Nr 16 z 19 kwietnia 2017

Tomasz Sakiewicz
Niecałe 12 lat temu (9.06.2005 r.) przejąłem kierowanie „Gazetą Polską”. Odbywało się to przy wściekłym ataku „Gazety Wyborczej”. Chociaż zapraszano mnie wtedy jeszcze do wielu mainstreamowych mediów, cała ta sytuacja uświadomiła mi, że trzeba podjąć walkę z przekazem, który zdominował III RP. Chodziło o to, co się do ludzi mówi i kto to mówi. Wtedy powstał felieton „Wróg ludu”. Potrzebna była każda szabla. Rzuciłem hasło reaktywowania istniejących w latach 90. klubów „Gazety Polskiej”. Zaczęliśmy zapraszać też publicystów, którzy byli wyklęci w innych mediach. Akurat w 2005 r. odbywały się wybory prezydenckie i parlamentarne. Wzorem redakcji amerykańskich napisałem, kogo zamierzam poprzeć w wyścigu o władzę. Chodziło o to, by przestać udawać, że dziennikarze nie mają poglądów. Ta...
Michał Rachoń
Trzy wybuchy sparaliżowały pół medialnego świata, spowodowały przełożenie meczu piłkarskiej Ligi Mistrzów i wysłały obrońcę jednej z najlepszych drużyn Niemiec do szpitala. „Kwalifikujemy to jako próbę zabójstwa, a nie zamach” – poinformowali niemieccy prokuratorzy kilka godzin po ataku. Jednocześnie niemieckie media informują o liście, który znaleziono na miejscu zdarzenia, rozpoczynającym się od słów: „W imię Allaha najjaśniejszego”. W jego treści znajdują się żądania wycofania niemieckich samolotów z operacji lotniczych skierowanych przeciwko Państwu Islamskiemu i likwidacji znajdującej się w Niemczech amerykańskiej bazy lotniczej Ramstein. Terroryzm, zgodnie z definicją, to: „użycie siły przeciwko ludziom, mające na celu zastraszenie i wymuszenie na danej grupie ludności lub...
Katarzyna Gójska-Hejke
Podkomisja powołana przez ministra Antoniego Macierewicza przedstawiła podsumowanie swoich kilkumiesięcznych badań. Opinia publiczna zobaczyła profesjonalne, klarowne, poparte wynikami eksperymentów opisanie lotu rządowego Tu-154 oraz tego, co działo się na smoleńskim lotnisku przed zbliżeniem się do niego polskiej maszyny i podczas ostatniej fazy lotu. Zespół ekspertów kierowany przez dr. Wacława Berczyńskiego wykonał tytaniczną pracę – by móc poprawnie odtwarzać wszystko, co działo się z polskim tupolewem, trzeba było przecież przebić się przez kaskadę fałszerstw, manipulacji, którym poddany był materiał dowodowy. Podkomisja skupiła się na dwóch elementach tragedii z 10.04.2010 r.: celowym błędnym naprowadzaniu (w tym na wątku dotyczącym tajemniczych przelotów iła) oraz na...
Tomasz Łysiak
Grunt to konsekwencja w doborze środków – twierdzą aktorzy, którzy muszą wcielić się w jakąś postać. Gdy, dajmy na to, aktor wymyśli sobie, że w danej roli będzie się jąkał w co trzecim słowie, to potem musi umieć utrzymać narzuconą samemu sobie formę przez cały spektakl. Podobnie powinno być z tymi wszystkimi aktorami politycznie poprawnej sceny kształtującej opinię publiczną, począwszy od redaktorów z Czerskiej, a skończywszy na politykach i działaczach szalejących na ulicznych wiecach i marszach „za Europą”. Gdy już przyjmą jakąś formę, na Boga, winni się jej trzymać. A tu niestety – nici. Co chwila pani Konsekwencja cierpi w związku z ich absurdalnymi woltami. Z jednej więc strony płaczą nad „wyrzynaniem drzew”, jakie ponoć miał rozpocząć minister Szyszko, z drugiej żądają...
Marcin Wolski
W wystąpieniach prominentów Platformy i jej akolitów pojawił się ostatnio nowy ton. A mianowicie – pogróżki. Nie mając szczególnych pomysłów na Polskę poza powrotem do tego, co było, i faktyczną likwidacją państwa (poprzez zniesienie urzędów wojewodów), zabrali się za straszenie. Dotąd straszyli głównie własny elektorat, przedstawiając w czarnych barwach „ten kraj” pod rządami Kaczora-dyktatora, obecnie wzięli się za działaczy i sympatyków PiS-u. Ta wizja totalnej czystki po zwycięskich wyborach, to obcinanie aż do kości, przypomina dawne buńczuczne zapowiedzi dorzynania watahy i, jak zwykle, jest tak głupie, że śmiech bierze. Po pierwsze, jak wiadomo, atak konsoliduje atakowanych. Po drugie, szermowanie hasłami o odpowiedzialności jest groteskowe w porównaniu z tym, co sami macie za...
Robert Tekieli
Największe wydarzenie roku liturgicznego za nami. Zmartwychwstanie Człowieka-Boga, który pozwolił swojemu stworzeniu skatować się i zabić, mimo iż przez całe życie nikogo nie skrzywdził i nie zaciągnął żadnej winy. Z-martwych-wstanie. Co to znaczy? „Było to doświadczenie fizyczne, jakby przeszyła mnie jakaś moc, ogień. Czułam się, jakby we mnie strzelił piorun, tylko że piorun był czymś ciepłym, był z Mocą. Pierwszy raz w życiu płakałam z radości”. Tak o swoim duchowym zmartwychwstaniu mówiła jedna z moich rozmówczyń jeszcze w Radiu Plus. Duchowe odrodzenie może mieć również inny wymiar: „Wtedy otrzymałem największy dar. Dar miłości Bożej w rodzinie, miłości do żony. Kiedyś nie potrafiłem sobie wyobrazić, jak można przeżyć tyle lat z jedną osobą i ją kochać. Na rekolekcjach zrozumiałem...
Tuż przed Wielkanocą byłem w Ziemi Świętej. Ponieważ tego się nie da opisać, to trzeba zobaczyć, nawet nie będę próbował wyjaśniać fenomenu mariażu trzech kultur, które w Izraelu współistnieją. Nie będę krytykował mnichów grecko-prawosławnych, którzy poganiają ludzi przed Grobem Pańskim. Nie będę pisał też o Arabach, którzy w miejscu Drogi Krzyżowej umieścili stragany i handlują dosłownie wszystkim, co mogłoby zainteresować turystów. Mówię nie tylko o srebrnych krzyżykach, różańcach z alabastru czy szopkach z drzewa oliwnego, ale także o bieliźnie, orientalnych przyprawach czy kosmetykach z minerałami z Morza Martwego. Ten społeczno-obyczajowy miszmasz przywodzi mi na myśl samochód, którym zdarzyło mi się podróżować po Izrealu i Autonomii Palestyńskiej. Mitsubishi Pajero, auto do...
Jan Przemyłski
100 mln złotych – tyle Narodowe Centrum Nauki i Rozwoju przeznaczy na drugą edycję projektu GameINN, w której o dofinansowanie mogą się ubiegać firmy z sektora gier wideo. W gry komputerowe grają miliony ludzi w Polsce i miliardy na świecie. W ciągu ostatnich 20 lat sektor gier wideo był jedną z najszybciej rozwijających się gałęzi rynku nowych technologii. Co więcej, jest to jeden z największych potencjałów Polski. Wartość naszego rynku gier wideo była w 2015 r. szacowana na ponad 1,7 mld zł. Narodowe Centrum Badań i Rozwoju (NCBR) dostrzegło umiejętności polskich programistów i postanowiło stworzyć specjalny konkurs o nazwie GameINN, którego zwycięzcy mogą liczyć na spore dofinansowanie swoich projektów. Rozstrzygnięcie pierwszej edycji programu odbyło się w grudniu ubiegłego roku...
Artur Szczepanik
Majowy weekend w Chrząstawie, następny w Genui, potem szybki wypad do Stolca i trzy szalone dni w Belgradzie. To nie jest sen pijanego podróżnika, tylko hipotetyczny rozkład wyjazdów groundhoppera. „Skakanie po boiskach” to sposób na życie coraz większej liczby kibiców. Prawdziwym celebrytą w tej zakręconej na punkcie piłki społeczności jest Radek Rzeźnikiewicz, bardziej znany jako Radek z Kartoflisk, który zgodził się wprowadzić czytelników „Gazety Polskiej” w dziwaczny świat groundhoppingu. Rocznie ogląda około 200 spotkań piłkarskich. Mecze widział już w 45 krajach. W czerwcu Kartofliska będą mieć swoje piwo. W marcu filmy wrzucane przez niego na portal YouTube miały ponad milion odsłon. Na Twitterze właśnie przekroczył 20 tys. followersów, a na Facebooku jego stronę polubiło już...
Bez wspomagania nie ma pompowania – mówią młodzi kulturyści, którzy marzą o muskułach zbudowanych w kilka miesięcy. W ruch oprócz sztang idą igły i tabletki. Za kilka lat po mięśniach nie ma śladu, a zostają problemy ze zdrowiem. Znana siłownia na warszawskiej Pradze. Zbyszek przychodzi tu regularnie od kilku dni. Miał dłuższą przerwę w „pakowaniu”. Urósł mu brzuch, spadła „łapa”. Choć siła pozostała, to daleko mu do dawnej formy. Zakłada się z kolegami, że w trzy miesiące nadrobi straty – wyciśnie na ławeczce 200 kg. Stawką jest karton whisky. Jednak niebawem się okaże, że prawdziwą stawką jest jego życie. Po dwóch miesiącach codziennych treningów Zbyszek nie pojawia się w siłowni. Jeden z jego kompanów przynosi wiadomość, że chłopak nie żyje. – Tak się kończy, jak ktoś zjada wiadro...
Jacek Liziniewicz
Liczy 1047 km długości i jest najdłuższą rzeką wpływającą wprost do Bałtyku. Przy okazji jedną z ostatnich wielkich rzek Europy nieuregulowanych i niezalanych betonem. Dawno, dawno temu południem dzisiejszej Polski rządził z Babiej Góry potężny król Beskid, syn Karpata. Wraz z żoną Boraną mieli trójkę dzieci: syna Lana oraz dwie córki Białkę i Czarnochę. Rodzina żyła szczęśliwie aż do dnia, w którym zmarł król Beskid. Wtedy to zgodnie z jego wolą podzielono władzę między dzieci. Synowi miało przypaść władanie ziemią, która miała zawsze być żyzna i służyć ludziom. Dwóm siostrom natomiast przyszło panować nad wodą i źródłami. Natychmiast po otrzymaniu władzy Białka i Czarnocha postanowiły opuścić góry i dwoma różnym drogami zaczęły iść na północ, a źródła wraz z nimi. Obie spotkały się w...
Rzodkiewka, kalarepa, szczypiorek, marchewka, warzywa kapustne, sałata oraz pomidory. To właśnie one najlepiej smakują po długiej zimie! Obecnie supermarkety oferują te warzywa przez cały rok. Jednak gdy w pierwszych promieniach wiosennego słońca nowalijki zaczną wygrzewać się na ulicznych straganach, kusząc intensywnym kolorem i zapachem, mało kto może się im oprzeć. Pamiętajmy jednak, że oprócz witamin i składników mineralnych nowalijki mogą też zawierać szkodliwe substancje. Okres wegetacji tych warzyw jest znacznie przyspieszany przez zastosowanie środków chemicznych. Jeśli chcemy, aby spożywanie ich było dla nas bezpieczne, należy przestrzegać kilku prostych zasad. Wybierajmy warzywa niezbyt duże, nie za kształtne i te w naturalnym kolorze. Młode jarzyny potrzebują więcej uwagi....
Stefan Czerniecki
Wieczorem robi się tu naprawdę zimno. I raczej nie powinno to dziwić. W końcu jesteśmy na wysokości prawie 4000 m n.p.m. Gdy przyzwyczajony do nizin Europejczyk ląduje na położonym 5 kilometrów od miasta lotnisku Capitán Nicolás Rojas, ma pełne prawo poczuć się dziwnie. Spacer szybkim krokiem wzdłuż pnącej się w górę w kierunku starówki uliczki Coloradasde Bolivia sprawi, że po kilku susach będzie musiał przystanąć, aby złapać haust powietrza. Tutaj naprawdę ciężko się oddycha. Potosi, południowa Boliwia. Najwyżej położone miasto świata, zamieszkane przez przeszło 130 tys. Indian, w większości potomków dzielnych górników. Tych samych, dzięki którym o boliwijskim miasteczku stało się głośno na całym kontynencie. To przecież stąd na przełomie XIX i XX w. startowały wyładowane po...
Wśród najwybitniejszych osobowości XIX wieku, które zaistniały na łamach „Gazety Polskiej”, znalazł się nasz geniusz młodopolski – Władysław Stanisław Reymont – autor „Chłopów” i „Ziemi obiecanej”, laureat literackiej Nagrody Nobla. W swej twórczości pragnął stać się wyrazicielem i wskrzesicielem duszy polskiej. Ten rewelator życia narodowego dał się poznać czytelnikom „Gazety Polskiej” jako autor przemawiających do wyobraźni reportaży z ziemi włoskiej oraz nowel z tomu „W jesienną noc” – zrodzonych z ducha ojczystej ziemi, dotykających głębi ludzkiego życia, wnikających w tajemnicę wszechogarniającej natury. Dodatek pod redakcją Agnieszki Kowalczyk 1. Marzyciel, buntownik, włóczęga Już od najmłodszych lat ostoją była dla niego literatura. W domu „panowała głęboka pobożność...
„Nie wolno milczeć…”, „Nie można mówić…”, „Nie należy przyjmować prezentów od tych, którzy kręcą, nie mają czystych intencji…”. Te trzy „nie wolno” były na różnych zakrętach historii Polski zawołaniem katolickiej powieściopisarki Zofii Kossak-Szczuckiej. W dniu jej pogrzebu w 1968 r. prymas Wyszyński zanotował w swoim dzienniku: „Odeszła wielka pisarka, jedna z największych po Henryku Sienkiewiczu”. Nie było w tym przesady. Nie tylko talent opowiadania dziejów, mistrzostwo kreślenia wizerunków bohaterów, lecz także swoboda, z jaką poruszała się po wielkich obszarach historii i wizja obecności w nich Boga upoważniały do tego porównania. A także jej ogromna popularność wśród czytelników wszystkich warstw społecznych, w Polsce i za granicą, przed wojną i po niej. W czasach PRL, dzięki...
Święty Wojciech, bardziej znany w Europie jako św. Adalbert, to z pewnością postać niezwykła. Ten pierwszy w panteonie polskich świętych żył w czasach, kiedy sacrum silnie łączyło się z polityką, a jego misja i śmierć wpisały się w rację stanu piastowskiego państwa. Nie była to jednak gra, w której był tylko pionkiem. Wiara naszych X-wiecznych antenatów była autentyczna i przepełniona typową dla neofitów pasją. Odnosi się to nie tylko do św. Wojciecha, ale również do Bolesława Chrobrego. Najpierw bowiem miała miejsce ryzykowna misja i męczeńska śmierć naszego misjonarza, a dopiero w jej następstwie wyrosła chwała i sława Bolesława. Nie zapominajmy, że ten niezwykły awans młodego piastowskiego państwa do grona głównych rozgrywających Europy, u boku charyzmatycznego Ottona III, był...
Gdy go brak, ze złości... nóż nam się w kieszeni otwiera! Kilka przysłów: chleb cudzym nożem krajany – niesmaczny; jeśli będzie nóż, znajdzie się i pochwa (jakuckie); gdy nie ma pałasza, dobry i kozik u pasa... Otóż to. Wraz z rozwojem przemysłu militarnego „pałasze” odeszły do lamusa, a nóż wrócił do pełnienia roli, do której został stworzony: narzędzia do cięcia. Towarzyszy nam od rana do wieczora. Kuchennymi nożami przygotowujemy posiłek, za pomocą noża stołowego ten posiłek spożywamy. Istnieją zawody, w których nóż jest narzędziem niezbędnym do pracy (kucharz, mechanik, rzeźnik, szewc, tapicer...), ale i w życiu starszego referenta zdarzają się sytuacje, w których nóż się przydaje. Ot, choćby zatemperowanie ołówka, otwarcie urzędowej koperty czy obranie mandarynki (w pokoju...
W tym tygodniu proponuję zatrzymać na dłużej odrobinę świątecznego nastroju i wybrać się z pociechami na film familijny „Zając Max ratuje Wielkanoc”. Jest to niemiecka animacja nawiązująca do popularnej książki dla dzieci z początków XX wieku Alberta Sixtusa „Zajęcza Szkoła”. Klasyczne rysunki w filmie celowo przypominają ilustracje z książki. Odniesienia widać też w treści – większa część akcji dzieje się w ukrytej w lesie legendarnej Zajęczej Szkole sprzed stu lat. Główny bohater, zając Max, jest dzieckiem ulicy, mieszka we współczesnym mieście, a jego jedyną aspiracją jest dostanie się do miejskiego gangu. Los jednak krzyżuje jego plany i zamiast do gangu, tuż przed świętami trafia do legendarnej Szkoły Zająców Wielkanocnych. Na dodatek aby się z niej wydostać, musi najpierw...
Polska nie ma szczęścia do pomników. Wystarczy wspomnieć realistyczne, w większości rażące brzydotą upamiętnienia Jana Pawła II, którymi nasz kraj jest usiany jak długi i szeroki. Jest tak, jakby rzeźbiarze, operujący dziś całkiem innymi środkami rzeźbiarskiego przekazu, nie potrafili już znaleźć metafory w przedstawieniu figuratywnym i oddali to pole współczesnym przekazom ze świata fotografii czy filmu. Zapanowała też mania dewastacji pomników. W Polsce od 10 kwietnia zrobiono wiele w sprawie pamięci o tych, którzy zginęli w Smoleńsku. Z tym że jedni utrwalali tę pamięć, budując im, w ślad za Horacym [exegi monumentum] „pomniki trwalsze od spiżu”. Inni zaś próbowali tę pamięć zagłuszyć, zniszczyć i zdewastować. Ta zaraza nadciągnęła ze Wschodu i zdaje się nasilać wraz ze stopniem...
Maciej Parowski
Znawcy kina SF mogą jednak uznać aktorski remake japońskiej animacji „Duch w pancerzu” (1995 r.) za cofnięcie. Film Mamoru Oshi urzekał cyberprzestrzenią ciekawszą od tej, jaką dawał wówczas „System”, „Hakerzy” czy „Johnny Mnemonic”. Estetycznie i filozoficznie wizja Oshi natchnęła braci Wachowskich do głośnego „Matrixa” (1999 r.). Tu i tam pojawiają się cyfrowe istoty, świat wirtualny równie realny jak materialny. W sieci toczą się gry biznesowe, wojskowe i zmagają giganci o prawie religijnym wymiarze. W „Duchu…” chodzi o Major, policjantkę-cyborga sekcji 9, i jej kobiecego ducha zaklętego w ponętnej maszynie. Nie ogranicza jej przestrzeń i czas, pokona każdego wroga i udaremni każdą intrygę. Ale ma ontologiczne kłopoty z tożsamością – swoją i otoczenia. Atutem obu „Duchów…” jest...

Pages