną Polską. Oni i ich młodsi koledzy i koleżanki. Ludzie, których młodość przypadła na czasy wolności, świadomej odpowiedzialności, wytężonej pracy. Na czasy, gdy nad niemal każdym działaniem polskim dominowała idea nadrzędna: uczynić Polskę silną, zasobną, sprawiedliwą. Życiorysy tych wymienionych na początku i życiorysy tysięcy ich rówieśników są dobitnym dowodem na to, do jakiego rozkwitu przyrodzonych i nabytych cnót oraz postaw może dojść, gdy żyje się w wolności. Nie w dobrobycie materialnym, spokojnej i sytej stabilizacji, w osłabiającym wolę i chęci działania świętym spokoju...
Tomasz Łysiak
Bunt Chmielnickiego i wojna RP z Kozakami każdemu Polakowi kojarzy się od razu z „Ogniem i mieczem” Henryka Sienkiewicza. Genialną powieść przeniósł na ekran Jerzy Hoffman. Widzowie zobaczyli m.in. zrealizowaną z dużym rozmachem scenę bitwy nad Żółtymi Wodami – pierwszej bitwy powstania kozackiego i pierwszej klęski polskiej. Niestety, zapewne walory czysto filmowe spowodowały, iż obraz ten utrwalił w świadomości widzów nieprawdziwy jej przebieg i przyczyny porażki. Na pewno nie były to – jak sugerują sceny z filmu – nieporadność polskiej husarii i jej szarże prosto w błoto, które świadczyłyby albo o żenującym poziomie rzemiosła, albo o głupocie dowódców. O tym, że w „Ogniem i mieczem” bitwa nad Żółtymi Wodami została pokazana w sposób fałszywy, pisano niedługo po premierze. Oczywiście...
Tomasz Łysiak
W trakcie obchodów stulecia niepodległości przypomina się czasem wydarzenia, które rozegrały się w Małopolsce Wschodniej w lutym 1918 r. Doszło wtedy do buntu II Brygady i walk pod Rarańczą, a wszystko miało związek z tzw. Traktatem Brzeskim – układem między Austro-Węgrami i Cesarstwem Niemieckim a Ukraińską Republiką Ludową. Powstanie ukraińskiego państwa kosztem terenów rdzennie polskich doprowadziło w listopadzie do wojny polsko-ukraińskiej. Wśród bohaterów tamtych walk doczesne miejsce zajmują duchowni – słowem, postawą, a czasem i z bronią w ręku – bijący się o naszą Ojczyznę. Pomiędzy nimi znamienne miejsce zajmuje ksiądz Walerian Raba. Warszawski kościół św. Stanisława Kostki w pierwszym rzędzie kojarzy się z postacią kapłana męczennika, bł. księdza Jerzego Popiełuszki. Ale...
Ludzkie działania i zaniechania, słowa i czyny, zdarzenia pomyślne i błędy – wszystko ma swe konsekwencje i odbija się echem w przyszłości. Niekiedy skutki pozornie błahego czynu objawiają się po latach i dopiero wówczas widać subtelne powiązania między wydarzeniami. Bywają one zaskakujące, jak ta konstatacja, że przyczyną klęski Cesarstwa Niemieckiego w 1918 r. była decyzja anonimowego brytyjskiego urzędnika podjęta w sierpniu na samym początku wielkiej wojny. Cuda się zdarzają nawet w polityce, lecz liczenie na to, że będą się zdarzać po wielekroć, jest szaleństwem, a nie polityką. W roku 1762, w czasie wojny siedmioletniej, gdy przeciwko Prusom wystąpiły Francja i Rosja – Prusy były już w zasadzie pokonane. Ich dwie stolice, Królewiec i Berlin, okupowały obce wojska. A mimo to...
Kiedy pod nawałą wojsk niemieckich i sowieckich upadała II Rzeczpospolita, on jeden na przekór wszystkim zbierał rozbite oddziały, szedł z walki do walki. Nie opuścił żołnierzy oraz Najjaśniejszej Rzeczypospolitej. Stoczył jedną z największych i jednocześnie zwycięskich bitew polskiego września 1939 r. – bitwę pod Kockiem. To opowieść o człowieku niezłomnym.   Franciszek Kleeberg urodził się 1 lutego 1888 r. w Tarnopolu w rodzinie Emila Kleeberga i Józefiny z domu Kuschée. Atmosfera w ich domu była bardzo patriotyczna i w takim duchu wychowywano synów – Franciszka oraz młodszego o dwa lata Juliusza, który tak wspominał lata młodości: „Ojciec, wracając często pamięcią do burzliwych czasów powstańczych, stale podtrzymywał pogląd, że i nam – jego synom – wypadnie również walczyć o...
Tomasz Łysiak
Juliusz Cezar zginął z ręki Brutusa w Idy Marcowe. Gdy się mówi o „idach”, czyli rzymskim święcie połowy miesiąca, na ogół jako pierwsze pojawia się owo skojarzenie ze śmiercią Cezara. Idy wyznaczały także środek innych miesięcy. W kwietniu wypadały w dniu trzynastym. Ten rzymski kwiecień był bogaty, jeśli chodzi o święta. W pierwszej połowie ważna była Ludi Megalenses, czyli festa ku czci bogini Kybele (Wielkiej Matki). Obchody zaczynały się 4, a kończyły 10 kwietnia. Lukrecjusz pisał, że tylko z pozoru były łagodne i radosne. Tancerze, ubrani w pancerze i hełmy wojenne, uderzali w tarcze, „uniesieni przelaną krwią”. Rzymscy nobile odwiedzali się w domach, a na ulicach słychać było dziką muzykę i wrzaski. Radość nadchodzącej wiosny mieszała się z pamięcią krwawych ofiar. Ten kontrast...
17 września 1939 roku wojska sowieckie, realizując postanowienia paktu Ribbentrop–Mołotow, bez wypowiedzenia wojny zdradziecko wkroczyły na wschodnie tereny II Rzeczpospolitej. Dla walczącej z niemiecką nawałą polskiej armii oznaczało to cios w plecy, uniemożliwiający dalsze stawianie oporu nieprzyjacielowi. W efekcie w ciągu następnych dwóch tygodni działania wojenne na terytorium Polski ustały, kraj nasz został podzielony pomiędzy najeźdźców, a na terenach, jakie przypadły w udziale Stalinowi, miał miejsce mord katyński oraz szeroko zakrojona akcja wysiedlania Polaków i wywożenia ich na Syberię bądź do Azji Centralnej. Exodus Nagle, pośród tej ciemnej nocy rozpaczy, błysnął promyk nadziei: 22 czerwca 1941 r. Niemcy zaatakowały Związek Sowiecki. Przerażony nagłą zdradą swego...
Głębia symboli, przedziwne piękno splatających się ze sobą przepowiedni, zdarzeń i ich konsekwencji objawiają się każdemu, kto próbuje pojąć tajemnicę życia, śmierci i zmartwychwstania Jezusa. A wszystko zbiera się i kumuluje w przestrzeni Grobu Chrystusa, miejscu rozstrzygnięć odwiecznych problemów, miejscu odpowiedzi na rozterki i pytania. Miejscu, w którym trudna historia ludzkości znajduje pełne nadziei rozwiązania. Golgota, Wzgórze Czaszki – to początek i kres dziejów człowieka. Jakże trudno jest słowami opowiedzieć tajemnicę, którą mistrzowie obrazowania przekazują z łatwością przy pomocy znaków, symboli i alegorii. Dlaczego Golgota jest miejscem czaszki, dlaczego na tak wielu krucyfiksach widzimy u stóp Krzyża szczerzący zęby czerep i skrzyżowane piszczele? Dlaczego słuchamy, że...
Wspomnienia dawnych ziemian przypominają, przy całym swoim wdzięku, mozół odnajdywania zagubionej Atlantydy. Polski pejzaż kulturowy, w który wpisany jest dwór i dworek szlachecki, to połączenie pamięci historycznej, religijności, tradycji i obyczajowości z cywilizacją – obcowanie z jej wytworami, dziełami sztuki, kulturą duchową, a zarazem pielęgnowanie ziemi, by rodziła, pozwoliła utrzymać rodzinę, zapewniła byt włościanom. Dwór polski oznaczał przez wieki dom rodzinny, miejsce, gdzie przychodziły na świat, rozwijały się, kształciły i podejmowały służbę ojczyźnie nowe pokolenia Polaków. Dorastanie wśród swoich, wśród członków rodu, dziadów, pradziadów, rodziców i licznego najczęściej rodzeństwa, a jednocześnie wśród przyrody, zwierząt, bliskości lasu i często wody, było czymś...
Swego czasu żelazny kanclerz Otto von Bismarck miał powiedzieć, że polityka jest sztuką tego, co możliwe, i nauką tego, co relatywne. Słowa wytrawnego pruskiego polityka jak ulał pasują do historii współpracy Hitlera ze Stalinem, która doprowadziła do największego dramatu XX wieku: II wojny światowej, choć o jej wybuch jest paradoksalnie obciążany zwykle tylko wódz III Rzeszy. Po zakończeniu Wielkiej Wojny zarówno Związek Sowiecki, jaki i Republika Weimarska znalazły się na marginesie głównej polityki. Z jednej strony ograniczani traktatem wersalskim i zmuszani do płacenia reparacji Niemcy, z drugiej izolowane na arenie międzynarodowej państwo sowieckie. Prędzej czy później musiało więc dojść do zawarcia układu, który ewidentnie był „małżeństwem z rozsądku”. Duch Rapallo –...
Tomasz Łysiak
Książka ta wyszła w dobrym czasie. Potrzebujemy głębokiej refleksji nad tym, jak wyglądają nasze relacje z sąsiadami. Szczególnie wobec zmasowanego ataku liberalno-lewicowych elit wymierzonego w nasz kraj. W tym kontekście pytanie „Czego chcą od nas biedni Niemcy?” jest szczególnie ważne. Bo stosunek Niemców do Polaków, ukształtowany na fobiach, niechęci i kłamstwie, ma rangę szczególną: w końcu to Berlin jest głównym rozgrywającym w Unii Europejskiej. Sedno zbioru esejów „Czego chcą od nas biedni Niemcy” to w istocie poszukiwanie odpowiedzi na to kluczowe pytanie: dlaczego nasi zachodni sąsiedzi zachowują się tak, a nie inaczej, dlaczego mataczą, odrzucają swoje winy i z zadowoleniem przyglądają się, jak polityka narracji o „polskich obozach śmierci”, o polskim „współsprawstwie” i „...
Tomasz Łysiak
Był chłodny ranek marca 1934 r. W Alejach Ujazdowskich drzewa pokryte były szronem. Mieczysław Lepecki, adiutant Józefa Piłsudskiego, wszedł do sypialni, by obudzić Marszałka. Kaszlnął. Nic. Zaczął przesuwać krzesła. Znowu nic. Komendant spał. W końcu odważył się krzyknąć: „Panie Marszałku!”. Piłsudski powoli otworzył oczy. Spojrzał i mruknął: „A co?”. „Już ósma”– odpowiedział oficer. Za chwilę mieli wyjechać do Wilna, by tam, w gronie rodziny, świętować imieniny Piłsudskiego. Pod koniec życia twórca Legionów uciekał w dniu swych imienin od całego państwowego blichtru do kraju lat dziecinnych. Gdy pociąg z Marszałkiem jechał na Wileńszczyznę, ten wspominać nagle zaczął wojnę roku 1920. Rozmawiał z Lepeckim, który przyklejając czoło do szyby, patrzył na zmieniający się krajobraz. Gdy...
„Niejeden szyk, zachwiany i idący już w rozsypkę, niewiasty z powrotem do ładu doprowadziły” – pisał Tacyt o germańskich kobietach, których lękali się ponoć nawet rzymscy legioniści. Imiona przez nie noszone mówiły o wojnie i walce: Gizela, Lutgarda, Hedwig. Z wojowniczością plemion germańskich kontrastowała łagodność ich słowiańskich sąsiadów, którzy z jej powodu stali się ulubionym łupem łowców niewolników. Odbiło się to w łacińskim mianie: dla Rzymian słowo „sclavus” oznaczało zarówno Słowianina, jak i niewolnika. Imiona Słowianek przekazywały coś zupełnie innego niż Germanek: Dobrochna, Dobrawa, Radosława, Bratumiła, Bożenna. Trudno w dziejach polskich wieków średnich znaleźć kobiety mogące równać się wojennymi osiągnięciami z Joanną d’Arc, Katarzyną Sforzą czy Izabellą Kastylijską...
Polski marzec 1968 r. zawsze wywoływał duże emocje. Miał wielowątkowy i wielopłaszczyznowy charakter. Był to niewątpliwie opór społeczny przeciwko metodom sprawowania władzy przez komunistów, skumulowany głównie na uczelniach wśród studentów i części wykładowców. Brali w nim udział także młodzi robotnicy i uczniowie szkół średnich. Z drugiej strony, w obrębie aparatu partyjnego, toczyła się walka o dominację. W konsekwencji nastąpiły akcje antysemickie i wydalenia osób pochodzenia żydowskiego z Polski. Zrobiły to jednak władze aparatu komunistycznego, które wykorzystały problem żydowski nie tylko do rozgrywek wewnątrzpartyjnych, ale też do tłumienia społecznych ruchów demokratycznych. Tło międzynarodowe i wystąpienie Gomułki Na początku czerwca 1967 r. wybuchł kolejny konflikt...
250 lat temu, 29 lutego A.D. 1768, w Barze na Podolu zawiązała się konfederacja w obronie Wiary i Wolności, przeciwko rosyjskiej interwencji, która podeptała prawo i terroryzując polski sejm, narzuciła mu ustawy sprzeczne z wolą narodu. Jan Jakub Rousseau pisał, że pomimo klęski „konfederacja uratowała konającą ojczyznę”. Wolter przeciwnie, kpił z „głupich i fanatycznych” konfederatów, gratulując królowi Prus i carycy Katarzynie pierwszego rozbioru. Takie rozszczepienie opinii trwa do dziś. Wielu sądzi, że intencje konfederatów ani nie były czyste, ani sensowne, jako że występowali przeciwko reformom Stanisława Augusta, który chciał przecież przywrócić potęgę Rzeczypospolitej. Że konfederatom przeszkadzało równouprawnienie dysydentów, czyli niekatolickiej szlachty, niesprawiedliwie...
Z okazji Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych PWPW S.A. przygotowało wystawę pt. „Dla Ciebie Polsko – Kobiety Niezłomne”. Wystawa będzie prezentowana od 1 marca 2018 na ogrodzeniu wokół siedziby PWPW. Ekspozycja będzie udostępniona przez okres miesiąca, publicznie i ma charakter edukacyjny. Gdy wspominamy i upamiętniamy uczestników antykomunistycznego podziemia na ziemiach polskich zazwyczaj pomijamy zaangażowane w ten ruch kobiety. Wiele z nich walczyło już podczas II wojny światowej z okupantem niemieckim, a potem po jej zakończeniu kontynuowały walkę o niezawisłą i demokratyczną Polskę. Bohaterkami wystawy są kobiety polskiego podziemia antykomunistycznego. Przedstawione zostały ich tragiczne, a czasem wręcz wstrząsające losy, wiele z nich było sanitariuszkami,...
Nowelizacja ustawy o IPN wywołała największą od lat dyskusję na temat postaw Polaków podczas II wojny światowej. W informacyjnym chaosie i padających oskarżeniach powróciła sprawa mordu w Jedwabnem i pytania o naszą rolę w tej zbrodni. Po raz kolejny fakty przestają mieć znaczenie. Dlatego zamiast oceniać, warto przypomnieć podstawowe dane i zadać pytania o to, czy rzeczywiście wiemy już wszystko na ten temat, tym bardziej że wśród większości poważnych historyków i badaczy nie ma zgody co do okoliczności zbrodni. Przed omówieniem stanu badań chciałbym zacytować prof. Tomasza Strzembosza, którego słowa powinny stanowić fundament rozważań na ten temat: „Nic nie może usprawiedliwić mordów dokonanych na jakiejkolwiek grupie ludności cywilnej. Nic nie usprawiedliwia zabijania mężczyzn,...
Tomasz Łysiak
Gdyśmy w wyniku rozbiorów granice utracili, odczuliśmy to boleśnie. Przez wieki marzyliśmy o ich powrocie. W stulecie odzyskania niepodległości warto przypomnieć sobie uczucia, jakie wypełniały piersi Legionistów, którzy 6 sierpnia 1914 r. wyruszyli z Oleandrów na bój o Polskę i tego samego dnia pokonali „fałszywą” granicę między zaborami austriackim i rosyjskim. Sfragistyka to nauka o pieczęciach. Coś, co mogłoby się wydawać nudną dziedziną wiedzy, jest tak naprawdę pasjonującą dziedziną pomocniczą historii. Kształt, użyte formy i czcionka, czasem nawet błędy powstałe w wyniku nieuważnej pracy osoby wykonującej pieczęć, umożliwiają dziś wysnucie pasjonujących opowieści. Dawne polskie pieczęcie królewskie z dumą oglądamy na starych dokumentach kancelaryjnych. Pieczęć może mieć też inny...
10 lutego 1920 r. w Pucku miała miejsce niezwykle podniosła uroczystość – zaślubiny z morzem, czyli symboliczny powrót Polski nad Bałtyk. Specjalnym pociągiem przybyli na nią posłowie i ważni politycy, m.in. minister spraw wewnętrznych Stanisław Wojciechowski i wicepremier Wincenty Witos. Zjawili się dyplomaci brytyjscy i amerykańscy. Główne uroczystości odbyły się nad Zatoką Pucką wokół wysokiego masztu, gdzie obok notabli i wojska zebrały się wiwatujące tłumy. Generał Józef Haller reprezentujący majestat odrodzonej Rzeczypospolitej rozpoczął przemowę od słów: „Oto dzisiaj dzień czci i chwały! Jest on dniem wolności, bo rozpostarł skrzydła Orzeł Biały nie tylko nad ziemiami polskimi, ale i nad morzem polskim. (…) Żeglarz polski będzie mógł dzisiaj wszędzie dotrzeć pod znakiem Białego...
Pobita w tylu bitwach, głodująca, strajkująca i zrewoltowana Rosja uparcie trwała w szeregach ententy, wiążąc ogromne siły niemieckie, których cesarski sztab rozpaczliwie potrzebował na froncie zachodnim. Niemcy sięgnęli więc po broń ostateczną: wydobyli ze Szwajcarii Włodzimierza Lenina i jego komunistycznych towarzyszy, zaopatrzyli w gotówkę i via Finlandia odstawili na granicę. Pieniądze zainwestowane w Lenina i bolszewików przyniosły zysk wyjątkowo szybko. 7 listopada 1917 r. bolszewicy dokonali zamachu stanu, obalając legalny rosyjski rząd, 15 grudnia zawarli z Niemcami zawieszenie broni, zaś tydzień później rozpoczęły się w Brześciu Litewskim rozmowy pokojowe. Lew Trocki, bolszewicki komisarz spraw zagranicznych, przeciągał rozmowy, oczekując na bliski – jego zdaniem – wybuch...
We wtorek wieczorem, 9 lutego 1982 r., budynek Sądu Wojewódzkiego w Katowicach pełen był ludzi. Gdy pojawili się sędziowie: przewodniczący kpt. Antoni Kapłon, mjr Maciej Harlender i kpt. Janusz Lipka, tłum przywitał ich… oklaskami. Nieco wcześniej publiczność biła brawo, kiedy ogłaszano wyroki na sali rozpraw. Do sędziego Kapłona podbiegła młoda kobieta i ucałowała go w policzek. Był ósmy tydzień stanu wojennego i właśnie zakończyła się rozprawa przeciwko górnikom z kopalni „Wujek”. Scena wymowna, przecież właśnie Sąd Śląskiego Okręgu Wojskowego we Wrocławiu na sesji wyjazdowej skazał czterech przywódców strajku w kopalni „Wujek” na kary od 3 do 4 lat więzienia, cztery osoby uniewinniono, a postępowanie wobec jednego górnika zostało umorzone. Najwyższy wyrok usłyszał Stanisław Płatek...
Rzym, Cesena, Vignola – te włoskie miasta upamiętniły Dzień Pamięci Ofiar Holocaustu, wspominając postać rtm. Witolda Pileckiego. Wykłady prof. Marco Patricellego, autora książki o rotmistrzu Pileckim „Il Volontario”, oraz Krzysztofa Kosiora, prawnuka Rotmistrza, spotkały się z wielkim zainteresowaniem. Prawdę o niemieckich obozach koncentracyjnych na okupowanych ziemiach polskich poznawali uczniowie włoskich szkół i korpus dyplomatyczny. Niebieskie niebo ponad wiekowymi kamienicami, rozedrgane powietrze nagrzane lipcowym słońcem, zapach eukaliptusów – to zobaczył i poczuł rtm. Witold Pilecki, stanąwszy latem 1945 r. na Piazza del Popolo w Rzymie. W Wiecznym Mieście zrozumiał, że znów musi dokonać wyboru: albo sprowadzi do Włoch rodzinę i będzie żyć spokojnym życiem emigranta, albo...
Jakub Augustyn Maciejewski
13 grudnia 1981 r. gen. Wojciech Jaruzelski przemówił do Polaków, dziesięć dni później coroczne orędzie do swego narodu wygłosił Ronald Reagan. Miliony Amerykanów zasiadały do bożonarodzeniowej wieczerzy, usłyszawszy chwilę wcześniej o Solidarności i wprowadzeniu przez komunistów stanu wojennego w Polsce. Prezydent USA ogłosił 30 stycznia 1982 r. Dniem Solidarności z Polską. Generał z polskim rodowodem przemawiał jak wysokiej rangi funkcjonariusz KGB i namiestnik obcego państwa, Amerykanin wyraził to, co grało w duszy Polakom. Oficer znad Wisły straszył bratobójczą walką, zapowiadał „skrępowanie rąk awanturnikom” i obiecywał „zachowanie podstawowych przesłanek socjalistycznej odnowy”. Prezydent USA tłumaczył, że „brutalna siła może zastraszyć, ale nie może uformować podstawy trwałego...
16 grudnia 1922 r. w Warszawie, w gmachu Zachęty, Eligiusz Niewiadomski zabił pierwszego prezydenta II RP Gabriela Narutowicza. Strzelał w plecy. Po dokonaniu zbrodni oddał się w ręce policji. Na posiedzeniu Senatu marszałek Michał Trąmpczyński powiedział: „Stało się wielkie nieszczęście. Najwyższy przedstawiciel Rzeczypospolitej padł od kuli szaleńca, który straszną krzywdę wyrządził całemu narodowi, bo wobec świata przedstawił swym czynem Polskę jako kraj zamętu”. 30 grudnia 1922 r. w Sądzie Okręgowym w Warszawie odbył się proces Niewiadomskiego. Tego samego dnia Sąd wydał wyrok skazujący go na karę śmierci przez rozstrzelanie. Wyrok wykonano 31 stycznia następnego roku o godz. 7.19 na stokach Cytadeli Warszawskiej. Gabriel Narutowicz prezydentem Rzeczypospolitej Niecałe dwa...
Dla jednych to władca budujący zamki i wznoszący miasta, dla drugich – kobieciarz i okrutnik, którego rządy upłynęły pod znakiem skandali i romansów. Nie odnosił spektakularnych zwycięstw na polach bitew, ale umiejętnościami dyplomatycznymi i wielkością reform zasłużył na nadany mu przydomek. Emitowany w TVP serial „Korona królów” nieoczekiwanie rozbudził szeroką dyskusję na temat ostatniego z Piastów na polskim tronie. To znakomita okazja, aby przypomnieć sylwetkę króla, którego najczęściej zamykamy w słynnym porzekadle, że „zastał Polskę drewnianą, a zostawił murowaną”. Faktycznie, jest to parafraza długiej i ciekawej analizy kronikarza Jana Długosza, który tak napisał o Kazimierzu Wielkim: „Taka wielka tkwiła w nim chęć uświetnienia i wzbogacenia Królestwa Polskiego, że podejmował...
Kiedy zaproponowaliśmy Jacka Saryusz-Wolskiego na przewodniczącego Rady Europejskiej, ówczesny prezydent François Hollande powiedział drwiąco polskiej premier, że my, Polacy, mamy zasady, a oni (w domyśle: Unia Europejska, zdominowana przez Niemców i Francuzów) mają fundusze. Wojciech Cejrowski w radiu „Wnet” nazwał Hollande’a chamem i uznał, że ów powinien nas przeprosić. Nie przeprosi, bo nie we, jaka byłaby Europa bez zasad polskich… Gdy wygasała dynastia Jagiellonów, trzeba było jak najrychlej zapewnić krajowi pokój wewnętrzny. 28 stycznia 1573 r., 445 lat temu, na prawym brzegu Wisły we wsi Kamionek pod Warszawą, tam mniej więcej, gdzie dzisiaj ulica Zamoyskiego przechodzi w Grochowską, nasi przodkowie zebrali się na konfederację i ogłosili uchwałę, w której m.in. gwarantowali...
Nie fanatyczny bolszewik Anatolij Łunaczarski, nie cyniczny nazista Josef Goebbels, nie złotousty Winston Churchill ani nie czerpiący z nich wszystkich Jerzy Urban. Największym mistrzem czarnej propagandy był Gajusz Swetoniusz Trankwillus, autor „Żywotów cezarów”. Do dziś na pierwszych władców cesarstwa rzymskiego patrzymy jego oczyma, znamy ich podłości, zboczenia i zbrodnie. A niewielu zostało przedstawionych w świetle gorszym niż Kaligula. Trankwillus, zwany Pysznym, był siódmym królem Rzymu. To jemu Sybilla zaoferowała dziewięć ksiąg zawierających przepowiednie przyszłości. Gdy się targował, spaliła trzy z nich, ale cena za resztę pozostała ta sama. Trankwillus nie dał za wygraną i wykłócał się dalej, aż koniec końców kupił… trzy księgi za cenę dziewięciu. Najwyraźniej...
„Największą klęską dla narodu jest jego spodlenie. Prowadzi ono nieodwołalnie do śmierci” – to poruszające motto zostało napisane we wstępie do Kodeksu Moralności Obywatelskiej, opracowanego przez polskie władze podziemne. Słowa mocne i prawdziwe, a co najważniejsze – słowa, które w czasie niemieckiej okupacji były przez większość Polaków przestrzegane. 75 lat temu, 10 stycznia 1943 r., zespoły konspiracyjne Organizacji Małego Sabotażu „Wawer” dokonały kolejnej spektakularnej akcji w okupowanej Warszawie. Młodzi konspiratorzy zamazali farbą blisko 250 tablic z niemieckimi nazwami ulic oraz rozkolportowali około 40 tys. egzemplarzy ulotek z tekstem przemówienia noworocznego prezydenta Rzeczypospolitej Władysława Raczkiewicza. Można w nich było przeczytać m.in., że „ […] tocząca się...
Tomasz Łysiak
Jedną z najbardziej pasjonujących historii o podbojach średniowiecznych można odnaleźć, studiując dzieje Europy w XI w. To właśnie wtedy nastąpił koniec „epoki wikińskiej”. W 1066 r. Harald III Srogi poległ w bitwie pod Stamford Bridge, a Wilhelm Bastard zwany Zdobywcą najechał i podbił Anglię, zwyciężając pod Hastings. Mniej znanym, a równie ciekawym wątkiem jest zdobycie przez Normanów całej południowej Italii oraz uwolnienie Sycylii spod panowania Saracenów. Historia Roberta Guiscard i jego braci to właściwie gotowy scenariusz na hollywoodzką superprodukcję. Synowie Tankreda dokonali czegoś niebywałego: przybywając do Italii jako najemnicy i niewiele znaczący rycerze podejmujący się średniowiecznych „umów na zlecenie” (zwykle chodziło o pozbawienie głów przeciwników zleceniodawcy...
Trzy i pół roku wojny, kilkanaście milionów zabitych, jeszcze więcej rannych i okaleczonych i ani jednego sensownego planu zakończenia wojny, ani jednej uczciwej odpowiedzi na pytanie „co potem?”. Entuzjazm, z którym w 1914 r. narody maszerowały na wojnę, utonął w morzu krwi, radosne okrzyki patriotów zagłuszył nieustanny jazgot karabinów maszynowych i basowy grzmot dział mordujących masowo ludzi, z którymi ginęły humanizm i rycerskość. W styczniu 1918 r. miało miejsce wydarzenie, które wreszcie wniosło trochę sensu w wojnę, z roku na rok coraz mniej zrozumiałą. Prezydent Woodrow Wilson wygłosił mowę zawierającą wyliczenie celów, dla których USA przystępują do walki. Czternaście punktów Wilsona stało się dla wszystkich walczących państw – również tych wrogich – fundamentem przyszłego...
Malinowski jest twórcą linii kolejowej w peruwiańskich Andach, jednej z najwyżej położonych na świecie. Wyjechał z kraju z rodziną po powstaniu listopadowym w 1831 r. Uciekał przed imperialną Rosją, mocarstwem tłumiącym polskie dążenia narodowe. Wykształcenie zdobył we Francji, ale pracował przede wszystkim w służbie państwa peruwiańskiego. Kiedy jego przybrana ojczyzna była zagrożona najazdem Hiszpanii, podjął dla niej walkę. Biegle pisał i mówił w języku rosyjskim, angielskim, francuskim i hiszpańskim. Jego bogaty życiorys napawa dzisiaj Polaków dumą, ale i smutkiem. Malinowskiemu nie dane było z racji czasów zaborów pracować dla Polski. Cały swój intelekt i pracę oddał innemu narodowi. I chociaż z ludzkiego, chrześcijańskiego punktu widzenia było to przedsięwzięcie jak najbardziej...
Tomasz Łysiak
27 grudnia 1918 r. wybuchło Powstanie Wielkopolskie. Powojenny ład światowy dopiero miał być ustalany na paryskiej konferencji, zaś rozejm w Compiègne z 11 listopada, kończący oficjalnie wielką wojnę, nie rozwiązywał kwestii zachodniej granicy Polski. Wielkopolanie chwycili więc za broń, a ich bohaterski czyn przyniósł zwycięski efekt – przyłączenie do Rzeczypospolitej olbrzymiej części Wielkopolski. W Boże Narodzenie 1918 r. do portu w Gdańsku przybił amerykański krążownik „Concorde”. Na jego pokładzie znajdował się światowej sławy kompozytor, pianista i polski patriota, Ignacy Jan Paderewski. W Warszawie działał już tymczasowy rząd Jędrzeja Moraczewskiego, 26 stycznia miały się odbyć pierwsze wolne wybory. Daleko było jednak do narodowej zgody, a wielką niewiadomą były przyszłe...
Kiedy wydawało się, że Powstanie Styczniowe ostatecznie upadnie, jego wskrzeszenia na Lubelszczyźnie i Podlasiu podjął się gen. Michał Heidenreich-Kruk. Mieszkańcy Kocka wychodzący z kościoła parafialnego po bożonarodzeniowej mszy stali się świadkami jednej z największych bitew kawaleryjskich Powstania Styczniowego. Była to ostatnia walka legendarnego generała, który ostatecznie wycofał się z udziału w powstaniu. W tej bitwie walczyli również dwaj bracia Kossakowie: Leon i Władysław, a według informacji rodziny Kleebergów – także Emilian Kleeberg, ojciec gen. Franciszka Kleeberga. Nieudany rajd Pod koniec listopada 1863 r. w granice guberni lubelskiej wkroczył ze swoją osobistą ochroną gen. Michał Heidenreich-Kruk. Miał przygotować i skoncentrować oddziały powstańcze do walki w roku...
Proste, tkliwe uczucia i głębia teologii spotykające się w cichą i świętą noc Narodzenia Pańskiego. Niezwykła prawda o miłości Boga do człowieka: ratując nas przed skutkami nierozważnego korzystania z wolności, zstąpił na ziemię i stał się człowiekiem, uświęcił ludzki stan, nadając nam status nie tylko Bożych stworzeń, lecz także Bożych dzieci. Pierwsze wieki chrześcijaństwa nie przywiązywały wielkiej wagi do dokładnego ustalania faktów i dat. Chrześcijanie, prześladowani i ukrywający się, patrzyli w przyszłość oczekując paruzji, powtórnego przyjścia Chrystusa jako Króla. Dopiero początek IV w. i polityka Konstantyna Wielkiego skłoniły biskupów do rekonstrukcji wydarzeń i ujęcia kultu w bardziej precyzyjne ramy. Zadanie to podjęto między innymi na soborze nicejskim w 325 r. Ustalono...
Tomasz Łysiak
W Boże Narodzenie 800 r. w Bazylice św. Piotra w Rzymie król Franków Karol Wielki został przez papieża Leona III koronowany na cesarza rzymskiego. Dwór monarchy odkurzył dawno zapomniane słowo „Europa”, które miało pomóc określać tę część kontynentu, nad którą panował władca Franków. Dziś „Zachód” zamiast z szacunkiem spoglądać na swą ponadtysiącletnią historię opartą na fundamencie chrześcijańskich wartości – dawnemu dziedzictwu zaprzecza i dąży do samounicestwienia. Pięć naw Bazyliki św. Piotra w Rzymie było w dniu 25 grudnia 800 r. wypełnionych po brzegi Rzymianami i Frankami, książęcymi dworami, rycerstwem, zakonnikami i urzędnikami, ludźmi wysokiego i średniego urodzenia. Panował gwar, wymieniano uwagi i rozmawiano w oczekiwaniu na nadejście władcy Franków. Sprytny papież Do...
„Nie zajmować się siedzeniem domowym i próżniactwem, z którego najokropniejsze skutki wynikają. (...) pracować (…), być użytecznym publiczności, szukać przyjaciół, (…) nie pogardzać uboższymi (…)” – takie rady życiowe przekazał Florian Fudakowski swoim potomkom w „Testamencie” napisanym w 1821 r. Potomkowie Floriana przekazywali sobie jego wskazówki z pokolenia na pokolenie. Mimo dramatycznych zakrętów dziejowych rodziny, konieczności pozostania na emigracji po II wojnie światowej Fudakowscy znajdowali siłę, aby kierować się radami swojego protoplasty bez względu na okoliczności, w jakich się znajdowali. Sukcesy gospodarcze Ignacego „Zachować oszczędność w wydatkach (…) wystrzegać się w dyskursie obrażania osób, owszem, ze skromnością bronić od prześladowania.” – to kolejne rady z...
W ciągu 16 miesięcy „karnawału Solidarności” rzeczywistość przedziwnie się rozdwoiła. Myśmy mówili o naszej prawdziwej historii, „oni” twierdzili, że naruszamy sojusze. My ubolewaliśmy nad absurdami PRL-u, oni zarzucali nam, że podważamy ustrój. My marzyliśmy o wolności, oni nazywali nas elementami antysocjalistycznymi. I kłamali, cały czas kłamali. Korzystaliśmy z tej naszej niepewnej, mizernej i tłamszonej wolności w upojeniu: prasa związkowa pisała prawdę o Katyniu, o współpracy komunistów z gestapo, o sowieckiej przemocy po tak zwanym „wyzwoleniu” (ale i o zdradzie aliantów), o bohaterskich żołnierzach podziemia antykomunistycznego, o nomenklaturze i nepotyzmie czerwonych kacyków. Radość w cieniu dymiącego wulkanu Jednak życie w Polsce w okresie „pierwszej Solidarności”...
27 stycznia 1982 r. w nocy milicyjny samochód, który od ponad miesiąca stał przy bramie wjazdowej do kopalni „Wujek”, odjechał. Chwilę później pojawiło się tam trzech mężczyzn. Podeszli do krzyża ustawionego przez górników 16 grudnia 1981 r. w miejscu, w którym czołg staranował ogrodzenie i otworzył przejście zomowcom na plac przed kotłownią. Załadowali go do auta i odjechali. Wkrótce patrol wrócił na swoje miejsce. Skradzionego krzyża nigdy nie odnaleziono. O tym, że ktoś sprofanował i skradł krzyż, pierwsi dowiedzieli się ci, którzy skończyli nocną szychtę. Na rannej zmianie podjęto decyzję, że jeżeli krzyż nie stanie na swoim miejscu, to załoga „Wujka” zastrajkuje. Władza ugięła się i zezwoliła górnikom na wykonanie nowego krzyża. Ten drugi krzyż był o wiele grubszy, bo powstał z...
Dorota Kania
Co najmniej 120 osób zostało zamordowanych w latach 80. przez milicjantów i esbeków za czasów rządów generałów Wojciecha Jaruzelskiego i Czesława Kiszczaka. „Nieznani sprawcy” nadal są bezkarni, natomiast kolejne odtajniane archiwa potwierdzają istnienie tajnych grup działających w strukturach MSW, które były zadaniowane do likwidacji osób niewygodnych dla komunistycznego systemu. – W czasach PRL-u w resorcie spraw wewnętrznych istniały grupy wykonujące pozaprawne zlecenia swoich szefów. W latach 80. wiedzieliśmy na ten temat bardzo mało, teraz wiemy już więcej. I możemy powiedzieć, że istniały wyspecjalizowane komórki, które wykonywały egzekucje z zimna krwią – mówi nam dr Lech Kowalski, historyk wojskowości. Sprawą niewyjaśnionych zabójstw w latach 80. zajęła się tzw. komisja...
Tomasz Łysiak
Przed ponad 100 laty wojska niemieckie dokonały zbrodni ludobójstwa na ludach Herero i Nama. Niemcy zamordowali blisko 65 tys. ludzi, tworzyli obozy koncentracyjne, dokonywali okrutnych eksperymentów medycznych. Teraz muszą się zmierzyć z własną przeszłością. Niezbyt wygodną w świetle ich polityki historycznej ostatnich lat. Od wielu lat w stronę Polski wymierzone jest ostrze propagandy, której cel to osłabienie pozycji naszego kraju na świecie przez zmanipulowanie historii Rzeczypospolitej i zohydzenie jej w oczach Europejczyków. Czy wpływ na to ma fakt, iż pomimo największych (w stosunku do liczby obywateli) strat w II wojnie światowej, nie splamiliśmy się żadną kolaboracją z Niemcami? Wygląda to także na cyniczne „odwracanie kota ogonem” i przesuwanie odpowiedzialności ciążącej na...

Pages