Janusz Krasiński

Przygoda z Ameryką to jedna z moich największych przygód. Z Ameryką, nie w Ameryce, bo jeszcze parę tygodni temu mógłbym powiedzieć, że nigdy tam nie byłem. Zaczęła się z początkiem wojny. Byłem przerażony spadającymi z nieba bombami, wyciem niemieckich stuckasów, klęską wrześniową, bezustannymi sukcesami hitlerowskiej armii, wieściami o torturach w gestapo, ulicznymi egzekucjami w Warszawie Czekałem, jak cała ówczesna Europa, na przystąpienie Stanów Zjednoczonych do wojny. Miałem wtedy lat dwanaście, ale podobnie jak Churchill, może nie tyle wiedziałem, co czułem, że bez Stanów Zjednoczonych nie uda się pokonać Hitlera. Po upadku Paryża wiadomość o przystąpieniu ich do wojny była dla mnie pierwszą radosną wiadomością. Malowane samoloty Chyba wtedy właśnie zacząłem bawić się...