Wiewiórka z Zielonego Lasu

Powiem szczerze, że gdy zobaczyłem newsa o martwej wiewiórce, ofierze prof. Jana Szyszko, nie mogłem powstrzymać się od śmiechu. Wydawało mi się, że mało kto uwierzy w propagandę szytą tak grubymi nićmi. Po chwili sprawa przestała mnie bawić, bo dotarło do mnie, że jestem w mniejszości.

Okazało się, że całkiem rozsądni ludzie przejęli się losem małego gryzonia tak bardzo, że gotowi byli wzywać ministra środowiska do natychmiastowej dymisji. Oczywiście, jak zwykle w takich wypadkach, obrodziło ekspertami z zoologii. Część twierdziła, że wiewiórka została zaskoczona przez pilarza z włączoną piłą spalinową. Inni przekonywali, że gryzoń nie chciał opuścić
[pozostało do przeczytania 52% tekstu]
Dostęp do artykułów: