Wojna uderzyła w światową gospodarkę. Polska przygotowana na rosyjski szantaż energetyczny [Krynica Forum ‘22]

PAP / mat. pras.
PAP / mat. pras.

Nieuzasadniona i niczym niesprowokowana agresja Rosji na Ukrainę była szokiem dla całego cywilizowanego świata, wpływając nie tylko na sytuację geopolityczną regionu, ale i globalną gospodarkę. O ekonomicznych konsekwencjach wojny w Ukrainie dyskutowano podczas eksperckiej debaty „War in Ukraine and its impact on global economy”, zorganizowanej w ramach konferencji Krynica Forum ’22.

Osłabiona przez kryzys spowodowany pandemią COVID-19 oraz postępujące zmiany klimatu światowa gospodarka od kilku miesięcy musi mierzyć się z kolejnymi poważnymi wyzwaniami, które wywołała rosyjska napaść na Ukrainę. Wskutek celowej i agresywnej polityki Rosji, która doprowadziła do wojny, nastąpił drastyczny wzrost cen surowców i energii, wywierając negatywny wpływ nie tylko na sytuację gospodarczą krajów regionu czy kontynentu, ale całego świata. Jednym z przewidywanych skutków kryzysu energetycznego będzie spowolnienie rozwoju globalnej gospodarki. Według ostatnich prognoz Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD), światowy wzrost gospodarczy zmniejszy się z 3 proc. w 2022 roku do 2,2 proc. w 2023 roku.

Skutki szantażu energetycznego

– Na sytuację gospodarczą Europy, ale też całego świata bardzo poważnie wpłynęły dynamiczne zmiany cen surowców energetycznych. W 2020 roku nastąpił niespodziewany spadek cen surowców, a w tym roku mieliśmy do czynienia ze znaczącym ich wzrostem. To efekt szantażu energetycznego Rosji, przed którym Polska ostrzegała, ale nikt nie chciał nas słuchać. Podejmowane próby zharmonizowania polityk energetycznych spełzły na niczym. W efekcie kraje Europy, a szczególnie Niemcy, stały się uzależnione od dostaw rosyjskich surowców, szczególnie gazu. Rosja doskonale wiedziała, że niektóre kraje nie będą w stanie szybko przestawić się na alternatywne źródła dostaw i to wykorzystała – wskazywał podczas krynickiej debaty Jerzy Kwieciński, wiceprezes zarządu Banku Pekao SA. 

Weronika Mowczan, dyrektor ds. naukowych Instytutu Badań Ekonomicznych i Konsultacji Politycznych w Kijowie, przyznała, że chociaż jeszcze przed 24 lutego były przesłanki wskazujące na możliwość wykorzystania przez Rosję szantażu energetycznego, to Ukraina i inne kraje nie były w pełni na to przygotowane. Jednym z niewielu krajów, świadomych zagrożeń płynących z rosyjskiej polityki, była Polska, która w ostatnich latach podjęła różne działania w celu uniezależnienia się od dostaw surowców energetycznych z kierunku wschodniego. Przykładem jest terminal LNG w Świnoujściu czy uruchomiony ostatnio gazociąg Baltic Pipe, umożliwiający transport gazu z Norwegii. – Dzięki temu byliśmy przygotowani na różne scenariusze i radzimy sobie całkiem nieźle w obecnej trudnej sytuacji – podkreślił Jerzy Kwieciński.

Zagrożenie dla bezpieczeństwa żywnościowego

Rosyjska agresja ma wpływ nie tylko na ceny energii, ale też stwarza zagrożenie dla światowego bezpieczeństwa żywnościowego. Jeszcze kilka lat temu Rosja była importerem żywności. Wprowadzenie w 2014 roku przez Unię Europejską sankcji wobec Rosji w odpowiedzi na bezprawną aneksję Krymu, wymusiło zmiany polityki rolnej, co pomogło temu krajowi stać się jednym z czołowych eksporterów żywności. Wojna w Ukrainie i wprowadzenie kolejnych sankcji wobec agresora doprowadziły do przerw w łańcuchach dostaw z Rosji i Ukrainy, czołowych eksporterów produktów żywnościowych (łącznie odpowiadających za 30 proc. eksportu zbóż), czego efektem był znaczący wzrost cen żywności. – W skali świata ceny wzrosły o 1/3, a na niektórych rynkach te wzrosty były jeszcze większe – wskazał Jerzy Kwieciński.

Zdaniem Weroniki Mowczan rosnące ceny energii i nawozów przełożą się na wzrost cen żywności. A kryzys żywnościowy w największym stopniu może dotknąć kraje Afryki i niektóre kraje Azji, szczególnie te najbiedniejsze. – Nie jest wykluczone, że kryzys żywnościowy, głód, doprowadzi do wybuchu zamieszek, kryzysu społecznego. Sytuację pogarsza fakt, że nawet budżety krajów najbardziej rozwiniętych zaczynają pękać w szwach, co może spowodować obcinanie funduszy pomocowych – stwierdził prof. Tomasz Mickiewicz z Uniwersytetu Aston w Birmingham. Jego zdaniem sytuacja na rynku żywnościowym w dużym stopniu będzie zależała od dostępności nawozów, które mają wpływ na wysokość plonów.

Pandemia podbiła inflację

Wojna w Ukrainie spowodowała gwałtowny wzrost cen surowców energetycznych, co z kolei nakręciło spiralę inflacyjną w wielu krajach świata. – Do wzrostu inflacji nie przyczyniła się tylko rosyjska agresja na Ukrainę. W dużym stopniu wynika z reakcji na kryzys wywołany pandemią COVID-19 i podejmowanych działań w celu ożywienia gospodarek. A wojna i wzrost cen energii dodatkowo wzmocniły presję inflacyjną. Warto przypomnieć, że przed kryzysem inflacja była na niskim poziomie i trudno było przewidywać, że w niektórych krajach Europy będzie przekraczać 20 proc. – wskazał Jerzy Kwieciński. 

Zdaniem prof. Mickiewicza, pomimo skokowych wzrostów cen surowców energetycznych (pod koniec sierpnia bieżącego roku cena gazu była dwukrotnie wyższa niż w 2019 roku) gospodarki europejskie wykazały się niezłą zdolnością dostosowawczą, dzięki czemu nie sprawdziły się najbardziej pesymistyczne scenariusze dotyczące Europy. Wysoka inflacja nie jest jedynym problemem europejskich i światowych gospodarek. Eksperci przewidują, że w niektórych krajach prawdopodobnie dojdzie nie tylko do technicznej, ale też do realnej recesji. 

Autor: