Zofia Kossak wymyka się ze złotej klatki. Niezłomna wobec wszelkiego zła

„Nie wolno milczeć…”, „Nie można mówić…”, „Nie należy przyjmować prezentów od tych, którzy kręcą, nie mają czystych intencji…”. Te trzy „nie wolno” były na różnych zakrętach historii Polski zawołaniem katolickiej powieściopisarki Zofii Kossak-Szczuckiej.

W dniu jej pogrzebu w 1968 r. prymas Wyszyński zanotował w swoim dzienniku: „Odeszła wielka pisarka, jedna z największych po Henryku Sienkiewiczu”. Nie było w tym przesady. Nie tylko talent opowiadania dziejów, mistrzostwo kreślenia wizerunków bohaterów, lecz także swoboda, z jaką poruszała się po wielkich obszarach historii i wizja obecności w nich Boga upoważniały do tego porównania. A także jej ogromna
[pozostało do przeczytania 81% tekstu]
Dostęp do artykułów: