Marcin Wolski

Marcin Wolski
Znany tekst Jerzego Jurandota „O przyszłej wojnie” w dowcipny sposób opisywał przyszły konflikt, w którym samolot będzie walczył z samolotem, a czołg z czołgiem. Kompletnie bez ludzi. Ci wcześniej zostaną wybici… „Wojny przyszłości” Marka Wrzoska traktują ten problem na serio i choć nie brak tam elementów jakby rodem z fantastyki – od dronów po cyborgi – to nacisk położony jest na inne czynniki. Wojna, jak wiadomo, to polityka realizowana innymi środkami, wojna przyszłości to nie tyle starcie oręża, ile umysłów i technik. Wojna psychologiczna istniała od zawsze, ale dopiero świat masowej komunikacji pozwala dopadać przeciwnika praktycznie wszędzie, od sztabów po zacisze domowe. Role dywersanta zwiadowcy coraz częściej przejmuje haker. Aby sparaliżować wroga, dziś już nie trzeba burzyć...
Marcin Wolski
Łatwość, z jaką wszelka swołocz rzuca się szkalować Polskę i Polaków, rodzi wiele pytań. Jedno z nich brzmi – ile w tym naszego zaniedbania? Wychowani w staroszlacheckim przekonaniu, że „cnota obroni się sama”, żyliśmy w złudnym przeświadczeniu, że nasze zasługi, ofiary i bohaterstwo to oczywista oczywistość. Wydawało się, że kraj bez Quislingów, pierwszy, który postawił się Hitlerowi, trwał przy sojusznikach (mimo ich zdrady) do ostatniego dnia wojny, stworzył największe Państwo Podziemne w dziejach i którego żołnierze walczyli i ginęli na wszystkich frontach – nie musi bez przerwy o tym przypominać. Otóż musi. Nikt za nas tego nie zrobi. Przeciwnie. Jedni skutecznie wybielają własną przeszłość, inni nie życzą sobie konkurenta w roli „największej ofiary”, a cała reszta nie ma pojęcia...
Marcin Wolski
Pracę Wojciecha Roszkowskiego należy polecić wszystkim tym pętakom, którzy po stu latach próbują szarpać Marszałka za nogawki, mniej lub bardziej świadomie podążając koleinami propagandy endecji, a następnie komunistów. Przywódca nie był człowiekiem bez skazy, ale zrealizował swój podstawowy cel – uwolnił Polskę po 123 latach niewoli, a dokonawszy tego, uniknął pokusy dyktatury, oddając władzę demokratycznie powołanemu parlamentowi. Przy czym wygrana w 1918 r., w najważniejszej bitwie w historii świata, jest jedną z trzech głównych zasług. Pierwszą jest trafne przewidzenie losów wielkiej wojny, którą zaczynał u boku państw ententy, a kończył w szeregach zwycięskiej ententy. W dodatku dzięki stworzonej armii, kiedy w warunkach korzystnej koniunktury politycznej zmartwychwstała Polska,...
Marcin Wolski
Należał do najskromniejszych ludzi, jakich znałem. Przez parę lat chodziliśmy co poniedziałek do klubu Ronina, a ja nie miałem pojęcia, że uprzejmy, starszy pan nazywa się Antoni Krauze i jest twórcą legendarnych filmów. Dowiedziałem się o tym, kiedy pewnego dnia podszedł do mnie z propozycją wspólnego napisania scenariusza do filmu o tragedii w Smoleńsku, którego stworzenie traktował jako obowiązek. Ów niepozorny człowiek dysponował tytaniczną determinacją i nadzwyczajną odwagą. Porwał się na temat, który, jak twierdził, będzie jego „pożegnaniem z filmem”, praktycznie bez szans. Nie było pieniędzy, sponsorów, miał przeciw sobie urzędy i elity. Kpiono z przedsięwzięcia, lżono jego twórcę. Jedni uważali, że to najwyżej temat na komedię, inni, mówiąc obrazowo, „sikali na znicze”....
Marcin Wolski
Jedna z moich najwcześniejszych fraszek głosiła: „Z mężczyzny zmienił się w starca, od października do marca”. Był rok 1968 i Władysław Gomułka wkraczał w ostatnią fazę swojej biografii. Piotr Gajdziński w świetnie napisanej, pełnej anegdot i tła epoki biografii „Gomułka – dyktatura ciemniaków” rozróżnia tych faz jedenaście: od Towarzysza Rewolucjonisty po Towarzysza Byłego. Po drodze będzie i wojenny Towarzysz Tułacz, i Towarzysz Mojżesz, który przeprowadził PRL przez burzliwą falę roku 1956, i Towarzysz Pałkarz w roku 1968 czy dwa lata później Towarzysz Mauzer, niewahający się przed wydaniem rozkazu strzelania do robotników. Pod wieloma względami różnił się od większości przywódców komunistycznych w krajach ościennych: rodowity Polak, autentyczny proletariusz, prawdziwy konspirator,...
Marcin Wolski
Kiedy na widowni Teatru Wielkiego wśród rzesz działaczy klubów „Gazety Polskiej” i przedstawicieli nowej elity RP oklaskiwałem tegorocznych laureatów, przypomniało mi się zdanie przypisywane Piłsudskiemu. Widząc tłumy sięgające aż po horyzont, Marszałek miał stwierdzić: „Boże, żebym w 1914 roku wiedział, że jest nas tylu…”. Jednocześnie stanęły mi przed oczami wcześniejsze podobne ceremonie w „Gazecie Polskiej”. Ciasne pomieszczenie na Filtrowej, grupka kilkunastu ludzi. Piotr Wierzbicki z uczepioną jego ramienia redaktor Isakiewicz, szczuplejszy o 15 lat Tomek Sakiewicz, jednako filigranowa Katarzyna Gójska, roztaczająca jeszcze umiarkowały blask łysina Piotra Lisiewicza, blond grzywa Anity Gargas, górujący głową na resztą Rafał Ziemkiewicz, schowany lekko z tyłu, niby był, a jakoby...
Marcin Wolski
Lektura pracy Douglasa Murraya „Przedziwna śmierć Europy” jest lekturą porażającą, choć jej elementy składowe znamy z doniesień mediów. Postawione w niej zagadnienie śmierci Europy brzmi bowiem nie czy, ale kiedy i jak. Choć można odnieść wrażenie, że Europa już umarła, przynajmniej w swojej zachodniej części. Zmęczenie starzejącej się cywilizacji, widoczne już w XX w., doznało dramatycznej stymulacji. Stworzyła ją masowa emigracja ludzi innych kultur (na czele z islamem), która swoje apogeum osiągnęła w roku 2015 dzięki polityce Angeli Merkel. Autor pisze: „Napływ milionów ludzi z innych kultur do silnej i wierzącej w swoją wartość cywilizacji mógł zdać egzamin, ale napływ milionów ludzi do trawionej poczuciem winy, zblazowanej i konającej cywilizacji musi zakończyć się klęską”....
Marcin Wolski
Wyobraźmy sobie, że 18 grudnia lub 22 kwietnia grupka młodych komunistów zabrałaby się w Poroninie święcić urodziny Józefa Stalina albo Włodzimierza Lenina. Byłyby przemówienia, śpiewy „Wołga, Wołga” i „Kalinka, Kalinka” – wypito by toasty za tych wybitnych rewolucjonistów i za zgromadzonych polskich patriotów. Mroki rozjaśniałaby podpalona czerwona gwiazda ze słomy lub model kuli ziemskiej w kłosach, który też nieźle by się fajczył. I co? Podejrzewam, że nic – na czołówkach gazet i paskach telewizji informacyjnych całego świata nie ukazałyby się napisy „Recydywa komunizmu w Polsce” lub „Polskie oszołomy czczą pamięć zbrodniczych ludobójców”, a przecież Wołodia i Soso wymordowali dużo więcej własnych obywateli, niż udało się to Adolfowi. Ekscesów nie potępiliby czołowi przywódcy, nie...
Marcin Wolski
Trudno mi nie podziwiać skwapliwości tylu rozsądnych ludzi, którzy rzucili się wysiadywać kukułcze jajo podrzucone przez przeciwników dobrej zmiany. Głupie wybryki grupki szczeniaków urosły nagle do rozmiarów co najmniej puczu monachijskiego. Zamiast packi użyto wobec muchy armaty. Ideologia faszystowska, a tym bardziej nazistowska, jest dla mnie czymś obrzydliwym, a świętowanie imienin faceta odpowiedzialnego za najstraszliwszą z wojen wyczerpuje wszelkie znamiona choroby psychicznej. W całej naszej historii na tle innych państw europejskich incydenty ksenofobiczne zdarzały się rzadko, były powszechnie potępiane, a jeśli nawet występowały, to przeważnie w łagodnej formie, jakże dalekiej od zoologicznego antysemityzmu Niemców czy skłonności do pogromów u Rosjan. Niepokoi mnie coś...
Marcin Wolski
Nie będę ukrywał, że dobrych kilka nocy zarwałem, śledząc dzięki Netflixowi serial „Outlander” i chwalić Boga zrealizowano dopiero trzy serie przygód Claire Randall w przeszłości i teraźniejszości. Rzecz zakrojona jest na 8 sezonów. Z radością za to powitałem zestaw powieści Diany Gabaldon, stanowiących podstawę scenariusza. Podkreślam: podstawę, bo nie są to spisane przez jakichś „murzynów” wątki filmowe. Druk „Obcej”, pierwszej książki z cyklu, od ekranizacji dzieli równo 25 lat, co stanowi sporą nadzieję dla twórców jak dotąd słabo zauważonych. Tematyka jest pod każdym względem fascynująca. Claire, pielęgniarka naznaczona traumą II wojny światowej, po latach próbuje przyzwyczaić się do męża i w celu poprawienia relacji wyjeżdża do jego rodzinnej Szkocji. Tam, za sprawą kamiennego...
Marcin Wolski
Każda rewolucja kiedyś się kończy i pozostawia grupę zasłużonych niedocenionych, którzy faktycznie walnie przyczynili się do sukcesu, ale w nowej rzeczywistości nie są odpowiednio, ich zdaniem, wykorzystywani. Nie jest to zjawisko nowe. Dowódcom napoleońskim przychodziło bratać się z byłymi rojalistami, a szlachetnym rewolucjonistom ze starą arystokracją, której nie udało się im w odpowiednim czasie dorżnąć. Dylematy te zauważałem u nas już w okresie Okrągłego Stołu – tyle że dziś inaczej widzę ich charakter. Nie chodziło przecież o aspekt estetyczno-etyczny, ale raczej o to, kto kogo wykorzystał i kto kogo wykiwał. Oczywiście ta analogia może prowokować postawę – nigdy żadnych kompromisów. A to w realnej polityce jest po prostu niemożliwe. Każda władza, chcąc trwale rządzić, musi...
Marcin Wolski
Jak udaje się przetrwać narodom bez państwa? Tylko dzięki kulturze. Dzięki własnemu dziedzictwu, mimo wszelkiej opresji, naród pozostaje niezniszczalny. To teza „Baśni niepodległej”, najnowszej pracy Bohdana Cywińskiego. To autor słynnych „Rodowodów niepokornych”, na które złożyły się wykłady, jakie w latach 1999–2003 prowadził dla białoruskich studentów w Witebsku. Kultura polska, a szczególnie literatura w XIX w., odegrała rolę wyjątkową, stanowiła swoistą „arkę przymierza między dawnymi a młodszymi laty”. Choć o pełnej świadomości narodowej można mówić w kontekście 18 proc. społeczeństwa, to i tak grupa ta aż do XX w. wielokrotnie przekraczała liczbę aktywnych konsumentów kultury czy uczestników życia politycznego, ze zrywami powstańczymi włącznie. Jakie cele stawiała przed sobą...
Marcin Wolski
Ciężkie jest życie trenera selekcjonera. Wprawdzie prowadzi drużynę od zwycięstwa do zwycięstwa, ale nie ma meczu, żeby nie lała się na niego fala hejtu. I to, paradoksalnie, ze strony najofiarniejszych, najbardziej wiernych kibiców. Co prawda trener nie jest atakowany wprost, obrywa przede wszystkim prezes związku czy nowy kapitan drużyny. A przecież każdy choć trochę obeznany w regułach futbolu wie, że nic nie może się zdarzyć – od składu drużyny po jej ustawienie – bez wiedzy trenera. Tymczasem ostatnio, gdy rozpoczyna się druga połowa meczu, zostaje wymienionych kilku ważnych graczy. Do szatni wędruje środkowy napastnik, dopiero co odznaczony tytułem Króla Strzelców. Trybuny huczą: Zdrada! Nie poddaję się temu nastrojowi. Staram się rozumować chłodno, znając podstawowy cel –...
Marcin Wolski
Kiedy tak naprawdę skończyła się I wojna światowa? Niemiecki historyk Robert Gerwarth w pracy „Pokonani” wydłuża czas trwania Wielkiej Wojny o kolejne 5 lat. 11 listopada 1918 r. bynajmniej nie umilkły działa. Przeciwnie – wybuchły dziesiątki nowych wojen i rewolucji. Tylko determinacja Polaków zatrzymała bolszewików na progu Europy, omal nie doszło do rozbioru Turcji, a zamiast tego skończyło się okrojeniem Grecji. Państwa narodowe musiały walczyć o swoje granice (w wypadku Polski z sukcesem, jeśli idzie o Węgrów, skończyło się to klęską). Generalnie większe kłopoty mają pokonani. W obozie zwycięzców tylko Włosi doświadczają faszystowskiego przewrotu. Wprawdzie po roku 1923 następuje stabilizacja, pozostają silne nastroje rewindykacyjne (np. w Niemczech), dla których pożywki dostarcza...
Marcin Wolski
Zapytałem ostatnio kolegę, któremu dziennikarskie obowiązki pozwalają zaglądać na drugą stronę barykady, o nastroje panujące w szeregach żurnalistów zaangażowanych po stronie totalnej opozycji. Odpowiedział krótko: „Mizeria!”. Po dwóch latach pochodu dobrej zmiany coraz trudniej zaklinać rzeczywistość. Już chyba tylko Ryszard Petru wierzy w odbicie się od dna, ale on wierzy nawet, że nadal jest przewodniczącym partii swego imienia. Buńczuczne słowa, demonstracje, donosy odniosły tylko ten skutek, że rządząca prawica działała w sposób bardziej zdecydowany, solidarny, skuteczny. Zrealizowano prawie wszystkie obietnice w sferze socjalnej, ucięto kasę ubekom i aferzystom, odzyskano Trybunał Konstytucyjny, na naszych oczach nadzwyczajna kasta traci wszechwładzę w sądach. Nie wiem, czy uda...
Marcin Wolski
Kiedy objawiła się po raz pierwszy, od razu jako kandydatka na urząd prezydenta RP, świat zaszufladkował ją jako śliczną, małomówną blondyneczkę mającą ocieplić wizerunek podupadającej lewicy. Zgoła inną Magdalenę Ogórek poznaliśmy, gdy zaprosiłem ją w 2016 r. do programu „W tyle wizji” na stałą komentatorkę – konserwatywną patriotkę o wielkim publicystycznym temperamencie i ogromnej erudycji w dziedzinie sztuki. Jej książka „Lista Wachtera” tylko tę opinię potwierdza. W dodatku rzekoma „maskotka SLD” okazała się „Panem Samochodzikiem w spódnicy”, niestrudzenie tropiącym skarby zrabowane Polakom w trakcie II wojny światowej. Wyznam, że od czasu fascynacji esejami młodego Waldemara Łysiaka nie spotkałem kogoś równie biegle i płynnie poruszającego się w materii „historii w obrazach”....
Marcin Wolski
No i wkraczamy w 100. rok naszej niepodległości. Co prawda, jest to rachunek mocno przybliżony. Naprawdę niepodlegli byliśmy przez 20 lat międzywojnia, potem mieliśmy dwie okupacje – tę nazywaną Generalnym Gubernatorstwem, drugą PRL-em – a po 1989 r. nastał wedle jednych okres eurazjatyckiego kondominium, dla drugich czas mozolnego wybijania się na suwerenność, osiągniętą dopiero w 2015 r. Rok 2018 witamy głęboko podzieleni. Zastanawiając się, co jest tego istotą, dochodzę do wniosku, że wiara bądź niewiara w Polaków, w możliwość realizacji naszych narodowych aspiracji, bez czepiania się pańskich klamek i rozpływania w amorficznym unijnym molochu. Trudno się pogodzić, gdy tylu przedstawicieli elit szczerze uważa, że Polska to wstydliwa nienormalność. Skąd się to wzięło? Ano z Sielc nad...
Marcin Wolski
(mel. „Taki kraj” Jana Pietrzaka) Jest takie miejsce na styku dróg gdzie od przyjaciół jest lepszy wróg. Gdzie społeczeństwo wciąż żąda – daj! Jest takie miejsce, taki kraj. Przez całe lata trwał zwis i pat, ten się urządzał, a tamten kradł. Rządy i sądy po prostu szajs. Było, jak było, taki kraj. Kamienicznicy i Amber Gate w sieci bez przerwy rynsztok i hejt. Aż przyszła zmiana – jesienią maj. Ożywa Polska, zmienia kraj! Narrator 1: Ale ciągłych sprzeciwów gromadzi się zator. Narrator 2: Opozycja totalna jak totalizator! (mel. „Na granicy jest strażnica”) Dziennikarze prawicowi: Wie z ulicą zagranica, że jest w Polsce targowica. W niej prawicy przeciwnicy piszą co rusz list, a w tym liście, jak wiadomo, na ojczyznę własną donos, wielkie słowa, mocna mowa...
Marcin Wolski
Czy „Nieznośny urok PRL-u” Janusza Rolickiego jest klasyczną „powieścią z kluczem”? Raczej nie. Większość postaci występujących na kartkach książki: Gierek, Jaroszewicz, Breżniew ‒ pojawia się w książce pod swoimi nazwiskami, a co się tyczy głównego bohatera, towarzysza Ostrygi, wydaje się on być postacią zlepioną z kilku, przy czym gdyby nie wiek (ma 61 lat w roku 1976) najbardziej kojarzyłbym go ze Stefanem Olszowskim, którego wybór serca i nieślubne dziecko zabrały z polityki i wyniosły za ocean. Tyle że ten symbol partyjnego betonu, mimo zbliżana się do 80-tki, żyje do dziś. Wspomniany Ostryga znajduje się u szczytu sukcesów, po wydarzeniach radomskich łączy stanowiska wicepremiera członka politbiura i sekretarza KC. Komplikacją staje się romans z młodszą o blisko 40 lat Tereską....
Marcin Wolski
Zwykle o tej porze politycy, dziennikarza, a także zwykli ludzie dokonują podsumowań minionego roku. W moim wypadku sprowadza się to do pytania, czy był to rok naprawdę przełomowy, czy przekroczyliśmy Rubikon, po którym nie będzie można się cofnąć i wyników zadeptać? Wiele wskazuje, że tak. Opozycja okazała się nieskuteczna i znajduje się w dużo gorszej kondycji niż podczas zeszłorocznego „ciamajdanu”. Władza zrealizowała większość przedwyborczych obietnic, a energia, z jaką pani Wassermann i Patryk Jaki wzięli się za wyjaśnianie afer, może jedynie przysporzyć poparcia dla „dobrej zmiany”. Przełamano opory w sprawie reformy aparatu sprawiedliwości. Przy okazji, konflikt między ośrodkami władzy o ustawy o KRS i Sądzie Najwyższym uważam w sumie za pożyteczny. Obnażył on konstytucyjną...
Marcin Wolski
Lubię Jacka Reachera, tego blisko 2-metrowego olbrzyma (nawet gdy w filmie gra go kurdupel Tom Cruise), byłego oficera żandarmerii USA, bez stałego miejsca zamieszkania, samochodu, komórki i karty kredytowej, który szwenda się po rozległym terytorium Stanów Zjednoczonych w poszukiwaniu kłopotów. Ucieleśnia on marzenie współczesnej Ameryki, przeżartej rakiem poprawności politycznej, o wartościach podstawowych i o sprawiedliwości, wymierzanej szybko i sprawnie, choć często niezgodnie z literą prawa. Ot, samotny szeryf w XXI wieku! Najnowsze dzieło Lee Childa „Adres nieznany” jest zbiorem 12 opowiadań pisanych dość niedawno, ale uzupełniających życiorys bohatera, którego fragmenty znamy z licznych powieści. Poznajemy jego rodzinę, dzieciństwo, twardą szkołę życia w różnych bazach...
Marcin Wolski
Ostatni tydzień spędziłem w Afryce. Tej czarnej, biednej, która przyjmie wszelką pomoc, ale natychmiast ją roztrwoni, a szybko mnożący się mieszkańcy zasilą jedynie rezerwuar potencjalnych uchodźców gotowych zalać bogatą Europę. I nie przestaję sobie zadawać pytania, dlaczego dystans między Afryką a światem pogłębia się, zamiast maleć? Nie przekonuje mnie teza o kolonialnym dziedzictwie. Wielokrotnie w dziejach zrzucenie obcego jarzma dawało impuls rozwojowy. Tu przeciwnie. Im dalej od czasów zniewolenia, tym większe objawy regresu. Może więc decyduje przekleństwo czynników geograficznych? Aliści w podobnych warunkach klimatycznych kraje azjatyckie potrafią tworzyć prężne gospodarki, wspaniałą kulturę, zadając kłam stwierdzeniu, że nie da się pracować w upale. Sądzę, że wszystko leży w...
Marcin Wolski
Historia komunistycznego kontrwywiadu układa się w grubą, czerwoną linię – od Informacji Wojskowej przez Wojskową Służbę Wewnętrzną po całkiem niedawno zlikwidowane WSI. Oczywiście swój rodowód wywodzi z osławionego SMIERSZA (Smiert szpionom), którego pomysłodawcą był sam Stalin. „Krótsze ramię Moskwy” Lecha Kowalskiego w świadomy sposób nawiązuje do tytułu pracy Sławomira Cenckiewicza „Długie ramię Moskwy”, poświęconej wojskowemu wywiadowi w PRL. Skąd różnica w długości ramion obu tych formacji? Celem wywiadu była penetracja całego świata, kontrwywiad już od czasów Dywizji Kościuszkowskiej koncentrował się na Polsce i Polakach. Miał ich zabezpieczać przed obcą penetracją, ale nade wszystko przed własnymi dążeniami wolnościowymi. W latach 50. obciąża go wiele zbrodni sądowych. Po...
Marcin Wolski
Powiedziałem ostatnio w jakimś wywiadzie, że dzisiejsze czasy, oprócz licznych dowodów na istnienie Boga, dostarczają niezliczonych wprost potwierdzeń istnienia diabła. Więcej, bez ingerencji wcielonego zła nie daje się już zrozumieć świata. A z pewnością naszej cywilizacji. Czy gen samozagłady może brać się sam z siebie? Czy mogły zgłupieć całe narody, wyrzekające się dziś nawet instynktu zachowawczego? Poczynając od rewolucji francuskiej, rozmaite zbrodnicze ideologie próbują usunąć Boga i ustawiać na jego miejscu Ludzki Rozum. Tylko na czym stawiać, gdy usunęło się fundament? Utopia nazistowska miała się opierać na narodzie pojmowanym jako wspólnota krwi i rasy, komunizm na wyidealizowanej klasie robotniczej trzymanej za pysk przez swoją awangardę – Partię. Absurd nowego...
Marcin Wolski
Czy fantastyka stanie się kiedyś składnikiem literatury z górnej półki? Nadziei na ostateczny awans SF nie traci mój sąsiad z łamów „GP”, Maciej Parowski, autor kolejnego zbioru tekstów „Kukułka na koniu trojańskim”. Maciej – pisarz, redaktor i demiurg polskiej fantastyki jest zarazem twórcą jej mitologii. Zręcznie wymyśla nowe fale, kategoryzuje nurty, lansuje młodych autorów, a czasami (mam wrażenie) za nich pisze. Bez dwóch zdań, na przełomie lat 70. i 80. fantastyka i powstała w 1982 r. „Fantastyka” odegrały w naszej kulturze rolę wiodącą. Ubierając w atrakcyjny kostium nasz świat nieprzedstawiony, zrazu zapowiadała kryzys systemu, później zaś rozpaczliwie szukała wyjścia. Fantastyka socjologizująca próbowała zdefiniować świat, a de facto go zmienić. Jej wielka era kończy się w...
Marcin Wolski
„Niczego nie zrozumieli i niczego się nie nauczyli” – ten cytat powraca do mnie od dwóch lat, kiedy obserwuję daremne zabiegi opozycji. Nie tyle totalnej, ile totalnie nieskutecznej, jeśli chodzi o szanse powrotu do władzy. Osobiście za głównego winowajcę uważam pospolitą pychę. Przekonanie, że wie się lepiej i jest się depozytariuszem jedynej prawdy, zabiło już kilka ugrupowań poprzedzających Platformę. Zetknąłem się z tym zjawiskiem jeszcze przed wyborami 1989 r. W ramach kampanii wyborczej zebrano na jednej z uczelni delegatów warszawskich środowisk twórczych. Sądziliśmy, że będziemy wybierać kandydatów, dyskutować na ich temat, a przynajmniej ich poznamy. Nic z tego. Nie zjawił się nikt z drużyny Wałęsy. Bliżej nieznany działacz odczytał nam gotową listę, przykazał głosować i tyle...
Marcin Wolski
Piotr Zychowicz, z którego tezami (zwłaszcza gdy dotyczą Powstania Warszawskiego) radykalnie się nie zgadzam, lubi chadzać pod prąd obowiązującym poprawnopolitycznym prądom w historiografii i książka „Niemcy” stanowi przykład tej tendencji. Autor, przeciwstawiając się obiegowym mitom, obala kilka głównych tez dotyczących hitlerowskiej Trzeciej Rzeszy, zrywa z metodą oceniania historii na postawie efektów finalnych. Wedle niego ani eksterminacja Polaków, ani Holocaust nie były przesądzone od samego początku. Zwłaszcza kwestia żydowska opierała się na wielkiej improwizacji. Nie kwestionując antysemickiej obsesji Hitlera, Zychowicz dowodzi, że zarówno „Mein Kampf”, jak i początkowe działania reżimu Führera miały na celu jedynie usunięcie Żydów z aryjskiej Rzeszy, i długi czas spotykało...
Marcin Wolski
W starej anegdocie żydowskiej dwóch obywateli wylegujących się na łączce zakłada się, czy jeden z nich zje żabę za 100 rubli. Facet zjada i inkasuje wygraną. Wtedy drugiemu robi się żal pieniędzy i proponuje ponowny zakład: tym razem on zje żabę. I zjada. Pieniądze wracają do właściciela, a po chwili obu nachodzi refleksja – po co właściwie jedli tę żabę? Anegdota przypomniała mi się, gdy obserwowałem prezydenta Macrona podejmującego premier Szydło. I po cóż były te wszystkie puszenia się, pouczenia, pogróżki? Po to, żeby teraz usiłować skraść całusa szefowej polskiego rządu. Analogiczne pytania cisną się na usta, kiedy ogląda się zabiegi totalnej opozycji w Polsce. Dwa lata wysiłków, knucia, wielkich słów – i nic. Poparcie sondażowe spada, a liczba chętnych do bronienia demokracji...
Marcin Wolski
Wiele lat temu wielkiego hałasu narobiła w PRL-u publikacja Małgorzaty Szajnert „Mitra pod kapeluszem”. Był rok 1973 – wczesny Gierek – a my, piękni 20-letni, zorientowaliśmy się, że prawdziwi arystokraci żyją wśród nas. Nie przepadli wraz z III rozbiorem ani z wprowadzeniem realnego socjalizmu. W odróżnieniu od całej czeredy „ludzi nowych”, którzy poprzywłaszczali sobie historyczne nazwiska, żyli w cieniu systemu, podobnie jak reszta obywateli. Te trudne, a często fascynujące losy polskiej arystokracji przypomina książka Agnieszki Lewandowskiej-Kąkol „Arystokraci”. Niezwykła to historia kopciuszków à rebours, którzy ze światowych bywalców stali się ludźmi drugiej kategorii. Skądinąd ich sytuacja już za wspomnianego Gierka zaczęła się poprawiać – pojawiły się ułatwienia w komunikacji,...
Marcin Wolski
Mecz Polska – reszta świata trwa. I tylko garstce naiwniaków, którzy swoje nadzieje przenieśli z ulicy za granicę, wydaje się, że Polacy tę rozgrywkę mogą przegrać. Próżne nadzieje! Nie żyjemy w XVIII wieku. Macron to nie Fryc Wielki, Merkel nie caryca Katarzyna, a i Timmermansowi daleko do Marii Teresy. Zabawy w targowicę mogą jedynie przyśpieszyć proces demaskowania narodowej zdrady i sprawić dalsze jednoczenie się Polaków wokół obozu patriotycznego. Suflowanie Zachodowi, że nad Wisłą rozgrywa się jakiś dramat, jest zagrożona demokracja, gwałcone są prawa człowieka, a ulicami nadciąga faszyzm, jest tak głupie, że aż śmieszne. Ćwierć wieku wolnej Polski wyleczyło nasze społeczeństwo z licznych kompleksów. Ludzie poznali świat i niejeden z funkcjonujących przed laty mitów całkowicie...
Marcin Wolski
Teoretycznie Tadeusz Kościuszko jest jednym z najbardziej znanych Polaków. Spoczywający na Wawelu bohater dwóch kontynentów spogląda z licznych  znaczków, monet, banknotów. Jego nazwisko nosi najwyższy szczyt Australii (jeśli nie zabiorą go Aborygeni). Jednak wiedza na jego temat jest płytka, brak legend, afer, romansów (wszystkie ważne miłości Naczelnika okazały się nieudane), a najbardziej znany cytat z maciejowickiego pola „Finis Poloniae” jest wymysłem jego wrogów. Być może na jego wizerunku zaciążyła propaganda PRL-u, która zrobiła z Kościuszki nieomal socjalistę. W tym kontekście ukazująca się w 200-lecie śmierci (15 października) ilustrowana biografia Janusza Wesołowskiego „Kościuszko” jest pracą nadzwyczaj potrzebną. Porządkuje życiorys, będący pięknym przykładem...
Marcin Wolski
Zapowiedzi niemieckiej „ministry” obrony narodowej, że będzie wspierać w Polsce ruch oporu, mogłyby wzbudzić ponury śmiech, jako że ciągle jeszcze żyją ludzie pamiętający o niemieckich doświadczeniach z Ruchem Oporu w Generalnej Guberni, dziś jednak świadczą głównie o szaleństwie zachodnich elit, dla których demokracja oznacza wyłącznie rządy tych, których one popierają, a społeczeństwa nie mają w tej sprawie nic do powiedzenia. I nie można usprawiedliwiać tego niewiedzą niemieckiej decydentki czy też wyłącznie donosami, jakie śle obóz zdrady narodowej. Wniosek jest jeden. Przywódcy czołowych państw Zachodu serio traktują zagrożenie, jakie modele polski czy węgierski stanowią dla obowiązującej poprawności politycznej. Czy wobec społecznego poparcia dla „dobrej zmiany” ulica i zagranica...
Marcin Wolski
Popularność książek Dana Browna jest odwrotnie proporcjonalna do ich wartości. Dla mnie są to bryki historyczne, pełne koncepcji z drugiej ręki, zręcznie zmieszane z przewodnikami turystycznymi. W dodatku podlane sosem swoistej antychrześcijańskiej filozofii przy zachowaniu pozorów obiektywizmu. Tak było w przypadku „Kodu Leonarda da Vinci”, eksploatującego wątek rzekomych potomków Chrystusa i Marii Magdaleny, tak jest w najnowszym „Początku”. Tyle że o ile „Kod” miał demistyfikować Jezusa, o tyle „Początek” uderza w samego Boga, a właściwie we wszystkie religie, które zamierza zdemaskować genialny miliarder Kirsch (ot, taki Soros z mózgiem Einsteina). Jak zwykle u Browna znajdziemy liczne zbrodnie, pościgi, ucieczki oraz papierowe charaktery z profesorem Langdonem na czele. Tym razem...
Marcin Wolski
Zadziwiające, jak szybko „brzydka panna bez posagu” stała się atrakcyjną damą, na którą patrzy się z rosnącym zainteresowaniem. Takie wrażenie odnosi się, oglądając Polskę po dwóch latach rządów „dobrej zmiany”. Jej premier lokuje się w pierwszej dziesiątce najbardziej wpływowych kobiet w światowej polityce, a gospodarka budzi coraz większe uznanie firm ratingowych. A przecież nie stało się nic szczególnego – nie odkryto kopalń złota i diamentów, nie dostaliśmy wsparcia międzynarodowych instytucji finansowych (i w ogóle go nie potrzebujemy), ot ludzie mniej kradną, lepiej płacą podatki, a strumienie pieniędzy płyną tam, gdzie są najbardziej potrzebne. Odbudowuje się polski przemysł, praca wraca do stoczni, rentowne stają się kopalnie, uznawany za bankruta LOT rozwija skrzydła. Są...
Marcin Wolski
Niełatwo znaleźć wspólny mianownik dla 10 bohaterek, których sylwetki przedstawiła Joanna Puchalska, niepotrzebnie zresztą beletryzując ich biografie w książce „Bo to złe kobiety”. W swoich czasach bywały tematem plotek i sensacji, ale ich działania trudno uznawać w jednakowym stopniu za grzeszne i szkodliwe. Sądzę, że w swoim wyborze autorka kierowała się atrakcyjnością tematów. Cóż bowiem łączy historie instrumentalnie wykorzystanej mieszczki Giżanki, podstawionej przez Mniszhów królowi Zygmuntowi Augustowi jako duch Barbary Radziwiłłówny, z awanturnicą Agnieszką Machówną, dziewczyną z gminu, która omotała głowy licznych herbowych, by ostatecznie skończyć pod katowskim toporem? Czy z cwaną mężobójczynią Barbarą Bnińską, której zbrodnie nie zostały ukarane? Trudno też porównywać z...
Marcin Wolski
Mój stryj Stach Wolski, poległy w styczniu 1920 r. nad Dźwiną, był człowiekiem systematycznym, prowadzącym codzienne zapiski. Niestety między 11 listopada 1918 r., w którym pojawia się notatka „Podobno Dziadek wrócił. Oby!”, a początkiem grudnia zieje nigdy nieuzupełniona luka. Miał zbyt wiele zajęć (oprócz organizowania harcerstwa i przygotowywania się do matury), żeby pisać – odradzał Polskę. Z pamiętników Ojca wiem, że m.in. dowodził szturmem na niemieckie koszary w Łodzi. Nie musiało pójść tak łatwo. Kraj był podzielony wewnętrznie nie tylko zaborowymi granicami. Mogliśmy mieć rewolucję, wojnę domową albo Księstwo Warszawskie z łaski Ententy. Opatrznościowym mężem okazał się Józef Piłsudski, któremu po powrocie z Magdeburga Rada Regencyjna oddała władzę. Nie miał większości w...
Marcin Wolski
Kiedy poznałem wykaz papieży z proroctwa św. Malachiasza, śledziłem kolejne pontyfikaty, widząc nieuchronnie zbliżający się kres tej listy. Po naszym papieżu „de labor solis” przyszedł ten, który miał w herbie głowę Murzyna, i wreszcie nastał ostatni... Prorok określił go imieniem Piotr Rzymianin, który miał paść swe przetrzebione owce na gruzach Rzymu, czekając na powtórne przyjście Chrystusa. A może, jak chcą inni interpretatorzy, to Benedykt jest ostatni z podstawowej listy, a po nim nastąpi epoka idąca w stulecia wielkiego zamieszania i dopiero potem Paruzja i Piotr II… Nie sposób odrzucać taką interpretację po lekturze najnowszej książki Pawła Lisickiego „Luter”. Kreśląc sylwetkę niemieckiego reformatora, który podzielił chrześcijaństwo, wpędził Europę w krwawe wojny domowe, a po...
Marcin Wolski
Przeczytałem ostatnio kilka materiałów dotyczących molestowania. Jako stary, biały seksista mam na ten temat pogląd tyleż niepoprawny, co tradycyjny. Nienawidzę chamstwa w każdej postaci, a takim bywa niechciane nagabywanie kobiet. Zaznaczam: bywa, ale nie musi! Granica między flirtem a stalkingiem, podrywaniem a molestowaniem, nie jest wcale ostra, a ocena zdarzenia zależy od kultury i nastroju osób uczestniczących w grze. Żart mówi, że już dziś na randkę w Ameryce należy umawiać się z adwokatem. Aliści jeżeli męską galanterię, grzeczność czy prawienie komplementów uznamy za molestowanie, to praktycznie każda kobieta jest jedną wielką molestacją a rebours. Chcąc wykluczyć element kokieterii, należałoby wszystkie niewiasty odziać w burki. Sęk w tym, że ton debacie nadały swojego czasu...
Marcin Wolski
Wśród przyjemności związanych z czytaniem literatury popularnej niemałą rolę odgrywa zaskoczenie. „Chemik” Stefanii Meyer zaskakuje podwójnie. Po pierwsze, autorka specjalizująca się dotąd w młodzieżowych opowieściach o wampirach (zekranizowana saga „Zmierzch”) śmiało wkracza do gatunku politycznej sensacji z rozmachem, jakiego nie powstydziliby się Tom Clancy i Robert Ludlum. Po drugie, poruszając się w mrocznym świecie tajnych służb USA, wchodzi na zaniedbaną dotąd ścieżkę, jaką jest państwowe skrytobójstwo za pomocą środków farmakologicznych. Wprawdzie była to domena głównie służb sowieckich, ale w krytykowaniu własnego państwa pani Meyer podąża utartymi szlakami swoich wielkich poprzedników i niczego nie zdradzę, jeśli ujawnię, że na końcu okaże się, iż zabójcza seria była...
Marcin Wolski
Niechęć do przeprowadzenia reprywatyzacji w Polsce nie wynikała, jak sądzę, jedynie ze złej woli czy nieudacznictwa klasy politycznej. Raczej ze skali trudności. Zwrot portfela ukradzionego kwadrans wcześniej to niewielki kłopot, chyba że chodzi o jego zawartość, gorzej z nieruchomością, która przez 80 lat pozostawała w obcych rękach. Powiedzmy, przed wojną na posesji stał pałacyk. Zrypała go bomba, po wojnie powstała tam kamienica, a na części ogrodu przedszkole. Obecnie zgłasza się spadkobierca właściciela, wprawdzie piąta woda po kisielu… Wedle prawa czyj grunt, tego reszta, więc po zwrocie przedszkole można rozebrać, lokatorów eksmitować… Dlatego logiczniejszy byłby zwrot finansowy. Tylko wedle jakiej wyceny? Z sierpnia 1939 r. czy maja 1945 r.? A co ze środkami wydanymi na...
Marcin Wolski
Bywają książki słabe, dobre, świetne, ale przede wszystkim potrzebne i niezbędne. Do tych ostatnich dwóch kategorii wypada zaliczyć „Resortowe togi” Macieja Marosza. W momencie, kiedy gruntowna przebudowa wymiaru sprawiedliwości staje się potrzebą chwili, znany autor naszej gazety ukazuje historię i geografię „nadzwyczajnej kasty”. Praktyki III RP dowiodły, jak złudne były marzenia o samooczyszczeniu czy nieuchronnej zmianie pokoleniowej. Od 1944 r. sprawiedliwością między Odrą a Bugiem zajmują się ci sami ludzie, poczęci w nieprawym łożu kolaboracji i bezprawia, ich potomkowie, wychowankowie. Historia, która nie uwzględnia powiązań nieformalnych w procesie kształtowania elit, nie jest w stanie opisać istoty rzeczy. I nie chodzi tu wcale o odpowiedzialność dzieci za grzechy ojców –...
Marcin Wolski
Zbrodnia jest stara jak ludzkość. Wspomnijmy Kaina – mordercę brata. Jednak prawie zawsze poprzedzały ją motywy – zazdrość, zemsta, żądza, a nade wszystko pieniądze. Zabijano tyranów i rewolucjonistów, niewierne żony i nieuczciwych wspólników. Zbrodnia dla rozgłosu nie jest wprawdzie czynem całkowicie nowym. Iluzją byłaby próba zakazania dziś informacji o aktach terrorystycznych, choć pewnie byłby to najskuteczniejszy środek przeciw nim. Nieznany nikomu snajper, nożownik czy kierowca używający jak tarana ciężarówki może być pewien, że po swoim czynie błyskawicznie trafi na czołówki mediów. Ale nie tylko ten fakt generuje zbrodnie – istnieje sporo okoliczności sprzyjających im we współczesnym świecie – upadek systemów wartości, redukcja religii to kolejni winowajcy. Podobnie jak...
Marcin Wolski
Szumnie reklamowany serial „Belle epoque” nie przyniósł oczekiwanego sukcesu oglądalnościowego. Może dlatego, że w niedostatecznym stopniu zaufano pierwowzorowi – powieści „Najdłuższa noc”, stworzonej przez aktora Marka Bukowskiego, gwiazdę najnowszego satyrycznego serialu „Pod wspólnym niebem”, i Macieja Dancewicza, historyka z IPN-u. Pochłonąłem ją w kilka godzin, wchodząc w znakomicie nakreśloną atmosferę Krakowa początku XX w., biednego, prowincjonalnego miasta CK Austro-Węgier z ogromnymi aspiracjami. Miasta, w którym zaczyna grasować seryjny morderca młodych kobiet. W autorskim tandemie Dancewicz, jak mniemam, znakomicie czuje historyczny detal, a Bukowski aktorskie spięcia, tym bardziej atrakcyjne, że co rusz łamane są konwencjonalne reguły. Ukochana dziewoja okazuje się cwaną...
Marcin Wolski
Kiepsko jest z kondycją Sądu Najwyższego, skoro w jego intencji (na stulecie działalności) zamówiono Mszę świętą, która zgromadziła w katedrze rzesze ateistów i wolnomyślicieli przekonanych, że już tylko cud (bo nawet nie prezydent Duda) jest w stanie ich uratować. Zresztą żyjemy w kraju, w którym zjawisk nadprzyrodzonych jest znacznie więcej. Oto Warszawa awansuje do rangi miasta duchów. I to niezwykle aktywnych. Jej zmarli przed wielu laty mieszkańcy piszą testamenty i mając 130 lat, pozostają w pełni władz umysłowych, zwłaszcza gdy cedują swe majątki na wirtualnych spadkobierców. Przy czym operacje przeprowadzają całkiem realni prawnicy i urzędnicy, a majątek jest jak najbardziej rzeczywisty. Z kolei w Gdańsku, mieście tkniętym totalną amnezją, okazuje się, że żaden prominent nie...
Marcin Wolski
Od wielu miesięcy witryny naszych księgarń zawalone są powieściami Remigiusza Mroza. Ten 30-letni autor przebojem wdarł się na rynek polskiego kryminału, a wydane niedawno „Wotum nieufności” dowodzi, że liczba, jak dotąd, nie zaszkodziła jakości. Political fiction, gatunek w Polsce dość nowy, funkcjonował głównie jako powieść z kluczem, służąc krytyce lub obśmianiu panującej rzeczywistości. Nie inaczej było z angielskim pierwowzorem „House of cards”, stworzonym przez rozczarowanego polityka, który wypadł z gry. Mróz czerpie wzór z wersji amerykańskiej (tej, w której bohatera gra Kevin Spacy), skupiającej się nie na karykaturze aktualnej polityki, lecz raczej na obnażaniu jej mechanizmów. W „Wotum nieufności” brak bezpośredniego odniesienia do konkretnych partii czy jej liderów....

Pages