Miazmaty atakują

W 2014 r. do szkół pójdą sześciolatki i okażą się kolejnym pokoleniem nabitym w gimbusa, bo tych szkól już nie będzie. Ale włodarze III RP martwią się tym w takim samym stopniu jak pani prezydent Warszawy o wiosenną powódź, puszczając wałami przeciwpowodziowymi objazdy – po tym, jak za pomocą budowy metra udało się „rozpoznać bojem”, że w Wiśle jest woda i przesiąka ona przez piach. Jedyna nadzieja, że przed 2014 r. rząd po raz kolejny przełoży na później rozpoczęcie swojej sztandarowej reformy edukacyjnej – najpewniej do czasu, aż wszystkich sześciolatków rodzice wywiozą na Wyspy Brytyjskie.

„W opóźnieniach ten rząd jest naprawdę dobry” – podsumowuje zgryźliwie portal Radia RMF
[pozostało do przeczytania 57% tekstu]
Dostęp do artykułów: