Ogórki globalne

Bo opozycja raz wygrywa, raz przegrywa, jak to w demokracji bywa. To tylko w naszej postkomunie pokutuje wciąż wiara, że władza raz zdobyta będzie trwać po wsze czasy. Przez trzy, a nawet cztery dni odbiorcy mediów zadręczani byli pozytywnymi wrażeniami z pobytu Obamy, że Komorowski nie popełnił żadne gafy, że podawano znakomite posiłki, że było bezpiecznie i nic nie zagrażało obu głowom państwa, że prezydent USA powiedział to albo tamto. Że na przykład jesteśmy gościnni. Trudno było to zauważyć, ale wierzymy na słowo. Warszawa świeciła pustkami, na trasie przejazdu limuzyn było mało ludzi, a Obama nie powitał się z tłumem, jak to ma w zwyczaju przy okazji innych wizyt, chociażby w Irlandii
[pozostało do przeczytania 84% tekstu]
Dostęp do artykułów: