Chuligani tacy jak my

Wyskoczyłem z Paderewskiego i spotkałem Lenina. Tak było i niech Państwo nie myślą, że najadłem się dopalaczy albo że pozazdrościłem Marcinowi Wolskiemu powieści o alternatywnych rzeczywistościach. Na zaproszenie Piotrka „Lenina” Lisiewicza gościłem bowiem w Poznaniu, do którego zawiózł mnie pociąg TLK „Paderewski”.

Lenin zadzwonił, że potrzebuje na cito gościa do swojej słynnej audycji „Wywiad z chuliganem”. Stwierdził, że się doskonale nadaję, bo pierwszą rzeczą, z której zasłynąłem podczas pracy w „Codziennej”, była bójka z rosyjskimi kibicami podczas Euro 2012. Ugościł mnie alkoholem w krzakach i porozmawialiśmy poważnie, jak na starych chuliganów przystało
[pozostało do przeczytania 54% tekstu]
Dostęp do artykułów: