Tak smakuje wolność w Opolu

– Jestem już tym wszystkim zmęczony. Wszystko, co mieliśmy do powiedzenia z bratem o 1971 roku, już powiedzieliśmy. Nie chcę, by ktoś mnie dzisiaj atakował, nie mam ochoty na spory. Na uniwersytecie na pewno się nie pojawię. Zastanowię się, czy nie przyjść do kościoła Franciszkanów na poświęcenie tablicy...

Rozmowa, choć spokojna, jednak poraża. 22 lata po tym, gdy mieliśmy rzekomo znaleźć się z powrotem „we własnym domu”, Ryszard Kowalczyk, jeden z najsłynniejszych więźniów PRL-u, ma ochotę zaszyć się w domu i zejść ludziom z oczu. Jak jego brat, Jerzy, który od wielu lat żyje niczym pustelnik, z dala od ludzi, na torfowisku niedaleko mazowieckiego Wyszkowa.

Dla
[pozostało do przeczytania 89% tekstu]
Dostęp do artykułów: