Poza czasem

„Nie mówiłbym tyle o sobie, gdybym kogoś innego znał równie dobrze” – Henry David Thoreau, „Walden”. Zaczęło się od kozy. Konkretnie – piecyka typu koza. Stał (stała?) samotnie przed moim warsztatem. – Chcesz? – zapytał Bartek, sąsiad. Chciałem. Taki mobilny kominek to gratka, szczególnie gdy w planach... Powiedziałem Bartkowi o kolejnej ziemiance, którą chcemy zbudować. Pół roku temu pisałem o Towarzystwie Budownictwa Leśnego, pamiętasz, Drogi Czytelniku? Po szałasach i ziemiankach, które zostały zasiedlone przez bardziej potrzebujących alternatywnych recycling-managerów (innymi słowy: bezdomnych złomiarzy) nasza grupa postanowiła zrobić terenowe lokum dla siebie. Na prywatnym terenie, legalnie. Koza została katalizatorem. Sprawy nabrały przyspieszenia. Dziwnym zrządzeniem losu...
„Ogry są jak cebula” – tłumaczył osłu sympatyczny Shrek. Jak pamiętamy, nie chodziło o zawartość witaminy C, wyciskające łzy z oczu olejki eteryczne czy nieprzyjemny zapach. „Ogry mają warstwy” – wyjaśniał zielonoskóry stwór. Zima zbliża się nieubłaganie, toteż czas najwyższy zająć się naszym komfortem termicznym. Kwestie ogrzewania mieszkania zostawmy specjalistom od energetyki, my – jako ludzie aktywni – zainteresowani jesteśmy naszym osobistym odczuciem ciepła. „Pani kierowniczko, jest zima, to musi być zimno, tak?” – tłumaczył palacz c.o. z filmu „Miś”. Czy rzeczywiście musi? Nie, wystarczy ubierać się warstwowo. Czyli „na cebulkę”. Odzież termoaktywna nie jest wymysłem ostatnich lat. Historia ubioru to historia warstw spełniających określone funkcje. Najprościej możemy je...
Lubimy mówić o sobie. Chcemy się wyróżniać, a jednocześnie określać przynależność do grupy. Sprzeczność? Niekoniecznie. Zakładamy koszulki patriotyczne, nosimy szaliki ukochanych klubów piłkarskich (nie znam zbyt dobrze środowisk szalikowców szachowych, ale być może działają równie prężnie co kibice futbolowi, a ustawki zwolenników drużyn Czarny Król i Biała Dama być może przewyższają widowiskowością inscenizację bitwy pod Grunwaldem), wpinamy w klapę polską flagę lub symbol Polski Walczącej. Przez lata „tablicą rejestracyjną” polskiej młodzieży był pełniący rolę szkolnego tornistra wojskowy plecak typu „kostka” z wymalowanymi symbolami subkultur młodzieżowych czy nazwami ulubionych zespołów rockowych. Rynek nie lubi próżni, więc szybko znaleźli się producenci naszywek ze wspomnianymi...
„Do czego?”. „Jak to do czego? Do chodzenia!”. „Buty do chodzenia na półkach »chód sportowy«” – informuje wyniośle sprzedawca. Ewidentnie trudno było nam się porozumieć, chociaż posługiwaliśmy się tym samym językiem. Przeszkadzały nam słowa i znaczenia, które ze sobą niosły, z pozoru tożsame, w praktyce – kompletnie rozbieżne. Buty to tylko przykład, chociaż opisy sprzętu i akcesoriów turystycznych w sklepie nastawionym raczej na amatorskich odbiorców mogą wywołać zdziwienie u nieprzygotowanych użytkowników. Czy wiesz, Drogi Czytelniku, że można kupić spodnie na „okazjonalne wędrówki po równinach”, które na pierwszy rzut oka nie różnią się od tych „na regularne wędrówki w góry”? Czy wiesz, że buty „na kilkugodzinne wędrówki przyrodnicze po łatwych szlakach” mogą się nie sprawdzić,...
Podczas jesiennych warsztatów w wolińskim skansenie zabrakło dla mnie pracy przy obsadzaniu drzwi w chacie (dwóch kierowników budowy w zupełności wystarczyło). By jednak być pożytecznym, zostałem szefem kuchni. Przepis na kaszę pęczak po wolińsku (proporcje na 12 mężczyzn). Kupujemy: paczkę ciastek „Viking”, dwie paczki kaszy pęczak, trzy kostki smalcu, pęto kiełbasy podwawelskiej, rosołek w kostkach. Przygotowanie: na żeliwną patelnię wrzucamy paczkę smalcu i stawiamy na ogniu. W dłoń lewą chwytamy pęto kiełbasy, w prawą – nóż i skrawamy kiełbasę w nieregularne n-ściany wielkości mniej więcej żołędzi tak, by wpadały na patelnię (jak kto lubi, może tę operację wykonać na desce do krojenia, proszę bardzo, co mi tam). Gdy podwawelska nieco się rozgrzeje, zestawiamy patelnię na pobocze...
„Pierwsze jest morderstwo. Drugim jest zdrada stanu. Trzecia jest herezja. Czwarte jest namawianie do zdrady wobec swego pana. Piątym jest zdrada w walce lub niesnasce. Szóstym jest pomówienie. Siódmy jest stosowany wobec dziewicy lub damy”. Oto siedem powodów, dla których mężczyzna obowiązany jest walczyć. Przedstawił je Hans Talhoffer, żyjący w XV wieku fechmistrz i autor podręczników sztuki walki białą bronią. Jego nauki przydawały się podczas rozpraw sądowych. Bowiem w średniowieczu pojedynek uznawany był za środek dowodowy podczas procesu. Walka dwóch osób na miecze jako sposób na rozstrzygnięcie sporu była popularna wśród germańskich plemion, co zauważył i odnotował w swych pismach Juliusz Cezar. Wędrówki i podboje Germanów rozszerzyły ten zwyczaj na całą Europę. Nie powinno...
„Myślę o sobie czasem jak o dzikim Indianinie albo starym berserku przebranym tylko za dziewiętnastowiecznego Amerykanina. Gdy ciasny gorset cywilizacji ciśnie mnie zbyt mocno, zrzucam go, oddając się odmładzającemu duszę barbarzyństwu i słodkiemu lenistwu”. Te słowa napisał o sobie George Washington Sears ps. Nessmuk. Ten amerykański traper, przewodnik i myśliwy żył w XIX stuleciu, ale bliski jest każdemu współczesnemu amatorowi puszczaństwa. Podobnie jak dzisiejsi zwolennicy przebywania na łonie natury, Nessmuk wyruszał w dzicz, aby wyrwać się z miasta, zobowiązań, kredytów i rachunków. Znajome? „Ulisses” Joyce’a, „W poszukiwaniu straconego czasu” Prousta, „Czarodziejska góra” Manna – to kanon światowej literatury, który znać powinien każdy aspirujący do miana inteligenta...
To ich pora roku. Ich miesiąc. Ich święto. Według polskiego prawa nie są bronią, a na poparcie tej tezy właśnie jesienią, podczas grzybobrania, nasze koziki, scyzoryki, finki i foldery – jednym słowem nasze noże – mogą wreszcie się zaprezentować jako wielce przydatne narzędzia. Przez cały wrzesień i początek października w Rzeczpospolitej trwają Otwarte Mistrzostwa Polski w Zbieraniu Grzybów. Włościanie mają łatwiej, ot, odejdą nieco od domu i już czekają na nich maślaki, prawdziwki, koźlaki. Mieszczuchom jest nieco trudniej – od lat zakłady pracy nie organizują już wspólnych, autokarowych wyjazdów na „grzybobranie” (które bardziej przypominały dzisiejsze opływające alkoholem korporacyjne wyjazdy integracyjne), pozostają więc weekendowe wyjazdy w dzicz. Wreszcie mieszczuch...
– Gdy klasnę, robicie wypad! – mówi Rafał. Po chwili klaszcze, a kilkadziesiąt osób posłusznie robi wypad. Nie, Rafał nikogo nie wypędza. Rafał jest instruktorem szermierki. Kilka lat temu pogodziłem się duchowo ze swoim wiekiem, lecz umysł szukał wciąż nowych wyzwań. Jako (wówczas) czterdziestopięciolatek byłem jeszcze za młody na Uniwersytet Trzeciego Wieku, ale Akademia Broni ograniczeń wiekowych nie miała. Kierunki „studiów”, które oferowała Akademia to: miecz i tarcza, walka nożem, szpada, miecz długi. Na niezdecydowanych czekał indywidualny tok nauczania. Postawiłem na walkę długim mieczem, bardziej finezyjną od wikińskiego miecza z tarczą i bardziej męską od dworskiej szpady. Przed pierwszym treningiem zaopatrzyłem się w polecane przez fachowców rękawice motocyklowe i......
Przez 200 lat polscy husarze sprawiali, że nasze granice były bezpieczne – mówił minister Antoni Macierewicz, otwierając piknik militarny towarzyszący lipcowej wizycie prezydenta USA Donalda Trumpa w Polsce. Tymczasem w pochmurny wrześniowy weekend podczas imprezy „Skrzydła chwały” mieszkańcy stolicy mogli zobaczyć i dowiedzieć się nieco więcej o husarii, ale też innych formacjach kawaleryjskich z czasów Rzeczpospolitej szlacheckiej. Dwa miesiące temu pisząc o inscenizacji bitwy pod Grunwaldem, wspominałem o dużej umowności, z którą przyszło się zmierzyć widzom tego widowiska. Wystawienie rycerskiego pocztu to niebagatelny wydatek, dlatego na grunwaldzkich polach temat ciężkiej polskiej jazdy jest – powiedzmy – jedynie sygnalizowany. 200 lat później ciężkozbrojny kawalerzysta nie...
Jechałem tam z ciekawością, niepokojem i nadzieją. Ciekawość, bo ostatnio byłem w Biskupinie, gdy miałem jeszcze mleczne zęby; niepokój wywołała ostatnia nawałnica, która biskupiński skansen mogła naruszyć. Miałem wreszcie nadzieję, że moja ciekawość zostanie zaspokojona. Muzeum Archeologiczne w Biskupinie to esencja historii i historia polskiej archeologii. 84 lata temu Walery Szwajcer, młody wiejski nauczyciel, napisał do profesora Józefa Kostrzewskiego z Uniwersytetu Poznańskiego o wypatrzonych na biskupińskim półwyspie dziwnych, wystających z ziemi palach. I tak zaczęła się praca archeologów, paleontologów, geomorfologów, botaników, etnografów, architektów, chemików i specjalistów z innych dziedzin, która zaowocowała odkryciem przed wybuchem wojny grodu kultury łużyckiej. A cały...
Robinson Crusoe w filmie „Cast Away”, serial „Lost” czy setki książek i filmów poruszających tematykę postapokaliptyczną to różne spojrzenia na zachowania ludzi w sytuacjach oderwania od cywilizacji. Przy tej okazji pojawia się odwieczne pytanie: mieć (zapasy) czy być (przygotowanym do ich zdobycia)… Żyjemy w czasach szufladkowania, więc trudno się dziwić, że również ludzie spędzający aktywnie czas na łonie natury przyporządkowywani są do różnych „specjalizacji”. Włóczykij nie ma dziś racji bytu pośród osób uprawiających turystykę wykwalifikowaną, zdeklarowanych bushcraftersów, survivalistów czy wreszcie preppersów. W tym gronie prepper to zjawisko stosunkowo najmniej znane. Kim jest? To osoba, która wierzy, że prędzej czy później (chociaż raczej prędzej) dotknie nas apokalipsa....
Jeśli coś działa, to co stoi na przeszkodzie, aby to powielić... Taka idea przyświecała organizatorom Jarmarków Średniowiecznych, które odbywają się w trzeci weekend maja na zamku Grodno w Zagórzu Śląskim już od 2005 r. Dlatego kilka lat temu samorząd gminy Walim, właściciel obiektu, zdecydował: robimy też edycję jesienną. W ten sposób w kalendarium imprez historycznych wpisał się „Najazd Średniowiecza na Zamku Grodno”, przez uczestników nazywany omyłkowo „jesienią średniowiecza”, chociaż nie ma zbyt wiele wspólnego z opisaną tym frazeologizmem sytuacją z filmu „Pulp Fiction”. Jesień... przepraszam, najazd to weekend poza czasem. Pomijam długie godziny (konkretnie pięć) spędzone w środkach lokomocji, aby dotrzeć na Dolny Śląsk ze stolicy. Samo miejsce, jak i idea imprezy, to skoki w...
Zapinka z okresu wędrówki ludów, średniowieczny nożyk, guziki napoleońskie, łuska pocisku od działka przeciwlotniczego. O tych znaleziskach słyszałem w ostatnich miesiącach. Słyszałem, ale ich nie zobaczę. Nasze prawo (ustawa o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami) dość surowo traktuje poszukiwaczy skarbów. Od stycznia 2018 r. osoba, która bez pozwolenia poszukuje zabytków za pomocą urządzeń elektronicznych, traktowana będzie jak przestępca (przed ostatnią nowelizacją przepisów było to tylko wykroczenie). Bieganie z tzw. wykrywką przestało więc być zajęciem hobbystycznym dla każdego, kogo stać na zakup (wciąż jeszcze legalny) wykrywacza metalu. Aby było to działanie legalne, potrzebne będzie wspomniane wyżej pozwolenie. Tryb jego wydawania przypomina starania o pozwolenie na...
Między Szczecinem a Wolinem trafiamy do „restauracji” z fastfoodem. Zjedzone przez dzieciaki panierowane „czikeny” to ostatni kontakt z konsumpcją i konsumpcjonizmem XXI w. Od czego jeszcze odpoczniemy w średniowieczu? Po wypakowaniu gratów i zaniesieniu ich do chaty, która będzie naszym domem przez 12 dób, odstawiam samochód na odległy od skansenu parking. Jest czwartek, 27 lipca, wieczór. Przygotowuję dzieciakom legowisko i padamy spać. Rano budzi mnie... poczucie, że czas wstawać. Wychodzę przed chatę – namioty sąsiadów zasznurowane, po drewnianych, skansenowych chodnikach przemyka kilka osób. Czyli jest godzina... poranna. I tego się będziemy trzymać przez najbliższe dni: zegarek wraz ze współczesną odzieżą schowane głęboko, więc trzeba się zdać na zegar biologiczny i naturalny....

Pages