Byłem tutaj

Wacław Perycz wrócił do rodzinnego Chłopkowa w sierpniu 1944 r. Tam od razu został aresztowany, a następnie przewieziony do siedleckiego UB. Tak wspomina pobyt na Piłsudskiego 4:

– Pierwsze piętro, cela nr 14, po prawej. Prowadzą nas ośmiu do celi. Pierwszy wchodzi starszy Zaręba, lat ok. 60, i od razu: pach! – dostał w łeb od więźnia i leży.

– Myj, sk...., kibel! – krzyczy więzień do Zaręby. Nie wiedziałem, o co chodzi, ale wchodzę drugi i od razu więźnia w łeb – a kopyto miałem zdrowe – i krzyczę to samo: – Myj, sk...., kibel! A on rakiem, rakiem w kąt, rękę do dębowego cebrzyka włożył – a to był kibel – i zamieszał. Smród jak jasna cholera! – śmieje się Perycz.
[pozostało do przeczytania 90% tekstu]
Dostęp do artykułów: