Kawior, pyzy i obrączka w radzieckich spodniach. Na bazarze, w dzień targowy...

Przedwojenna porcelana, kiecka wieczorowa z Ameryki, gorące, parujące pyzy, złote pierścionki z radziecką próbą, ucieczki przed tajniakami sprawdzającymi, czy ktoś nie handluje walutą – tak w czasach PRL-u wyglądało życie warszawskich bazarów. A dziś? – Dookoła „markiety”, ludzie raczej tam kupują – mówi mi jeden z handlarzy.

Miałam cztery lata i skakałam z radości za każdym razem, kiedy babcia mówiła, że „dziadek pojechał na Szembek”. Wracał, dopadałam go jeszcze w drzwiach. Z kieszeni dziadkowego płaszcza wyciągałam nieprawdopodobne ilości sugusów, czyli owocowych, ciągnących się cukierków w kolorowych papierkach. Przynosił też lalki, misie, które w sklepach
[pozostało do przeczytania 89% tekstu]
Dostęp do artykułów: