Taka brzydka starość

W jesionkach pamiętających czasy Polski Ludowej jeżdżą do lekarza zatłoczonymi autobusami. Bezsilnie zaciskają sękate palce na poręczach lub uchwytach lasek. W letnie dni zbierają się grupkami na osiedlowych ławkach, rozmawiają. Najczęściej o lekach, chorobach. Czasem o dzieciach i wnukach. O pogrzebach, bo każde z nich zastanawia się, kto będzie następny. Życie naszych emerytów w niczym nie przypomina opowieści o odpasionych, zachodnich staruszkach, którzy ostatnie lata życia spędzają, podróżując po świecie. Niestety

Kamienica na obrzeżach warszawskiego Śródmieścia. Czwarte piętro, windy brak. Z trudem łapiąc oddech, wchodzę do mieszkania pani Jadwigi. Wita
[pozostało do przeczytania 86% tekstu]
Dostęp do artykułów: