Ks. Wiaczesław Gryniewicz

Często mówi się, że każdy słyszy to, co chce słyszeć, i widzi to, co chce widzieć. Uwierzcie mi, nie chcę słyszeć i widzieć tego, co widzę, bo zmęczyłem się 152 dniami, kiedy każdego ranka budziłem się z tylko jednym pytaniem: czy „zielone ludziki” Kremla nie są bliżej o kolejne miasto. Zmęczyłem się czytaniem każdego poranka nazwisk zabitych, szukając wśród nich znajomych osób. Brakuje mi sił do szukania odpowiedzi na te wszystkie pytania, które mnie spotykają. Nie mam odpowiedzi dla żołnierza Jurija, który wrócił z iłowajskiego kotła, trzęsąc się od przeżyć; stracił mowę, na ręce napisał: „Księże, dlaczego ze swojej wojskowej jednostki tylko ja ocalałem?”. Nie mam również odpowiedzi na pytanie, dlaczego pop z prawosławnej parafii, który codziennie przejeżdżał niedaleko oddziałów...