Marek Jerzman

Po kilkunastu latach poszukiwań Stella Zylbersztajn odnalazła rodzinę Józefa Izdebskiego. To w jego domu w Pietrusach pod Łosicami ukrywała się zimą 1943 r. po ucieczce z łosickiego getta. – Było śnieżnie i zimno, gdy pod wieczór zapukałam do samotnego, ubożuchnego domku. Przyjęli mnie tak serdecznie, jakbym to ja im łaskę świadczyła. Część mieszkalna to była jedna izba. W rogu stał wielki chlebowy piec, na którym spała trójka bosych dzieci. W drugim kącie – zwierzęta zabierane na zimę z obórki. Gospodarz od razu wyciągnął jakieś deski, z których zbił dla mnie pryczę. Z wełny połączonej lnianą nitką, by się nie kurczyła, zrobiłam wszystkim skarpetki. Byli mi tacy wdzięczni! Spędziłam u nich tylko jakieś dwa tygodnie – wspomina Stella Zylbersztajn, mieszkanka Hajfy. Dłużej nie...
W czerwcu 1944 r., jako żołnierz oddziału AK, Tadeusz Sobieszczak, ps. Dudek, walczył z Niemcami w bitwie pod Jeziorami. Dzisiaj kieruje Środowiskiem Żołnierzy Oddziału Partyzanckiego mjr. „Zenona” i walczy o pamięć o tych, którzy zginęli za wolną i niepodległą Polskę Wybuch wojny 1 września 1939 r. utrwalił się mocno w pamięci niespełna 16-letniego Tadeusza Sobieszczaka. Razem z kolegami harcerzami pełnił służbę na posterunku przy moście na rzece Liwiec pod Siedlcami. Przez kilka dni obserwował i meldował o przelotach niemieckich samolotów. Był zaskoczony, bo wrogich maszyn było dużo, a z polskich – nie zobaczył żadnej. Załamany, obserwował wrześniową klęską i szybko poznał gorycz życia w okupowanym kraju. Jego szkoła – Państwowe Gimnazjum Męskie im. Stefana Żółkiewskiego w Siedlcach...
Wacław Perycz wrócił do rodzinnego Chłopkowa w sierpniu 1944 r. Tam od razu został aresztowany, a następnie przewieziony do siedleckiego UB. Tak wspomina pobyt na Piłsudskiego 4: – Pierwsze piętro, cela nr 14, po prawej. Prowadzą nas ośmiu do celi. Pierwszy wchodzi starszy Zaręba, lat ok. 60, i od razu: pach! – dostał w łeb od więźnia i leży. – Myj, sk...., kibel! – krzyczy więzień do Zaręby. Nie wiedziałem, o co chodzi, ale wchodzę drugi i od razu więźnia w łeb – a kopyto miałem zdrowe – i krzyczę to samo: – Myj, sk...., kibel! A on rakiem, rakiem w kąt, rękę do dębowego cebrzyka włożył – a to był kibel – i zamieszał. Smród jak jasna cholera! – śmieje się Perycz. Tak został szefem celi, a gdy bawiono się w „dupnika”, to Zaręba siedział na stołku i trzymał tego, co go przywitał, a...