Mundurowi innego gatunku. Armia liczy nie tylko na czworonogi

Filip Błażejowski/Gazeta PolskaFilip Błażejowski/Gazeta Polska
Konie, psy, muły, wielbłądy, słonie, małpy, gołębie, delfiny i lwy morskie – to tylko część gatunków, które były używane przez człowieka w celach wojskowych. Przez tysiące lat ludzie starali się zaprząc zwierzęta do własnych wojen.

Sierżant Stubby to chyba jeden z najbardziej znanych żołnierzy I wojny światowej. W trakcie swojej 18-miesięcznej służby w okopach we Francji uczestniczył w 17 ofensywach. W Chemin des Dames był przez miesiąc pod ciągłym ostrzałem. Na froncie wsławił się doskonałym węchem, który pomagał mu wykrywać zagrożenie na długo przed tym, zanim sygnały ostrzegawcze dotarły do jego kolegów. Stubby był bowiem niewielkim kundelkiem i maskotką 102
[pozostało do przeczytania 89% tekstu]
Dostęp do artykułów: