e-wydanie DODATEK

„Dzień 11 listopada 1918 r. zapieczętował stare księgi naszego upadku, naszej niewoli, naszego rozdarcia i rozbicia, a zarazem otworzył nowe, niezapisane księgi dziejowe i postawił je obok tych, które od początków Państwa Polskiego aż po zwycięstwo wiedeńskie zapisały tyle wielkich czynów, tyle wielkich myśli, tyle bohaterstwa w służbie Państwa, Narodu i Wiary” – czytamy w „Gazecie Polskiej” (11 XI 1938 r.) o tym najpiękniejszym bodaj dniu w naszej historii, który wieścił cud zmartwychwstania Ojczyzny. Oto 11 listopada na obszarze okupacji niemieckiej zapoczątkowana została „spontanicznym wybuchem państwowość polska” („GP” 11 XI 1933 r.). „Ogień drzemiący iskrą w piersi szarego legionisty był tak silny, czysty i święty, że zdołał płomieniem objąć cały naród, porwać go do czynu,...
Tomasz Łysiak
Jeszcze nawet nie mieliśmy zapewnionego żadnym traktatem dostępu do morza, a już zaczęliśmy budować naszą flotę wojenną. Józef Piłsudski powołał do życia Marynarkę Polską 28 listopada 1918 r. Floty cywilna, handlowa i wojenna powstawały właściwie z niczego – po ponad 120 latach braku państwowości. To, do czego udało się dojść Polakom w ciągu niepełnych dwóch dekad, zasługuje na największy szacunek… Mając tak naprawdę niewielki skrawek wybrzeża, oparliśmy swoją siłę morską na portach w Pucku i na Helu. Zbudowaliśmy Gdynię. W świat ruszyły nasze piękne transatlantyki, które olśniewały pasażerów nowoczesnością i wystrojem wnętrz (sztuka dekoratorska, osiągnięcia projektantów przedmiotów użytków czy najnowsze trendy wzornicze śmiało użyte podczas wykańczania pomieszczeń – i dzisiaj budzą...
Polskie transatlantyki były w dwudziestoleciu międzywojennym nie tylko szybkim komfortowym środkiem transportu, ale również wizytówką młodego państwa. Od początku istnienia niepodległego państwa polskiego myślano o założeniu i rozbudowie własnej floty transatlantyckiej. Nie było to jednak przedsięwzięcie proste. Młode państwo w pierwszych latach niepodległości borykało się z setkami problemów, również w dziedzinie morskiej. Brakowało statków, stoczni, wykształconej kadry i przede wszystkim własnego portu, który mógłby stanowić podstawę rozwoju i „otwarcia się na morze”. Problemy dotyczące korzystania z portu Wolnego Miasta Gdańsk zaowocowały odważną decyzją o budowie miasta i portu w Gdyni. Pomysł okazał się strzałem w dziesiątkę. Już w 1926 r. Gdynia otrzymała prawa miejskie, wkrótce...
Ponad pięć i pół tysiąca kilometrów liczyły ustalone krwią żołnierza polskiego i traktatami granice wolnej Polski. Pięć i pół tysiąca kilometrów, z czego na granicę morską przypadało kilometrów… 71. Choć licząc oba brzegi Helu, wychodziło ich prawie 150. Trzy procent… Ale chyba z żadną inną granicą, choć praktycznie wszystkie okupione zostały poświęceniem i śmiercią Polaków, nie łączyło się tyle dobrych uczuć i nadziei, co z tym skrawkiem wybrzeża Bałtyku. Polskie marzenie o morzu było równie stare jak polskie państwo. Anonim zwany Gallem w XII wieku zapisał pieśń wojów Bolesława Krzywoustego, radujących się, że choć ich przodkom „wystarczały ryby słone i cuchnące”, oni po świeże przychodzą, „w oceanie pluskające”. Gdy w czasie Wielkiej Wojny zaczęły pojawiać się koncepcje...
Maciej Pawlak
W ostatniej edycji Forum Ekonomicznego w Krynicy Zdroju, największym takim wydarzeniu w naszej części Europy, wzięło udział ponad 4 tys. gości z Europy, Azji, USA.     W ciągu trzech dni konferencji, 4–6 września br., swoje poglądy nt. aktualnej sytuacji politycznej, gospodarczej i społecznej wymieniali szefowie rządów i parlamentów, obecni byli ministrowie i parlamentarzyści z krajów naszego regionu, prezesi największych koncernów, eksperci, przedstawiciele świata nauki, kultury oraz mediów z ponad 60 krajów. Podczas sześciu sesji plenarnych uczestniczyli oni w ponad 180 panelach dyskusyjnych, wykładach, warsztatach oraz prezentacjach narodowych i regionalnych. Rada Programowa obecnego Forum ogłosiła Człowiekiem Roku 2017 premiera Litwy, Sauliusa Skvernelisa. W głosowaniu...
5 listopada 1916 r. wśród legionistów lotem błyskawicy rozeszła się wieść o ogłoszeniu manifestu dwóch cesarzy, który, jak powtarzano sobie z niedowierzaniem, zapowiadał powołanie do życia Królestwa Polskiego jako niezależnego państwa – dziedzicznej monarchii konstytucyjnej. Entuzjazm ogarnął wszystkich. Kiedy Józef Haller krzyknął: „Niech żyje Polska niepodległa!”, słowom jego zawtórowały tysiące strudzonych, ale jakże rozradowanych legionistów, którzy wierzyli głęboko, że oto za chwilę ziści się sen o wolności i że z krwi przelanej pod Krzywopłotami, Łowczówkiem, Kostiuchnówką wyrośnie wolna ojczyzna. Dodatek pod red. Agnieszki Kowalczyk Sam Piłsudski nie dał się jednak zwieść Austriakom i Niemcom. Miał  świadomość, że toczy się polityczna gra o Legiony, tym bardziej że zaraz...
Tomasz Łysiak
Wiara, Nadzieja, Miłość. Trzy siostry, trzy wartości, trzy symbole polskiej walki o Niepodległość. W czasach powstania styczniowego przedstawiane jako Krzyż, Kotwica i Serce, noszone przez Polaków m.in. w formie biżuterii patriotycznej. Do tych samych wartości odnosiły się kolejne pokolenia walczące o naszą suwerenność. „W obliczu Boga Wszechmogącego i Najświętszej Maryi Panny, Królowej Korony Polskiej, przysięgam być wierny Ojczyźnie mej, Rzeczypospolitej Polskiej. Stać nieugięcie na straży jej honoru, o wyzwolenie z niewoli walczyć ze wszystkich sił, aż do ofiary mego życia” – brzmiał początek przysięgi żołnierzy Armii Krajowej. Powstanie Warszawskie było zbrojną odpowiedzią na lata okupacji, niewoli, poniewierania ludzkiej godności, było odpowiedzią cywilizacji Miłości na niemiecką...
„Dwa są symbole Sierpniowego Powstania – i Walczącej Warszawy: biały orzeł na czerwonym tle i ksiądz z biało-czerwoną opaską, który wśród kul i bomb, wśród gryzącego dymu pożarów i trzasku walących się domów, śpieszy na swój kapłański posterunek. […] Z opaską o polskich barwach na ramieniu, z Przenajświętszym Sakramentem na piersi, ze stułą w ręce spełnia swój odpowiedzialny obowiązek – polski kapłan. Symbol walczącej stolicy i symbol katolickiej Polski”. W ten sposób posługę kapłańską w trakcie Powstania opisywano w „Walce Śródmieścia” z 26 sierpnia 1944 r. Od pierwszych chwil walk w stolicy duchowni z narażeniem życia wypełniali swoje duszpasterskie obowiązki. Około 150 z nich było kapelanami powstańczych oddziałów. Za zgodą papieża mogli odprawiać trzy msze święte dziennie. Przed...
Dla Polski, odrodzonej po dziesięcioleciach niewoli, germanizacji i rusyfikacji, dzieci były największym skarbem. Były przyszłością, obietnicą lepszego jutra, nadzieją. Rówieśnicy Niepodległej, Dzieci Wolności były najlepszym, co osiągnęła Polska w ciągu krótkich 19 lat suwerennego bytu – pokoleniem kochającym Ojczyznę, gotowym żyć i pracować dla Niej. I choć w Polsce „nie chciał nikt, żeby dzieci walczyły”, to w chwili próby nikt nie był zdziwiony, gdy okazało się, że stanęły one w pierwszym szeregu. Geniusz Victora Hugo stworzył postać Gavroche’a, dwunastoletniego chłopca, który wiedziony bezbłędnie działającym u dzieci kompasem moralnym, instynktownie rozpoznając zło i wybierając dobro, staje po stronie republikańskich powstańców paryskich z roku 1832 i ginie na barykadzie przy...
Powstańcze dni Warszawy, czas bohaterstwa i poświęcenia. W tle zmagań wojennych toczyło się ludzkie życie. Było inne, trudniejsze, naznaczone cierpieniem. Powstańcy to w większości ludzie młodzi. Odwaga i poświęcenie łączyły się często u nich z tym, co człowiek posiada najpiękniejszego – wielkim skarbem miłości. Tej miłości bez ograniczeń czasu, miejsca i wydarzeń, pełnej, czasem szalonej, ocierającej się o absolut. Wierni Bogu, Ojczyźnie i sobie, między walką i zmęczeniem chwytali w te powstańcze dni chwile, w których królowała miłość. W dramacie egzystencji, dążeniu do wypełnienia obowiązku, sprostaniu młodzieńczym wyzwaniom, bohaterowie Powstania Warszawskiego marzyli o zwykłej, ludzkiej codzienności i o miłości właśnie. Przystąpili do walki, bo tak musiało być, bo – jak wspomina...
Poczta Polska, powołana do życia 460 lat temu przez Jagiellonów, już u swojego zarania miała pełnić ważną służbę dla polskiej państwowości, a także dla każdego pojedynczego obywatela Rzeczypospolitej. „Mając na oku własną, tudzież Naszych poddanych wygodę, abyśmy zarówno My, jak i oni mogli do Włoch przesyłać zarówno listy, jako też inne tam załatwiać sprawy” napisał król Zygmunt August w dokumencie powołującym stałe połączenie pocztowe między Krakowem a Wenecją przez Wiedeń za pomocą „poczty, czyli koni rozstawnych”. Było to 18 października 1558 r., rok po śmierci królowej Bony Sforzy – król powołał instytucję pod nazwą Poczta Polska, czyli Królewska, podzieloną na dwa oddziały: włoski z trasą Kraków–Wiedeń–Wenecja i litewski Kraków–Warszawa–Wilno. List z Krakowa do...
Tomasz Łysiak
To wcale nie wymagało wielkiego charakteru nasza odmowa niezgoda i upór mieliśmy odrobinę koniecznej odwagi lecz w gruncie rzeczy była to sprawa smaku Tak smaku Zbigniew Herbert „Potęga smaku” Żyjemy w czasach, gdy wiele zła wyrządzają nadal „wnuczęta Aurory”, niezliczone szeregi „Mefistofelesów ubranych w leninowskie kurtki”. Potrzeba nam zasadniczego instrumentu, dzięki któremu można zachować kręgosłup w czasach, w których zatarto granice, rozmydlono pojęcia, wymieszano aksjologiczne obszary – dokonano tego przez manipulację w ocenach postaci i faktów z dziejów Polski ostatnich dziesięcioleci. Potrzeba nam herbertowskiego smaku. Mamy przecież wokół szeregi epigonów dawnych luminarzy systemu, działających jak szaleńcy, uderzających w najważniejsze wartości, a co gorsza, i owych...
Bohdan Urbankowski
Nie będzie tu mowy o wojnie czy działalności Herberta w AK. Tu chciałbym zająć się polityką. Zbyt mocno wpływała ona na los poety, by jej nie uwzględniać. Inaczej wyglądały gry młodego twórcy, inaczej dojrzałego, obdarzonego autorytetem, mającego krajowych i zagranicznych sojuszników; inaczej prowadził je w kraju, inaczej poza zasięgiem przeciwnika – na emigracji. W pierwszym okresie życia poeta był przedmiotem polityki, wręcz popychadłem. Polityka zdewastowała życie Herberta: przerwała jego dzieciństwo, zniszczyła młodość i wygnała z ojczyzny – i to są racje, dla których nie wolno jej pominąć. „Dałem nogę” Herbert nie wyjechał ze Lwowa wskutek działań wojennych, była to decyzja polityczna jego rodziców. Decyzją polityczną poety było podjęcie współpracy z podziemiem – bez względu...
Tomasz Łysiak
11 lipca 1943 r. to jedna z najbardziej ponurych dat w naszych dziejach. Właśnie mija 75. rocznica wołyńskiej krwawej niedzieli, która stanowiła apogeum ukraińskiego ludobójstwa dokonanego na Polakach na Kresach Wschodnich w latach 1939–1947. Mówiąc o ludobójstwie i prześladowaniu Polaków, należy wspomnieć o perspektywie czasowej i terytorialnej większej niż to, co działo się w lipcu roku 1943 – poza Wołyniem musimy wymienić i Małopolskę Wschodnią, i Lubelszczyznę, a także tereny dzisiejszego Podkarpacia. Przeraża zarówno skala – najprawdopodobniej wymordowano sto kilkadziesiąt tysięcy naszych rodaków – jak i okrucieństwo trudne nawet do wyobrażenia: relacje osobiste osób, które cudem przeżyły, są tak wstrząsające, iż pióro czasem wzdraga się, by dokładnie opisać to, czego dopuszczali...
W 1943 roku ukraińscy nacjonaliści podjęli decyzję o „akcji antypolskiej”, której celem była całkowita eksterminacja Polaków. W wyniku ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów, na Wołyniu i w Galicji Wschodniej, czyli dawnych województwach lwowskim, tarnopolskim i stanisławowskim, zginęło co najmniej 120 tys. Polaków. W potwornych męczarniach ginęli wszyscy – kobiety, dzieci, mężczyźni i starcy. Nie oszczędzano nikogo, mordowano kobiety w ciąży, rodziny polsko-ukraińskie i tych Ukraińców, którzy odważyli się pomagać i ratować swoich polskich sąsiadów. Atakowane wsie i osady były doszczętnie rabowane, a następnie palone i równane z ziemią. Po Lachach nie miało zostać żadnego śladu. Ukraińcy w II RP Konflikt polsko-ukraiński na Kresach Wschodnich ma swoją długą...
Morze nienawiści… Pod słowami komendanta Henryka Cybulskiego kryje się największa chyba klęska II RP. Tyle wspaniałych działań podjęła, wychowała niezwykłe pokolenia młodych Polaków kochających Ojczyznę tak bardzo, że nie wahali się oddać za nią życie. Jednocześnie jednak wyhodowała nienawiść tak straszną, że gdy zniknęły mechanizmy kontroli państwowej, ukraińscy obywatele II RP zaczęli mordować swych polskich współobywateli. I to na 362 sposoby. W morzu nienawiści i śmierci były jednak wyspy ocalenia. Największą z nich było Przebraże. W zderzeniu z realiami geopolitycznymi klęskę poniosła idea federacyjna Józefa Piłsudskiego, zakładająca szeroki zakres autonomii dla Ukraińców, Białorusinów i Litwinów. Potem Tadeusz Hołówko wskrzesił piękną ideę prometejską, wedle której naród polski...
Jakub Augustyn Maciejewski
Ludziom w Ołyce mogło się zdawać, że gdzieś już widzieli te sceny. Potworna rzeź, jaka spotkała ich sąsiadów w wigilię Bożego Narodzenia 1943 r., przypominała najstraszniejsze obrazy z „Ogniem i mieczem” Henryka Sienkiewicza czy „Pożogi” Zofii Kossak. Latem 1943 r. nastąpiło apogeum rzezi, w której na przemian partyzanci Ukraińskiej Powstańczej Armii z udziałem ruskiej i ukraińskiej ludności ziem od Lubelszczyzny, Małopolski aż po wschodni Wołyń napadali na polską ludność, mordując w bestialski sposób: widłami, nożami, siekierami, pałkami, czymkolwiek, co pozwalało zadać śmierć człowiekowi. Zdarzały się przypadki, gdy sąsiad zabijał sąsiada lub młody mężczyzna zabijał swoją ciotkę, bo on wierzył Banderze, a ona Sikorskiemu. Atmosfera zezwierzęcenia zelżała trochę jesienią i zimą. Nic...
17 bloków tematycznych, 96 paneli dyskusyjnych, 500 prelegentów i 5 tys. uczestników – w Gdyni, w dniach 25–26 czerwca 2018 r. odbyło się Forum Wizja Rozwoju – największa impreza gospodarcza północnej Polski. Choć pierwsza edycja konferencji przeszła już do historii, to w opinii jej uczestników – naukowców, polityków, samorządowców, właścicieli firm i przedstawicieli polskich koncernów – będzie ona na długo zapamiętana, bo właśnie na niej omówione zostały najważniejsze kwestie dla strategicznego rozwoju Polski. Tematyka konferencji koncentrowała się na wielu aktualnych wyzwaniach, stojących przed polską gospodarką. Wśród istotnych tematów poruszone zostały zagadnienia dotyczące ekomobilności, e-gospodarki, strefy ekonomicznej – Polska, budownictwa, energetyki, automatyzacji i...
W 2011 r. Komisja Europejska przedstawiła komunikat, zawierający nową definicję społecznej odpowiedzialności biznesu. Co ciekawe, z definicji zniknęło określenie „działania dobrowolne”. Jeden z ważniejszych bloków tematycznych Forum Wizja Rozwoju został poświęcony społecznej odpowiedzialności biznesu, z ang. Corporate Social Responsibility (CSR). Coraz częściej innowacyjne zarządzanie uwzględnia włączanie do działań przedsiębiorstw projektów oraz inicjatyw z tego zakresu. Idee CSR koncentrują się nie tylko na aspektach ekonomicznych przedsięwzięć, ale przede wszystkim mają na uwadze uwarunkowania społeczne i środowiskowe. Świadome organizacje biorą na siebie odpowiedzialność za wpływ swoich decyzji i działań na otoczenie i interesariuszy, zapewniając przejrzyste i etyczne...
Wyzwania dotyczące Narodowego Programu Mieszkaniowego i całego rynku budowlanego były tematem jednej z dyskusji panelowych podczas gdyńskiego forum. Fundamentem finansowym rządowego wsparcia mieszkalnictwa jest Bank Gospodarstwa Krajowego i BGK Nieruchomości, które już teraz obsługują kilkanaście mechanizmów wsparcia branży. Debatę o budownictwie mieszkaniowym zdominował temat rządowego programu Mieszkanie + i potrzeby jego realizacji. – Gdyby rynek dobrze działał, nasza interwencja nie byłaby potrzebna – stwierdził Jerzy Kwieciński, minister inwestycji i rozwoju. – Nie wykluczam sytuacji, że za parę lat zmiany prawne będą na tyle skuteczne, że mechanizmy rynkowe będą zaspokajać potrzeby. Jednak teraz ten segment rynku, na którym my się skupiamy, osób mniej zamożnych, potrzebuje...
„Jakże inna to była wiosna roku 1915, kiedy w dniu 11 maja wyległy na okopy wzdłuż Nidy szaroniebieskie sylwetki żołnierskie, by w przepięknym słońcu, upajającym zapachu szerokich łąk nad Nidą rozłożonych, wyruszyć długą kolumną rozśpiewanego, pełnego radości i wesela legionowego wojska” – opisywał na łamach „Gazety Polskiej” wymarsz naszych ku Sandomierzowi Wacław Lipiński, legionista i uznany historyk. Spisując swoje legionowe wspomnienia, Wacław Lipiński dobrze pamiętał, że Brygadier Piłsudski miał wówczas 48 lat, a oni wszyscy zwykle po 19. Przekroczywszy Nidę, dziarsko maszerowali na wschód za cofającymi się Rosjanami – w spiekocie, z karabinami na ramionach, z ciężkimi tornistrami i amunicją w nabojnicach. W tumanach kurzu przeszli już przez Szladków Duży i Bogorię, zdążając na...
Jakub Augustyn Maciejewski
Rozpoczął karierę w administracji państwowej, na długo przed tym, jak trafił przed oblicze prezydenta USA Franklina Delano Roosevelta. Przyszło mu zderzyć się z upokorzeniem, jakiego doświadczyła Polska po Wrześniu 1939 r., zaznał ciężkiej niedoli okupacji, wreszcie spojrzał w oczy obojętności Zachodu na niedolę Żydów. Trochę starszy od pokolenia Kolumbów – urodził się w 1914 r., więc przed wojną był już absolwentem Uniwersytetu Jana Kazimierza we Lwowie i zaliczył Szkołę Podchorążych we Włodzimierzu Wołyńskim. Wtedy nazywał się Jan Kozielewski, „Karskim” miał się stać podczas wojny. Wyróżniał się na tyle, że podczas edukacji wojskowej otrzymał szablę honorową Prezydenta Rzeczpospolitej, którą później stracił w upokarzający sposób. Szybko trafił do dyplomacji. Ponieważ jego ojciec...
W ubiegłym roku Instytut Pamięci Narodowej stworzył świetny film animowany „Niezwyciężeni”, który obejrzało w sieci kilka milionów osób na świecie. Pojawia się w nim Jan Karski stojący przed skrytą w cieniu gigantyczną postacią, siedzącą na krześle jak na tronie. Widzimy, że to najpotężniejszy człowiek na globie, prezydent USA Franklin Delano Roosevelt. Karski wyciąga do niego rękę ze swym raportem opisującym eksterminację narodu żydowskiego. Wtedy powoli krzesło-tron i prezydent zaczynają się odwracać od bezradnego małego Polaka. My, Polacy, potrafimy – do pewnego stopnia oczywiście – zrozumieć skierowaną przeciwko naszemu narodowi jadowitą nienawiść i okrucieństwo Niemców. Pojmujemy bezduszną, zimną chęć wyniszczenia Polaków, którą od wieków prezentuje Rosja. Ale największy problem...
Polskę i Kazachstan łączy nie tylko wspólna historia, ale też coraz silniejsze więzy gospodarcze. Jak Pan ocenia perspektywy rozwoju współpracy między obu krajami? Kazachstan i Polska to państwa o długiej i bogatej historii. Warto tu wspomnieć, że w tym roku Polska obchodzi jubileusz 550-lecia parlamentaryzmu, a trzy lata temu w Kazachstanie świętowano 550-lecie Chanatu Kazachskiego. Przez wieki Kazachstan utrzymywał z Polską dobre relacje, co było podstawą do rozwijania współpracy w wielu dziedzinach. Jednak prawdziwy rozkwit kontaktów dwustronnych między naszymi krajami nastąpił po odzyskaniu przez Kazachstan niepodległości w 1991 r. i nawiązaniu z Polską stosunków dyplomatycznych w 1992 r. O skali postępu może świadczyć rosnąca wymiana handlowa. 25 lat temu wartość obrotów handlowych...
Artur Szczepanik
Jedziemy do Moskwy Tomasz Sakiewicz Polakom pewnie to zdanie dobrze się nie kojarzy. Miłości po stronie Rosjan też wielkiej nie będzie. Jednak piłka nożna ma swoje prawa. Nie my zdecydowaliśmy, że mundial odbywa się w Rosji. Pewnie jak zwykle w tle tych decyzji była wielka polityka. Skoro jednak już tam będą mistrzostwa, to za radą znanego duchownego należy powiedzieć, że jak czegoś nie możesz uniknąć to postaraj się wyciągnąć z tego jak najwięcej przyjemności. Polacy mają szansę na wyjście z grupy. Mogą też pokazać niezłą grę. Czy tak się stanie, zobaczymy. Miejmy nadzieję, że ostatnie lata wyleczyły światowy football z korupcji i dopingu. Odrobina pewności, że to, co widzimy na ekranie albo na boisku, nie jest zwykłym oszustwem, bardzo poprawia nastrój. Politycy mocno inwestują w...
Tomasz Łysiak
Aresztowany 8 maja 1947 r. Torturowany przez agentów Urzędu Bezpieczeństwa. Jego proces rozpoczął się 3 marca 1948 r. Oskarżony m.in. o zdradę i przygotowywanie zamachu, został 15 marca skazany na karę śmierci. Skazał go skład sędziowski z podpułkownikiem Janem Hryckowianem na czele, sędzią wojskowym Józefem Badeckim oraz ławnikiem Stefanem Nowackim. Te nazwiska hańby, tak jak i nazwisko prokuratora Czesława Łapińskiego, trzeba przypominać – także w takich chwilach, gdy w modlitwie i w zadumie wspominamy wspaniałą i tragiczną postać rotmistrza Witolda Pileckiego. Bo to oni personalnie odpowiadają za śmierć naszego bohatera. W 70. rocznicę śmierci rotmistrza (pośmiertnie mianowanego w 2013 r. na stopień pułkownika), który zginął zastrzelony strzałem w tył głowy 25 maja 1948 r.,...
„Proszę tego nie brać jako sensacyjny temat (wyłącznie) – gdyż są to przeżycia na najwyższym szczeblu – szeregu szczerych Polaków. Jest tu powiedziane mniej, niż było, gdyż wszystkiego opisać w krótkim czasie niepodobna. Nie ma tu »słowa za wiele«. Kłamstewko jakieś sprofanowałoby wspomnienia o światłych postaciach, które tam zginęły” – tak 19 października 1945 r. rotmistrz Pilecki pisał do gen. Tadeusza Pełczyńskiego, u którego zdeponował swój raport, by trzy dni później ruszyć z Włoch w kolejną misję. Wracał do Polski, żeby tak jak kiedyś z Auschwitz, teraz z okupowanego przez Sowietów kraju wysyłać meldunki o tym, co się dzieje. Jak się okazało, była to jego ostatnia misja. Aresztowany i stracony, miał zostać zapomniany na wieki. „Raport Witolda” – świadectwo obozowego piekła i...
„Ludzi tych wzięła już na ogromne swe skrzydła Historia i nikt jeszcze nie wie, na wyżynę jakiej zasługi ich poniesie. Teraz stoją w kurzu i w dymie, w trzasku, w zgiełku walki, we wszystkich wspaniałościach i w całej grozie wojny… […] Idą w huraganach walki, szeregiem, który coraz śmierć rozrywa, niepomni śmierci, a tak pewni powołania swego, jak ludzie, którzy wieczną jakowąś tajemnicę i prawdę posiedli. Tą prostą tajemnicą ich i słuszną prawdą jest – że w boju jedynie, w przelewie krwi, w doznaniu śmierci, żywy Naród ma prawo sięgać po sprawiedliwość”. Tak o bohaterskich żołnierzach Legionów, którzy już za życia stworzyli własną legendę, pisał redaktor działu literackiego „Gazety Polskiej” i jeden z najwybitniejszych prozaików międzywojnia Juliusz Kaden-Bandrowski. Gdy zaś...
Tomasz Łysiak
Minęło 75 lat od powstania w getcie warszawskim. 19 kwietnia 1943 roku, nad ranem, na teren getta wjechały pierwsze niemieckie jednostki. Spotkały się ze zorganizowanym i skutecznym oporem. Niemcy, zaskoczeni, musieli się wycofać. Ludobójcza akcja, którą hitlerowcy nazywali „Grossaktion”, była częścią zakrojonego na szeroką skalę planu wymordowania polskich Żydów. Jednak oni postanowili walczyć – i to w sytuacji, w której wiadomo było, iż powstanie jest skazane na klęskę. Walczyli o honor i godność, walczyli, by przeciwstawiać się złu. Ich odwaga i nieugięta postawa zdumiewała niemieckich przywódców. Morzeni głodem, pozbawieni środków do życia polscy Żydzi dawali przykłady niezwykłego bohaterstwa. Wspierani przez Polaków, bili się z wielokrotnie silniejszym, posiadającym przewagę pod...
19 kwietnia 1943 roku o godzinie 6 rano, w wigilię żydowskiego święta Paschy, niemieckie oddziały wojskowe i policyjne, wspierane przez współpracujące z nimi formacje ukraińskie i łotewskie, wkroczyły do warszawskiego getta. Jego mieszkańcy chwycili za broń. I chociaż już dwa dni wcześniej dotarły do Niemców informacje o przygotowaniach powstańczych, nie przypuszczali, iż walki będą tak zacięte. Ze zdumieniem pisali: „Ci bandyci stawiali zbrojny opór”. Powstanie w getcie warszawskim było pierwszym zorganizowanym czynem zbrojnym Żydów w czasie II wojny światowej. 23 kwietnia 1943 roku Żydowska Organizacja Bojowa ogłosiła odezwę do Polaków, w której pisano: „Wśród dymu pożarów i kurzu krwi mordowanego getta Warszawy – my – więźniowie getta – ślemy Wam bratnie, serdeczne pozdrowienia....
„Bądź zdrów, mój drogi! Być może zobaczymy się jeszcze. Najważniejsze marzenie mojego życia spełniło się. Widziałem żydowską samoobronę w getcie warszawskim w całej jej wspaniałości i wielkości” – pisał 23 kwietnia 1943 r. komendant Żydowskiej Organizacji Bojowej Mordechaj Anielewicz do swojego zastępcy, znajdującego się po polskiej stronie murów Icchaka Cukiermana. Przyszły komendant ŻOB-u urodził się w Wyszkowie w 1919 r., był więc niemal równolatkiem II Rzeczypospolitej. Dorastał na warszawskim Powiślu, gdzie jego ojciec prowadził sklep będący podstawą utrzymania rodziny. W 1933 roku ukończył siedmioklasową szkołę powszechną. W latach 1933–1935 należał do prawicowego Bejtaru. Rok przed wybuchem wojny Mordechaj zdał maturę w Męskim Gimnazjum „Loar”. W tym czasie zerwał z Bejtarem i...
Tomasz Łysiak
Jürgen Stroop. Wysoki, postawny, na zdjęciach często stoi w wysokich butach do końskiej jazdy. Czasem ma czapkę górskich oddziałów z szarotką na boku. Na niektórych fotografiach z getta, z kwietnia i maja 1943 r., pozuje z uśmiechem, otoczony osobistą ochroną. Śmieją się także inni oficerowie. Tuż za nimi widać stojącą na gruzach rodzinę żydowską, ale ból i cierpienie Żydów zdają się nie obchodzić Niemców. W końcu „to tylko Żydzi”, czyli – w oczach hitlerowców – podludzie niezasługujący na litość i współczucie. To „zwierzęta”. Mamy więc na pierwszym planie Aryjczyków w eleganckich, wyprasowanych mundurach. Wśród nich bryluje generał Jürgen Stroop. Wcześniej nosił imię Józef, ale było za mało niemieckie. Zmienił na Jürgen. Po swym pierwszym synu, zmarłym tuż po narodzinach… To znak...
W niepodległej ojczyźnie, 30 października 1929 r., z inicjatywy piłsudczyków powołana została do życia „Gazeta Polska” – kontynuatorka swojej wielkiej XIX-wiecznej poprzedniczki ukazującej się pod tym właśnie tytułem w latach 1826–1907, a założonej przez młodych, zbuntowanych romantyków-konspiratorów, którzy w ponurych czasach zaborów słowem i czynem walczyli o ocalenie narodowej tożsamości. Po 123 latach niewoli sen romantyków o wolnej Polsce ziścił się dzięki heroicznemu wysiłkowi tysięcy naszych żołnierzy gotowych iść nawet na śmierć za swym wodzem Józefem Piłsudskim, porwanych potęgą jego ducha i niewzruszoną wiarą w odrodzenie Polski. Dodatek pod redakcją Agnieszki Kowalczyk „Piłsudski zachwycił nas wszystkich. Twarda, szczera, żołnierska natura, od której bije i energia, i rozum...
Maciej Pawlak
Konstytucja Biznesu, pakiet 100 zmian i inne ostatnio uchwalone i procedowane ustawy regulujące funkcjonowanie firm, w tym z segmentu MŚP, zawierają rozwiązania, pozwalające obniżyć koszty działalności. – Nasza gospodarka ma się teraz dobrze i w dużym stopniu zawdzięczamy to przedsiębiorcom, którzy często ryzykują kapitał całego swojego życia. Warto, byśmy wiedzieli, że płyniemy na jednej łódce i pomagali tym, którzy wypracowują wartość dodaną w polskiej gospodarce, bo wierzę, że te korzyści przełożą się na prace pracowników i płace wszystkich ludzi w gospodarce narodowej. O to nam wszystkim chodzi – stwierdził premier Mateusz Morawiecki. Oto najważniejsze z zapisów nowych aktów prawnych, już wprowadzonych od ub. roku bądź mających wkrótce wejść w życie, dzięki którym przedsiębiorcy,...
Tomasz Łysiak
Ryngrafy niegdyś ozdabiały piersi konfederatów, dziś wykopywane są z bezimiennych dołów, w których chciano pogrzebać pamięć o Żołnierzach Wyklętych. Byli niezłomni od początku. Już od 1768 roku. Pierwsi powstańcy, którzy czuli, że muszą chwycić za broń, by uwolnić ojczyznę od rosyjskiego knuta. Konfederaci barscy podjęli niezłomną walkę. Mijały dziesięciolecia i mimo serii najtrudniejszych dla naszego kraju chwil, ciągle znajdowali się godni ich następcy. Sztandar z Maryją, Orłem Białym i Pogonią chwytały kolejne ręce. Bili się z Moskalem żołnierze Kościuszki, powstańcy listopadowi i styczniowi. Gdy pojawiało się kolejne młode pokolenie, wznawiało walkę. Bez wytchnienia. Na sposób wilczy. Ciągle i ciągle. Kryjąc się w lasach i atakując z zajadłością, jak ktoś, kto musi zwyciężyć, bo...
Tomasz Łysiak
Kiedy Cześnik w „Zemście” Fredry wyciąga szable do pojedynku z Rejentem, jedną z nich darzy szczególną estymą. Mówi o niej z wyraźnym wzruszeniem: „He, he, he! Pani Barska! Pod Słonimem, Podhajcami, Berdyczowem, Łomazami. Dobrze mi się wysłużyła. Inna też to sprawa była: Młódź acz dzielna, w boju dziarska, Prym dawała starszym w radzie. Tak jak w poczet Bóg nas kładzie”. Ta „pani Barska” u Cześnika nie była przypadkowa – Fredro doskonale wiedział, że konfederacja barska stanowi część narodowej pamięci, duchowej spuścizny, do której odwoływały się kolejne pokolenia Polaków zmagające się z ograniczaną suwerennością. Śladem tej duchowej pamięci były utwory poetyckie, pieśni czy romantyczne powieści, które opiewały czyny konfederatów. Żołnierze Wyklęci dobrze znali historie polskich powstań,...
Matka nie oczekuje wyszukanych słów, nie potrzebuje wykwintnych konstrukcji gramatycznych ani erudycji. Matka wyczuwa emocje: miłość i żal, nadzieję i rozpacz, radość i smutek. Matka kocha swoje dzieci zawsze. A dzieci wiedzą, że zawsze mogą na miłość matczyną liczyć, choćby miała być tylko i aż ostatnią pociechą w godzinie klęski i chwili śmierci. Maryja, Matka polskiego Narodu i polskich żołnierzy.   W ciszy leśnej na polanie, w światłach ognisk brzmi śpiewanie, tych za wolność co się biją, w swej opiece miej Maryjo.   Tych, co za wolność się biją, Maryja miała w swej opiece od zawsze. Rola Matki Bożej w walce toczonej przez ludzkość z siłami zła została zapowiedziana w Księdze Rodzaju. Rozdział trzeci Genesis, zwany jest Protoewangelią, gdyż alegorycznie i...
Kapitan Zdzisław Broński „Uskok” przez 10 lat walczył o wolną Polskę, najpierw przeciwko Niemcom, później przeciwko Sowietom. Pozostał po nim pamiętnik z lat 1941–1949, który jest unikatowym źródłem historycznym z tamtych czasów. To także dramatyczny opis wahań i rozterek człowieka, który do końca życia pozostał wierny wartościom, w których został wychowany. Miejscami to nie tylko opis walki zbrojnej, ale również duchowej, targającej „Uskokiem”. Zdzisław Broński urodził się w 1912 r. w Radzicu Starym w powiecie lubartowskim. Ukończył szkołę powszechną i gimnazjum. W 1934 r. rozpoczął służbę wojskową w 50. Pułku Piechoty we Włodzimierzu Wołyńskim. Tuż przed wybuchem wojny pracował na rodzinnym gospodarstwie. Można powiedzieć, że był typowym przedstawicielem pokolenia wychowanego w II...
O życiu i walce swojego taty Jana Leonowicza „Burty”, Żołnierza Niezłomnego, bohatera Lubelszczyzny zamordowanego przez UB w 1951 r., opowiada pani Barbara Leonowicz-Babiak. Rozmawia Magdalena Łysiak Pani tata dowodził jednym z większych i najdłużej utrzymujących się oddziałów na Zamojszczyźnie. Jak mu się udało przetrwać tak długo? Przede wszystkim dobrze żył z ludźmi. Miejscowi naprawdę go kochali. Jego żołnierz Czesław Skrobanowski „Mały” opowiadał mi, że w pięciu powiatach współpracowało z nimi niemal 600 rodzin! Poza tym ojciec bardzo panował nad podwładnymi, nie było rozbojów, kradzieży, nie można było pić i palić. Ale jak któryś z nich był chory, to tata potrafił wiele kilometrów przejść, żeby kupić leki. Rozpaczał, gdy ginął jego człowiek. „Mały” powiedział mi kiedyś: „Był...
