Z zapisków tęskniącego

Tęskno mi do tamtego oblicza taternictwa. Do gór pozbawionych beznadziejnej aury wyścigów. Do intymnej relacji człowieka z naturą. Do pokusy wchodzenia wyżej i wyżej. Ale nie dla wyścigu

czerniecki.net
Nie dało rady iść. Po prostu nie dało… – nawet dziś, po 14 latach od tragicznych wydarzeń, głos Michała momentalnie poważnieje. Na co dzień radosny i pogodny, gdy mówi o tym dniu, staje się na chwilę nieco innym człowiekiem. – TOPR-owcy podwieźli nas do samego schroniska. Wyszliśmy czym prędzej w górę. Daliśmy jednak radę dojść jedynie do Grzesia. Było tak nawiane, że momentami trzeba było iść ze śniegiem po pierś. Zakopywaliśmy się bez przerwy. Gdyby nie
[pozostało do przeczytania 89% tekstu]
Dostęp do artykułów: