Kultura

Józef Darski
Przywracanie tradycji Nowak ma nadzieję, że właśnie „Wielka Księga” pomoże odbudować pamięć żywą, zrodzi „poczucie współuczestnictwa”, gdyż zagłębiając się w wydarzenia opisane na jej kartach, każdy będzie mógł odnaleźć przodków i ustanowić iunctim między historią indywidualną i narodową. Autorzy nie pisali zwykłego kompendium wiedzy historycznej, lecz chcieli przywrócić Polakom świetną tradycję narodowej historii, co im się udało. W ten sposób sami stanęli w szeregu pisarzy, którzy od Galla do Jasienicy próbowali tworzyć historię wspólną dla wszystkich Polaków. Na pytanie, które stawiają, czy jest jeszcze dobro wspólne dla wszystkich Polaków, prof. Nowak odpowiada, cytując słowa XVI-wiecznego pisarza Stanisława Orzechowskiego: „Lecz wolność najwyższe dobro spośród wszystkich dóbr...
Maciej Parowski
Zaczyna się koszmar, ale i farsa. Kapitan z żołnierzem atakują burdel i wykupują, a właściwie porywają dziewczynę. Dochodzi między nimi do bójki o brankę z aktywnym użyciem kałacha. Ale jadą dalej. Kapitan wydaje się łajdakiem, lecz poniewczasie próbuje ratować dziewczynę przed losem wojskowej ścierki. Ona uprosi go, by darował bunt żołnierzowi. Złodzieje ikon rabują dziadka i chłopca. Chłopiec szukając psa, wpada do studni. Pies prowadzi dziadka do wnuka, a ten, ponieważ sam nie da rady pomóc, rusza przez tajgę po ratunek. Jest to nieludzka droga przez mękę. Stężenie bezsensu, zła, interesowności wygląda na tak duże, że nie może się zdarzyć nic dobrego. Ale Bóg Rossa pisze prosto po liniach krzywych. By pomagać i po to, by karcić. Wuj niedorajda nie uniknie ataku sfory, zwłaszcza że...
Marcin Wolski
Pomylili się Marks, Nietzsche czy Fukuyama i tysiące fałszywych proroków – religia nie przeciwstawia się nowoczesności, nie jest hamulcem rozwoju człowieka, lecz jego niezbędnym dopełnieniem. Coraz więcej uczonych przyznaje, że modernizacja nie musi być tożsama z sekularyzacją. Powody owego renesansu są różne, ale jak twierdzą autorzy „Powrotu Boga” John Mickelthwait i Adrian Wooldridgę, ożywienie jest bezsporne: „To co miało zniszczyć religię – demokracja i rynki, technologia i rozum – jednoczy się, aby uczynić ją silniejszą”. Autorzy opisują narastanie fali ateistycznej trwającej od XVIII  stulecia, kiedy Oświecenie przeciwstawiło wiarę nauce, a teorie naukowe na czele z darwinizmem wsparły tę tendencję. Freud stwierdził nawet, że religie to niedojrzałość powodowana przez...
Tomasz Terlikowski
To wcale nie jest śmieszne Oba „dzieła” można by potraktować jako zwyczajną głupotę i obśmiać. Po co iść na odgrywaną mszę, skoro można mieć prawdziwą, i to o wiele taniej. Bilet na przedstawienie w Teatrze Dramatycznym kosztuje wszak 20 zł, a zwyczajna msza, lepiej odprawiona, w o wiele piękniejszym miejscu, a przede wszystkim z realną obecnością Jezusa Chrystusa i jej duchowymi skutkami, jest w większości parafii sprawowana za darmo. Tylko dziwak mógłby więc przepłacać za coś, co jest zwyczajną podróbką. I podobnie ocenić można „Berka”, który przez samego Żmijewskiego określany jest mianem „ekstazy pamięci”, która przyczyniać się ma do lepszego „zapamiętania” dramatu Holokaustu. W istocie z ekstazą i pamięcią to dziełko ma mniej więcej tyle wspólnego, ile msza w teatrze z realną...
Łukasz Adamski
Boski „Egzorcysta” Kilka dni temu, na 40. rocznicę powstania słynnej powieści „Egzorcysta”, jej autor przyznał w Fox News, że jego dzieło miało być w założeniu sposobem na ewangelizację odbiorców. William Peter Blatty mówił, że pracując nad „Egzorcystą” myślał, że pisze powieść religijną ubraną w szaty horroru i filmu detektywistycznego. „Nie chciałem wcale straszyć czytelnika. To jest chyba moja największa porażka” – mówił pisarz i dodał, że był zaskoczony  pierwszymi recenzjami ekranizacji powieści, które nazywały film najlepszym horrorem od czasów Drakuli. Autor scenariusza tego kultowego filmu opowiada, że to właśnie realne wydarzenia zainspirowały go do napisania historii opętania 12-letniej dziewczynki. „Gdy pierwszy raz w 1949 r. podczas kursu teologicznego na Uniwersytecie...
Maciej Parowski
Obraz jest szary, brzydki. Morze, ląd, podupadająca fabryka, beznadziejne blokowiska – taka Grecja zimą czy późną jesienią wygląda bardziej przygnębiająco niż nasz Sopot czy Władysławowo po sezonie. W dodatku to umieranie ojca, oczekiwanie na wyniki badań, długie chwile milczenia pod kroplówką, w szpitalnych poczekalniach zapowiadają film depresyjny i nudny. A jednak rzecz jest poruszająca, opowieść rozwija się w czasie, uruchamia mechanizm ciekawości i zaspokojenia. Pojawia się też nadzieja, niby niemożliwa, ale wynikła z samej natury. Nietrudno pokładać nadzieję w ładnej dwudziestolatce, w tym, co ona może dać światu, a świat jej. Wystarczy ją obudzić. Fakt, jest nieporadna, niezręczna, zielona. Błaznuje naśladując godowe zachowania, gesty zwierząt oglądane na małym ekranie. Ćwiczy z...
Marcin Wolski
„Długie ramie Moskwy” Sławomira Cenckiewicza jest historią wywiadu wojskowego, nazywanego w PRL-u Informacją Wojskową, a w III RP pod roku 1991 – WSI. Historią ponurą, momentami zawstydzającą i przerażającą. Polska „razwiedka” była nieodrodnym dzieckiem sowieckiego GRU, we wczesnym okresie bazującą na jego kadrach, a do końca PRL-u najściślej podległą Centrali Moskiewskiej (związki personalne aż do końca WSI nie zostały całkowicie zerwane). Dodajmy, że była dzieckiem kalekim. Służbom polskim brakowało rozmachu, środków i możliwości, jaką dysponował „starszy brat”. Ich dzieje są katalogiem porażek, zaniechań i zdrad. Cenckiewicz wylicza długie listy polskich dezerterów, którzy wybierali wolność na Zachodzie. Są wśród nich oficerowie, a także ambasadorzy (Rurarz, Spasowski). Ochrona...
Maciej Parowski
Zarzuca się temu filmowi retoryczność i ilustracyjność, ale rozsadzają go emocje. Mimo że Cronenberg nie skandalizuje obrazem jak w „Crash”, gdzie ofiary wypadków doświadczały ekstazy. Nie wyjmuje bohaterowi kasety z brzucha, co oglądaliśmy w filmie „Videodrom”, będącym alegorią mediów. Człowiek nie staje się tu „Muchą”, a wielki karaluch będący zarazem szpiegowską maszyną do pisania nie instruuje odbytem tępiciela insektów (patrz „Nagi lunch” podług narkomana Burrougsa). Oglądamy za to dramat dla intelektualistów. Oto pociągająca histeryczka, uwodzącą dwu tytanów psychologii naszych czasów. Junga także fizycznie, Freuda przede wszystkim intelektualnie. Sabina Spielrein staje się jednym z katalizatorów ich sporu, jej casus czyni wyraźniejszymi dzielące ich różnice. Jung, który tak wiele...
Marcin Wolski
Z Warszawy, z wyjątkiem późniejszego papieża Piusa XI, uciekli dyplomaci. Zachód położył na nas krzyżyk, proletariusze wolnego świata za sprawą komunistycznej agentury blokowali dostawy broni... Klęska jest sierotą, sukces ma wielu ojców – toteż wśród autorów „cudu nad Wisłą” znajdziemy i gen. Weyganda, i gen. Rozwadowskiego, i Matkę Boską, choć realnym triumfatorem był Naczelnik Państwa Józef Piłsudski. Trafność oceny d’Abernona miała potwierdzić historia – Bitwa Warszawska wyhamowała impet bolszewizmu i udaremniła szanse zwycięstwa światowej rewolucji, podarowała wolność Polsce na dwa dziesięciolecia i zapewniła bezpieczeństwo Europie. W jej efekcie Polacy podzieleni przez zabory, rozwarstwieni socjalnie stali się jednym narodem. Lenina i Trockiego zaskoczyło nie tylko męstwo polskiego...
Jacek P. Laskowski
Przebrani za postacie A barwna, szalona legenda międzywojnia, Wieniawa? Jak można było zrobić z niego coś takiego? Coś, w czym wystąpić by mógł dowolnie wybrany ktoś? Nie trzeba było do tego aktora obdarzonego takim temperamentem jak Linda! No tak, ale Wieniawa choć trochę podobny do siebie rozsadziłby ten ulizany na modłę trzeciej Erpe scenariusz, zmuszałby do napisania go całkiem inaczej. Po ułańsku. Po niepodległościowemu. Tradycyjnie po polsku. A tak się, widać, stać nie miało. Nie to było temu filmowi pisane. Pewnie że nie jest tak, iż nie ma tu na czym oka i ucha zaczepić. Może się komuś mniej czy bardziej podobać śpiewogrająca Natasza Urbańska, ale w sumie wychodzi ona z tego, co jej zadano, wdzięcznym, tanecznym krokiem. Na przeładowanie filmu scenkami kabaretowymi i...
Piotr Gontarczyk
Po raz kolejny z funkcjonariuszami WSI zetknąłem się w czasie pracy w IPN, bodaj w 2006 r. Jednym z zadań, które wówczas realizowałem, była próba odtajnienia i udostępnienia naukowcom możliwie dużej liczby akt archiwalnych WSW (kontrwywiad) i Zarządu II Sztabu Generalnego WP (wywiad). Kilkakrotnie wysocy funkcjonariusze WSI przeprowadzali ze mną rozmowy, próbując odwieść mnie od realizacji poleceń przełożonych. Jeden z nich, bodaj zastępca szefa WSI ds. wywiadu, oficer w stopniu pułkownika, odwoływał się do patriotyzmu, interesów państwa i konieczności ochrony agentów, którzy – jak się wyraził – pracowali „dla Polski”. Byłem urzędnikiem państwowym, więc nie mogłem pozwolić sobie na wybuch śmiechu. Zgrzyt pojawił się później, kiedy rzeczonemu oficerowi pokazałem teczkę obcokrajowca, który...
Marcin Wolski
Autorka nie ukrywa, że nie było jej łatwo. W środowisku Rodzin Katyńskich zetknęła się z niezrozumiałym dla niej murem niechęci, pokrywającym wzajemne podziały, zawiści... Równie trudne były rozmowy z rodzinami, często trzeba było roku, aby pozyskać zaufanie, dotrzeć do wspomnień głęboko ukrytych w pamięci rodzinnej. Bożena Mamontowicz-Łojek to synowa Leopolda Łojka, wojskowego lekarza, żona jednego ze znakomitszych historyków polskich – Jerzego Łojka, działaczka Rodzin Katyńskich, wierna tradycjom niepodległościowym i prolustracyjnym tego środowiska. Miałem przyjemność poznać ją, przygotowując rocznicowy materiał do „Gazety Polskiej”, umówiliśmy się na kolejne spotkanie... Katarzyna Piskorska była córką Tomasza Piskorskiego, niedoszłego wojewody poznańskiego, który 1 września 1939 r....
Maciej Parowski
Panek ma więcej i mniej szczęścia. Nie wojuje z cenzurą, ale pracuje dla widza, który nie oczekuje już od kina powagi, tylko jeszcze więcej tego, co go rozbawiło poprzednio. Tymczasem historia Jakuba Franka (Łukaszewicz), nowego żydowskiego Mesjasza (1726–1791), który się ochrzcił, czynił cuda, pociągnął z sobą wielu wiernych, był więźniem na Jasnej Górze, brylował w Niemczech i Wiedniu – nie da się uchwycić w prostym kinie gatunków. Panek w dodatku komplikuje – samego Franka w filmie mało, a jego świat poznajemy przez pryzmat przygód i dążeń niejakiego Golińskiego (Chyra), byłego ucznia Franka, któremu tenże odebrał żonę. Goliński-odstępca, na którego polują inni członkowie sekty, pisze więc do Wiednia donosy na Franka. Idzie ich tropem zawzięty policjant (Bonaszewski), który ma wrażenie...
Maciej Parowski
Ten film to trochę słuchowisko na ekranie. Ekran skrzy się od dowcipu. Wbrew pozorom jest w tym potoku skarg i zarzutów trochę logicznego i tematycznego porządku. Po kolei przerabiane są pretensje socjologiczne, psychologiczne, towarzyskie, freudowskie (problem mamusi), rodzicielskie, feministyczne (sytuacja niebywałego rozwydrzenia kobiet). Parę razy, gdy pojazd staje, a pasażerowie rozprostowują nogi, przydarzają im się przygody bardziej z kina niż z radia. Najlepsza jest ta na stacji benzynowej z panią z ciastkiem i pieskiem. Kiedy indziej pociągający kociak kusi ich z przydrożnych billboardów. Dlaczego kobiety nie wydają się „Babami…” rozdrażnione? Bo to film nie o nich, tylko o innych, nieznośnych babiszonach? A jeśli nawet, to Koterski pokazuje im przecie, jak wielką mają władzę...
Marcin Wolski
Dopiero po latach, dzięki takim autorom jak Tadeusz Płużański i możliwości dobrania się do zasobów archiwalnych, można zdrapać politurę i kurz świętego spokoju i zapytać o zbrodnie. Wcześniej, mimo potępienia stalinizmu, tropiono jedynie zbrodniarzy hitlerowskich. Kąkolewskiemu zapewne nawet do głowy by nie przyszło, żeby zwrócić się do Heleny Wolińskiej, Stefana Michnika czy Igora Andrejewa z pytaniem „Co u pani (pana) słychać?”. Płużański (sam syn więźnia systemu stalinowskiego) mówi o nich krótko – „bestie”. Można używać innych dosadnych słów dla ubranych w togi czy mundury morderców Polaków – kaci, zbrodniarze. Pochodzili z różnych środowisk, bywali z pochodzenia Żydami, Polakami, Ukraińcami, mieli piękne, a także paskudne rodowody okupacyjne, jednak zjednoczyła ich nadgorliwość...
Marcin Wolski
Urodzona w 1958 r. w Nowym Jorku jako Anna Mazepa, córka ukraińskich dyplomatów, stała się symbolem i nieugiętym liderem w kurczącej się strefie wolnego słowa. Była honorem i sumieniem współczesnej Rosji. Pojawiała się wszędzie tam, gdzie być powinna – na froncie walki z korupcją, za co w 2001 r. otrzymała nagrodę rosyjskiego Stowarzyszenia Dziennikarzy Złote Pióro, w miażdżonej Czeczenii, której poświęciła swoją książkę „Druga Wojna Czeczeńska”. W trakcie tragedii w Teatrze na Dubrowce uczestniczyła w negocjacjach, a potem demaskowała kłamstwa władzy, docierając do Chanpaszy, uczestnika grupy terrorystycznej, a zarazem współpracownika Kremla, jednego z niewielu świadków, którzy przeżyli. Usiłowała dotrzeć do oblężonej szkoły w Biesłanie, ale zasłabła w samolocie, prawdopodobnie...
Maciej Parowski
Przez dwa tysiąclecia nic podobnego się nie zdarzyło, aż ateista Moretti postanowił bez kompleksów pograć z ideą papiestwa. Wymyślił kapłana w kryzysie wiary i powołania, co ma świadczyć o zagubieniu współczesnego Kościoła. Tak to będzie czytać liberalna krytyka, która nigdy nie zarzuciła swojej misji dokuczania religii. Żeby jeszcze zagubiony arcykapłan, który w filmie ucieka z Watykanu, poszedł naprawdę w miasto, w lud, odkrył nieznane wcześniej rejony, lepiej pojął wyzwania, ogarnął nowy kształt misji. Ale gdzie tam – on wraca do siebie, do swojej młodości, trafia między aktorów i daje się złapać w teatrze podczas spektaklu Czechowa, który namiętnie oglądał w dzieciństwie. Moretti robi założenie, w moim pojęciu fałszywe, że ludzie Kościoła nie rozumieją świata ani samych siebie. A...
Łukasz Adamski
Wymienieni aktorzy szokowali publiczność skrajnie naturalnym odgrywaniem swoich postaci. Wszyscy uczyli się w słynnym nowojorskim Actors Studio metody Stanisławskiego, która polegała na maksymalnym wczuwaniu się w rolę. Od razu widzowie zobaczyli zderzenie dwóch światów. Już nikt nie chciał patrzeć na klasyczne aktorstwo Cagneya, Stewarda czy Fondy. Należy oczywiście zaznaczyć, że drogę nowej fali utorowali tacy artyści jak Marlon Brando czy przedwcześnie zmarły James Dean. Jednak ich pojawienie się na srebrnym ekranie wydaje się być tylko momentem przejściowym. Dziś aktorstwo Deana wydaje się nieco anachroniczne, po prostu się zestarzało. Natomiast szalejący w „Ulicach nędzy” De Niro nawet 40 lat po premierze robi piorunujące wrażenie. Niestety przez takie gnioty jak „Showtime” czy „...
Marcin Wolski
Praca Adama Sosnowskiego poświęcona ostatniej z wyżej wymienionych, a zatytułowana „Sumienie i polityka” jest po trosze albumem, po części biografią. Biografią Zuzannny i Janusza – pary przedstawicieli pokolenia pięćdziesięciolatków, których świadome życie przypadło na niezwykły okres zawarty między radosnym dźwiękiem dzwonu Zygmunta, zwiastującym wybór naszego rodaka na stolicę Piotrową, a porankiem 10 kwietnia 2010 r., gdy ten sam dzwon bił na znak żałoby i rozpaczy. Jest to opowieść o dojrzewaniu jednostek i całego społeczeństwa, otrząsaniu się z komunizmu, zrywie Solidarności i NZS-u, konspirze lat 80., wreszcie budowaniu III Najjaśniejszej wraz ze wszystkimi towarzyszącymi jej nadziejami i rozczarowaniami. Opowieścią o małżeństwie i rodzicielstwie, blaskach i cieniach życia...
Maciej Parowski
Dwóch w jednym. Potem trzech. Jeśli nie czterech. Oto tajemnica, z której trzeba się oczywiście wyliczyć. Nie literalnie wyjaśnić, odpowiedzieć na wszystkie pytania, to nie kryminał. Ale trzeba dać jakąś propozycję intelektualną, jakąś rację. Kiedy Cara podąża tropem paru osobowości swojego bohatera i dociera do szkoły jednej z jego wersji, jeszcze jest nie najgorzej. Film zaczyna kiksować, gdy matka chłopaka(ów) okazuje się religijną maniaczką, on sam został zamordowany i na planie pojawia się kolejna osobowość – rockmana satanisty. Akcja przenosi się na pustkowia, pani psychiatra wyraźnie szuka guza, jedna z osobowości mnogiej pacjenta porwie jej córkę, narażoną notabene na pokusy szatańskie, bo straciła wiarę po śmierci ojca. I tak w filmie pojawia się problem wiary i niewiary,...
Andrzej Zybertowicz
Podejrzenia nie mają poważnych potwierdzeń, a prokuratorzy prowadzący sprawę zachowują się tak, jak gdyby – z jednej strony – wykonywali polecenia ludzi służb, z drugiej zaś ulegali politykom. W trakcie przesłuchania Sumlińskiego, tuż po jego zatrzymaniu, do prokuratorów dzwonią różne osoby pytające o przebieg przesłuchania, wśród nich Konstanty Miodowicz z PO, były szef kontrwywiadu Urzędu Ochrony Państwa w latach 90. Z osobistej opowieści Sumlińskiego, z przytoczonych przez niego materiałów prasowych oraz dokumentów wynika, iż wśród osób, których działania doprowadziły do tej operacji, są: ówczesny marszałek Sejmu Bronisław Komorowski, szef kontrwywiadu Wojskowej Służby Wewnętrznej w czasie PRL, płk Aleksander L., b. żołnierz Wojskowych Służb Informacyjnych płk Leszek Tobiasz, poseł...
Edyta Żyła: Jak wyglądała sytuacja w ABW, kiedy zaczęliście kierować agencją? Bogdan Święczkowski: Straszno i śmieszno. Agencja była w stanie agonalnym. Po kilku tygodniach poczułem się jak jeden z bohaterów mitologii greckiej sprzątający stajnię Augiasza. Na początku mojej misji w ABW poprosiłem jednego z dyrektorów Departamentu Zwalczającego Przestępczość Zorganizowaną, żeby mi przygotował zestawienie, informację na temat przestępczości zorganizowanej w Warszawie. Czekałem tydzień, dwa tygodnie. Myślałem, nie będę ich poganiał, wymaga to przecież dużo pracy. Może po miesiącu przychodzi do mnie ten dyrektor i mówi, że nie ma jeszcze tego zestawienia, „bo CBŚ nie przekazało jeszcze nam takich informacji”. Żenada. Żeby jednak było jasne, nie chodzi o człowieka, ale o system, który...
Marcin Wolski
„Czarny Sakrament” Dawida M. Kiely’ego i Christiny McKenna, opatrzony podtytułem „prawdziwe historie opętań i egzorcyzmów”, ma sporo cech literatury sensacyjnej, napięcie, grozę, żywość narracji. Jednak jej główna zaleta polega na tym, że opowiada o zdarzeniach autentycznych. Bohaterami są dwaj wiekowi duchowni, przedstawiciele dwóch odłamów chrześcijaństwa – protestancki kanonik William Lendrum i katolicki mnich Ignacy McCarthy, dowodzący, że w walce ze wspólnym wrogiem podziały religijne schodzą na plan dalszy, a procedury postępowania przy wypędzaniu szatana są podobne, jeśli nie identyczne. Praca została udokumentowana licznymi zeznaniami rodzin, świadków, a także ofiar opętania. Wbrew obiegowym opiniom obrzędy egzorcyzmów nie są sposobem na „wyłudzanie pieniędzy od maluczkich” czy...
Maciej Parowski
Historia małżeństwa ułana (Borys Szyc), poetyzującego szaławiły, i Oli (Natasza Urbańska), aktorki rewiowej, jest pretekstowa. Jan musi być lewicującym poetą, żeby jego uznanie dla Lermontowa finalnie spowodowało areszt i wpadnięcie w ręce bolszewików. Dzięki temu obejrzymy od wewnątrz wojska agresora i ich barbarzyńskie obyczaje (znakomity Ferency jako czekista Bykowski). Ola w kabaretowych piosenkach odda barwy, emocje ulicy towarzyszące rocznej z górą kampanii; zobaczymy ją też jako kwestarkę, rozpaczającą wdowę nachodzoną przez kapitana idiotę (Bończak), pielęgniarkę w polowym szpitalu, wreszcie żołnierkę na polu bitwy. A przy okazji usłyszymy, jak bardzo „zakazane piosenki”, znane dotąd jako okupacyjne, inspirowały się tym, co śpiewała Warszawa w 1920 r. Hoffman sprowadza...
Łukasz Adamski
Antysemita o żydowskich bohaterach W ostatnich tygodniach media zelektryzowała informacja o tym, że Gibson zamierza zrealizować film o Judzie Machabeuszu. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby Gibson nie był jednym z głównych wrogów żydowskiej Ligi przeciwko Zniesławieniu, która po realizacji „Pasji” zarzucała mu antysemityzm. Jego nowy obraz ma prezentować dzieje Judy Machabeusza, przywódcy żydowskiego powstania przeciwko Grekom i Syryjczykom. Powstanie zakończyło się przyznaniem Judzie niezależności przez Demetriusza II Nikatora w 142 r. przed Chrystusem i powstaniem Państwa Machabeuszy. Wydaje się, że film będzie na dodatek autorskim dziełem Gibsona, bowiem produkuje go jego firma Icon, która również stała za bezkompromisowym obrazem męki Jezusa. Niezależność artysty zapowiada więc...
Marcin Wolski
Pisze więc sobie o Michniku, posługując się własną definicją dżentelmena. „Jest to facet, który umie grać na trąbie, ale nie gra. W świetle tej definicji Adam Michnik nie jest dżentelmenem ani od przodu, ani od tyłu. Gra na trąbie, choć nie umie”. Bywa też prorokiem, świętując rocznicę pamiętnej wizyty, o której mówił: „Przychodzi Rywin do Michnika, a Michnik też Rywin”. Postulował powstanie obywatelskiej, wolnej od wszelkich nacisków komisji śledczej do zbadania afery Rywina w składzie: Adam Michnik, Leszek Miller, Robert Kwiatkowski, Aleksandra Jakubowska, Włodzimierz Czarzasty i Lew Rywin. Cóż! Wizja ta ziściła się w postaci komisji hazardowej z Sekułą na czele! A ileż spostrzeżeń felietonisty ma charakter ponadczasowy – „Polacy nie są lepsi od swoich polityków, ani politycy nie są...
Maciej Parowski
Ki, czyli Kinga – tak skraca się w filmie wszystkie imiona, nie radzi sobie z trzyletnim synkiem Pio (trusiem), z jego ojcem Anto (nim), który odchodzi, bo jest wygodny i nieodpowiedzialny. Zarazem dziewczyna próbuje podbić świat. Pozuje nago na ASP i zabiera tam synka. Uroiła sobie, że będzie artystką, zrobi performance, uruchomi „strategię feministyczną w drodze do sukcesu”, nakręci serię wywiadów z cyklu „oszustwa prawdy”. Koronnym obrazem jest ona w klatce – chodzi o ograniczenia, jakimi są dla niej synek, kobiecość, macierzyństwo. Reżyser Leszek Dawid umiejętnie wpisał studium charakteru Ki w nową sytuację społeczną. Ki przelotnie wiąże się z mężczyznami, przebywa w towarzystwie koleżanek, z nimi pije, przypala, to one wspierają ją w jej szaleństwach i nierealnych projektach....
Marcin Wolski
Otóż są. Biblioteka Encyklopedii Solidarności prezentuje pierwszy tom wspomnień Andrzeja Rozpłochowskiego. W roku 1980 ów młody pracownik z lokomotywowni Huty Katowice (sztandarowej wielkiej budowli socjalizmu, w której honorowym członkiem organizacji partyjnej był sam Leonid Breżniew) staje na czele komitetu strajkowego, psując plany władzy kreującej na przywódcę niejakiego Marka Fabrego. Jako prawdziwy trybun ludowy zostaje przywódcą Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego i w jego imieniu podpisuje 11 września tzw. porozumienia katowickie, czwarte z wielkich porozumień. Inspirator i wielki zwolennik jednolitej struktury regionalnej wchodzi we wrześniu 1981 r. w skład Krajowej Komisji Porozumiewawczej. Zyskuje tam opinię radykała, jako pierwszy żąda wyprowadzenia PZPR z zakładów pracy....
Maciej Parowski
W książce oglądamy ich jako istoty bezrefleksyjne, bezradne wobec popędów, okrutne i pamiętliwe. Kino zamienia to w farsę, w groteskę, Hiszpan próbuje bowiem unikać obrzydliwości. Ale – nieoczekiwanie – wyostrza zakończenie, które w powieści było słodsze, sentymentalne. W prozie i filmie rzecz podano w retrospekcjach, bohaterowie i widz rekonstruują, co się wydarzyło. Lekarz (Banderas) po śmierci żony w płomieniach, wynajduje sztuczną niezniszczalną skórę. W zamkniętych, nieustannie monitorowanych zakamarkach jego willi przebywa tajemnicza i piękna Vera (Anaya) naga albo odziana w cieliste body. Gdzieś obok rozwija się wątek córki lekarza, tkwiącej w psychiatryku, gdzie trafiła jako ofiara gwałtu niepozornego podrywacza (Cornet). Lekarz teraz więzi podrywacza, który zostaje poddany...
Maciej Parowski
Co się odwlecze, to nie uciecze. Kilkanaście lat później Cataleya prowokuje wypadek, ląduje w celi, wymyka się z niej w nocy i dokonuje pierwszego mścicielskiego zabójstwa na narkotykowym bossie. Jest już atrakcyjną kobietą, którą gra w filmie Zoe Saldana, była tancerka, znana z roli niepokojącej mieszkanki Pandory z „Avatara” Camerona. Tutaj nie ma już niebieskiego ogona, za to oglądamy jej prawdziwą twarz. Cały film jest serią popisowych scen akcji, mieszanką kina sensacyjnego, kopanego i baletu. Bardzo sprawna fizycznie, bojowo, koncepcyjnie i logistycznie Saldana/Cataleya piętnuje swoje kolejne ofiary obrazem storczyka noszącego jej imię. Dzięki doskonałemu kamuflażowi długo pozostanie nierozpoznana. Idący śladem dziewczyny detektyw (James) niewiele może zrobić. CIA pozostaje...
Marcin Wolski
We wszystkich przeczytanych przeze mnie powieściach cyklu życiem Reachera rządzi przypadek. W ostatniej, „61 godzin”, najbardziej ryzykownym posunięciem jest zabranie się na łebka do turystycznego autobusu z wycieczką emerytów. Autobus wpada w poślizg na oblodzonej drodze w Północnej Dakocie, wskutek czego Reacher ląduje w miasteczku Bolton, żyjącym w cieniu wielkiego więzienia. Pomaga w ewakuacji emerytów, a miejscowa policja postanawia wykorzystać go do pilnowania świadka mafijnej transakcji, na którego może być przeprowadzony atak. Sytuację komplikuje to, że na mocy umowy między zakładem karnym a szeryfem w wypadku alarmu w więzieniu wszyscy policjanci muszą porzucić swoje zajęcia i stawić się w wyznaczonych punktach, co oznacza, że wiekowa bibliotekarka pozostaje bez ochrony......
Maciej Parowski
Gil trafia tam cudem, uciekając w nocny Paryż przed praktyczną narzeczoną (McAdams), jej wścibskimi rodzicami i chełpliwym przyjacielem (Sheen). Spotkanie z dawną bohemą wygląda na spełnienie snów, bo Gilowi od zawsze marzyła się wielka proza, pisana w mieście artystów, bez oglądania się na hollywoodzką kasę… Niedoszła żona, teściowie chcą mu to wybić z głowy. Toteż Gil zagłębia się we współczesne paryskie zaułki, zaprzyjaźnia się ze śliczną bukinistką, zdobywa informacje u pięknej przewodniczki (Bruni). A w przeszłości skutecznie bryluje w światku artystów straconego pokolenia (pokolenia epoki jazzu). Świadectwo swojego faktycznego zabłąkania się w przeszłość znajdzie współcześnie w książce kupionej na bulwarach nad Sekwaną. Tego chwytu reżyser nie wyjaśnia, bo w kinie wolno już...
Marcin Wolski
Autor uwypukla dwa podstawowe nurty: tradycję templariuszy, których części jakoby udało się zbiec do Szkocji, gdzie po syntezie z miejscową masonerią miała stworzyć podstawę tzw. rytu szkockiego, i Zakon Syjonu – różokrzyżowców będących podporą brytyjskiego purytanizmu. Trzy wielkie rewolucje – brytyjska, amerykańska i francuska – są zdaniem autora wynikiem działania owych niewidzialnych bractw, przy czym za twórcę masonerii zostaje uznany Francis Bacon, choć jej właściwie zręby powstaną dopiero sto lat później. Poważną rolę odgrywają też Żydzi – według Haggera, kaźń Karola I to odwet za wypędzenie narodu wybranego z Wielkiej Brytanii, a pieniądze Rotszylda odegrają też niemałą rolę w rewolucji francuskiej, egzekucja Ludwika XVI jest natomiast odwetem po stuleciach za stracenie wielkiego...
Józef Darski
Rzeczpospolita punkt szczytowy osiągnęła w 1648 r., kiedy brak impulsu do konsolidacji polsko-litewsko-ruskiej spowodował kryzys. W tym wypadku zawiodły jednak elity, które nie stanęły na wysokości zadania, jak panowie krakowscy w 1385 r. Zaczął się więc kryzys, a od XVIII w. upadek Polski, która utraciła suwerenność w 1717 r. (Sejm Niemy), następnie państwowość (1795 r.). W 1918 r. Polska powstała, bo była potrzebna jako obrona przed Sowietami. Wkrótce jednak przestała być potrzebna, zwłaszcza Francji, gdyż zbrojenia niemiecko-sowieckie zniwelowały nasze znaczenie wojskowe, a sojusz niemiecko-sowiecki ostatecznie rozstrzygnął o losie Europy Środkowej. W okresie II wojny światowej z kolei Sowiety jako przeciwwaga dla Niemiec stały się potrzebne Zachodowi, co było przyczyną utraty...
Maciej Parowski
Przedtem Annie wda się w ryzykowną przygodę organizowania wesela i zaręczyn najlepszej przyjaciółce Lilian (Rudolph). Problem w tym, że Annie jest sceptyczna i zgorzkniała. Mężczyzna zawodzi, cukiernia, którą prowadziła, padła, a klienci, którym sprzedaje biżuterię w sklepie przyjaciela mamy, wierzą w miłość, która przecież nie istnieje. W dodatku zjawia się nowa przyjaciółka panny młodej, Helen (Byrne), nieprzyzwoicie piękna, bogata, ustosunkowana, i kradnie Annie rolę pierwszej druhny. Film jest zbiorem gagów i skeczy, w którym dziewczyny niepodglądane przez mężczyzn rozgrywają swoje opowieści, tajemnice, pragnienia. Annie nieprzyzwoicie rywalizująca z Helen doprowadza do zabawnych awantur i kraks podczas zaręczyn i wesela. Wyganiają ją z samolotu wiozącego ekipę druhen do Vegas,...
Marcin Wolski
Nie wiadomo, gdzie i kiedy zmarł. Jan Nowak-Jeziorański, który jako dyrektor Radia Wolna Europa musiał mieć z nim kontakt, stwierdził w 1993 r., że Światło umarł parę lat wcześniej. Co robił przez ponad ćwierć wieku, czy rzeczywiście prowadził koszerną jatkę, czy założył nową rodzinę? Ze starą nie kontaktował się nawet wówczas, gdy w komplecie znalazła się w Izraelu. A może – jak głosiły plotki – został zlikwidowany przez tych, których zdradził? A w ogóle kim był? Syjonistą nawróconym na komunizm? Przewerbowanym agentem? Figurą w skomplikowanej grze Sowietów? Jeden z czytelników artykułów Paczkowskiego napisał dosadnie: „Dla mnie Światło miał tylko jedną twarz – wredną twarz sowieckiej kanalii, która od dawna gnije już na śmietniku historii”. Jednak to stwierdzenie, choć prawdziwe, nie...
Na książkę składa się ponad 200 podziemnych publikacji prasowych, referatów, ulotek i fragmentów konspiracyjnych broszur, zajmujących niemal 1000 stron tekstu. Zagłębiając się w lekturę dokumentów, czytelnik odnajduje w nich, oprócz informacji bieżących o sytuacji w okupowanym kraju, także przenikliwe analizy polityczne, teksty polemiczne i propagandowe. Z książki wyłania się obraz wielowątkowej, ambitnej intelektualnie myśli i ideologii polskiego ruchu narodowego w całej jego złożoności – od umiarkowanych endeków po radykałów z przedwojennego środowiska ONR. Katalog zagadnień podejmowanych przez konspiracyjnych publicystów był ogromny. Wnikliwy czytelnik odnajdzie więc w książce zarówno postulaty dotyczące powrotu po klęsce Niemiec ziem zachodnich w granice Polski, jak i rozważania...
Marcin Wolski
Z kolei felietony z okresu przełomu 1990–1991 oddają nie tylko znakomicie klimat tamtego czasu, ale też dokumentują sporo rozczarowań autora, najpierw wobec „pierwszego niekomunistycznego premiera” Tadeusza Mazowieckiego, później do obdarzonego wielkim kredytem zaufania Lecha Wałęsy. Wkrótce potem obrywa się Janowi Olszewskiemu za dążność do dekomunizacji. Kisiel jest wówczas przede wszystkim wolnorynkowcem, marzy mu się prywatyzacja i reprywatyzacja, szerokie otwarcie dla kapitału zagranicznego, a znienawidzony przez naród Leszek Balcerowicz wydaje się zbyt mało konsekwentny. Popiera Kongres Liberalno-Demokratyczny, ale jednak coś mu się w tej formacji nie podoba... Czytając wspomniany tom, stale miałem przed oczyma pytanie: gdzie dzisiaj byłby Kisiel? Co by publikował? Komu...
Maciej Parowski
Lewandowski rozprawia się z tym dyskretnie, nie operując kategorią typowości, lecz ludzkim dramatem. Syn (Szyc) z ojcem, rozgoryczonym weteranem strajkowym, odstawionym na boczny tor (znakomity Dziędziel) jeżdżą furgonetką do Francji po używaną odzież dla krakowskich szmateksów. Kiedy wychodzi na jaw sprawa domniemanego donosicielstwa, ojciec zamyka się, bagatelizuje swoją winę, zapada u brata we Francji, gdzie go zresztą fetują jako prześladowanego bohatera. Młody się szamocze, nie dowierza ojcu, w dodatku wali się jego układ rodzinny z córką zabitego działacza, z nieufną teściową. Naciskają dziennikarze, nie przyjmują ciuchów chętni dotychczas hurtownicy. Opuszczają przyjaciele. W dodatku rusza rozprawa lustracyjna. Szczęśliwie domniemany oficer prowadzący ojca (Pszoniak) zaprzecza...
Maciej Parowski
Na pewno nie pomocnikiem przy funeralnych ceremoniałach, bo z tym syn musi uporać się samodzielnie. Ogląda zdjęcia, pakuje rzeczy zmarłego, wspomina dzieciństwo i popkulturowe konteksty swojego dojrzewania. W retrospekcjach widać, że cała sytuacja przerastała matkę, która niekochana lawirowała między mężem i synem, wysyłając do młodego dwuznaczne sygnały. Także z tego powodu jest dziś on niedojrzały emocjonalnie. Gęste klimaty filmu zaliczam reżyserowi na plus. Małe były szanse, by nawet stary koń wyszedł bez szwanku z dziwnej atmosfery domu, a później z ostentacji ojca. Dlatego chłopak ma na koncie kilkanaście nieudanych związków, a ze swoim dziwnym doświadczeniem próbuje się uporać z pomocą minimalistycznych komiksów. Wiele w jego wewnętrzne oświecenie wnoszą rozmowy z inteligentnym...
Marcin Wolski
Z Grishamem w ogóle dzieją się dziwne rzeczy – z jednej strony usiłuje sięgać na wyższą półkę, tworząc gnioty w rodzaju „Malowanego domu”, które zadęte na Caldwella, Caldwellem jednak nie są. Z drugiej, pisze chyba dla pieniędzy fabuły w rodzaju „Teodora Boone”, cienkie jak herbata trzeciego parzenia. Dawny Grisham z „Klienta”, „Raportu Pelikana” czy „Firmy” był przede wszystkim sprawnym konstruktorem fabuł, które podszywał doskonałą znajomością prawa i prawników. Nie próbował moralizować na siłę. W „Zeznaniu” idzie dalej, przekracza granicę prawdopodobieństwa – skazanym jest sympatyczny, młody Murzynek wrobiony w zbrodnię przez gliniarzy, prawników i polityków. Można mieć wiele krytycyzmu wobec Ameryki, ale jakoś nie chce mi się wierzyć w wykonanie kary śmierci na młodym facecie,...
Marcin Wolski
Ich opis jest porywającą opowieścią rozgrywającą się na wielu płaszczyznach w kręgu władzy, wśród elit artystycznych, wpierw gorliwie wspierających reżim, a potem go kontestujących, ale również w rzeczywistości kolejkowej, wśród kibiców sportowych. Opowieści nierzadko towarzyszy ówczesny żart czy satyryczny kuplet, jedyna i skuteczna broń zniewolonego społeczeństwa. Mamieni dziś jakże często reklamami „szyneczki jak za Gierka” otrzymujemy rzeczywisty obraz tego pozornie „najweselszego baraku w obozie”, pozostającego wszak pokraczną krzyżówką więzienia z domem wariatów. Nie przypadkiem tom zaczyna rozdział poświęcony ucieczkom z socjalistycznego raju, od Stanisława Mikołajczyka po Ryszarda Kuklińskiego, a problem wolności czy dobra superrzadkiego, jakim był paszport „na wszystkie kraje...
Maciej Parowski
Nie pójdzie jej łatwo. Na placówce trwa polityczne przełożenie wajchy. Kapitan, świński blondyn o urodzie pruskiego oficera, trwoni kapitał zaufania i sympatii, jaki w kontaktach z Tuaregami zgromadził jego poprzednik, empatyczny porucznik (Canet). Ruszają aresztowania, padają pierwsze ofiary. To uniwersalne doświadczenie – w gazecie, fabyce, szkole, korporacji, państwie przejmuje stery zadufany dureń bez charakteru i wyczucia, więc w krótkim czasie wszystko idzie w diabły. Zamiast misji ratunkowej ruszy ekspedycja karna przeciw zbuntowanym Tuaregom. Marie de Beaumont, mimo kategorycznego zakazu, znajdzie sposób, by do niej dołączyć. Sympatyzują z nią Arabowie na żołdzie francuskim, wspiera, ale nie daje się namówić na żadne ekstrawagancje rozgoryczony porucznik. Szybko się okaże, że...
Łukasz Adamski
Już w latach 40. i 50. Sowieci próbowali za pomocą swojej agentury spenetrować fabrykę snów, organizując strajki i siejąc propagandę wśród intelektualistów, którzy zgodnie z maksymą Orwella są w stanie uwierzyć w każdą bzdurę. Po złotym okresie amerykańskiego kina w latach 50. lewica, trockiści i miłośnicy „wujka Stalina” uzyskali wpływy w fabryce snów podczas rewolucji lat 60. To właśnie filmy zbudowały czarną legendę wojny w Wietnamie czy oczerniały wizerunek Kościoła katolickiego. Dziś najwięksi aktorzy i celebryci stają podczas wyborów koło lewicowych polityków i nie ukrywają chęci budowy „nowego wspaniałego świata”. Przez ostanie lata konserwatyści w Hollywood byli w prawdziwym odwrocie i tylko tacy twardziele jak Clint Eastwood, Jon Voight, James Woods czy Andy Garcia potrafili...

Pages