Prezydencki tupolew nad polskimi obozami zagłady

Przy okazji rocznicy katastrofy smoleńskiej znów pojawia się sformułowanie o „prezydenckim samolocie”. Podobnych manipulacji jest więcej.

Wspomniana fraza jest szkodliwa i łatwo ją utrwalić – wszak skojarzenie rodzi się samoistnie – na pokładzie znajdowała się głowa państwa. To (wyjątkowo destrukcyjne dla wyjaśnienia katastrofy) zdejmuje kompetencje za organizacje lotu z rzeczywistych odpowiedzialnych, sugerując wręcz przewinienie ludzi śp. prezydenta. A przecież tupolew należał do 36. Specjalnego Pułku Lotnictwa Transportowego i znajdował się w dyspozycji Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, na czele w którego w czasie tragedii stał Donald Tusk. Niestety, nie
[pozostało do przeczytania 73% tekstu]
Dostęp do artykułów: