Sanki, NSZ-owcy i zabaw. Z wizytą u posła PiS Stanisława Pięty a w znaki

Sanki, NSZ-owcy i zabaw
Wody jeziora Wielka Łąka skute lodem i oprószone śniegiem. Otaczają je lasy. – Zosiu, to w tych lasach dobrzy Polacy bronili Polski przed złymi komunistami – mówi siedmioletniej córeczce Stanisław Pięta. Na co dzień poseł Prawa i Sprawiedliwości, dziś – ojciec na spacerze. Ale Zosia nie słucha. Domaga się zjazdu na sankach. Na takie opowieści ma jeszcze czas.

Do Stanisława Pięty rodzina i przyjaciele zwracają się per „Staszku”. Urodził się w Bielsku-Białej i tu mieszka od urodzenia, od 45 lat. Przytulny dom dzieli z żoną Beatą i córką Zosią. Gdy przyjeżdżamy, pani Beaty akurat nie ma. Idziemy przywitać się z Zosią. Dziewczynka wychyla się z pokoju, prezentując
[pozostało do przeczytania 87% tekstu]
Dostęp do artykułów: