Wieczne miasto

Lubię czytać historię miast. Lubię prace potrafiące uchwycić lokalny koloryt i genius loci. Skojarzyć historię z teraźniejszością i opowiadać o gmachach i ludziach, którzy tworzyli z nimi jedność. I taką jest „Rzym” Roberta Hughesa. Australijczyka, który odkrył Europę i który na niecałych 500 stronach dokonał syntezy trzech tysiącleci, a właściwie syntezy naszej cywilizacji, bo miasto na siedmiu wzgórzach jest właśnie taką syntezą, od czasów Cezarów po Unię Europejską.

Hughes nie jest zawodowym historykiem, raczej krytykiem i reporterem, dzieckiem swoich czasów pełnym pasji w krytyce Kościoła i niewolnym od licznych uproszczeń – choć potrafi trafnie oceniać
[pozostało do przeczytania 51% tekstu]
Dostęp do artykułów: