Dwa miesiące z życia 50-latka

Dodano: 15/03/2016 - Nr 11 z 16 marca 2016

OPOWIADANIE Z MORAŁEM \ My – gracze, jakich mało

Gdy 50-latek został wreszcie dyrektorem Bardzo Ważnej Instytucji, z błyskiem w oku rzucił do swojego Zastępcy: – Wykiwaliśmy wszystkich i teraz okopiemy się w tym gabinecie tak, że nikt nas ze stołków nie wyrwie. Chyba że nogami do przodu 50-latek z Zastępcą otworzyli szampana i wypili za numer stulecia, który udało się im wywinąć. Szczwane okazały się z nich lisy! Wyczuli wcześniej od innych, skąd wieje wiatr. Jeszcze parę lat temu taki numer wydawał się im czymś niewykonalnym, normalnie abstrakcją. Koledzy z ich roczników uważali ich za przeciętniaków, niezdolnych do wielkich skoków. A teraz? Są wielcy! Po prostu genialnie wyczuli, kiedy nastroje społeczne odwróciły się i poprzednia władza zaczęła słabnąć poważnie i nieodwracalnie. Dziesiątki tysięcy osób bezinteresownie zaangażowanych w walkę z władzą – to, choćby z socjologicznego punktu widzenia, kiedyś musiało dać rezultaty. 50-latek wraz z Zastępcą wymyślili, jak znaleźć dojścia do „wierchuszki” opozycji,
     
10%
pozostało do przeczytania: 90%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze