Optymalny

Nie robił wielkich świństw, gdy mógł, pomagał ludziom, starając się być miły dla wszystkich. Nigdy się nie zbuntował.
 
Jan Brzechwa nie był typowym „dzieckiem szczęścia”. W jego życiu nie brakło niespełnienia, niesprawiedliwych krytyk czy niebezpieczeństw. Był jednak jak na swoje czasy – „optymalnym”. Przynajmniej taki obraz wypływa z książki Mariusza Urbanka „Brzechwa nie dla dzieci”. Niezmiennie zamożny, ustosunkowany, dobrze wychowany, „arbiter elegantiarum”, poruszający się i mówiący z wdziękiem przedwojennego adwokata, którym faktycznie był. Jednocześnie prawie zawsze na fali. Gdy inni staczali się lub podpadali – on zarabiał pieniądze.

Jan Lesman, urodzony w
[pozostało do przeczytania 67% tekstu]
Dostęp do artykułów: