Andrzej Urbański

Z każdego spotkania z Lechem Kaczyńskim wychodziłem, jakbym się spotkał z bohaterem „Czasu apokalipsy”. Tak go sobie tłumaczyłem na mój prywatny użytek Bohaterowie Conrada należą do innej epoki niż ta, w której przyszło im żyć, ale oni sami w ogóle nie mają świadomości tego, najdelikatniej mówiąc, niedopasowania. Dowiedzą się o tym, kiedy jest już za późno, a kryzys podda ich próbie, przed którą zamiast uciec – bo taka jest norma nowych czasów – oni stawią jej czoło. Taki był najprawdziwszy Życie to wydobywanie z nas czegoś niezwykłego, ale tylko nieliczni, wyjątkowi, mogą tego doświadczyć i zaraz płacą za to bardzo wysoką, a czasami ostateczną cenę. To podstawowy mechanizm budujący napięcie w prozie Conrada. Czasami konstrukcja kulturowego niedopasowania jest kilkupiętrowa....
Polska od dłuższego czasu nie jest już zapraszana do rozmów w sprawie Ukrainy. Być może nie chcą tego Rosjanie, ale ten warunek jest przyjmowany jako coś oczywistego zarówno w Berlinie, Paryżu, jak i Kijowie. Polska przestała być potrzebna, a rządząca ekipa Platformy traktuje to tak, jakby siła wyższa decydowała o pozycji naszego kraju w najbardziej żywotnych dla nas kwestiach międzynarodowych 2 stycznia 2006 r. Lech Kaczyński wezwał nas na naradę. Potwierdzone raporty donosiły, że Gazprom przykręca gazową śrubę, ograniczając dostawy dla Ukrainy i Polski. W Europie nikt sobie nie zdawał sprawy, że Kreml uruchomił gazowy szantaż, aby wymusić na pomarańczowej ekipie w Kijowie oczekiwane zachowania. Polska nie była tym razem celem ataku, ale łatwo można było sobie wyobrazić, co się stanie...