Agnieszki Kowalczyk

Patrząc przez pryzmat „Gazety Polskiej” na kończący się wiek XIX, staniemy się świadkami niewyobrażalnego postępu cywilizacyjnego, jaki przyniósł wiek pary i elektryczności, dowodząc wielkości człowieczego geniuszu i mocy nauki otwierającej przed ludzkością świetlaną przyszłość. Ale to równocześnie jedna z najbardziej burzliwych epok w dziejach, wstrząsana przez wojny, rewolucje i powstania, przemawiająca głosem uciśnionych narodów walczących o niepodległość. To epoka kształtowana przez Napoleona Bonaparte i Ottona von Bismarcka, przesiąknięta ideałami demokratycznymi i wolnościowymi, a jednocześnie zagrożona przez imperialistyczną politykę wielkich mocarstw. I taki jej obraz kreślić będzie „Gazeta Polska”, podejmując próbę rekonesansu minionego stulecia i zachowując świadomość, że...
Wśród najwybitniejszych osobowości XIX wieku, które zaistniały na łamach „Gazety Polskiej”, znalazł się nasz geniusz młodopolski – Władysław Stanisław Reymont – autor „Chłopów” i „Ziemi obiecanej”, laureat literackiej Nagrody Nobla. W swej twórczości pragnął stać się wyrazicielem i wskrzesicielem duszy polskiej. Ten rewelator życia narodowego dał się poznać czytelnikom „Gazety Polskiej” jako autor przemawiających do wyobraźni reportaży z ziemi włoskiej oraz nowel z tomu „W jesienną noc” – zrodzonych z ducha ojczystej ziemi, dotykających głębi ludzkiego życia, wnikających w tajemnicę wszechogarniającej natury. Dodatek pod redakcją Agnieszki Kowalczyk 1. Marzyciel, buntownik, włóczęga Już od najmłodszych lat ostoją była dla niego literatura. W domu „panowała głęboka pobożność...
„Kochać ojczyznę to nie wszystko, potrzeba ją nie tylko kochać, lecz nadto znać i rozumieć, ale i to nie wszystko, gdyż kochając i rozumiejąc ją, trzeba jeszcze coś dla niej robić, ulepszać ją…” – tak oto formułował Bolesław Prus własną definicję patriotyzmu. Myśl ta wpisywała się idealnie w program polskich pozytywistów, którzy po klęsce powstania styczniowego obrali inną drogę  „wybicia się na niepodległość” niż ich wielcy poprzednicy. Romantyczną ideę walki zbrojnej zastąpili ideą pracy dla nieszczęśliwego kraju. Prus stał się gorącym orędownikiem głoszonych przez szermierzy postępu haseł „pracy organicznej” i „pracy u podstaw” – jedynych możliwych do realizacji w beznadziejnej sytuacji narodu bez państwa. Całym sobą zaangażował się więc w...
„Gdzie literatura narodu jeszcze żyje bogatym i nie gasnącym życiem, tam byt tego narodu jest bezpieczny, ponieważ kwiat kultury nie może rozwijać się bez gleby. Ale w każdym społeczeństwie istnieją pewne rzadkie talenty, z których geniusz narodu czerpie swoje siły, reprezentując przed światem ducha tego narodu. […] Takim przedstawicielem narodowej literatury jest człowiek, którego Akademia Szwedzka uhonorowała w tym roku Nagrodą Nobla. Jest on obecny wśród nas, a jego imię – Henryk Sienkiewicz”. Tymi słowami w 1905 r. sekretarz Akademii Szwedzkiej, Carl Dawid af Wirsén, zwracał się w swojej laudacji do pierwszego polskiego noblisty w dziedzinie literatury, który trzydzieści lat wcześniej rozpoczynał swą karierę dziennikarską i pisarską jako...
„Doszedłem wreszcie do wybuchu. To, co zapowiadało się dotąd groźnie, było tylko jak pomruk przed burzą. Teraz dopiero będzie burza i rozpocznie się prawdziwa epopeja chrześcijańska. Ułożyłem i mam w głowie tyle scen wspaniałych i strasznych, że byle zdrowia i sił starczyło – to »Quo vadis« będzie donioślejsze niż wszystko, com napisał” – oznajmiał rozradowany Sienkiewicz w jednym ze swoich listów. I Jak powstało „Quo vadis” Kiedy Henryk Sienkiewicz jako korespondent „Gazety Polskiej” i niezmordowany podróżnik przemierzał Europę i Amerykę, nadsyłając reportaże z różnych zakątków świata, w 1879 r. po raz pierwszy ujrzał Rzym. Spośród wszystkich miejsc na ziemi Wieczne Miasto zyskiwało w jego oczach wymiar szczególny....
Henryk Sienkiewicz dał się poznać XIX-wiecznym czytelnikom „Gazety Polskiej” najpierw jako kronikarz życia Warszawy i znakomity felietonista, by wkrótce objawić swój niepospolity talent literacki w licznych nowelach, opowiadaniach i obrazkach obyczajowych. Zanim spod jego pióra wyszły niezapomniane powieści ku „pokrzepieniu serc” – „Ogniem i mieczem”, „Potop” i „Pan Wołodyjowski” – zadebiutował w naszym dzienniku „małą trylogią” nowelistyczną. W jej pierwszych częściach – „Starym słudze” (1875) i „Hani” (1877) – odkrywał przed czytelnikiem świat staroszlacheckich wartości, a w ostatniej pt. „Selim Mirza” wciągał w wir wypadków wojny prusko-francuskiej, poddając swych bohaterów prawdziwej próbie charakteru. Amerykańska podróż...
W momencie gdy Henryk Sienkiewicz rozpoczynał swą niemal dziesięcioletnią przygodę dziennikarsko-literacką w „Gazecie Polskiej”, miał już za sobą prasowy debiut – pierwszą recenzję teatralną, studia o twórcach staropolskich, „Humoreski z teki Worszyłły” i powieść „Na marne” uznaną przez Kraszewskiego za wyjątkowo dojrzałą. Był więc młodym dobrze zapowiadającym się pisarzem, który postanowił spróbować swoich sił na polu dziennikarstwa, włączając się aktywnie w wir życia stolicy drugiej połowy XIX wieku. Pierwsze kroki w „Gazecie Polskiej” nasz przyszły noblista stawiał jako kronikarz życia Warszawy i od razu ujął czytelników swoimi błyskotliwymi felietonami z cyklu „Bez tytułu”.  Sienkiewicz na salonach i nie tylko Rozpoczynając przygodę z „Gazetą Polską”, Sienkiewicz mieszkał...
Odkąd Henryk Sienkiewicz zaczął publikować na łamach „Gazety Polskiej”, stała się ona jednym z najlepszych i najpoczytniejszych naszych periodyków. Nie mogło być inaczej, skoro blasku przydawało jej najznakomitsze bodaj pióro przyszłego noblisty, wielkiego pisarza, autora niezapomnianych powieści „ku pokrzepieniu serc”, które umacniały ducha polskości w zniewolonym narodzie. „Była to najświetniejsza epoka »Gazety« – jak twierdzi ówczesny publicysta i literat Antoni Zaleski – ona to miała szczęście drukować pierwsza »Szkice węglem«, »Przez stepy«, »Hanię«…”. Sienkiewicz zaś stał się jej beniaminkiem, „jej ukochanym dzieckiem”. To jego felietonom, listom z podróży, nowelom i powieściom zawdzięczała „Gazeta Polska” swój wielki sukces. Rozpoczynając w 1873 r. dziennikarską przygodę w naszym...
Początek lat 60. XIX wieku przyniósł wielkie, ale zarazem dramatyczne wydarzenia dla naszej ojczyzny. Kraszewski i Kronenberg, obaj stojący wówczas na czele „Gazety Polskiej”, zaangażowali się czynnie w działania służące sprawie narodowej. Na fali nastrojów przedpowstaniowych ogarniających Warszawę udało się im nawet w pewnym momencie przejąć władzę, tworząc Delegację Miejską, która na krótko zapoczątkowała tzw. rządy polskie, z entuzjazmem przyjęte przez rodaków. „Gazeta Polska” pod auspicjami Kraszewskiego starała się aktywnie włączać w nurt życia narodu przed powstaniem styczniowym. Było to jednak nie lada wyzwaniem dla naszych publicystów, gdyż szalejąca cenzura zakazywała podawania wszelkich informacji i komentarzy na temat bieżących wypadków politycznych w kraju. Wtedy jednak, kiedy...
Czytelnicy „Gazety Codziennej” z 1860 r. z zapartym tchem śledzili kolejne etapy pierwszej wielkiej podróży Józefa Ignacego Kraszewskiego po Europie. Redaktor naczelny naszego pisma odbywał ją od maja do października 1858 r., a jej trasa była imponująca. Od rodzinnego Żytomierza wiodła przez Warszawę, Kraków, Wiedeń do Włoch, z którymi jego artystyczna dusza odczuwała więź szczególną. W czasie zwiedzania Wenecji, Padwy, Genui, Florencji, Rzymu, Neapolu stawali przed nim jak żywi mistrzowie wszech czasów – Leonardo da Vinci, Michał Anioł, Rafael Santi, Donatello, Antoon van Dyck… Najważniejszym punktem na mapie jego podróży stało się Wieczne Miasto jako Stolica Piotrowa i sanktuarium sztuki. Klimat artystyczny Italii owładnął Kraszewskim bez reszty, utrwalając w nim nierozerwalny związek...
Józef Ignacy Kraszewski jako redaktor naczelny „Gazety Polskiej” postawił sobie ambitny cel odkrycia przed swymi czytelnikami współczesnego oblicza Europy, pragnąc przewodniczyć im w wielkiej podróży po Starym Kontynencie. Jego absorbujące reportaże z Austrii, Italii, Francji, Belgii i Niemiec powstawały zwykle na gorąco, w pędzącym pociągu, mknącym dyliżansie, w przydrożnej karczmie czy pokoju hotelowym. Cały natłok swych myśli, niesamowitych wrażeń, ciekawych obserwacji i refleksji przelewał od razu na papier. W ten sposób zrodziły się drukowane w „Gazecie Codziennej” i „Gazecie Polskiej” „Kartki z przejażdżki po Europie w r. 1858” oraz dziesiątki listów z podróży, w których rozczytywali się wszyscy, a zwłaszcza miłośnicy zagranicznych wojaży. I  Kraków – podróż w głąb narodowych...
Z początkiem lat 60. XIX wieku „Gazeta Codzienna” stała się najbardziej poczytnym pismem w Królestwie Polskim. Wydawana z rozmachem i redagowana przez czołowych przedstawicieli nauki i kultury, znalazła się w czołówce ówczesnej prasy. Swój sukces z lat 60. zawdzięczała dwóm wielkim indywidualistom, którzy zawiązali sojusz ideowy i stanęli na jej czele. A byli to tytani pracy – wybitny pisarz Józef Ignacy Kraszewski oraz znany w Warszawie potentat finansowy Leopold Kronenberg. Pismo rozchwytywane przez mieszkańców stolicy okazało się bezkonkurencyjne. W rywalizacji o prymat na rynku wydawniczym zdystansowało nawet „Gazetę Warszawską”. Z dnia na dzień wzrastała ilość jego prenumeratorów, by w 1862 r. ustanowić absolutny...
„Gazeta Polska” sprzed 1830 r. przenosi nas do Królestwa Kongresowego, pozwalając poznać sytuację zniewolonego narodu i wczuć się w atmosferę przedpowstaniowych wypadków. Jednocześnie naszym przewodnikiem na tej historycznej drodze będzie współtwórca i redaktor dziennika Maurycy Mochnacki, który w swoim monumentalnym dziele „Powstanie narodu polskiego w roku 1830 i 1831” odsłoni realia życia Polaków pod berłem Mikołaja I i wprowadzi czytelnika w działalność organizacji konspiracyjnych. Poznamy więc tak „oficjalną” wersję wydarzeń, jak i historię „podziemną” Królestwa Polskiego znaczoną nazwiskami największych patriotów, lecz także zdrajców i carskich zauszników. Niech mottem naszej peregrynacji w głąb męczeńskich dziejów narodu...
„Gazeta Polska” w latach 1827–1829 dzięki działalności krytycznej Maurycego Mochnackiego stała się oficjalnym organem wojującego romantyzmu i sceną starcia światopoglądowego z klasykami. Maurycy Mochnacki zaś to bezsprzecznie najwybitniejszy teoretyk romantyzmu polskiego, krytyk literacki, teatralny i muzyczny, działacz polityczny i historyk powstania listopadowego – słowem, człowiek swojej epoki, który na łamach „Gazety Polskiej” torował drogę nowej literaturze, filozofii i sztuce. Zmieniał świadomość Polaków, którzy poprzez dzieła romantyczne odkrywać mieli własną tożsamość, „uznać się w swoim jestestwie”. Między sztuką a miłością do ojczyzny. O młodzieńczych fascynacjach Mochnackiego Literatura od najmłodszych lat fascynowała...