Przemysł pogardy redivivus

Czasy się zmieniają, rządy się zmieniają, lata lecą, a nienawiść i strach pozostają niezmienne

W ostatnich dniach miałem poczucie deja vu. Poczułem się jak za czasów koalicji PO–PSL i Komorowskiego. Chodzi o Smoleńsk. Chodzi o język nienawiści ‒ dziś identyczny jak kiedyś. Zaliczyłem oto powrót do przeszłości. Znów nasłuchałem się słów pogardy. Ten sam szymel. Te same instrukcje. Te same nienawistne narracje. Dowiedziałem się po raz n-ty, że wszystkiemu i tak winny jest PiS i Macierewicz. Gdy argumentowałem, że przecież to nie jest wina mojego środowiska politycznego, że ktoś oddał śledztwo w sprawie smoleńskiej tragedii Rosjanom ‒ słyszałem rechot i kpiny. I to
[pozostało do przeczytania 74% tekstu]
Dostęp do artykułów: