Kto zbliżył się do gry w wyjściowej jedenastce Reprezentacji Polski?

fot. 400mm
fot. 400mm

Czy piłkarze drugiego garnituru Reprezentacji dali Czesławowi Michniewiczowi argumenty, aby ten mógł w ciemno im zaufać podczas mundialu? Kto dzięki występowi w meczu z Chile zbliżył się do pierwszego składu, a kto zdecydowanie się oddalił? Spróbujmy to skrupulatnie przeanalizować.

Jan Bednarek

Dokładnej analizy poczynań konkretnych graczy reprezentacji Polski nie sposób nie zacząć od tego, który w ostatnich miesiącach w oczach kibiców (a zapewne także szkoleniowca kadry narodowej) stracił zdecydowanie najwięcej. Mowa oczywiście o Janie Bednarku.

Popularny „Bedi” od roku 2017 uzbierał już przeszło 45 występów w biało-czerwonych barwach. Czy któreś z nich zapadły kibicom jakoś specjalnie w pamięci? Wydaje się, że za wyjątkiem kuriozalnej pomyłki w meczu z Senegalem podczas mundialu w Rosji raczej zdecydowanie nie. 

Co zatem takiego się wydarzyło, że z dosyć solidnego gracza wychowanek Lecha Poznań stał się największym punktem zapalnym reprezentacyjnej defensywy? Winny temu jest oczywiście brak regularnej gry. Fatalna decyzja związana ze zmianą barw klubowych odbija się 26-latkowi przysłowiową czkawką.

Kiepska dynamika oraz zwrotność widoczne aż nadto podczas starcia z Chile właściwie dyskwalifikują Bednarka z występu w podstawowym składzie przeciwko El Tri. No chyba, że chcemy stworzyć Meksykanom prawdziwą autostradę wprost do bramki strzeżonej najprawdopodobniej przez Wojtka Szczęsnego. Mamy jednak nadzieję, że plan taktyczny Czesława Michniewicza na ten pojedynek mimo wszystko jest nieco inny. 

Jakub Kamiński

Młodzi polscy gracze dzielą się na takich, którzy nie są gotowi na zagraniczne wojaże, ale za namową swoich agentów decydują się na podjęcie podobnego kroku oraz tych, którzy opuszczają rodzime rozgrywki w odpowiednim momencie i niemal z miejsca wskakują do podstawowego składu jednego z klubów w ligach TOP 5. Jakub Kamiński należy zdecydowanie do tej drugiej grupy.

Zamiana Lecha Poznań na VfL Wolfsburg nadała karierze kolejnego z wychowanków Kolejorza niezwykle dobry bieg. Polski skrzydłowy cieszy się w Niemczech aktualnie bardzo dobrą opinią. Mówi się, że jest on jednym z czołowych zawodników w kadrze popularnych Wilków. Każdy, kto śledził drugą połowę meczu z Chile jest na pewno świadomy tego, że w tych słowach znajduje się całkiem sporo prawdy.

Po wejściu na boisku Krzysztofa Piątka i rzeczonego Kuby Kamińskiego obraz gry Biało-czerwonych uległ znacznej poprawie. Kamyk stwarzał na swojej flance bardzo duże problemy nieco podmęczonym już graczom z Ameryki Południowej.

Ciężko tak naprawdę stwierdzić, czy swoją środową postawą Kamyk przekonał Czesława Michniewicza, aby ten dał mu szansę gry od pierwszej minuty podczas któregoś z grupowych meczów. Jedno jest aczkolwiek pewne. Kamiński musi być bezapelacyjnie pierwszym wyborem z ławki. Tyle zamieszania w bocznych strefach boisko nie potrafi zrobić absolutnie nikt inny.

Krzysztof Piątek

Od momentu zmiany formacji na taką z dwoma napastnikami wokół kadry rozgorzała wielka dyskusja co do tego, kto powinien być tym „drugim” tuż obok Roberta Lewandowskiego. 
Po imponujących występach w eliminacjach do MŚ wydawało się, że pewniakiem do gry jest Karol Świderski. Wczesne zakończenie ligowego sezonu oraz stosunkowo bezbarwny występ przeciwko Chile prawdopodobnie sporo jednak namieszał w głowie trenera naszej kadry.

Beneficjentem całej tej sytuacji został Krzysztof Piątek. Zawodnik włoskiej Salernitany znalazł się w odpowiednim miejscu oraz odpowiednim czasie, zapewniając tym samym zwycięstwo podczas ostatniego ze sparingów przed wylotem do Kataru. Czyżby miał to być nie jedyny sukces byłego gracza Rossonerich w przeciągu kilku najbliższych dni? Wiele na to wskazuje.

Mateusz Wieteska

Fatalna dyspozycja Jana Bednarka zmusza trenera Michniewicza do poszukiwania trzeciego ze środkowych obrońców w ustawieniu 1-3-5-2.  Co prawda tuż po przerwie Kamila Glika zmienił Bartosz Bereszyński, jednak akurat jego osoba średnio pasuje do gry akurat w tej strefie boiska.
W centralnej części defensywy musi występować ktoś, kto czuje się na tej pozycji naturalnie i jednocześnie ciągle jest w rytmie meczowym. Kandydat, który spełnia takie wymagania jest tylko jeden – Mateusz Wieteska.

Osób sceptycznie nastawionych do przenosin tego piłkarza do francuskiego Clermont było bez wątpienia znacznie więcej niż entuzjastów takiego ruchu. Po kilku miesiącach od tego transferu wyjaśniło się aczkolwiek całkiem sporo. Wieteska z przeciętnego defensora warszawskiej Legii stał się jednym z najsolidniejszych obrońców w całej Ligue 1. 

Jeśli bierzemy występ naszych Orłów w Katarze na poważnie, to Wieteska musi znaleźć się w wyjściowej jedenastce na Meksyk. W innym wypadku można się chyba będzie szykować na blamaż. Co prawda jesteśmy do nich wyjątkowo przyzwyczajeni. Jednak tak się składa, że akurat podczas tego mundialu chcielibyśmy wyjątkowo takich przykrości uniknąć.