Kultura

Zapewne taka deklaracja po stronie palikotyzmu mniej powinna dziwić osoby, które widziały spektakl Teatru Ósmego Dnia zatytułowany „Paranoicy i pszczelarze” (premiera w grudniu 2009 r.). Rozszyfrujmy na początku metaforykę tytułu: paranoicy to Polacy – mówiąc słowami Marii Janion, do której nawiązują twórcy spektaklu – „z pozostałościami odziedziczonej po mesjanizmie megalomanii narodowej”. To ci, którzy odwołują się do tradycji konserwatywnej, patriotycznej, chrześcijańskiej. A pszczelarze – to ci, którzy po prostu pracują, często ciężko i za małe pieniądze, a przy okazji „zrazili się” do tego strasznego Kościoła katolickiego. Ale cóż z tego – są sympatyczni, ich los nas porusza. Spektakl pod względem teatralnym, inscenizacyjnym został zrobiony bardzo sprawnie – członkowie Teatru...
Marcin Wolski
Jednak nie tylko o zmagania z urzędami przy zmieniających się koniunkturach tu chodzi. Książka Kijowskiego to opis ludzi, instytucji i wydarzeń, których trudno byłoby szukać gdzie indziej. To wnikliwe próby zrozumienia zjawisk społecznych, które nas dotknęły, a w szczególnym stopniu stały się udziałem polskiej inteligencji, wybitej, rozproszonej i zastąpionej przez klasę „wykształciuchów”, zdominowaną przez – jak określa to autor – Gminę. Można powiedzieć, że w równym stopniu, w jakim jego ojciec Andrzej Kijowski (nazywany tu Seniorem) był krytykiem szczerym do bólu w ocenie dzieł innych twórców (po ukazaniu się „Złego” napisał: „Leopold Tyrmand jest wielkim pisarzem. Dla gówniarzy!”), tak jego syn jest weredykiem wobec ludzi mu współczesnych. Pisze prawdę zarówno o przyjaciołach, jak...
Bohdan Urbankowski
Citius – Altius – Fortius, czyli o ideałach Świat antycznego sportu jawi się nam do dzisiaj jako świat doskonałości fizycznej i duchowej (na olimpiadach nagradzano również poezję!), ale także jako świat sprawiedliwości. Sprawiedliwości obiektywnej, mierzalnej. Laur otrzymywali ci, którzy naprawdę pobiegli szybciej, czy rzucili dalej dyskiem. Sport był szkołą demokracji ateńskiej, rozwijał takie cechy charakteru jak: uczciwość, wytrwałość, lojalność i sprawiedliwość. Uczył życia według zasady, dla której nazwę znaleziono po ponad dwóch tysiącach lat: fair play. Czysta gra. W 393 r. Teodozjusz Wielki wydał zakaz organizowania olimpiad ze względu na ich „pogański charakter”. Był to ten sam cesarz, który podzielił Cesarstwo na Wschodnie i Zachodnie, uznał chrześcijaństwo za religię...
Magdalena Michalska
Propagandowe wyroki Natychmiast więc pojawiło się pytanie, jak dokuczyć Sowietom. Trzeba pamiętać, że osoby, które je sobie zadawały, znajdowały się w tym trudnym okresie, kiedy człowiek nie jest jeszcze dorosły i nie jest już dzieckiem. Większość „Jaworzniaków” w chwili wybuchu wojny miała 5–6 lat, okupację przeżyli w sposób świadomy, starsi z nich brali udział w Powstaniu Warszawskim. To doświadczenie sprawiło, że byli nad wiek dojrzali, zdawali sobie sprawę z sytuacji politycznej kraju. Horodniczy, kiedy zakładał wraz z dwoma kolegami organizację nazwaną „Proletariatem”, miał zaledwie 15 lat. Wychowany na lekturach m.in. „Kamieni na szaniec”, dumny z tego, że jego brat został ranny podczas zdobywania Wilna, zdawał sobie sprawę, że o takie wartości jak wiara czy patriotyzm trzeba...
Rafał Kotomski
Szok i oburzenie. To najbardziej pożądane reakcje na wystawy urządzane w poznańskiej galerii Abnormals. Nie zawsze się udaje, bo prowokatorzy pokazują często prace, o których nie warto nawet dyskutować. Z niemiecką artystką Iris Schieferstein stało się inaczej. Przedstawiając instalację „Polskie serce”, 45-letnia Niemka niby nie zrobiła niczego nowego. Bo wszystko już było: ciemnoskóry Chrystus na krzyżu i Jan Paweł II przygnieciony olbrzymim kamieniem, krucyfiks zanurzony w przezroczystym nocniku pełnym cieczy przypominającej mocz i spreparowane ludzkie zwłoki na wystawie w warszawskiej galerii handlowej Blue City. A jednak grupa osób z Poznania złożyła zawiadomienie w prokuraturze, wstrząśnięta „dziełem”, którego głównym elementem jest ludzki płód, a rzekomą inspiracją tragedia...
Marcin Wolski
Jego bohaterem, celnie nakreślonym przez Elisabeth Heresch w pracy „Sprzedana rewolucja”, jest Izrael Łazarewicz Helphand, znany bardziej pod dziennikarskim pseudonimem Aleksander Parvus, rosyjski Żyd rodem z Berezyna, będącego jednym z białoruskich sztetli, znanych choćby ze „Skrzypka na dachu”. Gimnazjum skończył w Odessie, potem studiował w Austrii i w Niemczech, wieńcząc edukację doktoratem. Imponującej postury, nienagannych manier bon vivant jest człowiekiem zamożnym. W odróżnieniu od klepiącego biedę Lenina, utrzymującego się w Szwajcarii z przysyłanej mu przez matkę emerytury, którą otrzymywała od „krwiopijcy” cara, Parvus, niczym współczesny alchemik, potrafi robić pieniądze na wszystkim, nawet na wydawaniu klasyki rosyjskiej. Wojna i rozmaite ciemne interesy zrobią z niego...
Magdalena Michalska
Lekcja patriotyzmu Impulsem do wydania płyty były dramatyczne wydarzenia 10 kwietnia ubiegłego roku – katastrofa samolotu rządowego z prezydentem na pokładzie. Mimo że żaden z utworów nie odnosi się bezpośrednio do tragicznej śmierci Lecha Kaczyńskiego, płytę można uważać za oddanie mu hołdu. Wszak śp. prezydent przez całe życie walczył o wskrzeszenie, zwłaszcza wśród młodego pokolenia, poczucia dumy z polskości i uświadomienie mu, jak ważna jest nasza historia. Ten cel przyświeca także Makowieckiemu. „Uważam, że młodemu pokoleniu trzeba przypominać wydarzenia z przeszłości. Należy je zainteresować ubiegłymi epokami, pokazać, że to może być ciekawe. W liceum miałem cudownego historyka – kiedy opowiadał, miałem wrażenie, że przede mną rozgrywa się film kostiumowy”. Tę samą magię chce...
Maciej Parowski
Film jest podróżą przez miejsca i czasy rozciągniętą na cztery dekady, retrospekcje przenikają się ze współczesnością. Zaczyna się od zabicia palestyńskiego kochanka młodziutkiej Marwan. Dokonują tego jej bracia, którzy później zabiorą jeszcze jej nieślubnego synka. W poszukiwaniu maleństwa wędrujemy z bohaterką wśród ruin Bejrutu, kryjemy się przed wzrokiem strzelca wyborowego. Forsując potem wojskowe zapory na drodze, chowamy lub wyciągamy krzyżyk na piersi w zależności od przekonań religijnych patroli. Cudem przeżywamy atak falangistów na cywilny autobus. W sekwencjach współczesnych brat i siostra szukają śladów Marwan w miejskich archiwach oraz w chrześcijańskich i muzułmańskich wioskach. Przypomniane zostaną tortury i wojskowe gwałty, jakich doświadczyła. Ale oglądamy tu też Marwan,...
Marcin Wolski
Pokazuje, jak ten dzielny żołnierz, lecz zarazem wykształcony humanista, zaczynający jako jeden z panów węgierskich, dochodzi do stanowiska wojewody Siedmiogrodu, a następnie sięga po koronę najrozleglejszego po Rosji państwa europejskiego, mimo że startuje jedynie z pozycji kandydata „zapasowego”. Jego wybór okazuje się dowodem sporej mądrości braci szlacheckiej. Osiągnąwszy to, nie kontentuje się utrzymaniem władzy lub poprawianiem swojego wizerunku, choć jest jednym z pierwszych polskich władców świadomych znaczenia propagandy, jak również cenzury. Mimo wszelkich ograniczeń, jakie nakłada na niego demokracja szlachecka, potrafi nie być władcą malowanym i realizuje powzięte cele. Ciekawe, że ten znakomity wojownik nie stacza wielkich, zwycięskich bitew. Największe sukcesy – Połock i...
Maciej Parowski
Edward (Pearce) jest przystojnym, zdobywczym mężczyzną, ale to pełen kompleksów, chorowity Jerzy (genialny Firth) okaże się podług staroświeckich kryteriów godniejszym królestwa. Potwierdzi monarszą godność, jeśli dobrze wypadnie przed mikrofonami, zdolnymi puścić w świat kompromitujące dowody jego oratorskiej słabizny. Albo poniesie klęskę, albo tchnie w naród ducha jedności i mądrej determinacji. Któż rozważny kładzie takie brzemię na barkach jąkały? Ale żyjemy w czasach przedracjonalnych, nie całkiem zniszczonych wielką wojną, wybierających zasady przeciw skuteczności. Ta przyjdzie w wyniku wielkiej koncentracji króla, pragnącego dorosnąć do swojej roli. Pomoże mu logopeda samouk, Lionel Logue (Rush), którego wojna nauczyła, że za ułomnościami ciała kryją się rany ducha. Toteż kiedy...
Marcin Wolski
Jego żywot artystyczny rozegrał się w trzech diametralnie różnych epokach. A właściwie można mówić o trzech różnych biografiach. Urodzony w roku 1900 jako Adolf Bagiński, był Dodek człowiekiem, który wszystko zawdzięczał sobie. Pochodził z nizin społecznych, nie ukończył żadnych szkół artystycznych, ale posiadał iskrę bożą, dar talentu, nieśmiertelną vis comica, którą wpierw bawił znajomych, potem bywalców kabaretu, wreszcie za pośrednictwem filmu stał się supergwiazdą. Okres początków kariery Dodka i jej rozkwit przypada na międzywojnie. Szedł od sukcesu do sukcesu. Któregokolwiek z estradowych gatunków tknął: śpiewu, tańca, skeczu, był znakomity. Będąc prosty, nie stał się prostacki. Dziewoński przytacza fragment jednej z ówczesnych recenzji: „Dymsza jest nie tylko wielkim artystą...
W takiej sytuacji miło czasami natknąć się na interesujący debiut poety, który nie należy do środowiska lansowanego na oficjalnej „liście frekwencyjnej” i „przeznaczonego do wyniesienia” (to określenia ukute przez Karola Maliszewskiego). Do takich debiutów należy zaliczyć tomik „Kamienne anioły” autorstwa młodej (rocznik 1984) poetki z Piaseczna, Katarzyny Sioćko. Autorka łączy universum z opowieścią osadzoną w realiach jej „małej ojczyzny”. Poezja to spokojna, jakby wykuta w kamieniu, epitafijna. Z jednej strony opowiada o własnym mieście – zwyczajnym, przeciętnym, o którym przewrotnie można napisać: „to miasto nie ma historii / (...) tu nie było żadnych epidemii / walk powstańczych ani kogoś / komu można postawić pomnik / otworzyć muzeum”. To oczywiście chłodna kokieteria, bo...
Jacek Lilpop
Artystyczne odkrycie Dopiero w latach 90. – 20 lat po pierwszych realizacjach Teresy Murak – dostrzegłem walor metafory i możliwości poetyckiego oddziaływania w instalacji, w zderzeniu obiektu plastycznego z działaniem parateatralnym, zainspirował mnie potencjał tkwiący w działaniach performance. A Teresa Murak, będąc jeszcze studentką ASP, w 1974 r. przeprowadziła pierwszą akcję – „Procesję”. W stroju z zieleni, owinięta kiełkującą roślinnością – rzeżuchą, przeszła ulicami Warszawy. Tego samego roku powstał „Dywan Wielkanocny”, wniesiony w procesji do kościoła w Kiełczewie, pielęgnowany wcześniej na strychu zasiew rzeżuchy, a w Szwecji rzeźba w ziemi i z ziemi, też obsiana ziarnem – „Rzeźba dla Ziemi”. Rok później Murak zrealizowała w Lublinie w galerii Labirynt „Lady’s Smack...
Maciej Parowski
Niestety w kraju szaleją terroryści, czerpiący inspirację z innych sur. Rosną nastroje rewolucyjne, mnożą się zamachy, epicentrum burzy zbliża się do klasztoru. Jako zapowiedź nieszczęścia oglądamy straszne sceny mordu zaprzyjaźnionych z zakonnikami chorwackich robotników. Braciszkowie muszą wybierać. Zostaną i narażą życie czy uciekną, zostawiając owieczki na pastwę chorób i przemocy. Ochrona żołnierzy algierskiego rządu nie wzbudziłaby zaufania. Mają oni silną wiarę, znają islam i to starczy na odparcie najścia w wigilijną noc, ale kiedyś słowa zawiodą wobec opuszczonych automatów. Polski tytuł trochę mija się z oryginałem, lecz lepiej oddaje ducha filmu. Rzecz stylizowana na tragedię grecką przekracza jej dylematy i posłanie. W filmie Beauvois nie oglądamy ludzi wydanych na...
Marcin Wolski
Dobrze, że dzieła obu tych autorów: „Głową w mur” i „Struktura kłamstwa” zostały przypomniane w „Kanonie Literatury Podziemnej” – serii, która powinna się znaleźć w bibliotece każdego polskiego inteligenta. W przypadku Kisielewskiego podtytuł „felietony zdjęte przez cenzurę” jest nieco mylący. Zadziorna twórczość pisarza nie traciła bowiem kontaktu z czytelnikiem – docierała do niego za pośrednictwem paryskiej „Kultury”, wydawnictw niezależnych – „Bratniaka”, „Krytyki”, „Zapisu”... Naturalnie te pisane z myślą o publikacji są bardziej soft, pisarz licząc, że „może się uda”, a cenzor akurat będzie mniej czujny, stosował większy kamuflaż myśli i bardziej ważył słowa. Udawało się rzadko. W PRL-u bardziej cenzurowano ludzi niż teksty. Jeden z funkcjonariuszy Głównego Urzędu mówił mi z...
Grzegorz Broński
„Nie po to używam pseudonimu, bym teraz odsłaniał »przyłbicę...«. W każdym razie, by uniknąć wiszących w powietrzu podejrzeń, gdybym chciał zasugerować związek z paulinami, to pseudonim wyglądałby H. Pietraszewicz OP. Może już II lub III tom (trylogii „Katastrofy smoleńskiej”) zdemaskuje niezwykle kontrowersyjne okoliczności powstania tomu I” – napisał „O. Henryk Pietraszewicz” w e-mailu przekazanym nam za pośrednictwem wydawnictwa Sfinks. Hit czy kit? Znane dotychczas głównie z drukowania leksykonów i słowników wydawnictwo Sfinks reklamuje książkę jako „największy hit wydawniczy 2011 roku”. „To obiektywna książka dokumentująca, apolityczna, z kalendarium wydarzeń” – czytamy na stronie internetowej. Tymczasem sam autor przyznaje, że książkę pisał bardzo krótko. Zaczął dopiero...
Maciej Parowski
Pewnie jedno i drugie. Obraz Chlodenko (wychowanki Milosa Formana) zaleca się aktorstwem, dobrym scenariuszem i doskonałą reżyserią. Zasadniczo film nie kreuje rzeczywistości, tylko ją odtwarza. Przecież właśnie wkraczają w dorosłe życie dzieci z próbówek, jednopłciowe związki też są na Zachodzie na porządku dziennym, co obrasta badaniami socjologów i obserwacją potoczną. „Wszystko w porządku” nie wchodzi z tym w kontrowersję. Jeśli nawet jest to obraz intencjonalny, mający widza do nowego przekonać, to złagodzony ironią i gotowością do ujawnienia pewnych kłopotów. W filmie ich sprawcą okaże się dawca spermy i nieoczekiwanie ważna dla dzieciaków kwestia biologicznego ojca. Oboje pragną go jednak poznać. Uruchamia to barwny dramat rodzinny, w którym protagoniści, wytrąceni z...
Marcin Wolski
Prekursorem post-polityki był zdaniem Nowaka Lao-cy, półlegendarny chiński filozof z VI w. przed Chrystusem. Nauczał on – „Władca, sprawując rządy, opróżnia serca, a napełnia brzuchy, osłabia wolę, a wzmacnia kości. Zabiega stale, aby lud niczego nie wiedział i niczego nie pożądał; ci, co wiedzą, aby nie śmieli działać. Kiedy uprawia się niedziałanie – wtedy są dobre rządy”. Jak twierdzi Nowak, wówczas do osiągnięcia ideału zabrakło istotnego środka indoktrynowania – podległych mediów. Choć starano się jakoś to zastąpić. I dlatego w III w. na rozkaz cesarza spalono wszystkie książki dotyczące historii. Różnica między tamtym chińskim modelem, a jego współczesnym naśladownictwem polega na tym, że to, na co mogło sobie pozwolić potężne mono państwo, pozbawione praktycznie silnych...
Tomasz Terlikowski
W pierwszej osobie Ale dość już o prezerwatywach, AIDS czy nauczaniu Kościoła w sprawie antykoncepcji. Oczywiście passusy na ten temat są w wywiadzie-rzece Petera Seewalda, ale po pierwsze, nie wnoszą one niczego nowego do nauczania Kościoła, a po drugie, trudno je uznać za najważniejsze czy choćby najciekawsze. O wiele bardziej istotne jest w tej książce świadectwo Benedykta XVI o tym, jak rozumie on swoje posługiwanie i mocne, wyraziste odróżnienie tego, co jest opinią papieża, a co prywatnym przekonaniem Josepha Ratzingera. Takie rozróżnienie wprowadza zresztą sam Benedykt XVI, odpowiadając na pytanie, dlaczego w pewnych sytuacjach używa – odrzuconego przez Jana Pawła II – pluralis majestatis. „W wielu sprawach nie mówię po prostu tego, co przyszło do głowy Josephowi Ratzingerowi...
Maciej Parowski
W „Dżentelmenie” oglądamy opuszczającego kryminał Urlika (Skarsgard), człowieka właściwie bez przyszłości. Reżyser nie zdradza jego historii, nie wiemy, jakich draństw Urlik się dopuścił, jakie ma szanse, zobowiązania. Co mu grozi i komu na wolności zagraża? Sytuacje, które czekają na ekswyrokowca poza murami więzienia, to w kinie zawsze barometr stanu społeczeństwa. W „Spokoju” Kieślowskiego bohater nie mógł liczyć na normalność, choć o niej marzył. Podobnie, tyle że na wesoło, było w niesłusznie przemilczanym „Tricku” Jana Hryniaka. Sympatycznym fałszerzem zajmują się tam służby i politycy, by zmuszać go do kantowania dla nich. U Molanda bierze się za Urlika niby zaprzyjaźniony, żałosny gangster Jensen (Floberg), który pod pozorem opieki skubie swoich ludzi, a jego potworna siostra...
Maciej Parowski
Los rzuca w tę scenerię dwóch samotnych, milkliwych – Młodego i Starego – Pavla (Dobrygin) i Sergeia (Puskapalis). Stażysta po studiach i entuzjasta ma za partnera powolnego, statecznego weterana. Młody będzie pisał sprawozdanie, jak spędził na stacji koniec lata, Stary z niego kpi. Zmieniają się – jeden czuwa, drugi śpi. Na dyżurach spisują wskazania przyrządów, by codziennie przekazywać centrali szeregi cyfr. Mijają się, ale jest między nimi rodzaj męskiej czułości, jak między nauczycielem i uczniem, ojcem i synem. Bez podtekstów seksualnych, nawet w saunie, zresztą starszy jest mężem i ojcem, podekscytowanym bliskim powrotem do rodziny. Diabeł wejdzie między nich za sprawą nieporozumienia, nieśmiałości. Nagle z lądu przychodzi radiogram – rodzinie Sergeia stało się coś złego. Pavel nie...

Pages