Felieton

W zamówieniach publicznych bardzo dużą rolę odgrywa kwestia ryzyka i takiego sformułowania warunków umowy, aby obie strony – zamawiający i wykonawca – były, na ile to możliwe, przed tym ryzykiem chronione. Sposobność taką dają m.in. klauzule waloryzacyjne. Pozwalają one dostosować koszty realizacji inwestycji do sytuacji rynkowej, np. wynikającej ze wzrostu cen materiałów wykorzystywanych do realizacji zamówienia. Wydaje się, że powinien to być standard. Zdarzają się bowiem zamówienia z przewidywanym czasem realizacji wynoszącym ponad rok. Obowiązek waloryzacji kontraktów trwających więcej niż 12 miesięcy znajduje się w samej ustawie o zamówieniach publicznych. Mówi o nim art. 142 ust. 5 tego dokumentu. Dotyczy on jednak trzech czynników mogących wpływać na wartość zamówienia, a...
Robert Tekieli
„W momencie, gdy Duda mianował w sposób nie Konstytucyjny Przyłębską na stanowisko Prezes TK, TK jako taki przestał istnieć. Został więc w Polsce tylko Sąd Najwyższy, który jak nazwa wskazuje, jest Sądem, którego wyroki są ostateczne” – piszą zwolennicy opozycji. Idąc za tą wykładnią, Sąd Najwyższy ogłosił się Sądem Ostatecznym. „Zadecydował”, że nie ustawodawca czy Trybunał Konstytucyjny rozstrzyga, jaka ustawa obowiązuje; decydować ma SN. Złamał w ten sposób monteskiuszowską zasadę równowagi trzech władz. Ale co tam. Sąd Najwyższy z Ostatecznych uzurpuje sobie prawo do zawieszania stosowania ustaw. Jeśli sędziowie SN mieli wątpliwości co do ustanowionego prawa, powinni zwrócić się do Trybunału Konstytucyjnego. Nie zrobili tego. Dlaczego? „Jeżeli złamiemy decyzję TSUE, będzie to...
Katarzyna Gójska
Sporą dyskusję wywołało krótkie nagranie z Tysonem czytającym tekst o Powstaniu Warszawskim. W wideo słynny bokser składa hołd mieszkańcom polskiej stolicy, mówi o nich z podziwem. Całą sprawę można by skwitować krótkim „w porządku – niech idzie w świat”, bo przecież każda informacja o najnowszej historii Rzeczypospolitej, informacja prawdziwa, jest dla nas korzystna. Mike Tyson to jeden z najbardziej utytułowanych pięściarzy, człowiek powszechnie rozpoznawalny. To prawda, że z jego dawnego blasku niewiele już zostało, ale mimo wszystko jest obecny w amerykańskich mediach, wszyscy go znają – jedni nadal wspominają najlepszy czas w karierze bokserskiej, inni widzą w nim wyłącznie człowieka upadłego, który mając wszystko – dokładnie też wszystko stracił. Tak czy siak, trudno...
Michał Rachoń
TW „Alek”, TW „Bolek”, TW „Carex” i kilku innych tajnych bądź jawnych pomocników komunistycznej bezpieki napisało list. Współpracownicy komunistycznej policji politycznej z czasów ich bohatera Jaruzelskiego postanowili przypomnieć, że pamiętają „ponure czasy PRL, z jego aparatem represji obejmującym MO i ZOMO”. Zaznaczyli, że upadek systemu, którego byli beneficjentami, był również dla nich „wielkim historycznym wydarzeniem”. Komuniści i ich przyjaciele w swoim liście zwrócili się do policjantów, „a zwłaszcza ich dowódców, aby pamiętali, że policja nie jest własnością jednej partii. I że policjanci, podobnie jak inni obywatele, są odpowiedzialni przed konstytucją oraz ustawami, które są z nią zgodne”. Tym samym podpisani pod listem postanowili rozszerzyć katalog osób i urzędów, które...
Tomasz Sakiewicz
Po demonstracjach w obronie niezależności sędziego kapitana Iwulskiego i przedłużenia telefonu – sędziego Milewskiego wysłuchałem głosu Ewy Łętowskiej, zaniepokojonej interwencją policji. Wrażliwość pani Łętowskiej jest znana od 1987 r., kiedy została Rzecznikiem Praw Obywatelskich. ZOMO wtedy lało pałami, gazem i z armatek wodnych każdego, kto znalazł się w zasięgu jakiejkolwiek opozycyjnej manifestacji, nawet zupełnie przypadkowo. Widziałem kolegów bitych do nieprzytomności, kopanych, specjalnie poniżanych, bo odważyli się krzyknąć: „Solidarność” albo „Uwolnić politycznych!”. Ksiądz Suchowolec, był tak nieustannie napadany przez bezpiekę, że zwrócono się nawet do Łętowskiej o pomoc. Odpisała, że nic nie zrobi, bo są to chuligańskie wybryki. Wreszcie w ramach tych „wybryków” księdza...
Piotr Lisiewicz
Zoo w Kairze zostało oskarżone o próbę oszukania odwiedzających. Pracownicy pomalowali osła tak, by wyglądał jak zebra. Jak zauważył pewien 18-latek, zwierzę na pysku miało rozmazaną czarną farbę, a i uszy też nie wyglądały jak u zebry. Identyczne odczucie miało wielu z nas, słuchając sędzi Gersdorf i jej kolegów z Sądu Najwyższego. I porównując ich wygląd, głos, sposób uzasadniania wyroku. Nie wystarczy przebrać bolszewika w togę, by przekonać obserwatorów, że mają do czynienia z sędzią. W związku z odebraniem bolszewikom Sądu Najwyższego Magdalena Środa wezwała do organizowania podziemia walczącego z dyktaturą: „Trzeba nauczyć się z powrotem robić i rozrzucać ulotki (…), tak by się nie dać złapać (najlepiej z dachów)”. Wprawdzie niektórzy powątpiewali, czy Środa jest w stanie wejść...
Jerzy Targalski
Karierę zrobiły dotąd dwa pojęcia: hard i soft power – twarda i miękka władza. Pierwsza polega na zmuszeniu do posłuszeństwa za pomocą siły, druga zaś na przyciąganiu poprzez atrakcyjność. Ostatnio karierę robi trzeci termin – sharp power, który można by przetłumaczyć jako władza penetrująca. W czasach wojen hybrydowych Rosja i Chiny stosują właśnie tę metodę kształtowania środowiska politycznego i informacyjnego, pożądanego z punktu widzenia interesów własnych. W ciągu minionych dziesięciu lat oba kraje wydały dziesiątki miliardów dolarów na ten cel. Przy czym o ile Chiny mogą także przyciągać, o tyle Rosja dysponuje jedynie siłą destrukcji. Sharp power polega nie na wychwalaniu atrakcyjności Rosji, gdyż trudno byłoby się jej doszukać, lecz na sianiu wątpliwości i strachu, tworzeniu...
Dawid Wildstein
Zmarła Kora. O jej poglądach i afiliacjach środowiskowych czy politycznych można wiele mówić, ale niezależnie od naszych sympatii czy antypatii, była to wspaniała artystka, która głęboko naznaczyła polską scenę muzyczną. I dla wielu z nas jej piosenki były towarzyszami dzieciństwa, młodości. Za to należy się Korze szacunek. Dlatego ze smutkiem i jednak ze zdziwieniem (jak to jest, drodzy Czytelnicy, że w tym całym syfie, który jest udziałem totalnych, oni wciąż i wciąż sięgają dna, by potem zaskoczyć nas pukaniem od spodu?) obserwowałem to, co wyczyniają nad jej trumną politycy i „autorytety” związane z totalną opozycją. Można powiedzieć, że okazali się totalnymi hienami. Od razu zaczęli robić na śmierci Kory politykę. Nawet jednego dnia nie odczekali. Przyznam szczerze, że to tempo...
Tomasz Terlikowski
Jeśli ktoś miał nadzieję, że problem skandali homoseksualnych w Kościele to już jest przeszłość, mam dla niego złą informację. Nie jest. Tylko w ostatnich dniach zdymisjonowano biskupa z Hondurasu (pomocniczego biskupa kard. Maradiagi, jednego z najbliższych współpracowników Franciszka), a w Stanach Zjednoczonych rozpętał się nowy, gigantyczny skandal. Tym razem chodzi o kardynała Theodore McCarricka, który przez lata molestował seksualnie młodych mężczyzn, w tym kapłanów i kleryków. Wszystko wskazuje na to, że była to tajemnica poliszynela, że o sprawie wiedziano, a kardynała chroniła „lawendowa mafia”. Teraz oczywiście nawet jego najbliżsi współpracownicy, a przez lata protegowani (jak kardynał Kevin Farell, prefekt nowej kongregacji ds. świeckich, małżeństwa i życia) twierdzą, że...
Dziennikarskie wygi, a jest ich mało, twierdzą, że większość rozgrywek politycznych to trywialne zawody, z których dopiero mało doświadczeni publicyści robią piętrowe analizy. Zgadzam się prawie w całości, bo czasami dzieje się odwrotnie. Miało być prosto, ale się tak skomplikowało, że nikt za tym nie nadąża. Dość wspomnieć rekonstrukcję rządu PiS na przełomie 2017 i 2018 r. Za to modelową prostotą w podejmowaniu politycznej decyzji popisał się PiS przy odrzuceniu wniosku prezydenta Andrzeja Dudy o przeprowadzenie referendum konstytucyjnego. Nic tu nie jest skomplikowane i wszystko jasne. Widzieliśmy teatr polityczny, nawiasem mówiąc, na kiepskim poziomie, ale z bardzo dobrą puentą. Nikt mnie nie przekona, że odrzucenie prezydenckiego wniosku nie było polityczną „ustawką”, której cel...
Jacek Liziniewicz
Maria Nurowska pochwaliła się na Facebooku, że zrobiła laleczkę voodoo, w którą wbija szpilki. Ma to zaszkodzić posłowi Stanisławowi Piotrowiczowi. Jeśli rzeczywiście wiek XXI zakończy się naukowym dowodem na istnienie duszy, to pisarka będzie chyba symbolem zacofania ludzi początku wieku. Uważam jednak, że opozycja musi rozwijać koncepcję swoich elit. Platforma Obywatelska i jej hybrydy powinny wykorzystać każdą możliwość, aby obalić PiS-owski reżim. Należałoby więc czym prędzej powołać ezoteryczne komando. Już widzę to oczami wyobraźni. Tysiące płaczek zapeszających w kierunku PiS-u: skuś baba na dziada. Zoolodzy szkolący czarne koty, aby przebiegały przez drogę posłom partii rządzącej. Goście do zadań specjalnych ustawiający drabiny, aby PiS-owcy musieli pod nimi przechodzić. Inni z...
Tadeusz Płużański
Na patriotycznym muralu pierwotnie znaleźć się mieli wyklęci przez komunistów Żołnierze Niezłomni: rtm. Witold Pilecki, mjr Zygmunt Szendzielarz „Łupaszka” i Danuta Siedzikówna „Inka”. Po jakimś czasie inicjatorzy – Fundacja „Kreatywność Pro Bono” – uznali, że nie można pomijać takich żołnierzy jak gen. August Emil Fieldorf „Nil” czy mjr Franciszek Przysiężnia, „Ojciec Jan” – urodzony i zmarły w Jarosławiu. Bo właśnie o miasto Jarosław tu chodzi. Młodzi jarosławianie byli pełni optymizmu. Mural miał się pojawić na zabytkowej kamienicy, która znajduje się na trasie corocznego „Biegu tropem wilczym”. Sylwetki wzbogacałby cytat Zbigniewa Herberta z „Przesłania Pana Cogito”: „idź wyprostowany wśród tych co na kolanach...”. Bo Niezłomni szli wyprostowani wśród mordujących Polskę i Polaków...
Wojciech Mucha
Czasem wypada ruszyć cztery litery zza biurka i wybrać się w teren. Tak wydedukowaliśmy z redaktorem Liziniewiczem i na zaproszenie Klubowiczów „GP” udaliśmy się do Wrześni. Przez długie godziny rozmawialiśmy z mieszkańcami i działaczami społecznymi o tym, co dzieje się pod glazurą propagandy, jaką od lat uprawiają tamtejsze lokalne władze. Usłyszeliśmy o wszechmocy deweloperów, zblatowaniu części tamtejszych mediów z Urzędem Miasta i kontrowersjach, jak na przykład zarzuty kierowane przez wrześnian pod adresem burmistrza, że ten od lat obraca (z zyskiem) gruntami w mieście. Zobaczyliśmy na własne oczy takie cuda jak zbudowany za miliony złotych „punkt przesiadkowy”, który według złośliwych ma służyć nie do przesiadki, lecz jako parking dla powstającego na terenach dawnego „Tonsilu”...
Podatki mają to do siebie, że bardzo trudno znaleźć kogoś, kto lubi je płacić. Taka już natura tych danin, że pewnie mało kto płaciłby je dobrowolnie. Zmniejszają one bowiem nasze środki do dyspozycji i w sposób naturalny budzą w związku z tym niechęć. Niemniej ich płacenie jest koniecznością. Tak już jest ten świat ułożony, że bez podatków nie da się zapewnić działających instytucji państwa, na których pracę przecież wszyscy liczymy, nawet jeśli mamy pod ich kątem mnóstwo zastrzeżeń. Podatki zatem były, są i pewnie będą. Państwo samo nie zarabia pieniędzy, zatem posiłkuje się tym, co weźmie od obywateli. Tyle, jeśli chodzi o oczywistości. Wśród prawników i ekonomistów trwa jednak spór o kształt systemu podatkowego. Czy większą rolę powinny w nim odgrywać podatki dochodowe, czy...
Ryszard Czarnecki
Cóż, fakt jest faktem: fala antysemityzmu rośnie. Nie ma co chować głowy w piasek. Trzeba mierzyć się z brutalną prawdą. Okropne? Okropne. Obrzydliwe? Oczywiście! Czy należy to potępić? Jasne! Chociaż w zasadzie zaczynam mieć wątpliwości. To nie pomyłka. Mam wątpliwości, ponieważ byłaby to... ingerencja w wewnętrzne sprawy innego kraju. Chodzi bowiem o istotny wzrost antysemityzmu w Niemczech. Tak, to nie pomyłka! Naród odpowiedzialny za ludobójstwo Żydów podczas II wojny światowej pozwala sobie na antysemickie czyny. To bolesna rzeczywistość naszego zachodniego sąsiada. Świadczą o tym opublikowane ostatnio dane specjalnego zespołu powołanego przez Uniwersytet Techniczny w Berlinie. Przeanalizowano olbrzymią liczbę komentarzy (dokładnie 266 tys.) w mediach społecznościowych i pod...
Robert Tekieli
Prawdziwi beneficjenci III RP są nietykalni? PiS, powołując komisję VAT-owską, wspomina jedynie o poznaniu mechanizmów okradania państwa, w najśmielszych zapowiedziach – o ukróceniu tego procederu. A przecież mówimy o konkretnych sumach, o konkretnych ludziach, którzy mają na kontach te miliardy. Złodzieje mają pozostać bezkarni? Od czasu przejęcia rządów przez PiS nie używa się pojęcia „wajchowi”, które wypowiedział po raz pierwszy publicznie Donald Tusk. Ówczesny premier opisał wtedy realnych decydentów, beneficjentów III RP, z którymi nie był do tego momentu w konflikcie, dając im okradać Polskę na miliardy. Utraciwszy ich wsparcie, wyjechał. Czy PiS jest w stanie powsadzać wajchowych do więzień? Czy PiS jest w stanie uciąć możliwość zarabiania przez nich dziesiątków miliardów...
Marcin Wolski
W ciepłe, letnie dni myślę sobie o lewactwie. Zespole idei, który wydał dwa najstraszniejsze nieszczęścia XX wieku – nazizm i komunizm, i skompromitowawszy się po wielekroć, pozostaje nadal aktywny. Wziął szturmem uniwersytety, opanował uczelniane katedry, stworzył własne (gender!), przejął elity i stał się uniwersalną ideologią wysoko rozwiniętego Zachodu. To, że na lewactwo podatni są szczególnie ludzie młodzi, nie dziwi – potrzeba szybkich, łatwych rozwiązań i definitywnych recept jest jedną z cech młodości. Ale co ze starymi? Czy trwanie w głównym nurcie, posługującym się sztandarem poprawności politycznej, wynika z przyzwyczajenia, wygody, konformizmu? Pewne światło na problem rzucają badania statystyczne, które wykazują, że wielokrotnie podatniejsi na postmarksistowski czad są...
Tomasz Łysiak
Salerno to miasto na południe od Neapolu. Pełne otwartych, życzliwych ludzi – jak to zresztą zawsze u południowców w Italii. Ci z północy mówią o nich „terroni” („wieśniaki”), ale to czysta złośliwość bogatych regionów. Południowa życzliwość, uśmiech i otwartość mają jednak swoje granice. Moi dobrzy znajomi salernitańczycy – Mario, Pasquale, Peppe, Nino – zaczynają się skarżyć. Peppe prowadzi niewielki bar przy Lungomare Trieste. Podaje kawę i opowiada o tym, jak bardzo życie zwykłych mieszkańców zostało zrujnowane przez imigrantów. „Większość z nich to zwykłe bandziory – mówi Peppe, wymachując rękami. – Powypuszczani z więzień, pozbawieni kultury. Kradną, handlują narkotykami”. Pokazuje mi filmik nakręcony na bulwarze tuż przy jego knajpce. Widać na nim grupę czarnoskórych imigrantów...
Katarzyna Gójska
III RP wyrosła na zakłamaniu. Porozumienie było de facto podziałem łupów, rezygnacja z rozliczenia oznaczała wybielenie zbrodni, reforma mająca wyzwolić polską gospodarkę z pęt komunizmu okazała się niewyobrażalną wręcz kradzieżą. Wszystko, co się w naszym kraju udało, zadziało się wbrew rządzącym elitom. Wbrew wszystkim Magdalenkom, usankcjonowanym układom, propagandzie postkomunistycznych mediów. O! Właśnie media – miały budować podstawy obywatelskiego państwa, a stały na straży postkomunistycznego porządku. Proszę zobaczyć, iż nawet przywracanie prawdy o naszej najnowszej historii przez znakomitą większość III RP odbywało się siłami społecznymi, a nie państwa. Niekiedy wręcz wbrew działaniom instytucji publicznych, które otwarcie stawały po stronie peerelowskiego kłamstwa. W...
Michał Rachoń
Jednym z przyjętych dogmatów rzeczywistości postkomunistycznej III RP jest przeświadczenie o wyższości „wiedzących lepiej” elit nad zwykłymi ludźmi. To owe elity wiedziały lepiej, czy „na drzewach zamiast liści mieli wisieć komuniści” (nie mieli), owe elity wiedziały lepiej, czy „na układy nie ma rady” (nie ma, bo nigdy nie było żadnych wydumanych układów), wiedziały też, że tzw. plan Balcerowicza był epokowym osiągnięciem nowej, wspaniałej Rzeczpospolitej, która przy Okrągłym Stole odzyskała wolność. To, że większość Polaków musiała za te bzdury zapłacić cenę wieloletnich upokorzeń, pozostawania bez pracy, emigracji czy dużo poważniejszych życiowych dramatów, nigdy nie miało żadnego znaczenia. Przez całe lata każdy, kto widział dzieci sędziów dostające się na wydziały prawa uczelni...
Tomasz Sakiewicz
Pierwsza prezes Sądu Najwyższego ogłosiła się Sądem na uchodźstwie, nawiązując najwyraźniej do rządu na uchodźstwie w czasach PRL, który rezydował w Anglii. Porównanie ciekawe, ale nie do końca trafne. Myślę, że pani prezes dużo bardziej zasługuje na porównanie do innego rządu rezydującego poza Warszawą – rządu Juliana Marchlewskiego. Kiedy w 1920 r. wojska bolszewickie przekroczyły tzw. linię Curzona, w Białymstoku objawił się komunistyczny rząd, który miał zarządzać podbitą Polską. Rząd ten nazywał się Tymczasowym Komitetem Rewolucyjnym. Prawdziwą władzę objąłby dopiero wtedy, gdy bolszewicy wejdą do Warszawy. Wydawało się to pewne, a Komitet poczuł się na tyle silny, że zaczął tworzyć polską armię czerwoną (zapisało się do niej tylko 176 osób) i wymierzać sprawiedliwość. Ze...
Piotr Lisiewicz
W Karlsruhe, czyli mieście o wielkich tradycjach, jeśli chodzi o praworządność, mieście, w którym urodził się sam Hans Frank, komisarz Rzeszy ds. „ujednolicenia wymiaru sprawiedliwości”, wykład zatytułowany „Państwo prawa w Polsce: stracone szanse?” wygłosiła Małgorzata Gersdorf. Czy na sali unosił się jeszcze duch Franka, twórcy Niemieckiego Frontu Prawa (Deutsche Rechtsfront), organizacji zrzeszającej sędziów, prokuratorów oraz adwokatów III Rzeszy? A może nadleciał także duch syna innego sławnego prawnika, Hermanna Göringa, który w Karlsruhe uczył się w szkole o zaostrzonej dyscyplinie? W każdym razie ziomkowie Franka i Göringa wysłuchali wykładu Gersdorf ze smutkiem, świadomi, że trzeba nieść Polsce oświaty kaganiec. A w każdym razie kaganiec. Jakikolwiek. Gdy Szkopy napadały na...
Zawsze uważałem za dużą przesadę opinie wszelkich cioć i sąsiadek, które wróżyły małemu Grzesiowi czy Jasiowi karierę mordercy recydywisty, bo Grzesio (Jasio) przywiązał kotu puszkę do ogona. Życie potem potwierdzało, że słowa cioć i sąsiadek to tylko egzaltacja. Nie znaczy to, że znęcanie się nad kotem, choćby wynikające z dziecięcej beztroski, należy do czynów szlachetnych. Nic z tych rzeczy, po prostu trzeba być starszym i mądrzejszym, przyjąć naukę, w jaki sposób postępować, aby nikomu nie czynić krzywdy, i uważać na własne słowa, szczególnie te oderwane od rzetelnej oceny sytuacji. Bywa jednak i tak, że ta życiowa reguła działa w drugą stronę i nie dotyczy dzieci. Muszę się podzielić obawą i irytacją, gdy kolejny raz słyszę, że opozycja zachowuje się jak przedszkolaki. Po pierwsze...
Jacek Liziniewicz
W życiu denerwuje mnie wiele rzeczy, ale jedna szczególnie doprowadza mnie do szału. Tkwienie w fikcji. Po prostu nie lubię i chyba nie potrafię udawać, że rzeczy, które robię, są ważne, podczas gdy wiem, że są z gruntu idiotyczne. Ot, taka przypadłość... Niestety, państwo polskie w dużej mierze jest fikcyjne. Najczęściej dlatego, że jest za słabe, aby uznać prawdę lub podjąć realne działania. Tak jest np. z nieszczęsną norką amerykańską. Prawo i Sprawiedliwość postanowiło udawać, że zwierzę z nazwy amerykańskie jest rodzime i polskie. Okazało się, że nadal nie jesteśmy w stanie wpisać go na listę gatunków inwazyjnych. Od lat uznajemy, że lepiej jest w tym wypadku udawać niż być w zgodzie z faktami. I co ciekawe, wcale nie przeszkadza to zwolennikom futer w jednoczesnym chichraniu się...
Jerzy Targalski
Natknąłem się ostatnio na dwa wywiady Daniela Pipesa, syna prof. Richarda Pipesa. Pipes senior wprawdzie był przeciwnikiem Sowietów, ale gdy się rozpadły, zalecał popieranie Rosji. Syn w wywiadzie dla „Super Expressu” na pytanie, czy widzi upadek demokracji w Polsce, odpowiedział: „Jestem dość daleki od tych histerycznych tonów, może dlatego, że znam Polskę nieco lepiej”. Ciekawe zatem, co na podstawie swojej „lepszej” znajomości naszego kraju powiedział w wywiadzie, którego udzielił w tym samym czasie dziennikowi „Izrael dziś”. Pipes tłumaczył tam, że „PiS chce wzmocnić państwo, np. przejmując kontrolę nad sądami. Angażuje się w teorie konspiracyjne (zwłaszcza w sprawie katastrofy w Smoleńsku w kwietniu 2010 r.). Sponsoruje idiotyczną ustawę, która wysłałaby kogoś do więzienia za...
Dawid Wildstein
Niby wszystko to zabawne. Bo jak ich traktować poważnie? Klauny przemycające bojówkarzy w bagażnikach. Idioci bazgrolący sprejem po elewacji Sejmu, akty wandalizmu na jego terenie. Wyliczać dalej? Groteskowe posłanki czy (wybaczcie szczerość) ewidentnie pijani bądź naćpani posłowie odmieniający przez wszystkie przypadki słowa: „nazizm”, „faszyzm”, „konstytucja”. Nie można nie wspomnieć o morderczym toi toiu, który dokonał nieudanego zamachu terrorystycznego na posła Brejzę, oraz o naszej ekspertce od historii, a zwłaszcza od konstytucji – to prawdziwy mózg ostateczny totalnej opozycji – czyli Kindze Gajewskiej. Zresztą widzieliśmy to już wcześniej, podczas ciamajdanu i puczu żenady. Oni są po prostu konsekwentni w byciu cyrkowymi pajacami. Tyle że po zdrowym śmiechu z tej groteski...
Tomasz Terlikowski
Amerykanie (u których przyrost naturalny jest o wiele wyższy niż w Polsce, a współczynnik dzietności dla statystycznej kobiety wynosi 1,76) odkryli właśnie, że jeśli nie uda im się zatrzymać procesu rezygnacji z posiadania drugiego i trzeciego dziecka (o czwartym czy piątym nie wspominając), to niebawem będą mieli ujemny przyrost naturalny, a w praktyce utrwali się u nich „praktyka jednego dziecka”. Taka praktyka oznacza, z perspektywy państwa, stopniowy upadek potęgi Stanów Zjednoczonych. Nie powinno więc zaskakiwać, że Amerykanie, i to nawet ci liberalni, próbują przeciwdziałać tej tendencji i zadają sobie pytanie, jakie są przyczyny niechęci do posiadania dzieci. Odpowiedzi Amerykanek nie zaskakują. Powodem ma być… brak środków finansowych. „Wychowanie dzieci jest zbyt drogie” –...
Jan Pospieszalski
Dokładnie w dniu, w którym ukazuje się tygodnik, mija pół wieku od opublikowania encykliki papieża Pawła VI „Humane vitae”. Ogłoszona z datą 25 lipca 1968 r. encyklika była odpowiedzią na zamieszanie, jakie w kwestiach etyki seksualnej prowokowali modernizatorzy Kościoła. Odnosiła się do coraz głośniej formułowanych żądań, by na fali posoborowej odnowy Stolica Apostolska zmieniła także moralną doktrynę. Encyklika w sposób zwięzły przedstawia stanowisko Kościoła (wtedy pisano jeszcze krótkie encykliki). Podkreśla, że małżonkowie, kobieta i mężczyzna, nie są kreatorami życia. Są współpracownikami Boga w dziele stwarzania nowego człowieka. Życie od poczęcia jest święte, bo jego dawcą jest sam Bóg. Wszelkie akty wymierzone przeciw życiu, jak również sztuczna ingerencja w płodność, są...
Tadeusz Płużański
Zaczęło się od tego, że w czerwcu Stowarzyszenie „Patriotyczny Głogów” brało udział w uroczystościach nadania Szkole Podstawowej w Starych Drzewcach imienia Danuty Siedzikówny. Prezentowano przedstawienie „Zachowali się, jak trzeba”. Wcześniej ks. Jarosław Wąsowicz podarował szkole pamiątkową tablicę ze srebrnym sercem „Inki”. Pod opisem wydarzenia na portalu informacyjnym „elka.pl” znalazły się komentarze: „Ta Inka była sanitariuszką w bandzie i zamiast ratować to zabijała”. „To ma być przykład? Przecież ona brała udział w zabijaniu Polaków”. Marcin Marciszak ze Stowarzyszenia „Patriotyczny Głogów” napisał: „Życiorys Inki, jej działalność tak bardzo związana ze służbą dla Narodu, dla wolnej Polski, stanowić powinna przykład, a nie pomawianie w tak obrzydliwy sposób. Uznaliśmy, że...
Wojciech Mucha
Gadka o tym, że ktoś jest „apolitycznym politykiem” to jedno z największych kłamstw w świecie – nomen omen – polityki. Podobnie jest z zarzutem, że oto coś w tym świecie polityki, jakieś działanie, jest „polityczne”. Mistrzem w takim bajaniu jest Jacek Majchrowski, prezydent Krakowa od 2002 r. (kiedyż to było?). Sędziwy profesor od lat utrzymuje, że trzyma się „z dala od polityki”. I co jest najciekawsze, pod Wawelem nie brak ludzi, którzy w tę śpiewkę uwierzyli. Są szczerze przekonani, że Majchrowski jest gwarancją tego, że „nasza chata z kraja”, że „ci z Warszawy nie przeniosą im stolicy do Krakowa” i że „miasto kultury i architektury” będzie żyło w spokoju i szczęściu. Tymczasem nic z tych rzeczy. Jacek Majchrowski właśnie podpisał oficjalny sojusz z totalną opozycją, a konkretnie...
Ryszard Czarnecki
Wolę sto razy bardziej Waszyngton od Nowego Jorku. Spokojniejszy, dużo czystszy i właśnie tu, w amerykańskiej stolicy, gdzie piszę te słowa, dzieje się realna polityka USA. Nowemu Jorkowi pozostaje ONZ – organizacja tyleż denerwująca, co ważna, bo będąca terenem ścierania się wpływów wielkich i regionalnych mocarstw oraz koalicji kontynentalnych i stricte politycznych. Miasto, nazwane tak na cześć ojca-założyciela Stanów Zjednoczonych Ameryki, jest magnesem nie tylko dla turystów (olbrzymia ich część pochodzi z przeszło 300-milionowego państwa Jankesów), ale też dla pasjonatów amerykańskiej polityki, jak ja. Ale Washington D.C. nie samą polityką żyje. Dlatego dziś zdań kilkadziesiąt o tym mniej znanym rewersie życia stolicy największego mocarstwa świata. 200 metrów od Białego...
Masowe wyłudzenia podatku VAT, które były plagą głównie ostatniej dekady, były zjawiskiem bez precedensu, jeśli chodzi o skalę i szkody dla budżetu. Należy też wskazać, że rozkwit mafii VAT-owskich w Polsce wpłynął destrukcyjnie na sytuację konkurencyjną w branżach, które szczególnie upodobali sobie oszuści („wypychając” z rynku uczciwe podmioty poprzez oferowanie niższych cen). Warto dodać, że choć duża część ukradzionych w Polsce miliardów została przechwycona przez zagranicznych gangsterów, to jednak zapewne też ogromne sumy zasiliły naszych rodzimych oszustów. Te pieniądze zostały prawdopodobnie w dużej mierze wyprane i zainwestowane w legalne biznesy, nieruchomości. W ten sposób liczna grupa oszustów zasiliła elitę finansową naszego kraju, obniżając jeszcze standardy etyczne panujące...
„Król Europy” oznajmił ostatnio, że wystartuje w wyborach prezydenckich, jeśli w szranki stanie Jarosław Kaczyński. Zastanówmy się nad pojęciem królowania. Socjolog Jan Sowa w swojej znanej w kręgach lewicowych książce „Fantomowe ciało króla” postawił tezę, że od śmierci Zygmunta II Augusta, ostatniego dynastycznego króla, Rzeczpospolita żyła istnieniem fantomowym. Jej państwowość była li tylko fantazmatem, utrzymywanym przy złudnym życiu przez ideologię sarmatyzmu i mit złotej wolności szlacheckiej. Sowa nawiązuje do koncepcji badacza średniowiecza Ernsta Kantorowicza o dwóch ciałach króla: przemijalność śmiertelnego monarchy zestawiona jest z trwaniem państw. Ciało polityczne służyło utrzymaniu ciągłości dynastycznej i umożliwiało natychmiastowe przeniesienie wszystkich atrybutów...
Robert Tekieli
Pisarka Maria Nurowska poinformowała na Facebooku, że zrobiła laleczkę voodoo posła Piotrowicza i wbija w nią szpilki. Agnieszka Holland twierdzi, że uśmierciła dwie osoby, wbijając drobne, metalowe przedmioty w kawałki materiału. Pod wpisem Marii Nurowskiej pojawiły się liczone na setki komentarze, w których internauci chwalą pisarkę i zachęcają do dalszego wbijania szpilek. Na chodniku pod sejmem protestujący wyrysowali pentagram, opisali go nazwiskiem wyżej wymienionego, znienawidzonego posła, połączonym z liczbą 666, i zapalili świece. Palące się świece są symbolem modlitwy. W tym wypadku modlono się do złego ducha. Magia. „Stało się, zrobiłam laleczkę prokuratora Piotrowicza i wbijam w nią szpilki. Jego dni są policzone…”. Można to traktować jako wyraz bezradności. Magia...
Marcin Wolski
Ludowe porzekadło powiada: „Nie należy kopać się z koniem”. I mało kto kwestionuje tę zasadę. Po roku widać, jak słuszna była decyzja prezydenta Dudy wetująca ustawy sądownicze, za którą wielu odsądzało go od czci i wiary. Proces zmian przebiegał wprawdzie wolniej, ale czy mniej skutecznie? Obecnie można powiedzieć, że reforma sądownictwa zmierza do zwycięskiego finału i że zrealizowano większość zamierzonych celów. Przy okazji wytargowaliśmy trochę czasu od Brukseli, a przecież w trwającej przepychance jest to głównie walka o czas. Dotrwać do maja 2019 r., licząc, że narody Europy rozgonią bandę poprawno-politycznych eurokratów na cztery wiatry! Warunkiem powodzenia wszelkich bitew jest przeprowadzanie ich w sprzyjającej sytuacji, na własnych warunkach. Latem zeszłego roku sytuacja...
Tomasz Łysiak
Ten felieton, chociaż Państwo tego nie możecie zobaczyć, ale musicie uwierzyć mi na słowo – piszę narzędziem sprzed 90 lat. Wykorzystuję to narzędzie w każdym tekście czy liście wysyłanym drogą elektroniczną. Chodzi o czcionkę „Brygada 1918”, udostępnioną na stronach www.prezydent.pl jako swojego rodzaju cyfrowy pomnik stawiany na stulecie odzyskania niepodległości. Czcionka została wykonana w 1928 r., czyli w dziesięciolecie odzyskania suwerenności, ale odnaleziono ją całkiem niedawno. Dwa lata temu w Muzeum Książki Artystycznej porządkowano zbiory matryc z Odlewni Czcionek w Warszawie. Janusz Tryzno natrafił wówczas na duży, starannie zapakowany zespół podpisany „Brygada”. Czcionki pieczołowicie zrekonstruowano, przetworzono na potrzeby cyfrowe i teraz każdy z nas może ją sobie...
Katarzyna Gójska
Sędzia Iwulski uaktywnił się medialnie. Udzielił kilku wywiadów, podczas których nie doznał dyskomfortu trudnych pytań. Mógł poszaleć z wersjami tłumaczącymi swoją przeszłość. I tak dowiedzieliśmy się z nich, że wszystkich absolwentów prawa w PRL wcielano do WSW. Przymusowo. Towarzysz – nawiązuję tu do kilkunastu lat przynależności partyjnej pana sędziego – Iwulski również znalazł się w takiej sytuacji. I w zasadzie na tym pamięć p.o. pierwszego prezesa Sądu Najwyższego się kończy. Nie wie, kiedy i na jakie stopnie awansował. Nie potrafi sobie przypomnieć, jak przebiegały procesy polityczne, w których skazywał – poza tym, że na pewno pracował pod przymusem, działał wedle ówczesnego prawa i generalnie nie ma sobie nic do zarzucenia. Kapitan, sędzia Iwulski twierdzi także, że Małgorzata...
Michał Rachoń
Już wiemy, dlaczego spółka Amber Gold nie musiała płacić podatków. Wyjaśnił nam to były minister finansów, były wicepremier w rządzie Platformy Obywatelskiej Jan Vincent-Rostowski, mówiąc, że nawet gdyby urzędy skarbowe wymagały z pełną skrupulatnością „powinności papierowych i finansowych” od spółek pana Marcina P., to ten zatrudniłby „przestępczego i bardzo sprawnego” księgowego, który by te dokumenty dosyłał. Premier Jan w związku z tym uważa, że głęboko nietrafiona jest teza, iż gdyby służby skarbowe działały sprawnie, to działalność piramidy finansowej Amber Gold zakończyłaby się szybciej. Opadły mi kwiaty. To trochę tak, jakby szef policji z poważną miną powiedział: wysyłanie za złodziejem policjantów nie ma sensu, bo taki złodziej, widząc pościg, mógłby zacząć uciekać jeszcze...
Tomasz Sakiewicz
Kolejne próby zaistnienia w polskiej polityce Donalda Tuska pokazują, jak wielki problem ma antypisowska opozycja. Donald Tusk nie może być postrzegany jako kontrkandydat Andrzeja Dudy, bo choć w polskiej konstytucji prezydent jest numerem jeden, to faktycznie rzadko należy do pierwszej piątki najważniejszych osób w państwie. Bez wątpienia dzisiaj numerem jeden jest szeregowy poseł Jarosław Kaczyński. Z jego namaszczenia, ale też dzięki osobistej popularności, szczególnie w kręgach biznesowych, numerem dwa jest Mateusz Morawiecki. Co do tego, kto jest trzecią osobą w państwie, już taki pewny nie jestem. Kandydatów tu wielu – od Joachima Brudzińskiego, Mariusza Błaszczaka, Marka Suskiego, Ryszarda Terleckiego po wicepremiera Piotra Glińskiego. Wielkie wpływy na pewno ma Zbigniew Ziobro...
Piotr Lisiewicz
Nie wiem, czy gdy będą Państwo czytać te słowa, pyton będzie jeszcze na wolności. Pewno nie. Ale nawet jeśli gościa przymkną, do licznych zbrodni Jarosława Kaczyńskiego dołożyć należy wypuszczenie go w Konstancinie-Jeziornie (tak to każą odmieniać). Gazeta.pl postanowiła uspokoić nowobogackich z Konstancina, cytując Olgę Pofelską z warszawskiego zoo: „Zje co najwyżej szczura lub małego pieska, w typie yorkshire terrier”. No dobra, a Lisa? Doczekaliśmy! Tusk zapowiedział, że PiS będzie… kraść: „Władza, która nie jest niczym ograniczona, zawsze kończy się rządami złodziei, (…) na końcu jest władzą, która po prostu bezkarnie kradnie”. To coś jakby pytony zorganizowały manifestację pod mysią norą, skandując bezkompromisowo: „Dusiciele! Dusiciele!”. Zlazłem z pewnej góry w Beskidzie Niskim...
Bardzo ostrożnie, żeby nie siać defetyzmu w trudnym okresie wprowadzania ustaw sądowniczych, starałem się zwrócić uwagę na problem dużo poważniejszy niż sama reforma sądownictwa. Znam z autopsji to, co się w sądach dzieje, i wiedziałem doskonale, że to nie takie proste wprowadzić nowe przepisy dla starej kadry. Byłem pewien, że od napisania nowych paragrafów nie znikną zależności rodzinne, towarzyskie i historyczne. Niestety moje obawy się potwierdzają i w tej grupie zawodowej panuje wyjątkowo ostra selekcja negatywna, która wyznacza kierunek awansu. Liczne protesty sędziów w poszczególnych okręgach, próby anarchizacji Sądu Najwyższego, i to z ewidentnym naruszeniem prawa, to wszystko pokłosie głębokiej patologii w środowisku sędziowskim. Obojętnie jak spojrzymy na poczynania Andrzeja...
Jacek Liziniewicz
Platforma Obywatelska z opozycyjnymi przyległościami postawiła sobie za punkt honoru pokazać światu, że w Polsce mamy dyktaturę i właściwie nie można już mówić o żadnej demokracji. Ponieważ dzieje się tak już trzeci rok, od momentu, gdy PiS jeszcze nawet nie powołał rządu, to w zasadzie w naszym kraju przestaje to robić wrażenie na kimkolwiek. No, ale dla zagranicy pozór zachować trzeba za wszelką cenę. W miniony piątek miałem okazję uczestniczyć w Zgromadzeniu Narodowym organizowanym przez PO przy ulicy Foksal. Powiem Państwu jedno – wyglądało to nie rewolucyjnie, lecz komicznie. Na scenie patetyczne słowa o końcu demokracji i dyktaturze, a na trybunach w pierwszym rzędzie Bronisław Komorowski i Bogdan Borusewicz śpią jak susły. W tylnych rzędach piknikowa atmosfera, coś jak na...
Tadeusz Płużański
W 1982 r. ppor. Józef Iwulski, jako sędzia Sądu Warszawskiego Okręgu Wojskowego, orzekał kary więzienia wobec opozycjonistów na podstawie „prawa” stanu wojennego („przestępstwo mające na celu obalenie ustroju PRL poprzez działalność w Konfederacji Polski Niepodległej (KPN)”. Jego żona, Anna Iwulska, jako oficer SB, inwigilowała opozycję. Iwulski został oddelegowany do sądownictwa z komunistycznego kontrwywiadu wojskowego, czyli jest to kariera od Wojskowej Służby Wewnętrznej w PRL do Sądu Najwyższego w III RP. Prof. socjologii Zygmunt Bauman zaczynał karierę w 1944 r. w moskiewskiej milicji, potem był oficerem polityczno-wychowawczym LWP. Jako funkcjonariusz Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego pacyfikował antykomunistyczne podziemie. A jako agent „Semjon” przez lata współpracował ze...
Wojciech Mucha
Przyznam, że w ostatnim tygodniu nic mnie tak nie rozbawiło jak temat zamczyska budowanego w Puszczy Noteckiej. No bo sami Państwo pomyślcie – XXI wiek, niby kosmos i takie tam sprawy, drony, elektromobilność, płacenie telefonem, a tu jak gdyby nigdy nic, w sercu dziewiczego lasu, pną się do góry baszty i krużgany. Rzecz powstaje na sztucznej wyspie, a dostępu strzeże fosa. Rozbawiła mnie do żywego wieść, że inwestor pytał o zdanie okolicznych mieszkańców. Niczym średniowieczny magnat, ów dobry pan objechał sioła i zaścianki, rozpuścił wici i zasięgnął języka okolicznej gawiedzi. Ta – jak na poczciwców przystało – nie widziała nic złego w pomyśle pana, który zszedł do nich jak ojciec najlepszy. Wiadomo – lepiej wszak żyć w podgrodziu, niż w niechronionej przez bliskość zamku, narażonej...
Jerzy Targalski
Od prof. Waldemara Parucha, który ma wyznaczać strategię rządu, dowiedzieliśmy się, że okres romantyczny minął wraz z rokiem 2017 i teraz trzeba uczynić zadość wymaganiom miękkiego elektoratu, który ma zagwarantować wygraną w 2019 r., a on jest zmęczony mnogością reform i chce mieć święty spokój. Dlatego trzeba reformy spowolnić i przeorientować. Rozumiem, że przeorientowanie reform polega na zamianie Gersdorf na Iwulskiego. Ostatecznie trudno, by w III RP na czele Sądu Najwyższego nie stał ktoś niezwiązany, przynajmniej rodzinnie, z SB lub Zarządem II Sztabu Generalnego WP. A już sędzia, który nie skazywał opozycjonistów w stanie wojennym, zupełnie się do tego zawodu nie nadaje. Miękki elektorat jest zachwycony i pomaszeruje do urn. Na pewno biegłby, gdyby jeszcze wprowadzić euro i...

Pages