Megane? A może Paweł?

W szkole miałem kolegę Pawła. Na przerwach się nie przechwalał jak inni. Na lekcjach siedział cicho, bo nie był wybitnie zdolny. Na WF-ie nie grał jakoś szczególnie dobrze w „nogę”. Nie był zbyt szybki ani specjalnie zwinny i nie dryblował tak umiejętnie jak inni. Na pozór niczym się nie wyróżniał. Jednak w trzeciej klasie liceum zapuścił wąsy i nogawki spodni wpuścił w kolorowe skarpety.

Czasami zakładał na siebie zielony sweter z przyszytym na przodzie czerwonym muchomorem. Nie zwracał uwagi na to, że się odróżnia od typowego nastolatka ubranego w dżinsy i bluzę z kapturem. Nam też to nie przeszkadzało. Dziewczyny go lubiły, choć żadna nie chciała z nim „
[pozostało do przeczytania 75% tekstu]
Dostęp do artykułów: