Nie ma przypadków

To działa – chciałoby się powiedzieć. I dlatego, trochę nietypowo, ale będę podbierać temat mojemu felietonowemu sąsiadowi

Zacznę od tego, że do amerykańskich kaznodziejów zawsze miałem podejście umiarkowanie entuzjastyczne. Nie do końca im dowierzałem, gdy z taką pewnością przekonywali, że właśnie ich model pobożności przynosi błyskawiczne efekty. I dokładnie takie samo podejście miałem do książek Merlina Carothersa. Ten amerykański, protestancki kaznodzieja (przez wiele lat kapelan wojskowy) głosił (nie żyje) przez lata moc uwielbienia. W książce pod tym tytułem przekonywał, że jeśli zdecydujemy się uwielbiać Boga za wszystko (dobre i złe), co nam się
[pozostało do przeczytania 72% tekstu]
Dostęp do artykułów: