Nr 20 z 17 maja 2017

Michał Rachoń
Kiedy na łamach, w eterze i na antenie brylowali wychowankowie dziennikarskiej szkoły stanu wojennego, dzieci resortu i prominentów z „5-10-15”, alternatywa nie istniała. Wówczas powstała „Gazeta Polska Codziennie”... A było tak pięknie. O tym, kto mógł, a kto nie mógł napisać na łamach gazety lub czasopisma, decydował Adam. O tym, kto występował na antenie jednej (względnie drugiej) telewizji, decydował Lew, ewentualnie Zygmunt (względnie Piotr, w zależności od wersji paszportu) lub Mariusz, o którym Jerzy Urban jeszcze w roku ’83 pisał w liście do Kiszczaka, że „nadaje się na szefa realizacji programów radiowych i telewizyjnych, jednym słowem nie na szefa pionu propagandy, ale na główną siłę koncepcyjno-fachową”. I trwało to sobie tak pięknie między Piotrem, Mariuszem a Adamem aż...
Katarzyna Gójska-Hejke
W 2010 r. na Krakowskim Przedmieściu ówczesna władza organizowała bądź co najmniej inicjowała ataki na obrońców Krzyża Pamięci. Premier Tusk szydzenie ze zmarłych nazywał happeningami, policja obserwowała to jawne łamanie prawa i nie podejmowała interwencji. Chodziło o to, by wywołać jak najbardziej powszechne odczucie pogardy wobec tych, którzy domagali się prawdy i pamięci o straszliwym 10 kwietnia. W kolejnych latach Platforma uznała, że nie potrzebuje już przepychanek na Krakowskim Przedmieściu. Były problemy z dojściem do miejsca, na którym w pierwszych chwilach po śmierci polskiej delegacji postawiono krzyż, ale ataki zorganizowanych grup ustały, a przynajmniej osłabły. Kilka miesięcy temu obrońcy III RP i kłamstwa smoleńskiego powrócili do akcji sprzed siedmiu lat....
Tomasz Łysiak
Słowa Jarosława Kaczyńskiego wypowiedziane w trakcie obchodów miesięcznicy tragedii smoleńskiej podchwyciły salonowe media i natychmiast obłożyły olbrzymią dawką hejtu i rechotu. Jednak słowa te zostały całkowicie wyjęte z kontekstu. Zdanie „te białe róże, które tam widać, to właśnie symbol nienawiści i głupoty, skrajnej głupoty i skrajnej nienawiści” – odnosiło się do zaistniałych wydarzeń, kiedy ludzie z białymi różami wtargnęli w przestrzeń modlitwy i refleksji, przynosząc groźby, nienawiść, a nawet agresję fizyczną – uderzenie w twarz Adama Borowskiego. Odcięcie tego kontekstu i cytowanie samego zdania jako zabawnego quasi lapsusu językowego to po prostu zwykła nieuczciwość. I to wykonywana w stosunku do premiera Kaczyńskiego po raz kolejny. Dość wspomnieć sprawę „gorszego sortu”...
Marcin Wolski
Zastanawiam się nieomal codziennie, dlaczego mimo niewątpliwych sukcesów poparcie dla ugrupowania rządzącego utrzymuje się mniej więcej na tym samym poziomie. Mimo akceptacji dla czołowych reform („500+”, obniżenie wieku emerytalnego), zaskakująco dobrych wyników gospodarczych, spadającego bezrobocia, zwyżkującej giełdy, tak naprawdę za Dobrą Zmianą stoi murem 1/3 Polaków. A reszta? Jest oczywiście totalna opozycja, chociaż ostatnio jakby spuszcza z tonu, i są potężne siły, których interesy zostały w najwyższym stopniu zagrożone. Od służb przez MON po wymiar sprawiedliwości i oświatę trwa prawdziwa rewolucja, która po wyborach samorządowych może przemienić się w prawdziwą katastrofę. Tyle że wskutek zmian ucierpieć może tylko znikoma mniejszość – jaki bowiem był procent pałujących w...
Tydzień temu przemierzałem południe Włoch. W tej podróży przez setki kilometrów autostradą Adriatica, wąskimi uliczkami kamiennych miasteczek i krętymi górskimi drogami towarzyszył mi... No, czym mogłem jeździć po słonecznej Italli? Oczywiste odpowiedzi to: czerwone Ferrari, żółte Lamborghini lub uroczy Fiat 500. Żadna z nich nie jest prawidłowa, bo przez całą podróż prowadziłem… tramwaj. Koszmar z dzieciństwa. Już jak jeździłem z mamą do przedszkola, mając do wyboru tramwaj lub autobus, zawsze wybierałem to drugie. Pełnię szczęścia osiągałem wtedy, gdy trafiłem na starego, śmierdzącego olejem napędowym „ogórka”, w którym można było się oprzeć o pokrywę silnia i być blisko kierowcy oraz jego monstrualnej kierownicy. Tramwaje mnie drażniły. Dźwięk wydawany przy przyśpieszaniu sprawiał,...
Artur Szczepanik
Azerbejdżan i sport... Jeśli ktoś ma jakiekolwiek skojarzenia, to ewentualnie z zapaśnikami, judokami czy ciężarowcami. Najczęściej naturalizowanymi. A w wypadku piłki nożnej Azerowie mogą kojarzyć się polskim kibicom co najwyżej z ekipą, która kilka lat temu przegrała z reprezentacją Polski 0:8. I chyba tyle. Ale taki obraz sportu w najbogatszym z kaukaskich krajów to już historia. Tak jak kraj pięknieje z każdym dniem, tak samo coraz wyższy poziom osiągają tamtejsi sportowcy. Wystarczy powiedzieć, że tylko w najbliższych dniach mieszkańców Baku czekają emocje związane z Islamskimi Igrzyskami Solidarności i wyścigiem Formuły 1! I tak nad Morzem Kaspijskim pod koniec maja już po raz drugi spotkają się najlepsi kierowcy F1 na świecie. Prawdziwym hitem będą jednak piłkarskie...
Wojciech Kamiński
„Proszę brać antybiotyk przez dziesięć dni” – takie zdanie słyszał od lekarza każdy. Jednak połowa z nas się nie zastosowała do tego polecenia. Według Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) przestrzeganie zaleceń terapeutycznych w leczeniu chorób przewlekłych wynosi zaledwie 50 proc. Prof. Zbigniew Gaciong i prof. Przemysław Kardas piszą w podręczniku dla lekarzy pt.: „Nieprzestrzeganie zaleceń terapeutycznych”, że w niektórych chorobach przewlekłych, na przykład w nadciśnieniu tętniczym, połowa pacjentów przerywa rozpoczęte leczenie w ciągu roku. „Wyniki bezpośredniego pomiaru stężenia leków w moczu lub surowicy wykazują, że co najmniej jedna czwarta pacjentów ich nie przyjmuje mimo deklarowanego stosowania się do wspólnie ustalonych zasad terapii!”. Nie trzeba być lekarzem, żeby...
Jacek Liziniewicz
Juliusz Cezar pisał o nich, że są podobne do saren. Pliniusz Starszy wskazywał, że to zwierzę przypominające woła. Przezywano ich leśnymi osłami, a także utożsamiano z reniferami, a nawet jednorożcami. Wszystkie te obelgi mało łosia obchodzą. Znosi to z wrodzonym sobie spokojem. Łoś to prawdziwy leśny dziwak. Długie, chude nogi, zwane w gwarze myśliwskiej badylami, ledwo unoszą ogromny, ważący nawet 700 kg tułów. Wielki pysk groteskowo nie pasuje do całej reszty. Jakby tego było mało, zdarza się, że na głowie łoś nosi ogromne poroże, które może osiągać 1,2 m długości przy rozpiętości 2 m i masie do 20 kg. Pewnie dlatego każdemu, kto spotka to zwierzę w lesie, kojarzy się ono z czymś innym. A to z koniem, a to z jeleniem albo jeszcze innym gatunkiem. Każdy może sobie wyrobić własne...
Podobno sekret smaku tego sera tkwi w tatrzańskiej roślinności, którą jedzą owce i której aromaty przenikają wraz z owczym mlekiem do oscypka. Twardy, słony, o wyraźnym posmaku wędzenia ser z owczego mleka, wyrabiany ręcznie na halach w pasterskich bacówkach i tylko w okresie wypasu i dojenia owiec, czyli od maja do października. Taki jest oscypek. Tradycje jego wyrabiania i recepturę polscy górale zawdzięczają pasterzom wołoskim, pochodzącym z Bałkanów, którzy już w XIV w. przywędrowali na Podhale. Oscypek w 2007 r. uzyskał status produktu regionalnego PDO, a tym samym UE określiła jego parametry i wyznaczyła miejsca, gdzie i jak może być wyrabiany. Pomimo to jest jednym z najczęściej podrabianych serów. Prawdziwe oscypki ważą od 60 do 80 dag i mierzą od 17 do 23 cm. Produkuje się...
Robert Swaczyński
Na najmniejszym kontynencie świata nigdy nie brakuje słonecznej pogody, rajskich plaż i uśmiechniętych twarzy. Australia to wymarzone miejsce na egzotyczną podróż. Czarny trójkąt rekiniej płetwy pędzi nad powierzchnią oceanu na spotkanie z surferem, plażowicze na brzegu krzyczą w panice. Po chwili woda pieni się i przybiera kolor czerwony. Czerwony jak plamka na odwłoku jadowitego pająka redbacka, bliskiego krewnego czarnej wdowy, który kąsa ofiary z prędkością maszyny do szycia. Taką wizją Australii karmiona jest nasza wyobraźnia. Są to jednak rzadkie – wyolbrzymione przez media – przypadki ataków zwierząt na człowieka. Australia to kraj przede wszystkim przyjazny, a dla Polaka – na pewno egzotyczny i pełen niespodzianek. Aussie, czyli Australijczyk, już na lotnisku wita turystów...
Patrząc przez pryzmat „Gazety Polskiej” na kończący się wiek XIX, staniemy się świadkami niewyobrażalnego postępu cywilizacyjnego, jaki przyniósł wiek pary i elektryczności, dowodząc wielkości człowieczego geniuszu i mocy nauki otwierającej przed ludzkością świetlaną przyszłość. Ale to równocześnie jedna z najbardziej burzliwych epok w dziejach, wstrząsana przez wojny, rewolucje i powstania, przemawiająca głosem uciśnionych narodów walczących o niepodległość. To epoka kształtowana przez Napoleona Bonaparte i Ottona von Bismarcka, przesiąknięta ideałami demokratycznymi i wolnościowymi, a jednocześnie zagrożona przez imperialistyczną politykę wielkich mocarstw. I taki jej obraz kreślić będzie „Gazeta Polska”, podejmując próbę rekonesansu minionego stulecia i zachowując świadomość, że...
Masaż serca powinien być wykonywany w odpowiednim rytmie. Fachowcy polecają „Stayin’ Alive” grupy Bee Gees. – Nie widziałem jej – mamroczę. – Wyskoczyła nagle... Styczniowy wieczór, samochód mruczy na zaśnieżonej drodze. Między zderzakiem a przydrożnym drzewem jęczy kobieta. Skąd się tu wzięła? Na miejscu wypadku pojawiają się ludzie. Ktoś otwiera drzwi kierowcy, mówi do mnie, ktoś inny wyłącza silnik. Jestem bezwładny, gdy wyciągają mnie z pojazdu, nie przestaję powtarzać: „Nie widziałem jej, nie wiem, skąd się wzięła”. Ratownicy obmacują moją głowę, zadają mi różne pytania, układają w bezpiecznej pozycji. Dziewczyna przygnieciona przez samochód do drzewa ma złamaną nogę. Do przyjazdu karetki dotrwała w cieple i pod dobrą opieką. Kierowca (czyli ja) tylko w szoku, lekko przemarzł...
Prawie 100 lat przed Katyniem, nie bez głosów sprzeciwu i protestów, dokonano w Watykanie beatyfikacji Andrzeja Boboli, misjonarza polskich Kresów i autora tekstu ślubów lwowskich Jana Kazimierza. W latach 60. XVII wieku Bobola nawracał ludność polską zagrożoną wpływami Rosji i prawosławia. W obliczu śmierci nie chciał wyrzec się wiary katolickiej. W dniu jego beatyfikacji car Mikołaj I (formalny zwierzchnik Cerkwi) zapłonął nie tylko gniewem, ale też dziką wściekłością i skazał na śmierć sześciu Polaków wcielonych do rosyjskiej armii. Rząd carski nie szczędził nacisków, by Pius IX nie odważył się ogłosić, że uznaje Andrzeja Bobolę za błogosławionego. A jednak 30 października 1853 r. beatyfikacja została dokonana i towarzyszył jej królewski wręcz splendor. „Wnętrze całej bazyliki św....
18 maja 1944 r. na ruinach klasztoru Monte Cassino zatknięta została polska flaga ‒ zakończyła się jedna z najdłuższych i najkrwawszych bitew II wojny światowej. Wiosna 1944 r. to nie był dobry czas dla sprawy polskiej. Chociaż cała prawda o zdradzie, jakiej dopuścili się w Teheranie nasi sojusznicy, nie została jeszcze ujawniona, to słowa Winstona Churchilla wygłoszone na posiedzeniu Izby Gmin 22 lutego 1944 r. były dla Polaków szokiem. Brytyjski premier powiedział m.in.: „Nie gwarantowaliśmy nigdy żadnej określonej linii granicznej Polski”. Stało się jasne, że Churchill i Roosevelt dogadali się ze Stalinem i zapewne zgodzili, aby wschodnią granicę Rzeczypospolitej stanowiła tzw. linia Curzona ‒ a przecież za tą, wymyśloną zresztą przez brytyjskich polityków u schyłku I wojny...
Jan Przemyłski
Przestępcy są w stanie przejąć dane zapisane na kartach płatniczych i za ich pomocą dokonać zakupów lub wypłaty gotówki bez wiedzy posiadacza karty. To skimming. Rozwój technologiczny i, co za tym idzie, wprowadzenie coraz to nowszych form elektronicznych płatności pociągnęły za sobą wykształcenie i rozwój nowego rodzaju przestępczości bankowej. Wykradanie pieniędzy z kont to metoda stosowana także przez złodziei w Polsce, którzy poprzez nielegalne urządzenia zamocowane na bankomatach są w stanie wykraść takie dane jak numer naszej karty, data ważności, a także kod PIN. Jak działają skimmerzy? W miejscu, gdzie wkładamy kartę, przestępcy montują specjalne nakładki, które skanują dane z karty płatniczej. Potem są one przenoszone na inną, często skradzioną lub podrobioną kartę. Natomiast...
Tomasz Terlikowski
Objawienia Matki Bożej w Fatimie wciąż są aktualne. I wiele wskazuje na to, że przynajmniej część z ich treści pozostaje nieodkryta. Obchody 100. rocznicy początku Objawień Matki Bożej w Fatimie, a także kanonizacja dwójki z trojga wizjonerów (Hiacynty i Franciszka Marto) ożywiło, nigdy zresztą nieuśpioną, dyskusję na temat pełnej treści tajemnic fatimskich, a także tego, co Maryja chciała nam objawić. Deklaracje Benedykta XVI jasno wskazują, że tajemnice fatimskie wcale się ostatecznie nie wypełniły i że wiele jeszcze przed nami. Nie, nie musi to oznaczać – co sugeruje choćby Antonio Socci – że Stolica Apostolska zataiła przed opinią publiczną część objawienia (tzw. czwartą tajemnicę czy część tajemnicy trzeciej). Wystarczy bowiem przeczytać uważnie tajemnicę trzecią, by dostrzec w...
Ostatnie dwa miesiące w Radzie Gospodarczej Strefy Wolnego Słowa to szereg wydarzeń i decyzji organizacyjnych oraz zatwierdzonych planów na najbliższe tygodnie. Chciałbym w skrócie przybliżyć Państwu, nad czym pracujemy i jaki jest nasz status organizacyjny. 9 marca w Warszawie, w CP Foksal, odbyło się pierwsze spotkanie, na którym 12 Członków Założycieli przyjęło Statut, wybrało Zarząd i Komisję Rewizyjną. Już w pierwszym tygodniu kwietnia Stowarzyszenie zostało zarejestrowane przez KRS (nr 0000671000). Pełna nazwa Stowarzyszenia to: Rada Gospodarcza Stefy Wolnego Słowa. Zapraszamy na naszą stronę: www.radagospodarcza-sws.pl, przez którą można przystąpić do Rady oraz wymienić się poglądami i podzielić się swoimi bieżącymi problemami z życia gospodarczego. Będziemy starali się o...
W tym tygodniu chciałabym wysłać Państwa wraz z pociechami na wzruszający film animowany „Riko prawie bocian”. Ta europejska produkcja nie zachwyca bogactwem świata animowanego rodem z amerykańskich superwytwórni, nadrabia to jednak świetnie skrojoną fabułą. „Riko prawie bocian” jest wariacją na temat motywu „Brzydkiego kaczątka” i opowiada historię osieroconego wróbla, przygarniętego przez rodzinę bocianów, który nie zdaje sobie sprawy ze swojego pochodzenia. Kiedy prawda wychodzi na jaw, Riko postanawia udowodnić, że wychowanie jest ważniejsze niż biologiczne uwarunkowania. Akcja filmu pełna jest zabawnych sytuacji, dotyka też kilku ważnych kwestii, które poruszą zarówno dorosłych, jak i dzieci. Najmłodsi widzowie dowiedzą się, jak ważna jest wiara w siebie i uświadomią sobie, że...
Ciekawe, co powiedziałby pisarz Andrzej Bobkowski, gdyby zobaczył prezydenta, jakiego w akcie rozpaczy wybrali sobie Francuzi. Tuż po wojnie, nie mogąc znieść atmosfery Francji, w której znalazł się jako emigrant, Bobkowski pisał: „Francja nie ma już przekonań fundamentalnych; tych, którymi wykarmiła całą Europę przez tyle wieków. Nie ma ich na ulicy, brak ich w tłumie, w teatrach i w książkach, brak w oczach Francuzów i w rozmowach z nimi”. Europa była dla niego czymś wygodnym i tchórzliwym pars pro toto, czymś, co zastąpiło pojęcie Europy, zaś jej prawdziwa istota i treść „rozpuściły się w tym tak dokładnie, iż najbystrzejsi Europejczycy nie zdają sobie z tego sprawy”. Czesław Miłosz w „Rodzinnej Europie” opisywał, jak 109 dywizji francuskich i angielskich miało naprzeciw siebie we...
Marcin Wolski
Dla przeciętnego Polaka działalność naszych współczesnych misjonarzy jest bardziej egzotyczna od krajów, w których przychodzi im działać. Mnie samemu szeroko otwierały się oczy, kiedy na Nowej Gwinei przebywałem wśród polskich werbistów. Jedną z rzeczy, które wryły mi się w pamięć, była ich głęboka miłość do tubylczej trzódki, połączona z lekceważeniem zagrożeń. – Miałem sześć razy malarię i dwa razy dengę, ale panu Bogu spodobało się, żebym żył – zwierzył mi się jeden z braci. Ojciec Bogusław Dąbrowski, używający ugandyjskiego przezwiska „Kalungi”, jest jednym z niewielu polskich misjonarzy, który zdecydował się opublikować swoje wspomnienia z piętnastu lat spędzonych w „jądrze ciemności”. Codzienny trud splata się tam z opisami obyczajów, chętnym sięganiem w przeszłość, aż po budzące...

Pages