Dojrzałość polityczna Prezesa

Przyszedł czas, aby zapracować na szlachetny tytuł „pisowskiego włazidu*a”, który mi nadano w sposób mało uroczysty, ale za to jednoznaczny. Jest to o tyle ciekawa nominacja, że na przykład Joachim Brudziński nie tak dawno zaprosił mnie na drzewo, abym banany prostował, ale dość megalomanii. Prezes to polityk numer jeden i pod tym się trzeba podpisać, bo w przeciwnym razie narażamy się na śmieszność.

Gdy wszyscy, nie wyłączając piszącego te słowa, podniecali się bieżącymi sprawami i proponowali radykalne ruchy, Jarosław Kaczyński zachował zimną krew i podjął jedynie słuszne decyzje. Po wetach prezydenta cały mój organizm trzęsie się do dziś, a w chwili niemądrej
[pozostało do przeczytania 48% tekstu]
Dostęp do artykułów: