Na ten temat
Literatura - Pisarze
Bohdan Urbankowski
A TO POLSKA WŁAŚNIE
W Polsce mamy dwa obiegi poezji. Pierwszy – oficjalny, uświęcony przez „salony” nagrodami i promocjami, drugi – ten dla wtajemniczonych, istniejący dzięki podziemnym niemal oficynom, regionalnym pisemkom i upartym internautom przesyłającym sobie wiersze, jak zakochani przesyłali listy, a spiskowcy wywrotową bibułę.
Tomik Jerzego Fryckowskiego „Jestem z Dębnicy” dostałem podczas takiej drugoobiegowej imprezy w Żyrardowie. Dębnica, ściślej Dębnica Kaszubska, to prowincjonalna dziura koło Słupska (3,3 tys. mieszkańców), gdzie poeta ów jest nauczycielem. W tym sensie tytuł mówi prawdę: jest z Dębnicy. Poza tym urodził się w Gorzowie, studiował bodaj polonistykę w Szkole Pedagogicznej w Słupsku – więc w jakimś sensie jest także z tamtych miast. Tak czy siak: prowincja. Traktowana przez rządowych planistów jako gorsza część Polski – ta, z której rząd przesuwa środki na rozwój wielkich miast zamieszkanych przez młodzież wykształconą, bywającą na oficjalnych promocjach i głosującą na ów rząd.
Fryckowski jest jednym z najlepszych i najmniej znanych poetów swojego pokolenia. I jest właśnie rzecznikiem tej Polski prowincjonalnej, Polski prawdziwej. Polski przypominającej obwarzanek.
Dostęp do artykułów: ZALOGUJ SIĘ lub Wykup prenumeratę
|


poeta1
Zachęcony Pana notatką poszukałen w internecie Fryckowskiego.
Nie jest źle. Jest sporo informacji o nim.
Dlatego nie jest on poetą nieznanym. Może niesłusznie mało znanym, ale jednak jest.
Tymczasem są ludzie piszący doskonałe wiersze/opowiadania i są kompletnie nieznani.
Znam kilka takich przypadków.
poeta
Bardzo ciekawe.
Pytanie jak docierać do takich perełek. A są to takie mgnienia geniuszu, które często znikają przywalone kurzem codzienności.