Kultura

Maciej Parowski
Nim pojawi się Melies – na ekranie paryski Montparnasse i sierota Hugo, podglądający dworcową halę przez tarcze wielkich zegarów. Chłopiec nakręca i pielęgnuje mechanizmy, bo ojciec magik i inżynier odszedł tragicznie, a wuj dozorujący zegary zapił się na śmierć. Na bezdomnego chłopca poluje strażnik służbista (Baron Cohen) z metalową protezą i strasznym psem; ma też Hugo na pieńku ze sprzedawcą zabawek (Kingsley), któremu chłopiec podkrada mechanizmy. Piękna kwiaciarka, demoniczny szef biblioteki (Lee) i córka sprzedawcy ze złotym kluczykiem na piersi solidaryzują się z malcem. Zanim protagoniści dotrą do sedna swoich przygód, ważną rolę zagra w opowieści martwy robot, notes pełen technicznych sztuczek i wspomniany kluczyk w kształcie serca. Są to figury i tropy fabularne bliskie...
Marcin Wolski
Grono wypowiadających się jest bardzo zróżnicowane – od osób pragnących zachować anonimowość i figurujących np. jako działacz Solidarności czy rolnik PGR-u, po tak znanych i wybitnych polityków jak Zbigniew Romaszewski czy dziennikarzy: Teresę Torańską (związaną z „Gazetą Wyborczą”) lub Agnieszkę Gluzę (KARTA). Znajdzie się tam również opozycyjny historyk Marek Barański. Rzeczywista groza sytuacji miesza się z humorem, a zdarzenia patetyczne z absurdami zdegenerowanej komuny. Autorki cechuje pomysłowość w doborze relacji. Samo wprowadzenie stanu wojennego, obok sytuacji dość typowych – brak „Teleranka” w telewizji i magazynu „60 minut na godzinę” w radiu, a zamiast tego przemówienie Jaruzela, ubarwia opowieść myśliwych, którzy właśnie udali się na polowanie i zostali wzięci przez ZOMO...
Filip Rdesiński
WYDARZENIA Pogromcy demonów powracają – Tenacious D, czyli Jack Black i Kyle Gass postanowili wydać nowy album „Rize of the Fenix”. Jego premiera odbędzie się w połowie maja. Jack i Kyle podkreślają, że ich krążek został nagrany w garażu za 600 dolarów, czyli za tyle, za ile powstał album „Bleach” zespołu Nirvana i „Help” legendarnych Beatlesów. Na płycie znajdzie się 13 nowych utworów nawiązujących do historii Gandalfa z trylogii „Władca Pierścieni”. „Kiedy nasz film »Pick Of Destiny« nie znalazł się w zestawieniach najlepszych filmów na całym świecie, załamaliśmy się. Byliśmy jak persona non grata. Później pomyśleliśmy, że Gandalf Szary też kiedyś upadł, ale wstał, pokonał własne demony i wrócił do żywych”. WYDARZENIA Cohen znów podbija Polskę – Prezentowany przez nas niedawno...
Filip Rdesiński
Czy na wystawie zobaczymy też dzieła polskich artystów? W kolekcji Marxa obecnie reprezentowani są czterej polscy artyści – Rafał Bujnowski, Roman Lipski, Zbigniew Rogalski i Wilhelm Sasnal – na wystawie szczecińskiej są eksponowane prace całej czwórki. W ostatnich latach sztuka współczesna zaczęła być w Polsce bardzo modna. Co stoi za wzrastającą popularnością współczesnych artystów? Sztuka współczesna w naturalny sposób odwołuje się do współczesności i jest w niej zakotwiczona. Odbiorca na tej płaszczyźnie może nawiązać z nią bezpośredni kontakt. Udział w kulturze, a zatem i kontakt z aktualnie tworzoną sztuką pozytywnie wpływa na jakość naszego życia. W tym należy upatrywać sukcesów sztuki notowanych w ostatnich latach. Coraz szersze grono osób decyduje się także na zakup...
Łukasz Adamski
Awantura, która wybucha między mężczyzną i kobietą doprowadza do tragedii. Będąca w ciąży Razieh, traci dziecko. Nader zostaje oskarżony o zabicie nienarodzonego człowieka i grozi mu kara więzienia. Od tej pory jesteśmy postawieni przez reżysera na miejscu nie tylko widza i obserwatora, ale również sędziego, który musi wydać werdykt. A jest to niezwykle trudne. W filmie Farhadiego nic nie jest jednoznaczne i czarno-białe. Nie mamy czysto złych i dobrych bohaterów. Gdy już myślimy, że wiemy, jak ocenić oglądaną postać, reżyser robi kolejny zwrot, który burzy nam obraz bohatera. Farhadi myli tropy, wpuszcza nas w ślepe uliczki i uderza w nasze moralne podbrzusze. Czyż nie jest tak samo w życiu, gdy bierzemy się za ocenianie bliźniego, przed czym tak przestrzegał Jezus? Mimo że film...
Filip Rdesiński
KSIĄŻKA Dosięgnąć horyzontu, czyli motocyklem przez świat – to wyjątkowa książka Dariusza Oskroby. Jest ona zapisem myśli, uczuć i doświadczeń autora zdobytych w trakcie jego podróży motocyklem przez bezdroża Azji i Australii. To opowieść o zmęczonym życiem biznesmenie, który postanowił pewnego dnia odmienić swoje życie. Przygotował jeden ze swoich motocykli, zabrał ze sobą kolegę i wyruszył w świat w poszukiwaniu przygody. Na swojej drodze (liczącej 40 tys. km) napotkał wielu interesujących ludzi, reprezentujących różnorodne, często egzotyczne kultury. Książka Oskroby to doskonała inspiracja dla młodych etnografów i podróżników. FESTIWAL Audioriver 2012 – to siódma edycja jednego z najważniejszych w tej części Europy festiwalu muzyki...
Filip Rdesiński
Na jego podstawie nakręcono film pod tym samym tytułem. Problem w tym, że spiskowiec zarówno w komiksie, jak i na srebrnym ekranie, przedstawiany jest jako skrajnie lewacki bohater walczący z ultraprawicowym rządem. Z tych właśnie powodów film zainspirował anarchistyczną grupę Anonymous, która za swój symbol obrała maskę z podobizną Fawkesa. Anonymous kojarzone jest dziś głównie z hakerskimi atakami w proteście przeciwko umowie ACTA. Warto jednak przypomnieć, że to właśnie za sprawą tej grupy kilkuset Polaków zostało nazwanych faszystami tylko dlatego, że kupili odzież w sklepach internetowych, uznanych przez lewaków za skrajnie prawicowe. Ostatnio maski z podobizną ultrakatolickiego bojownika zawisły na twarzach działaczy Ruchu Palikota, antyklerykałów i miłośników kulturowego...
Łukasz Adamski
Opus Dei bez mitów Wynurzenia posłów Palikota na temat Opus Dei i podchwycenie tych intelektualnych wypocin przez jeden z czołowych polskich tygodników pokazały, jak działa na niektórych ta groźna nazwa. „Opus Dei. Dobra nazwa, brzmiąca odpowiednio tajemniczo. Autor thrillerów lepiej by tego nie wymyślił” – pisał Vittorio Messori o jednej z najbardziej opluwanych instytucji na świecie. Co ciekawe, dziś wszystkie brednie i kłamstwa, które wymyślili hiszpańscy faszyści z Falangi na temat Dzieła, powtarza światowa lewica. Można śmiało stwierdzić, że rzecznik Ruchu Palikota powtarza faszystowską narrację. Dlatego właśnie film Rolanda Joffe jest niezwykle odważnym świadectwem w zlaicyzowanych europejskich krajach. Nieczęsto się zdarza, by kinematografia sięgała po takie tematy jak pochwała...
Marcin Wolski
„Intelligentaktion” ginie często w cieniu Shoahu, stanowi jednak element tej samej ludobójczej strategii. Zanim jeszcze rozpoczyna się „Ostateczne rozwiązanie”, powstają dyrektywy unicestwienia narodu polskiego poprzez likwidację elity przywódczej i sprowadzenie reszty do poziomu roboczego bydła. Program ten realizowany jest przez cały okres okupacji, ma jednak swoje spektakularne momenty. Niejako próbą generalną jest aresztowanie 6 listopada 1939 r. 183 profesorów krakowskich (Sonderaktion Krakau) zgromadzonych pod pozorem wysłuchania referatu SS-mana Bruno Mullera, z których większość trafiła do obozów koncentracyjnych. Liczne kłopoty, interwencje i protesty na Zachodzie skłoniły hitlerowców, aby kolejne akcje ograniczać do natychmiastowych egzekucji. Tak stało się we Lwowie,...
Tomasz Terlikowski
Dobre intencje brukujące piekło I dokładnie taką samą „metodę” zastosował Godhagen w „Wieku ludobójstwa”. Ta wydana przez wydawnictwo Znak książka jest wielkim aktem oskarżenia przeciwko ludobójcom. „Nie powinniśmy używać strony biernej, która pomija obecność aktorów – tego a tego dnia zostało zabitych tylu a tylu Ormian, Chińczyków, Żydów, bośniackich muzułmanów lub Tutsi – zamiast tego powinniśmy używać strony czynnej. Powinniśmy zadbać o to, by nazywać sprawców po imieniu i nie obawiać się mówić, że są to Turcy, kiedy to Turcy, że Japończycy, kiedy to Japończycy, że Niemcy, kiedy to Niemcy, że Sowieci, kiedy to Sowieci, że Amerykanie, kiedy to Amerykanie, że Serbowie, kiedy to Serbowie, że Hutu, kiedy to Hutu, że polityczni islamiści, kiedy to polityczni islamiści” – przekonuje...
Maciej Parowski
Film Steve McQueena, brytyjskiego reżysera, twórcy głośnego „Głodu”, pokazuje ich jako osobników godnych współczucia. Oto Brandon (Fassbender), nowojorczyk, z niezłą pracą, mieszkaniem, przyzwoitą fizis, doskonale utrzymaną sylwetką. W pracy, na ulicy, w metrze patrzy na kobiety jak na zwierzynę. Wysyła sygnały, niektóre są odbierane, wtedy dochodzi do szybkiego seksu w bramie, na dachu. No co dzień, żeby zaspokoić głód, Brandon musi opłacać prostytutki. Wstydliwym kłopotem okazuje się też pornograficzna zawartość jego pracowniczego komputera, co wychodzi na jaw podczas dorocznego przeglądu. Brandon jest zimnym, seksualnym maniakiem ukrywającym prawdziwą naturę. Choć inni są niewiele lepsi. Szef, erotoman gawędziarz, kiedy może, nie przepuści okazji. Koleżanka z pracy umówi się z...
Maciej Parowski
Film nie jest socjologicznym traktatem. Mamy tu kameralną opowieść dwóch dziewczyn, które oferują mężczyznom za pieniądze to, czego ci nie potrafią uzyskać od bliskich. Chodzi o zmysłowość, chwilę rozmowy, czułość, akceptację. Ale również, a nawet przede wszystkim – o realizację wymyślnych seksualnych, czasem okrutnych fantazji. Nic nowego pod słońcem, choć kiedyś nie brały się za to studentki. W filmie epizody z alkowy przeplatają się z wywiadami, z wzajemnymi podchodami, nawet kuszeniem dziennikarki przez dziewczyny. Młodość, powodzenie daje im przewagę. Dziennikarka ma swoje wątpliwości i skrywane bolesne reminiscencje. Ważne jest to, czego w filmie nie ma – punktu moralnego oparcia. Nie widać powodu, dla którego ludzie (mężczyźni i kobiety) mieliby się zachowywać inaczej. Jedna z...
Marcin Wolski
I zdarzył się cud, wyśniony półtora wieku wcześniej przez Słowackiego: „Pośród niesnasków, Pan Bóg uderza w ogromny dzwon”... W ów październikowy wieczór 1978 r. niewielu śledzących wydarzenie w telewizji zdawało sobie sprawę z efektów wyboru przez kolegium kardynalskie „słowiańskiego papieża” – Karola Wojtyły, Jana Pawła II. Stosunkowo najszybciej zorientowało się w sytuacji sowieckie KGB – efekt był jasny, a decyzja Biura Politycznego KPZR, mimo dwuznacznej formuły „powstrzymać wszelkimi dostępnymi środkami” – jednoznaczna. Pielgrzymka do Polski w 1979 r., strajki sierpniowe, niezależne związki zawodowe, wizyta Solidarności w Rzymie – przyśpieszyły odliczanie... Próbę egzekucji podjęto 13 maja 1981 r. na placu św. Piotra. „Armia Boga”, jak ją nazywa w swojej pracy dziennikarz i...
Filip Rdesiński
Choreografia Emila Wesołowskiego okazała się perełką nie tylko repertuaru nowo powstałego Bałtyckiego Teatru Tańca, ale też jednym z najbardziej znaczących dokonań w tanecznej interpretacji muzyki Chopina w skali światowej. Nie mogliśmy przejść obojętnie wobec takiego wydarzenia. Poprosiliśmy Emila o pierwszą część wieczoru chopinowskiego i tę premierę pokazujemy Państwu razem z drugą częścią sprzed dwóch lat. Jestem przekonany, że całość wejdzie do żelaznego kanonu naszych spektakli nie tylko ze względu na wysoką wartość artystyczną, ale również, a może przede wszystkim dlatego, że stanie się ulubionym tytułem naszej publiczności. Dlaczego zainspirowała Państwa właśnie muzyka Chopina? Co takiego ma w sobie, że była w stanie pobudzić wyobraźnię tancerzy? Emil Wesołowski, choreograf...
Marek Klecel
Pisarz miał już ponad 80 lat, gdy witał tak wybór polskiego papieża. Jego słowa zdradzały „mieszane uczucia” wobec tak zaskakującego wydarzenia: „Obejrzałem »Urbi et orbi« Wojtyły i potem wszystko mi się kłębiło przez całą noc”. Kilka dni później wydarzenie to wywołuje dalsze refleksje: „Wczorajsza uroczystość na »moim placu«, na naszym placu. Jakoś miotali się po tym placu nasi ludzie w rzeczywistości i w imaginacji. I co za szamotanina. Niedawno Mickiewicz tak pociągnął Piusa IX za pantofel, aż ten musiał oprzeć się o stolik. To była zawsze walka o ten plac, o rząd dusz nie Polaków, ale o całe Uniwersum. Czy Karolek potrafi walczyć o całe Uniwersum?”. Widok kardynałów, składających hołd nowemu papieżowi, wywołał w pisarzu zachwyt, wzruszenie i dalsze wypowiedzi, na które dotąd sobie nie...
Aleksandra Rybińska
Najczęściej są tu powielane najbardziej uproszczone płciowe stereotypy: chłopcy są aktywni, bawią się na dworze i rywalizują ze sobą, a dziewczynki są przedstawiane w sytuacjach domowych, sprzątają, gotują bądź opiekują się młodszym rodzeństwem. To kształtuje dzieci. Wmawia się im, że takie są role płciowe od najmłodszego wieku – dodaje Semian. Organizacja domaga się, aby wszystkie bajki, także te powstałe w XIX w. i wcześniej, m.in. bajki braci Grimm, zostały „zaktualizowane”, biorąc pod uwagę ewolucję ról płciowych. Zamiast rycerzy, rycerki walczące ze smokiem, Królewna Śnieżka jako królewicz, i to najlepiej czarnoskóry, a u jego boku siedmiu krasnali płci żeńskiej. – Walka z brakiem równości płci powinna zacząć się we wczesnym dzieciństwie. Po takiej lekturze dziewczynki nie mają...
Łukasz Adamski
„Pius XII pod rzymskim niebem” jest znakomicie zrealizowanym filmem telewizyjnym z bardzo dobrym aktorstwem i ciekawie poprowadzoną narracją. Wielkie brawa należą się przede wszystkim odtwórcy roli papieża, amerykańskiemu mistrzowi drugiego planu, Jamsowi Cromwellowi, który stworzył postać wrażliwego, ale niezwykle mocnego człowieka, który stawia czoło nazistowskim zbrodniarzom. Jest to zasługa nie tylko ciekawego scenariusza, ale również sprawnej reżyserii Christiana Duguaya, który ma na koncie znakomity miniserial „Hitler: Narodziny Zła” z Robertem Carlylem w tytułowej roli. Dobry warsztat twórcy jest widoczny choćby w znakomitym wkomponowaniu w akcję filmu wielu ciekawostek związanych ze stosunkiem Piusa XII do Hitlera  (m.in. egzorcyzmy, które papież sprawował w celu uwolnienia...
Marcin Wolski
Na szczęście Tom Clancy od czasu swego debiutanckiego „Polowania na Czerwony Październik” nie zaraził się nagminną aberracją. Bohaterem kolejnych książek był Jack Ryan, agent CIA, który został prezydentem USA (co wyraźnie nawiązywało do kariery Busha ojca) i w swoich działaniach kierował się interesem narodowym, a nie lewackim dyrdymałami. W najnowszej powieści „Poszukiwany żywy lub martwy” postać starego Ryana jest głównie tłem dla jego syna, który idzie w ślady ojca, broniąc Ameryki na granicy prawa, a nawet poza nią. O czym Jack Ryan dowie się poniewczasie, stając w szranki nowej kampanii prezydenckiej. A sytuacja jest bardzo niebezpieczna, Stanami Zjednoczonymi rządzi niejaki Ed Kealty, ulubieniec „postępowych” elit, zwolennik socjalnych eksperymentów i praktycznego rozbrojenia...
Maciej Parowski
To wszystko, a nawet więcej, znajdziemy w filmie Curtisa. Fakt, amerykańska gwiazda czuła się wśród Anglików samotna. Jej małżeństwo przechodziło kryzys, który cztery lata później skończył się rozwodem. Iskrzyło też między rozkosznie roztrzepaną Marilyn i rygorystycznym Olivierem. Zderzały się dwie szkoły aktorstwa: klasyczna – angielska, z amerykańską metodą (Strasberga właśnie), podług której grali potem Brando, Newman, Nicholson. Marilyn miała kłopoty z duszą i ciałem, histeryzowała, manipulowała. Dziwne to było przedsięwzięcie, dzięki któremu gwiazda chciała się poczuć aktorką, a aktor gwiazdą, oboje darli koty – a wyszło im coś lekkiego, uroczego, autoironicznego. Film podąża tropem młodego Clarka (Redmayne), który dzięki determinacji zatrudnia się przy filmie, by szybko stać się...
Bohdan Urbankowski
Nocą, serdecznie W środku nocy budzą nas głosy nie, to nie krzyki bólu ani długo powstrzymywany skowyt dochodzący z czyjegoś snu – raczej głośna, dziwnie czuła rozmowa – Ktoś kogoś pociesza głosem serdecznym, gorącym jak krew z aorty. Tłumaczy niczym dziecku: wyjdziesz, na pewno wyjdziesz będziesz tańczyć na weselu córki! Brunatne plamy same spłyną z twarzy! Ktoś opowiada nowiny co w mieście, co u sąsiadów bratki na balkonie wciąż kwitną choć to już tyle miesięcy, groszki gorzej zniosły rozłąkę... Mówiąca zawiesza głos i nagle wybucha śmiechem albo wykrzykuje pozdrowienia od znajomych i nieznajomych Tak, to stara Lenora z salki na końcu korytarza nikt nie chce z nią rozmawiać, ani mieszkać nikt nie chce słuchać jej skowytów o lęku przed śmiercią i o...
Józef Darski
A teraz sprawdźmy kryteria. Przywódców miała wyeliminować „katastrofa”. Od 2007 r. obserwujemy stale kampanie nienawiści i skłócanie ludzi, np. ostatnio lekarzy i pacjentów. Warunki bytowe uniemożliwiają aktywność społeczną, a wszelkie oznaki braku uwielbienia dla rządzącej oligarchii kończą się Berufsverbot. Wolność słowa znikła, a media pełnią funkcję karbowego i ubeka. Relatywizm moralny jest wtłaczany 24 godziny na dobę nie tylko przez Czerską, a jest to główny warunek ubezwłasnowolnienia ludzi i zniszczenia łączących ich więzi. Dodajmy do tego szkoły produkujące całkowicie wykorzenionych półidiotów – kudryków. Propagowanie nienawiści do chrześcijaństwa i nobilitacja dewiacji. W pseudodemokracjach takich jak III RP rozwija się – zdaniem Pawełczyńskiej – nowy wariant totalitaryzmu,...
Filip Rdesiński
Ferie z Lisem Witalisem, czyli spektakl „Brzechwa 2. Szelmostwa Lisa Witalisa”, to propozycja Teatru Polskiego w Bydgoszczy na zwalczenie zimowej nudy. Spektakl wbrew tytułowi nie jest jedynie rozrywką dla młodszej publiczności. Inscenizacja historii tytułowego Lisa może być też ciekawą przygodą dla dorosłych widzów. Niepozbawiona głębszej symboliki choreografia i scenografia przenoszą nas do współczesnej rzeczywistości. Do świata kultury masowej, w której liczy się tanie gwiazdorstwo i medialne show. Utrzymany w musicalowym stylu spektakl oglądać będzie można od 22 do 24 lutego. Ceny biletów normalny od 30 do 35 zł, ulgowy 25 zł. Wydarzenie Tony Bennett znów na fali. Ten 85-letni muzyk nie tylko nie nudzi się kolejnemu pokoleniu słuchaczy, ale jest jeszcze na tyle kreatywny, że...
Marcin Wolski
Zasługi Macieja dla tego segmentu literatury popularnej są nie do przecenienia. Można zaryzykować stwierdzenie, że Parowski nie tylko tę fantastykę opisał, ale poniekąd stworzył. Jako redaktor działu polskiej prozy w „Fantastyce”, jako jej ponaddziesięcioletni naczelny czy wreszcie szef kwartalnika „Czas Fantastyki” był niestrudzonym kreatorem, inspiratorem, selekcjonerem, matką i ojcem dla młodych autorów, których zachęcał, kształtował, poprawiał, niekiedy – odnoszę wrażenie – nawet pisał za nich, wreszcie kategoryzował, zaliczał do kolejnych nurtów, generacji. Co smutne, rzadko spotykała go za to wdzięczność. „Małpy” są w istocie wyborem tekstów wcześniej publikowanych w prasie, znajdziemy tam szkice krytyczne, rozmowy, które Parowski przeprowadził, i takie, podczas których to...
Maciej Parowski
W „Good Day, and Good Luck” (2004) pokazał Clooney stację telewizyjną doprowadzającą do upadku senatora McCarhty’ego, który polował w USA na komunistów. W jego najnowszym filmie chodzi o partyjne prawybory. Oglądamy je przez pryzmat losów utalentowanego wilczka Stephena (Gosling), który zajmuje się pijarem kandydata na prezydenta, gubernatora Mike’a (Clooney). Mike wygląda na idealistę, Stephen prowadzi jego sprawy bezbłędnie, w dodatku cechuje go naiwna wiarę w słowa kandydata. Dopiero rozmowa z Tomem (Giamatti), szefem obozu przeciwnika, zachwieje i tą wiarą, i nadzieją w zwycięstwo. Koleżanka ze sztabu wyborczego (Wood), wścibska dziennikarka (Tomei), senator Thomson (Wright), o którego poparcie zabiega ekipa Mike’a, to pozostali rozgrywający dramatu. Ale Stephen nie zrelacjonuje...
Jarosław Marek Rymkiewicz
Cytując ludzi rozsądnych, którzy pojawili się w polskim sejmie w kwietniu 1773 r., Mickiewicz pisał tak: „Gdzież r o z s ą d e k – wołano – chcieć opierać się woli trzech dworów? Gdzie są ś r o d k i oparcia się? Czy jest c z a s po temu? Czy nie lepiej c z ę ś ć poświęcić, aby r e s z t ę zachować?”. Ludzie rozsądni rozprawiali więc (według Mickiewicza) – rozprawiali, kiedy ginęła Rzeczpospolita, kiedy gwałcono jej prawa, kiedy rozpadały się jej instytucje, kiedy jej król (król-zdrajca) zabawiał się z tancereczkami, kiedy ulice Warszawy patrolowali rosyjscy i pruscy żołnierze – o rozsądku, o środkach, o czasie, o stosunku części do całości. Polacy, przynajmniej ci nierozsądni (czyli, można by powiedzieć, trochę gorzej zorientowani w sytuacji, w jakiej znalazła się wówczas Polska; w...
KALENDARIUM 15.02.1833 – we Lwowie miała miejsce premiera sztuki „Śluby panieńskie” pióra Aleksandra Fredry. 17.02.1600 – w Rzymie z rozkazu trybunału inkwizycyjnego spłonął na stosie Giordano Bruno, włoski filozof i humanista. 19.02.1958 – urodziła się angielska pisarka i dziennikarka Helen Fielding, autorka powieści „Dziennik Bridget Jones” i „W pogoni za rozumem”. Koncert Joe Bonamassa zagra w Warszawie. Wybitny gitarzysta nazywany królem postmodernistycznego bluesa 1 marca wystąpi w Sali Kongresowej. Będzie to jego jedyny koncert w Polsce. Wirtuozeria 34-letniego dziś Bonamassy, łącząca różne nurty muzyki bluesowej z elementami rocka, zachwyca miłośników gitarowego szaleństwa od ponad dwudziestu lat. Joe sceniczną karierę zaczynał już bowiem w wieku 12 lat, dając...
Akces do ludzi „objaśniających wszystko” Tymczasem nadszedł czas II wojny światowej i okupacji: hitlerowskiej i sowieckiej. Niewątpliwie doświadczając boleśnie tragedii tamtego okresu, po wojnie Szymborska zwraca się jednak w stronę ideologii marksizmu-leninizmu-stalinizmu. I to owa ideologia wywiera największy wpływ na kształt jej ówczesnej postawy. Efektem jej przyjęcia są opublikowane kilka lat po oficjalnym debiucie (1945) dwa tomy socrealistyczne: „Dlatego żyjemy” (1952) i „Pytania zadawane sobie” (1954). To stąd właśnie pochodzi cytat o Leninie jako „nowego człowieczeństwa Adamie”. Po latach, w 1991 r., w związku z otrzymaniem Nagrody Goethego Szymborska próbuje jakoś zmierzyć się z ówczesnym doświadczeniem. Podczas wręczenia nagrody we Frankfurcie nad Menem, w wygłoszonym...
Marcin Wolski
Znajomość epoki idzie u niego w parze z płodnością. W ciągu ostatnich lat otrzymaliśmy m.in. „Życie prywatne elit Drugiej Rzeczypospolitej”, następnie „Życie prywatne elit artystycznych Drugiej Rzeczypospolitej”, potem „Afery i skandale...”, a obecnie „Wpływowe kobiety…”. Czytelnik nie powinien szukać tam jakichś szczególnie głębokich refleksji, myśli historiozoficznej, bo nie to jest ambicją autora. Może natomiast znaleźć mnóstwo ciekawych, nieraz prowokacyjnych informacji o życiu postaci mniejszych i większych, które umarły wystarczająco dawno, by nie protestować, że ktokolwiek grzebie w ich życiorysach. W tego rodzaju opracowaniach zawsze można dyskutować o doborze postaci. Dotkliwy może być brak kobiet Józefa Piłsudskiego – od żon po Kazimierę Iłłakowiczówną czy tajemniczo zmarłą...
Maciej Parowski
Można mieć zasadnicze wątpliwości wobec takich kulturowych przebieranek. Tyle że krytyka zgodnie powtarza, że jeśli już, to właśnie reżyserowi amerykańskiej wersji – Fincherowi najbardziej się owa robota należała. To nie są puste słowa. Zanim Oplev nakręcił „Millennium…”, ba – zanim Larsson napisał trylogię o dziennikarzu i tajemniczej hakerce – to Fincher prezentował publiczności mroczne „Siedem” (1995 r.) Tamten film traktował o zbrodni dokonywanej podług biblijnych cytatów i o dwóch detektywach depczących mordercy po piętach. Potem był podobnie pomyślany „Zodiak” (2007 r.) Obie ekranizacje były zainspirowane przez prawdziwe wydarzenia w USA. Larsson musiał widzieć pierwszy z tych filmów. Dlatego, być może, mamy tu do czynienia z kulturowym wpływem biegnącym w obie strony. Kino jest...
Agentura Działania agentury rekrutowanej spośród elit zachodnich najlepiej widać na przykładzie Roosevelta i jego ekipy New Dealu. Przyjacielem doradcy politycznego prezydenta Harry’ego Hopkinsa był as wywiadu NKWD Icchak Achmerow, w Jałcie Rooseveltem sterował Alger Hiss z Departamentu Stanu*, od wielu lat agent sowiecki, a przemówienia dla prezydenta pisał inny sowiecki szpieg, Michael Straghit. Nie lepiej sprawy miały się w Wlk. Brytanii, gdzie dla Moskwy pracowało 21 szpiegów zwerbowanych z wyższych klas. Warto tu przypomnieć Johny’ego Caincrossa, jednego ze szpiegów „Pierścienia Pięciu” (Philby, Blunt, MacLean, Burgess), który pisał raporty dla doradcy wojskowego Churchilla, przekonując, że AK zamiast walczyć z Niemcami, morduje komunistów i Żydów. Jak widzimy, jest to do dziś...
Marcin Wolski
Co najmniej trzy z wydanych powieści nie mieszczą się w konwencji tradycyjnego kryminału – nie ma pytania, kto zabił, ani nawet tradycyjnego śledztwa. Są to raczej interesujące zapisy czasów i zaplątanych w nich ludzi. „Miałem tylko jedno życie” to porażające studium pogłębiającego się alkoholizmu, akcja osadzona jest w latach okupacji i początków okresu Polski socjalistycznej. „Kobiety i telefon” to opowieść o konsekwencji jednej pomyłki telefonicznej, która kompletnie masakruje życie czwórki ludzi. Wreszcie „Przygoda w Warszawie”, którą można uznać za wnikliwą analizę presji i rozpracowania, jakiemu poddawany był obywatel w PRL-u, aż po wykorzystanie psychuszek, w celu łamania opornych. Co ciekawe, autor pisząc powieść, nie znał metod stosowanych powszechnie w systemie sowieckim....
Maciej Parowski
Tytułowa Róża (znakomita Kulesza) jest wdową po niemieckim żołnierzu. Tadeusz (równie dobry Dorociński), żołnierz AK, któremu Niemcy zabili żonę, jedzie na Mazury pozbierać się po jej śmierci i traumie Powstania, a przy okazji przekaże Róży ostatnią wieść od owego męża. Rzeczywistość wygląda tam przerażająco. Plenią się bandy, ale groźniejsi i bardziej bezwzględni są sowieccy wyzwoliciele. Nieliczni Mazurzy, którzy nie wyjechali, mimo polskiej mowy traktowani są przez polskie władze jak Niemcy, czyli podludzie. Nie tak było w „Samych swoich”. Okrucieństwo, barbarzyństwo w Polsce powojennej, w filmach takich jak „Południk zero” czy „Prawo i pięść” przejrzało się tylko częściowo. Tu oglądamy je we właściwych proporcjach, jako serię nieszczęść spadających na lokalną społeczność, zwłaszcza...
Tomasz Terlikowski
Socha bez wiary Sama autorka filmu sugeruje zupełnie jasno, że nie zna odpowiedzi na pytanie o przyczyny takiego, a nie innego zachowania Sochy. – On sam nie wie, kim jest i dlaczego robi to, co robi – oznajmia Holland. A ja, czytając taką opinię, odnoszę wrażenie, że równie dobrze mogłaby się ona odnosić do Camusowego bohatera „Obcego”, który – też, jak opisywany przez Holland Socha, „nie był dobry ani zły”, i też zupełnie jak filmowy Socha nie wiedział „dlaczego zrobił to, co zrobił”... Tyle że jeden z nich zabił, a drugi ratował z narażeniem własnego życia. Jeden wiedział, co ma zrobić i robił to, drugi oślepiony słońcem zabił. Skąd ta różnica między nimi? Z filmu absolutnie to nie wynika. Ale istotną wskazówkę do jej odczytania znaleźć można na stronach Forum Żydów Polskich. Tam...
Maciej Parowski
Nie tak było w „Samych swoich”. Okrucieństwo, barbarzyństwo w Polsce powojennej, w filmach takich jak „Południk zero” czy „Prawo i pięść” przejrzało się tylko częściowo. Tu oglądamy je we właściwych proporcjach, jako serię nieszczęść spadających na lokalną społeczność, zwłaszcza Różę, której nie daje spokoju sowiecki oficer zalotnik (Lubos). Przed widzem obraz powszechnego zniszczenia ludzkich dusz i pejzażu, w którym zaczyna się mościć nowa władza. Jej przedstawicielami będzie oficer NKD (Zmiejew), oficer UB (Bobrowski) – tak się składa, że zarazem kolega Tadeusza z Powstania. Tadeusz, czego zrazu nie ujawnia, jest nie tylko wypalonym wdowcem, ale również wojownikiem. I głodnym normalności mężczyzną. To go zbliży do Róży. Pomoże jej przy gospodarstwie, rozminuje pole. Jako wojownik...
Łukasz Adamski
Rzecz w tym, że powinnam wiedzieć, gdzie się udaję i powinnam zrobić lepsze rozeznanie” – powiedziała kilka dni temu Swank, przyciskana przez Jaya Leno. „Głęboko żałuję udziału w tym wieczorze” – oświadczyła wcześniej w komentarzu dla Associated Press. „Gdybym miała pełną wiedzę o tym, co to będzie za przyjęcie, nigdy bym nie pojechała” – dodała. Swank mijała się jednak z prawdą, pisząc, że nie wiedziała, dla kogo śpiewa „Happy Birthday”. Miesiąc przed imprezą organizacje praw człowieka apelowały, by celebryci nie występowali na urodzinach człowieka o takiej reputacji. Agent Swank zapewniał obrońców praw człowieka kilka dni przed wydarzeniem, że aktorka „absolutnie” nie zamierza brać udziału w tej imprezie. Mimo że Swank, Mae i Van Damme zostali mocno skrytykowani przez organizację...
Maciej Parowski
Na szkolnej przerwie chłopak wali patykiem kolegę i uszkadza mu zęby, gdyż ten nie chciał go dopuś-cić do paczki i nazwał kapusiem. Światli dorośli próbują to wyjaśnić. Spotkanie organizują matka i ojciec ofiary (Foster, Reilly). Zaczyna się od pisania wspólnego oświadczenia. Rodzice agresora (Winslet, Waltz) łagodnie korygują daleko idące sformułowania. Spokojna rozmowa o szalonych dzieciach, której kulturalni ludzie potrafią sprostać, nie zapowiada starcia. Pary wręcz przypadają sobie do gustu. Na stole stoją tulipany, leżą albumy o sztuce, zaraz będzie kawa i domowa szarlotka. Później zjawi się whisky, ale to już w apogeum konfliktu. Pójdzie o słowa. Skrucha gości okaże się zbyt skromna. Ich plany wychowawcze niesatysfakcjonujące. Bohater grany przez Waltza bez przerwy gada przez...
Marcin Wolski
A przecież nie były to wyłącznie dzieła mistrzów polskich. Wśród inspiratorów gniewnego chłopca z gitarą, jakim zapamiętałem go, gdy byłem jurorem Jarmarku Piosenki w warszawskim Remoncie, gdzie debiutował, znajdziemy Vermeera, Holbeina. Michała Anioła, szczególnie ulubionego przez artystę Breughla, tajemniczego Boscha czy wstrząsającego Goyę. Pieśń pt. „Sąd nad Goyą” (1999 r.) o umierającym malarzu, od lat porażonym głuchotą, stanowi jakby zapowiedź własnego końca, śmierci na raka, który zaatakował organ dla Kaczmarskiego najważniejszy – gardło. Krążą opowieści, że wczesna operacja mogła go uratować, ale bojąc się utraty głosu, poeta odmówił. Odniesienia do malarstwa europejskiego pozwalają śpiewać artyście o człowieczej doli, jak w „Pejzażu zimowym” według Breughla: Człowiek w...
Maciej Parowski
Holland czyni z tego opowieść pełną napięcia i studium postaw ludzi w potrzasku. Jej (i Więckiewicza) Socha jest aktywny w działaniu, ratowanie staje się jego pasją, nałogiem, obsesją. Wciąga w to kolegów, ryzykuje. Wdaje się w groźną grę z ukraińskim faszystą, kumplem z kryminału. Uzyskuje pomoc żony, naraża córkę. Rozkochuje w sobie żydowską rodzinę, choć ci ze strachu chcieli go zabić. Krytyka podkreśla, że Holland nie uwzniośla żydowskich bohaterów. W grupie dochodzi do aktów zdrady, do waśni, matka morduje noworodka, bo jego krzyk może ściągnąć Niemców; w kanałach uprawia się seks, kompulsywny, bez miłości. To bodaj filmowa specjalność autorki „Kobiety samotnej”. Groźny jest świat na dole, ale bardziej przerażający na górze. Antysemityzm niemiecki ma klasę. Bo ten polski, jak...
Marcin Wolski
Fenomen polskiego Kościoła, co stanowi przewodni motyw pracy Andrzeja Nowaka „Czas walki z Bogiem”, polegał na tym, że zawsze stał po stronie narodu. Często wbrew Watykanowi, co jakże pięknie opisał Słowacki, który skadinąd w swojej poetyckiej imaginacji wyśnił słowiańskiego papieża. Inaczej niż w kręgu kultury bizantyjskiej, gdzie był składnikiem władzy, czy na Zachodzie, gdzie był opoką feudalizmu, nasz Kościół od trzech wieków dzielił dole i niedole swojego ludu. Bywali naturalnie biskupi zdrajcy (kilku nawet skończyło na szubienicach), przeważali jednak ci, którzy upominali się o los narodu wymazanego z mapy Europy, dostarczali pociechy i azylu. Byli, jak to się mówi, z ludźmi i dla ludzi. Mówili nie tylko do nas, ale również za nas. Szli w pole w oddziałach partyzanckich, lądowali w...
Łukasz Adamski
Pomnikowy film ulubieńca salonów Nie ulega wątpliwości, że z tego powodu nie powstał w ciągu ostatnich 20 lat żaden film opowiadający o ikonie polskiej walki o niepodległość. Były oczywiście plany realizacji takiego obrazu z Robertem de Niro w roli głównej, ale nie doszły do skutku. Teraz za historię Wałęsy wziął się reżyser, który swoje najlepsze lata ma dawno za sobą, ale jest jedynym, któremu wolno podejmować tematy narodowe. Niestety, jest niemal pewne, że film Andrzeja Wajdy na podstawie scenariusza Janusza Głowackiego będzie mitologiczną wersją skomplikowanej historii Wałęsy i polskiego wyjścia z komunizmu. Oczywiście, ocenianie filmu przed jego obejrzeniem jest nieroztropne, ale w przypadku tego specyficznego obrazu można powiedzieć, że nie jest to wróżenie z fusów. Wnioski na...
Maciej Parowski
Akcja trwa kilkanaście godzin, reżyser sprowadza to do paru mityngów, spotkań, wściekłych, rozpaczliwych rozmów gniewnych ludzi, którzy ratując własną skórę, muszę znaleźć kozła ofiarnego i jelenia (a właściwie stado jeleni), jakim będą poranni nabywcy śmieciowych aktywów. Nielicznych niezłomnych (Spacey), odwołujących się do dobrej opinii, na którą firma pracowała latami, przekona argument nie do zbicia – wszyscy mamy kredyty do spłacenia. O Bogu, diable i piekle nikt nie wspomina. Max Weber ze swoimi uwagami o protestanckiej, kapitalistycznej mentalności brzmiałby w tym towarzystwie jak ględziarz. Chandor, amerykański debiutant wspierany przez aktorską czołówkę Hollywood, znany dotąd z filmów dokumentalnych i naukowych, pokazuje wszystko niezwykle przekonywająco. Podobno miał ojca...
Od razu powiem: dawno nie czytałem książki polskiego autora, która byłaby tak dobrze napisana. Płynnie, dowcipnie, lekko, ciekawie, życzliwie wobec świata. Siebie samego autor traktuje autoironicznie, z dużym dystansem, co pozwala narratorowi, a w ślad za nim i czytelnikowi spojrzeć na opowiadaną nam historię niejako z zewnątrz. „Krowy tłuste, krowy chude” mają zresztą w gruncie rzeczy dwóch autorów. Pierwszą część zatytułowaną „Rodowód” wypełnia w dużym stopniu autentyczny, po raz pierwszy publikowany w całości, pamiętnik ojca pisarza, przed wojną łódzkiego adwokata, uczestnika wojny polsko-bolszewickiej (mamy jej bardzo interesujący opis z pozycji nie sztabowca, lecz zwykłego żołnierza), człowieka także bardzo utalentowanego literacko. Autor właściwy, czyli syn, wtrąca od czasu do czasu...
Urszula M. Radziszewska
Milicjant też człowiek Irena Gumowska była autorką ogromnej liczby książek poświęconych dobrym manierom, kuchni i zdrowemu żywieniu. W latach 60., gdy podręczniki savoir-vivre’u znikały z półek w księgarniach, a w prasie roiło się od rubryk omawiających problemy w rodzaju „Co robić, gdy sąsiedzi wciąż przychodzą do nas oglądać telewizję?” (młodszym czytelnikom wyjaśniamy, że wówczas telewizor był luksusem), jej książki zrobiły zawrotną karierę. Do dziś sporo wydawnictw Gumowskiej znajduje się w domowych biblioteczkach. Można zaryzykować nawet stwierdzenie, że Gumowska stała się dla Polaków guru – uczyła jak siedzieć, jak pisać listy, jak się kłaniać, jak i co jeść, jak urządzać przyjęcia, czyścić framugi okien cebulą, wychowywać dzieci, prać wełniane swetry, rozmawiać przez telefon i...
Tomasz Terlikowski
Oblicza islamu, oblicza ojca Ten opis ojca pełnego wiary i miłosierdzia dla czytelnika niezorientowanego w meandrach Bliskiego Wschodu może stać w sprzeczności z informacją o tym, że był on jednym z siedmiu założycieli Hamasu, a z czasem wyrósł na jednego z najważniejszych jego liderów politycznych. Ta sprzeczność jest jednak pozorna. Szajch Jusuf przez wiele lat był głównie liderem religijnym. Skupiał się na opiece nad ubogimi, rozsądzał spory i starał się, by rodząca się Palestyna była jak najbardziej religijna. Polityka interesowała go tylko tyle, o ile pozwalała umacniać islam i bronić praw Palestyńczyków. I robić to miał zawsze szczerze, bez nienawiści wobec Żydów czy Izraela. W niczym nie zmienia to jednak faktu, i jego syn przyznaje to całkowicie szczerze, że miłość do islamu...

Pages