Za kilka dni w Korei Południowej rozpoczynają się zimowe igrzyska olimpijskie. Dla sponsorów PKOl to świetny nośnik reklamy. Z badań przygotowanych przez LOTTO wynika, że nie ma drugiej tak popularnej imprezy sportowej, a Kamila Stocha czy Justynę Kowalczyk kojarzy prawie każdy Polak. W kwestii popularności Kamil Stoch może równać się tylko z Robertem Lewandowskim. Z sondy przeprowadzonej przez Totalizator Sportowy wynika, że Stocha zna aż 98 proc. respondentów. Drugie miejsce zajmują Justyna Kowalczyk i Piotr Żyła (97 proc). Wysoko znaleźli się również pozostali skoczkowie. Dawida Kubackiego czy Macieja Kota zna 9 na 10 ankietowanych. Sportowców kochamy, bo dzięki nim przeżywamy wielkie emocje. Ponad połowa badanych stwierdziła, że czuje wielkie wzruszenie, słuchając Mazurka...
– Kiedy coś mi się nie udaje, wtedy oddaję się pod opiekuńcze skrzydła Pana Boga. Wiem, że jest przy mnie, czuję to. Modlę się o to, by żadnemu z zawodników nic się nie stało. Bym umiał cieszyć się ze zwycięstwa i godnie przyjął porażkę. Dziękuję za wszystko Panu Bogu, bo Jemu wszystko zawdzięczam – mówił w jednym z wywiadów Kamil Stoch. Ale te słowa mógłby wypowiedzieć każdy z naszych skoczków. Gdy Wojciech Kuczok w felietonie „Gazety Wyborczej” skrytykował żegnanie się skoczków przed odbiciem z belki, odpowiedź przyszła od razu. W jednej chwili odpowiedzieli mu Dawid Kubacki i Kamil Stoch. – Znak krzyża to dla mnie symbol, który towarzyszy mi przez całe życie. Nie mam powodów, żeby to zmieniać. Wiara to coś, z czym się utożsamiam – odpowiedział od razu Kubacki. A za wiarą...
Przed igrzyskami w Soczi czy Vancouver Justynę Kowalczyk wymienilibyśmy jednym tchem jako faworytkę do medalu. Ale od kilku lat Justyna kroczy własnymi ścieżkami. W Pucharze Świata startuje rzadko. Jednak jej forma ostatnio rośnie. Kowalczyk sięgnęła w środę w Ałma Atach po drugie zwycięstwo w zawodach biegowych Almaty Soldier Hollow. Po triumfie na 5 km stylem klasycznym tym razem polska biegaczka wygrała bieg na 10 km stylem dowolnym. Z kolei na Twitterze sportsmenka zamieściła zdjęcie, do którego uśmiechnięta pozowała po kolejnym zwycięstwie. W sprincie pobiegła w stroju przygotowanym na ZIO. Na kombinezonie przeważa kolor czerwony, natomiast białe są pionowe paski. „Ubranko olimpijskie – może być? Dzisiaj przetestowane w warunkach bojowych!” – czytamy w opisie fotografii...
Zbigniew Bródka był obok Kamila Stocha największym bohaterem poprzednich igrzysk. Zdobył dwa medale, a finał biegu na 1500 m, gdzie wywalczył złoto, na dobre przeszedł do historii sportu. Na następne igrzyska najpopularniejszy strażak w kraju jedzie z nadzieją na kolejny medal. – Stać mnie na wszystko – mówi w rozmowie z „Gazetą Polską”. Powtórki wyniku z Soczi raczej nie będzie. Nasza drużyna, która cztery lata temu wywalczyła medal, nie zakwalifikowała się do igrzysk. Teraz, pomimo pobicia rekordu Polski w kwalifikacjach olimpijskich, zabrakło im kilkudziesięciu setnych sekundy do odtrąbienia sukcesu. – Temat jest zakończony. Nie wracamy do tego. Jesteśmy pierwszym rezerwowym zespołem, więc mamy nadzieję na start. Każdy teraz skupia się na indywidualnych startach, ale gdy...
Tomasz Łysiak
Stulecie odzyskania Niepodległości to nie tylko świetna okazja do świętowania, ale także powód do refleksji nad główną wartością, o którą walczyli nasi przodkowie – zarówno sto lat temu, jak i w poprzednim wieku – czyli nad Wolnością. Była ona nie tylko celem walk, przelanej krwi, zabiegów dyplomatycznych czy politycznych, ale stała się też zobowiązaniem w chwili jej zdobycia. Nie ma prawdziwej wolności bez oddania czci przeszłym pokoleniom – to przez hołd składany bojownikom o Niepodległość łączymy się z nimi duchowo, stajemy się dziedzicami ich testamentu, a pielęgnując wolność obecną, sięgamy w przyszłość. Pokolenia dawne, obecne i te, które mają dopiero nadejść: oto pełna polska wspólnota. Wspólnota wartości, która wyrasta ponad proste „tu i teraz”, stawia mosty nad rzekami...
Jakże ubogi jest świat materialistów. Choćby włożyli dłoń w ranę po włóczni, dotkną jedynie ciała człowieka, nie doznają niezwykłego kontaktu z sakralną sferą ducha przekraczającego wszystko co mierzalne, co do ogarnięcia zmysłami. Nigdy nie zrozumieją w pełni polskiej historii, w której rządzi „król duch”, nie dostrzegą zwycięstwa Powstania Warszawskiego, nie pojmą fenomenu Żołnierzy Wyklętych czy wreszcie Powstania Styczniowego, tego niezwykłego czasu wolności i solidarności narodowej wyrosłego w środku nocy zaborczej. Kilka lat przed 1863 r. nic nie zapowiadało powstania. Wręcz przeciwnie, wydawało się, że naród polski pogodził się z życiem pod carskim berłem i kozackim knutem. Tak też myślał nowy car Aleksander II. Żadnych marzeń Jak wspominał późniejszy członek podziemnego...

Pages