Media

Film „Nasze matki, nasi ojcowie” to udana – z punktu widzenia polityki historycznej adresowanej do narodu niemieckiego – produkcja mająca przekierować dyskusję na temat II wojny światowej w stronę opowieści o dobrych Niemcach i złych nazistach.   Można powiedzieć: nic nowego. Już od dłuższego czasu jesteśmy świadkami istnienia oraz skutków tej szkoły historycznej. Niemcy odwiedzający Muzeum Powstania Warszawskiego najczęściej zadają ponoć tylko jedno pytanie: dlaczego na wystawie używane jest słowo „Niemcy”, a nie „naziści”? Niemniej ten trzyczęściowy serial  i dotychczasowe jego dzieje stworzyły nową jakość w uprawianiu przez stronę niemiecką polityki pamięci. Oto państwowej telewizji naszego sąsiada z Zachodu udało się nakręcić film, w którym jednym z bohaterów...
Milicyjna nyska stoi na jednej z warszawskich ulic. Koło niej młody mężczyzna w mundurze funkcjonariusza MO. Nie, to nie wspomnienie czarnego okresu w historii Polski. Milicyjna suka nie służy do przewożenia zbuntowanych obywateli do aresztu, czyli na tzw. dołek, tylko do... reklamowania kuchni serwowanej w pobliskim lokalu. Mężczyzna uśmiecha się, macha lizakiem i wskazuje na drzwi do restauracji „Kameralna”. Zachęca do wejścia i pobiesiadowania.   Tę scenę można było niejednokrotnie oglądać na ul. Foksal. Wielu opozycjonistów, którzy poświęcali czas i zdrowie na walkę z reżimem komunistycznym, nie jest w stanie zrozumieć, jak można symbole totalitaryzmu, dławienia demokracji, wykorzystywać do reklamowania czegokolwiek w wolnym kraju. Tak jak trudno sobie wyobrazić, by...
Przywracanie pamięci o rotmistrzu Pileckim i innych męczennikach z „Łączki” na Powązkach, próba wylansowania przez prorządowe media nowego narodowego święta 4 czerwca, gigantyczne przekręty drogowe przy okazji Euro 2012 – to niektóre tematy poruszone w ubiegłym tygodniu przez dziennikarzy „GP” w prowadzonych przez nich programach w Telewizji Republika.   „Studio Republika” Program Ewy Stankiewicz i Tomasza Sakiewicza „Studio Republika”, który został wyemitowany w niedzielę, 9 czerwca, był poświęcony walce o pamięć o rotmistrzu Pileckim i wszystkich polskich męczennikach z „Łączki” na Powązkach – cmentarzu komunalnym w Warszawie. Wstrząsający godzinny dokument opisuje, jak katowano, mordowano, a potem niszczono pamięć o jednym z największych polskich bohaterów XX wieku....
Ktoś powie, że obrona gwałconych i molestowanych kobiet to słuszny cel, a prostackie prowokacje uliczne to tylko środek. Ale w rzeczywistości jest dokładnie na odwrót: szczytne lub na pozór szczytne cele są dla ekshibicjonistów z rozjechaną psychiką tylko pretekstem do robienia tego, co lubią.   Śledziliśmy niedawno dwa głośne wydarzenia. Pierwszym było „przyprawianie gęby” pos. Krystynie Pawłowicz za jej wywiad, w którym po raz kolejny ostro wystąpiła przeciwko paradom niemoralności i nieprzyzwoitości zalewającym naszą przestrzeń publiczną. Drugim – groteskowa kampania handlowa, reklamująca wydane drukiem osobiste zapiski Witolda Gombrowicza o jego życiu seksualnym i chorobach pt. „Kronos”, jako rzekomo największe dzieło literackie naszych czasów. Tylko na pozór oba zdarzenia...
Jej pierwszy numer ukazał się w Warszawie 1 grudnia 1826 r. Miała zaledwie cztery strony, na których codziennie przekazywała informacje z kraju i ze świata. Była dosyć droga. Mimo to od samego początku zyskała liczne grono wiernych odbiorców, co gwarantowało jej przetrwanie na niełatwym rynku w trudnych czasach zaborów.   W artykule redakcyjnym pierwszego numeru „Gazety Polskiej” autorzy pisali: „W ogólności życzeniem jest redakcji, aby »Gazeta Polska« bawić mogła czytelników rozmaitością doniesień o ważniejszych zdarzeniach w stolicy i na prowincji, aby zyskała zaletę wiernego zbioru materiałów do historii społecznej i aby umieszczane w niej wiadomości miały rzeczywisty pożytek na celu”. „Za śmiały bez wątpienia zamiar, gdyby redakcja na własnych tylko siłach polegać chciała; lecz...
Gołym okiem widać, że ktoś przestawił wajchę. Wyraźnie zwinięto parasol ochronny nad Tuskiem i jego drużyną, a ten i ów redaktor, znany dotąd jako pies łańcuchowy, przemawia ludzkim głosem.   Nagle z „Wyborczej” dowiadujemy się o nieudolności władzy, o zdarzeniach kryminalnych dowodzących istnienia „układu” i korupcji. Podawane są coraz liczniejsze przykłady niegospodarności. Mainstreamowe media nie zostawiają suchej nitki na ministrze Nowaku i jego zegarkach. Przyjazna od zawsze „Polityka” krytykuje premiera i jego teorię „ urzędników-zderzaków”. „Wprost” epatuje zdjęciami z bankietów w Magdalence, kompromitującymi „ojców założycieli III RP”, i ujawnia aferę siatkarską na Wybrzeżu, w której grube miliony płynęły z Polskiej Grupy Energetycznej do klubu przez ręce działaczy PO....
Na antenie telewizji Republika zobaczymy nie tylko informacje i publicystykę, ale również wiele interesujących i mało znanych filmów dokumentalnych. Oto niektóre z nich.    „Dopóki żyję” Film Ewy Stankiewicz i Jana Pospieszalskiego to obraz dzisiejszych Węgier, pokazany głównie przez pryzmat wielkiej demonstracji w obronie rządu Viktora Orbána, która odbyła się w ubiegłym roku w Budapeszcie z udziałem niemal miliona osób. Autorzy filmu rozmawiają z historykami, dziennikarzami i zwykłymi przechodniami na ulicach Budapesztu. Powstał w ten sposób niezwykle interesujący obraz podobieństw i różnic w porównaniu z sytuacją w Polsce. Na osobne podkreślenie zasługuje rozmowa z Viktorem Orbánem. Premier Węgier, najwybitniejszy chyba obecnie mąż stanu Europy, kreśli obraz sytuacji...
Dzień, w którym w telewizji nie pojawia się i nie peroruje profesor Janusz Czapiński, uważam za dzień stracony. Maciej Rybiński ochrzcił go „dyżurnym psychologiem”. Jest Czapiński psychologiem społecznym, a w Polsce Ludowej parał się m.in. psychologią pozytywną. I wcale mnie to nie dziwi, bo czy w komunie mogła być jakaś negatywna psychologia? Wszyscy mieli pozytywny stosunek do panującego systemu, w którym świat malował się pozytywnie, pozytywna była partia, pozytywna była dyktatura proletariatu i przyjaźń ze Związkiem Radzieckim. I w ten sposób Janusz Czapiński wybił się na profesora, i swoimi wykładami robi wodę z mózgów biednym studentom. A publicznie pełni rolę pozytywnego psychologa, socjologa i politologa w jednej osobie. Robi badania na zlecenie władz rządzących za...
W antykatolickiej ofensywie, którą polska lewica prowadzi z wyraźnie rosnącym od kilku lat natężeniem, w atakach na Kościół wykorzystywane są głównie dwa wątki: finansowy i obyczajowy. Cel jest oczywisty: oczernianie Kościoła, podważanie jego reputacji i budzenie początkowo wątpliwości, a w kolejnym kroku wrogości do chrześcijaństwa   Prowadzona od wielu już lat działalność wielu mediów, aktywnie wspieranych przez lewicowych polityków z Platformy, SLD i Ruchu Palikota, przynosi niestety rezultaty. Wystarczy poczytać pełne nienawiści do Kościoła, duchownych i zwykłych wierzących wpisy na największych forach internetowych. Ich autorzy używają pełnego obelg i inwektyw języka nienawiści, który stworzył i upowszechnia od 1989 r. tygodnik „Nie” Jerzego Urbana. Wytrwałą pracę w tym samym...
Dwa tygodnie temu jedna ze stacji telewizyjnych pokazała szeroko nagradzany i komentowany obraz Davida Finchera, według scenariusza Aarona Sorkina, „The Social Network”. Opowiada on o Marku Zuckerbergu, twórcy portalu społecznościowego Facebook. Emisja filmu wzbudziła po raz kolejny dyskusję o roli internetu w kształtowaniu społecznych zachowań. Po fali euforii trwającej kilka lat, a związanej z możliwościami, jakie dają nam portale społecznościowe, rozpoczęła się ostatnio poważna dyskusja nad płynącymi z nich zagrożeniami i fikcją, jaką stwarzają. Świat po i przed Facebookiem dzieli przepaść, podobna do tej sprzed i po wynalezieniu radia i telefonów komórkowych. Zarówno tamte, jak i ten środek komunikacji zwiększa znacząco szybkość wymiany informacji i pokonuje barierę odległości między...
Tomasz Sakiewicz, Katarzyna Gójska-Hejke, Anita Gargas, Joanna Lichocka, Marcin Wolski, Piotr Lisiewicz, Samuel Pereira zostali twarzami nowej Telewizji Republika. Znamy już ramówkę, w której nasi dziennikarze zaprezentują programy autorskie o charakterze publicystycznym, interwencyjnym, społecznym i satyrycznym.   Dziennikarze „Gazety Polskiej” zagościli na ekranach Państwa telewizorów. Katarzyna Gójska-Hejke, redaktor naczelny „Nowego Państwa”, to jedna z głównych prowadzących TV Republika. Jest gospodarzem codziennego pasma „Wolne Głosy”, w trakcie którego rozmawia z ekspertami, politykami i komentatorami. Oprócz tego dziennikarze „Gazety Polskiej” mają liczne programy autorskie.   „Studio Republika” – Ewa Stankiewicz, Tomasz Sakiewicz, niedziela, godz. 14.10 – W...
Amerykanie są producentami bezzałogowych samolotów, które mogą być wykorzystywane do działań wojennych, i okazuje się, że chciałyby je mieć wszystkie kraje. Taki zdalnie sterowany aparat wykonuje zadania, które zleca mu centrala wyposażona w ludzkie mózgi. My też mamy drony, którymi kierują połączone centrale Berlina i Moskwy. Niektóre z tych dronów są zaprogramowane w RFN, inne w Rosji, a jeszcze inne przez oba ośrodki naraz, co wyraża się w nieskoordynowanym lataniu w kółko polskich dronów. Te drony mają ludzką postać, są odziane w garnitury, wyposażone w tablety i żywią się ludzkim jedzeniem. Mają też głowy, ale ich głowy to aparaty bezzałogowe, pozbawione własnych podzespołów intelektualnych, reagujące na sygnały z zewnątrz. Niektóre z nich potrafią grać w piłkę, ale do tego...
Sukces telewizji Republika doprowadzi w Polsce do zmian, których nie wymażą żadna medialna nawała ani polityczne intrygi. Powstaje telewizja, jakiej jeszcze u nas nie było, nastawiona na autentyczną debatę i wolna od cenzury   Przystąpiliśmy do projektu telewizji Republika z pełnym przekonaniem, że możemy wziąć udział w rewolucyjnej zmianie świadomości Polaków. Ogromna przewaga mediów konserwujących obecny układ polityczny stworzony w Magdalence może zostać zniwelowana. Na rynku prasy już nastąpiła rewolucja. Liczba sprzedawanych egzemplarzy tygodników o charakterze konserwatywnym dwukrotnie przebija liczbę nabywanych tygodników związanych z obozem liberalno-lewicowym. Pojawienie się „Gazety Polskiej Codziennie” stworzyło wyłom wśród dzienników społeczno-politycznych. Sukces „...
Satelita W tej chwili tylko jedna sieć satelitarna podpisała z nami umowę na emisję Republiki – to cyfrowy Polsat. Jest to największa sieć satelitarna w Polsce, obejmująca 2,5 mln gospodarstw domowych (około 10 mln osób). Każdy, kto ma wykupiony najbardziej popularny pakiet Family Max HD, będzie mógł bez żadnych dodatkowych opłat odbierać nas na kanale 67. Można powiedzieć, że dla tego systemu satelitarnego telewizja jest w pełni dostępna. W tej chwili, w związku z zamieszaniem u konkurencji, bardzo wiele osób zrezygnowało z jej pakietów i przeszło do Polsatu. Operatorzy kablowi Dziesiątki stacji kablowych zdecydowało się na emisję Republiki. Część jeszcze się zastanawia. Nie stawiamy żadnych przeszkód jakiemukolwiek operatorowi. Wszystko zależy od ich decyzji. Maksymalna cena...
W związku z licznymi procesami, których celem jest zrujnowanie finansowe niezależnych mediów w Polsce, zwracamy się do Was, Czytelnicy, o wsparcie Fundacji Niezależne Media, która pomaga niepokornym dziennikarzom.   Wolność słowa ma swoją cenę. Współcześnie w Polsce jest ona wyznaczana przez sądy, które skazują niepokornych dziennikarzy. W związku z licznymi procesami, które pochłaniają czas, a także pieniądze na adwokatów i prawników, niezależne media popadają w kłopoty finansowe. Właśnie po to, aby rozwiązywać takie problemy, powstała Fundacja Niezależne Media, którą można wesprzeć finansowo w walce o wolność słowa. Wpłat można dokonywać na konto fundacji o numerze: 17 1940 1076 3063 4929 0000 0000 (Credit Agricole Bank Polska SA), w danych do przelewu należy zaznaczyć FUNDACJA...
Trzy lata temu zaczął pisać w internecie. Wyjątkowe poczucie humoru szybko zyskało mu w sieci kilka milionów czytelników. Miał niepowtarzalny styl, mało kto potrafi np. wpleść w krytykę rządu wspomnienia z rejsu na Spitsbergen czy z walki z piratami z Seszeli…   Po ciężkiej chorobie zmarł kapitan żeglugi wielkiej Tomasz Mierzwiński, znany głównie pod pseudonimem „Seawolf”. Był jednym z najpopularniejszych polskich blogerów, choć na co dzień dowodził zawodowo wielkimi liniowcami. Pisał regularnie na Niezaleznej.pl i w „Gazecie Polskiej Codziennie”. To właśnie on stworzył tak znane zwroty jak seryjny samobójca, pancerna brzoza czy szaleni starcy platformy. Pochodził z Wybrzeża. W jednym ze swych najbardziej poruszających tekstów opisywał, jak jako dziecko, zza zamkniętych i...
Telewizja Republika na starcie dostępna będzie czterem milionom gospodarstw domowych, a kolejny milion lub dwa osiągniemy w ciągu miesiąca. Mam dobrą wiadomość – odbierający ją w systemie satelitarnym lub kablowym nie będą musieli wnosić żadnych dodatkowych opłat. Zachęcamy natomiast do zakupu dającej wiele przywilejów Karty Klubu Telewizji Republika.   Jak odbierać Telewizję Republika? Od 6 maja będzie to możliwe poprzez platformę cyfrowego Polsatu, w pakiecie familijnym max HD. Dostęp do pakietu mają już ponad dwa miliony abonentów w całej Polsce. Będziemy dostępni także w kilkudziesięciu sieciach kablowych – w Łodzi, Grudziądzu, Poznaniu itd. Nadal prowadzimy negocjacje z UPC i Vectrą. Wydaje nam się, że także z nimi dojdziemy do porozumienia. Można zatem powiedzieć, że...
Można dziś pojechać zmajstrować sobie bombę, podłożyć ją w wybranym miejscu i zgładzić kilka, kilkanaście, a jak się da – kilkadziesiąt niewinnych ludzi. Ot, tak sobie, bo zamachowiec jest wkurzony albo miał trudne dzieciństwo, albo tatuś go nie kochał. Norweg Anders Breivik najpierw wysadził w powietrze osiem osób, a potem rozstrzelał na wyspie 69 młodych, w tym nieletnich osób. I jest z tego dumny. Ponoć ma poglądy, zwłaszcza na nadmiar imigrantów z niewłaściwych krajów. W Denver młody Amerykanin wszedł na salę kinową i zastrzelił 12 osób, wiele ranił. A inny zamachowiec wdarł się w Newtown do szkoły, gdzie zostawił 27 ofiar, w tym 20 małych dzieci w wieku 5–10 lat. Takie przykłady bestialstwa w wykonaniu młodych, wszak ucywilizowanych mężczyzn można mnożyć. Czy w poprawnym...
Całym sercem popieram wszystko, co robicie dla sprawy Bożej i dla Polski. Wiem, że ryzykujecie. Bo przecież wiąże się z waszą postawą określone ryzyko. Los gazety opozycyjnej nie jest łatwy. Życzę Waszemu środowisku jak najlepiej – z kard. Stanisławem Nagym, jednym z najbliższych przyjaciół bł. Jana Pawła II, rozmawia Artur Dmochowski.   Jaki będzie nowy pontyfikat? Co można wyczytać z gestów i słów papieża Franciszka w pierwszych tygodniach po wyborze? Właściwie wszystkich to nurtuje. Bo niewątpliwie rodzi się w Kościele coś nowego. Przecież każdy papież, szczególnie z tak mocną osobowością jak Franciszek, wnosi do Kościoła nowe elementy.   Co nowego wniesie Franciszek? Trzeba zapytać: coś nowego, ale w stosunku do czego? Do wizji Kościoła Jana Pawła II i Benedykta...
Lewicowe tradycje odbierania wolności innym ludziom są długie – sięgają wszak co najmniej rewolucji francuskiej. Już wtedy pod ładnie z pozoru brzmiącymi hasłami „wyzwalania”, „równości” i „braterstwa” niszczono podstawowe prawa człowieka: do życia czy swobody wypowiadania się. Te tradycje lewica kontynuuje do dziś.   Ostatnio głośno było o zorganizowanej przez „Krytykę Polityczną” nagonce na znanego rysownika Andrzeja Krauzego. Opublikował on w dzienniku „Rzeczpospolita” z okazji nigeryjskiej wyprawy Donalda Tuska rysunek satyryczny, na którym niesiony przez dwóch dzikusów, związany premier myśli: „Jednak lepiej było jechać do Smoleńska…”. Działacze zatrudnieni w kwartalniku, kierowanym przez dobrze od wielu już lat zapowiadającą się nadzieję polskiej lewicy – Sławomira...
Można bez większego trudu wyobrazić sobie czas, kiedy to „inżynierowie dusz” z Czerskiej, Wiertniczej czy Woronicza staną się symbolem obciachu, a ich działania i kampanie zostaną sprowadzone do paroksyzmów nienawiści, łatwych do ośmieszenia. Ujawnią swoje prawdziwe kształty, fobie i słabości „łże-koryfeuszy” z ponowoczesnej kołtunerii. Mimo zasobów, hojnych protektorów, a także wsparcia od „eurosalonu”.   W znakomitym filmie Ryszarda Bugajskiego „Układ zamknięty”, który sportretował we wstrząsający sposób patologiczny postkomunistyczny Układ rządzący Polską, pojawia się promyk nadziei w postaci działań młodego, uczciwego dziennikarza, który wbrew swojemu szefowi, przypominającemu gwiazdy „Szkła kontaktowego”, postanawia dociekać prawdy, a następnie efekt swojej pracy prezentuje w...
Znając obecny stan Telewizji Polskiej – jej całkowite upolitycznienie i dyspozycyjność wobec władzy – trudno było się spodziewać, że debata po dwóch filmach o katastrofie smoleńskiej przyniesie jakiś przełom. Wątła nadzieja na choćby częściowy powrót normalnych zasad dziennikarskiego obiektywizmu, która pojawiła się po decyzji o emisji filmu Anity Gargas, szybko okazała się iluzoryczna.   Dlaczego zarząd TVP podjął decyzję o pokazaniu „Anatomii upadku”? Zapewne jego polityczni dysponenci doszli do wniosku, że wątpliwości wobec oficjalnej wersji przebiegu katastrofy zbytnio już narosły, a liczba obecnych w przestrzeni publicznej faktów zaprzeczających tezom raportów Anodiny i Millera jest tak duża, że niebezpiecznie przekroczyła masę krytyczną i należy bronić wersji oficjalnej,...
Powrót teorii o obecności gen. Andrzeja Błasika w kokpicie, obalonej przez prokuraturę, o rzekomych naciskach prezydenta na załogę, niewyszkolonych pilotach, kiepskich ekspertach zespołu parlamentarnego, którzy lansują nieuprawnione tezy, i „oszołomach” spod Krzyża Pamięci – to główne tezy, jakie zostają po lekturze rocznicowego dodatku „Gazety Wyborczej” o katastrofie smoleńskiej „Wyjście z mgły”. Nie znajdziemy w tym opracowaniu ani informacji o czterech wersjach stenogramów rozmów z wieżą lotów, „poprawianych” przez Rosjan, ani o ukrywaniu przez prokuraturę od trzech lat jedynego oryginalnego nagrania rozmów pilotów z wieżą, pozyskanego bez pośrednictwa Rosji – taśmy magnetofonowej (właściwie drutu, na którym są nagrane) Jaka-40, ani o ukrywaniu przez agendy rządowe zdjęć...
Powrót teorii o obecności gen. Andrzeja Błasika w kokpicie, obalonej przez prokuraturę, o rzekomych naciskach prezydenta na załogę, niewyszkolonych pilotach, kiepskich ekspertach zespołu parlamentarnego, którzy lansują nieuprawnione tezy, i „oszołomach” spod Krzyża Pamięci – to główne tezy, jakie zostają po lekturze rocznicowego dodatku „Gazety Wyborczej” o katastrofie smoleńskiej „Wyjście z mgły”. Nie znajdziemy w tym opracowaniu ani informacji o czterech wersjach stenogramów rozmów z wieżą lotów, „poprawianych” przez Rosjan, ani o ukrywaniu przez prokuraturę od trzech lat jedynego oryginalnego nagrania rozmów pilotów z wieżą, pozyskanego bez pośrednictwa Rosji – taśmy magnetofonowej (właściwie drutu, na którym są nagrane) Jaka-40, ani o ukrywaniu przez agendy rządowe zdjęć...
Postkomunistyczne media z coraz większym trudem zaklinają rzeczywistość. Idzie ciężko. Z „Gazety Wyborczej”, radia TOK FM czy TVN po obchodach rocznicy katastrofy smoleńskiej można się dowiedzieć, że „ludzi jest coraz mniej”, „to już dogasa”, „było najwyżej kilka tysięcy”. Cóż – język kłamie głosowi, a głos myślom kłamie.   Medialni strażnicy systemu uznali, że wywołany tymi zaklęciami dysonans poznawczy u odbiorców jest mniejszym zagrożeniem niż to, gdyby miał do nich dotrzeć niezakłócony kłamstwem przekaz – że kolejny raz nieprzeliczone tłumy na Krakowskim Przedmieściu pokazały, iż nie tylko Tusk, ale i cały system III RP ma z kim przegrać. Przerwany mur medialny   Nie wszystkie media unikały pokazywania tego, co działo się 10 kwietnia na Krakowskim Przedmieściu....
Bohaterem „Kamieni na szaniec” jest przyjaźń, jaka w warunkach okupacyjnych łączyła „Zośkę” i „Rudego”. Obaj zginęli w 1943 r. Nie mogą się dziś bronić przed nieuprawnionymi oskarżeniami o antysemityzm czy homoseksualizm, ale żyją jeszcze ich przyjaciele. Oni pamiętają i w ich imieniu dziś zabierają głos.   W ostatnich dniach do chóru szkalujących pamięć o polskich bohaterach z Armii Krajowej dołączyła niejaka pani doktor Elżbieta Janicka z Instytutu Slawistyki PAN. Niemieccy propagandyści z ZDF w swoim serialu przedstawili wbrew prawdzie historycznej żołnierzy polskiej Armii Krajowej jako odczłowieczonych antysemitów. Pani doktor Janicka poszła nieco dalej. Antysemityzm żołnierzy AK dla naukowca z PAN to za mało. Do burzenia „mitu polskiej bohaterszczyzny” pani doktor...
Gdy piszę ten tekst – piątek 5 kwietnia – postkomunistyczny establishment medialny wciąż walczy: śmieszy, tumani, przestrasza. Media, z „Gazetą Wyborczą” i publicystami „Polityki” na czele, wytaczają najcięższe działa, by wtłoczyć Polakom do głowy, jak złe, fatalne, manipulatorskie i kłamliwe tezy zawarte są w „Anatomii upadku”. Padają deklaracje nie tylko te dość niewinne, czyli kto będzie oglądał telewizję w momencie emisji filmu, a kto nie, lecz także takie, które sprawiają, że robi się momentami straszno. „Nie rozumiem, po co dyskusja, po co dwa filmy” – wyznaje w swej prostocie Janina Paradowska, a pióra „Wyborczej” piszą m.in. o „fałszywie pojętym pluralizmie” i to sformułowanie jest chyba najsłabsze spośród wszystkich, które domagają się dalszego stosowania cenzury. Prezes TVP...
To z mediów i ich pomysłów na rozrywkę młodzi ludzie czerpią wzory postępowania i poczucie bezkarności, wspierane głoszoną powszechnie pochwałą egoizmu i życia na cudzy rachunek. I co najważniejsze – zrzucania na innych odpowiedzialności za niepowodzenie jednostki. Co oznacza wypranie ludzi z poczucia winy i odpowiedzialności za życie swoje i najbliższych. Dlaczego zabiłaś swojego synka? – pyta tabloid młodą matkę, która udusiła półtorarocznego chłopczyka. A ona na to: – Udusiłam, i już. A dlaczego nauczyciel akademicki w jakiejś uczelni pobierał od studentów opłaty za dobre oceny i na dodatek według ustalonej przez siebie taryfy? No właśnie, pobierał, bo chciał zarobić. Czy to kogoś dziwi? Znany sportowiec Pistorius zastrzelił swoją narzeczoną, bo ją pomylił z włamywaczem. No i już,...
Paradoksalnie dzięki katastrofie smoleńskiej jesteśmy o wiele bliżej osiągnięcia tego, o czym marzyli zatroskani stanem państwa obserwatorzy – by przeciętny obywatel bez trudu rozpoznawał, kto w społeczeństwie polskim stanowi plewy, a kto ziarna. Wcześniej sytuacja wydawała się beznadziejna. W końcu środowisko „Gazety Wyborczej” nie bez powodu całe lata urabiało opinię publiczną, że nie ma jednej prawdy, że wszystko jest względne, ważny jest kontekst i każdy ma swoje racje. Zacieranie odpowiedzialności, wmawianie opinii publicznej, że wszyscy mają grzechy na sumieniu (przypomnę tylko teksty o tym, jak żołnierze AK zabijali Żydów) oraz – z drugiej strony – że w każdym człowieku istnieją pokłady dobra, trzeba je jedynie wydobyć i wyeksponować (vide opowieści o ludziach honoru z Czesławem...
Ściek z Czerskiej Przed trzecią rocznicą tragedii narodowej, jaką była katastrofa 10 kwietnia 2010 r.,  antysmoleńska sekta przypuściła frontalny atak. Gdy skończyły się argumenty, zaczęły się inwektywy. Wystarczy przeczytać kilka felietonów z ostatnich dni głównych propagandystów „GW”, by się przekonać, jak gazeta, mająca na sztandarach hasło „tolerancja”, traktuje tych, którzy ośmielili się myśleć inaczej i mają własne zdanie. Publicyści z Czerskiej chcą stworzyć swoiste getto, gdzie najchętniej zamknęliby wszystkich, którzy chcą się dowiedzieć tego, co rzeczywiście stało się trzy lata temu w drodze do Katynia. Ci, którzy walczą z kłamstwem smoleńskim, mają być napiętnowani, wyśmiani i wyszydzeni. Mam jednak przykrą wiadomość dla spadkobierców idei i metod Komunistycznej Partii...
Protestujący witali byłego szefa Kancelarii Premiera i członków komisji spraw zagranicznych, którzy mieli debatować nad tym, czy Tomasz Arabski może zostać ambasadorem RP w Hiszpanii. Nie jest jasne, co bardziej rozsierdziło władze rządzącej Platformy Obywatelskiej. Czy to, że garstka ludzi jest w stanie wywołać społeczne zainteresowanie tematem, który najchętniej byłby przemilczany przez wielkie, kontrolowane przez rząd media (nie daj Bóg zachęci to innych do pójścia za ich przykładem!), czy też ostrzeżenie „kara cię nie minie”, którego adresatem może być niemal każdy prominent PO. Faktem jest, że Ewa Kopacz zareagowała nerwowo, przechodząc samą siebie: osobom, które brały udział w tej krótkiej demonstracji, wydała na pół roku zakaz wchodzenia do sejmu. Nie wiadomo, na jakiej podstawie...
Bo ten główny nurt niestety przypomina propagandowy ściek i broni się przed wolnym słowem. Nawet jeśli presja społeczna wymusza na TVP emisję filmu najlepszej polskiej dziennikarki śledczej o najpoważniejszej w dziejach powojennej Polski katastrofie, w której na obcym terytorium ginie prezydent państwa, to TVP musi ten film w głowach ludzi wytłumaczyć. Nie daj Boże ludzie mogliby sami sobie wyrobić zdanie – odmienne od oficjalnej agitki, i co wtedy? Niewydolny, bezwładny moloch, którym jest telewizja tak zwana publiczna (czyli organ rządzącej partii), tym razem okazał niezwykłą sprawność. Po pierwsze, najpierw trzeba ustawić sytuację – pierwszy zostanie pokazany film National Geographic „Śmierć prezydenta”. Ten obraz bezkrytycznie opiera się na sprzecznych z prawami fizyki...
Tadek Polkowski w utworze „Inka”, poświęconym zamordowanej w przeddzień swoich 18. urodzin Danucie Siedzikównie, rapuje: Pod Twój pomnik przyprowadzę swoich ludzi, swoje dziecko, Jeśli będę bał się walczyć, popatrz w oczy mi, Ineczko, Dzisiaj kłamią, by nas zniszczyć, rozkradają polskie włości, Dziś ubecy mają media, już nie muszą łamać kości. Utworów Tadka słuchają w internecie setki tysięcy młodych ludzi. 1 marca obchodzili oni w całej Polsce ustanowione dzięki śp. prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu święto – Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych. Żadne ze świąt nie gromadzi dziś tak wielu spontanicznie wychodzących na ulice młodych. Dzień później Adam Michnik opublikował w „Gazecie Wyborczej” tekst „Żołnierze wyklęci w potrzasku”, w którym stwierdził, że ich walka z UB...
A potem jest ankieta, żeby nikt nie miał wątpliwości, kto jest owym „Danielem” przemienionym w „Johna”. Więc: Passent/„Daniel”/imię ojca etc., nieco dalej sprawozdanie współpracownika z rozmów z Amerykaninem Richmondem i z indyjskim dyplomatą Vazem. Ciekawym przyczynkiem do psychologii początkującego TW może być następujący fragment napisany przez oficera prowadzącego (Adacha): „Po zreferowaniu mi przez Passenta całości znajomości z Richmondem i Wazem zapytał się mnie wymieniony, czy nie mamy do niego o to jakichś pretensji oraz czy dobrze zachował się. Odpowiedziałem, że z tego co mi powiedział uważam, że zachował się bardzo dobrze. […] zwrócił się wymieniony, ażeby udzielić mu wskazówek, jak ma zachować się na przyszłość, gdyby znów znalazł się w takiej sytuacji jak powyżej […]....
„Der Stürmer” Tomasza Lisa Pierwszy ruszył do boju Tomasz Lis, niezawodny, gdy tylko trzeba poszukać kozła ofiarnego, by odwrócić uwagę opinii publicznej od realnych problemów gospodarczych czy politycznych. Jego tygodnik (nie jest już nawet jasne, dlaczego nie nazywa się on „Lisweekiem”) opublikował więc dość obrzydliwą okładkę, na której widać dziecko pozostające z księdzem w relacji intymnej. A obok wielki napis „Polski Kościół kryje pedofilię”. W środku zaś standardowa historia chłopaka (jednego), którego – jeśli to, co opowiada, jest prawdą – rzeczywiście nie potraktowano zgodnie z przepisami kościelnymi. Tyle że z tej jednej historii nie wynika, że cały Kościół coś kryje. Fakty nie mają jednak znaczenia w tej walce. Tomasz Lis doskonale zdaje sobie sprawę, że tego typu...
Watykańscy hierarchowie, szczególnie ci, o których media zaczęły pisać jako o papabilach, już teraz mogą nie kryć zdenerwowania. Możliwość wybrania ich na papieża – a to, o czym piszą media, potwierdzają moi rozmówcy z Rzymu – wbrew powszechnej opinii napawa ich nie radością, lecz raczej lękiem. I chodzi nie tylko o oczywisty fakt, że papiestwo oznacza przyjęcie gigantycznej odpowiedzialności i krzyża odrzucenia własnych przekonań, opinii i całkowitego poświęcenia się Kościołowi i Chrystusowi, bez życia osobistego, własnych pasji czy planów (już Jezus opisując ten stan, mówił do św. Piotra, że będzie on oznaczał „poprowadzenie tam, gdzie on sam nie chce”; J 21, 18). Chodzi również o świadomość, w jak kluczowym momencie znajduje się obecnie Kościół i jak silnego przywództwa potrzebuje. Nie...
Atak na „Anatomię upadku” rozpoczął się natychmiast po premierze tego dokumentu. Jedno z czołowych piór „Gazety Wyborczej” Agnieszka Kublik, relacjonując 23 stycznia 2013 r. dyskusję członków Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych, jaka odbyła się w lewicowym tygodniku „Polityka”, napisała m.in.: „Precyzja, z jaką eksperci rozprawiają się z tezami »Anatomii...«, jest dla Gargas mordercza. A także dla Antoniego Macierewicza i dla jego ekspertów”. Czyżby? Artykuł Kublik został opatrzony również bardzo wymownym tytułem „Smoleński upadek Gargas”, który miał sugerować czytelnikom, że to autorka „Anatomii upadku” nie tylko popełniła kolosalne błędy, ale manipuluje faktami. Tymczasem to właśnie ta dziennikarka „GW” z pełną wyrozumiałością komentowała i cytowała wykluczające się...
Impreza, która odbyła się w Krakowie, w eleganckim Grand Hotelu, została zorganizowana przez środowiska prawicowe i okazała się sukcesem. W ciepłej, karnawałowej atmosferze goście bawili się do samego rana. To pierwsze tego typu wydarzenie i, jak wierzą uczestnicy balu, początek nowej tradycji. Pomysłodawcami i organizatorami balu byli krakowscy radni: Marcin „Szaman” Szymański, Adam Kalita oraz prezes klubów „Gazety Polskiej” Ryszard Kapuściński. Patronem wydarzenia został Piotr Legutko, wiceprezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. Bal odebrany został jako przeciwwaga dla odbywającego się w tym samym czasie „balu dziennikarzy”, gdzie zgromadzili się dziennikarze głównych mediów i rządzący politycy. W Krakowskim Balu Niepokornych udział wzięli politycy i dziennikarze, którzy, jak...
Impreza, która odbyła się w Krakowie, w eleganckim Grand Hotelu, została zorganizowana przez środowiska prawicowe i okazała się sukcesem. W ciepłej, karnawałowej atmosferze goście bawili się do samego rana. To pierwsze tego typu wydarzenie i, jak wierzą uczestnicy balu, początek nowej tradycji. Pomysłodawcami i organizatorami balu byli krakowscy radni: Marcin „Szaman” Szymański, Adam Kalita oraz prezes klubów „Gazety Polskiej” Ryszard Kapuściński. Patronem wydarzenia został Piotr Legutko, wiceprezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. Bal odebrany został jako przeciwwaga dla odbywającego się w tym samym czasie „balu dziennikarzy”, gdzie zgromadzili się dziennikarze głównych mediów i rządzący politycy. W Krakowskim Balu Niepokornych udział wzięli politycy i dziennikarze, którzy, jak...
Razem przez historię Węgierski historyk Endre Kovacs napisał, że polska broń uratowała Węgry od niemieckiej nawały już jesienią 1108 r. Wtedy to „sojusz obronny Bolesława Krzywoustego i króla węgierskiego Kolomana Uczonego sprawił, iż losy węgierskiej kampanii zostały rozstrzygnięte nad Odrą i Łabą”. Oba narody przeciwstawiły się ekspansji „zachodniej potęgi”, w tym przypadku Cesarstwa Niemieckiego. Później oba kraje dwukrotnie łączyła unia personalna, Polacy walczyli wspólnie z Węgrami w 1848 r., podczas Wiosny Ludów. Węgierskie pociski dosięgały bolszewików podczas wojny polsko-bolszewickiej 1920 r. Przyjaźń nie zamarła nawet w tragicznych latach II wojny światowej – we wrześniu 1939 r. regent Węgier Miklos Horthy odmówił przepuszczenia przez terytorium Węgier maszerującemu na Polskę...
Dziś, kiedy „Gazeta Polska” – dzięki mozolnej pracy ludzi, którzy odważyli się związać z nią swój los – ma tak mocną pozycję na rynku prasowym, kiedy pod jej auspicjami powstają niezależne inicjatywy, w tym filmy poszukujące prawdy o Tragedii Smoleńskiej, a Kluby „Gazety Polskiej” są niezbywalnym elementem obywatelskiego i patriotycznego zaangażowania, łatwo zapomnieć o tym, jak trudne były jej początki. To, co dziś jest oczywistością, wtedy było ledwie marzeniem, które trzeba było przekuwać w czyn na przekór establishmentowi i broniącym go instytucjom. I to się środowisku „Gazety Polskiej” udało. Dowiodło ono, że można przeciwności losu pokonać ideowością, postawą moralną i ciężką pracą. Proszę pozwolić mi w tym miejscu złożyć na Pana ręce najserdeczniejsze życzenia dla całego zespołu...

Pages