Tomasz Łysiak

Tomasz Łysiak
We włoskich mediach pojawiły się szczegółowe, drastyczne opisy gwałtu, które zostały wyciągnięte z zeznań Polki, ofiary z Rimini. Cytowały je różne portale i gazety. A były to cytaty wstrząsające. W pewnej mierze po raz drugi dokonał się na naszej rodaczce gwałt, po raz kolejny odarto ją z intymności i godności. Tym razem w mediach. Trudno pisać o tym, czego nie da się w szczegółowy sposób opowiedzieć, by nie powielić zła uczynionego już w prasie włoskiej. Muszę zatem na początku prosić czytelników – drodzy państwo, uwierzcie mi na słowo: to, co czytałem, jeży włosy na głowie. Jestem w trudnej sytuacji, nie mogę, nie chcę cytować, a gdy mówi się, używając eufemizmów i ogólników, może wydawać się, że chodzi o sprawę owszem, nieładną, ale nie jakoś specjalnie rażącą w dobie agresywnych...
Tomasz Łysiak
Liczni bohaterowie opozycji ujawniają się tu i ówdzie, uderzając z impetem w obóz władzy. Po pierwsze, są to wszystkie panny anonimowe spod znaku białej róży, te, które z zapałem kopały w barierki pod budynkiem Sejmu. Dziwi mnie, że jeszcze nie uczyniono wodzem „wolnościowego” ruchu tego pana, który szarpał za stalowy płotek z siłą Prometeusza chcącego uwolnić nie tylko Polskę, lecz także całą ludzkość od tyranów z PiS. Jednocześnie ów pan stał na podstawie tejże barierki, którą usiłował wywrócić. Nie było więc jakiejkolwiek możliwości, aby się przewróciła. Jednak szarpał mocniej i mocniej, jak oszalały, jakby od tego zależała przyszłość naszego globu. W tym zacietrzewieniu nie widział, że jego wysiłki są bezskuteczne, gdyż w tym samym czasie używał siły do obalenia płotu i blokował go...
Tomasz Łysiak
„Inwazja” – piszą o napływie imigrantów, w przeważającej części muzułmanów, włoskie gazety konserwatywne. Takie zdarzenia jak gwałt w Rimini to część rzeczywistości, z którą Włosi mierzą się na co dzień. Teraz stają wobec kolejnego zagrożenia. W listopadzie włoski senat ma zatwierdzić „Ius soli” – prawo, które ułatwi dzieciom muzułmanów otrzymanie obywatelstwa. Bestialski gwałt, jakiego w Rimini dopuścili się czterej imigranci z Afryki Północnej, wstrząsnął nie tylko Polakami, ale także włoską opinią publiczną. Stał się jednym z elementów wojny medialnej, światopoglądowej i politycznej, która od wielu lat dzieli Włochów. Jeśli zdaje nam się, że konflikty w Polsce są szczególnie silne, to wystarczy lepiej przyjrzeć się Italii, by zrozumieć, że gotuje się tam jak w kotle. Na Półwyspie...
Tomasz Łysiak
Żałuję, że z jednej strony polityczna poprawność, a z drugiej walka z nią zabrały nam wolność wyrażania myśli przez słowa, których niegdyś używaliśmy zamiennie i swobodnie. Tak właśnie rzecz się ma ze słowami „Niemcy” i „naziści”. Doskonale zdaję sobie sprawę ze źródeł obecnej krucjaty, której celem jest używanie „prawidłowych” terminów – były i są nimi próby rozmydlania niemieckiej odpowiedzialności za II wojnę światową, ukrycia jej w terminologii uderzającej nie w naród, lecz w ideologię. Od wielu lat prowadzona jest operacja manipulowania świadomością ludzi na świecie przez używanie terminu „polskie obozy zagłady”. Ci, którzy go stosują, zasłaniają się czasem geografią, lokalizacją obozów – co przecież jest bzdurą. Polskie państwo nie posiadało wówczas żadnego terytorium – wszystko...
Tomasz Łysiak
Zawsze bezkompromisowa, waliła między oczy, co myśli, i twardo stała na stanowisku, że prawda może boleć, że może być niewygodna, ale trzeba ją wypowiadać. Zbierała za to gromy. Nie tylko od wszelkiej maści lewaków z całego świata, lecz także od swych rodaków: Włosi obrzucali ją najgorszymi kalumniami, a nawet – życzyli śmierci. Światowym autorytetem, prawdziwą Kasandrą Europy Fallaci stała się po ataku na nowojorskie wieże WTC 11 września 2001 r. Jej trzy książki układające się w antyislamską trylogię ukazywały boleśnie sedno rzeczy: świat Zachodu, niejako na własne życzenie – niczym samobójca szukający samounicestwienia – odsłonił się całkowicie przed wojującym islamem. Pierwszą pozycję cyklu – „Wściekłość i dumę” – Włoszka napisała wkrótce po 11 września. Mieszkała wtedy niedaleko,...
Tomasz Łysiak
Associated Press, jedna z największych agencji prasowych na świecie, wydała dla swoich dziennikarzy podręcznik. Nosi on tytuł „The Ap Stylebook 2017” i jest swego rodzaju przewodnikiem wskazującym, jakich słów należy używać w artykułach czy relacjach, a jakie są zakazane. Podręcznik robi wrażenie. Gdybym był dziennikarzem pracującym dla AP, nie mógłbym w swoim tekście użyć słowa „terrorysta”. Zamiast tego winienem posłużyć się zgrabnym określeniem „bojownik”. Jeśli ktoś z Państwa sądzi, że podręcznik AP sugeruje, aby używać słów „imigrant” czy choćby „uchodźca”, to jest w błędzie. Bo nawet te wyrazy – wydawałoby się zupełnie neutralne, opisujące stan rzeczy – powinno się wedle przewodnika zastępować ładniej brzmiącym wyrażeniem: „osoba poszukująca lepszego życia” lub „osoba próbująca...
Tomasz Łysiak
5 września 2016 r. na pokład statku „Vos Hestia”, należącego do organizacji Save the Children, zamustrował się Lucio M., policjant, który udając osobę zaangażowaną w pomoc imigrantom, prowadził na zlecenie specjalnej grupy policyjnej śledztwo dotyczące sposobu działania jednej z organizacji przerzucających ludzi z Afryki do Italii. Lucio zszedł na ląd 10 października. To m.in. jego zeznania przyczyniły się do kryzysu związanego z napływem imigrantów do Włoch. Na światło dzienne wypłynęły dowody współpracy organizacji pozarządowych z przemytnikami. Dziennik „Il Giornale” pokazał zdjęcia, na których widać przestępców współpracujących z członkami niemieckiej organizacji Jugend Rettet i przejmujących od nich imigrantów na pokład statku „Juventa”. Obecnie „Juventa” została zatrzymana...
Tomasz Łysiak
Po atakach w Barcelonie i w Finlandii na ulicach włoskich miast pojawiła się masa wojska. W Mediolanie, w pasażu słynnej galerii handlowej Corso Vittorio Emanuele, ustawiono betonowe bariery, takie, jakich używa się do blokowania czołgów. Stanęły po to, aby udaremnić ewentualny atak ciężarówką, który doczekał się nawet swojej nazwy – styl nicejski. Należy jednak zadać pytanie podstawowe – czy zamiast betonować miasta, nie należałoby pomyśleć o „zabetonowaniu” granic Europy? Włoski dziennik „Il giornale”, dwa dni po masakrze na ulicy Rambla, pisał o „wirusie islamu”, o chorobie, która już rozwija się w europejskim ciele i którą teraz trudno będzie zwalczyć. Redaktor naczelny gazety, Alessandro Salusti, w dużym komentarzu stwierdził, i słusznie, że pojawiła się nowa metoda...
Tomasz Łysiak
Główny bohater ucieka przed niemieckim ostrzałem. W pewnej chwili wybiega na plażę. Tu na przestrzeni dziesięciu mil wybrzeża stłoczone są tysiące żołnierzy. Niektórzy stoją w kolejkach, które zaczynają się nad samym morzem. Inni na molo oczekują przybycia statków, których nie widać na horyzoncie. Tak zaczyna się film Christophera Nolana „Dunkierka”. Ten obraz to majstersztyk – trzy historie (jedna dzieje się na lądzie, druga na morzu, trzecia w powietrzu), splatają się na końcu w całość. Wbija w fotel doskonały filmowy warsztat – wspaniałe zdjęcia, dźwięk i olbrzymia dbałość o wierność historycznych szczegółów, jeśli chodzi o realia, uzbrojenie i sprzęt. Wydawać by się mogło, że Nolan będzie zbierał same pochwały i ma drogę usłaną różami do Oscara. Okazuje się jednak, że nie jest to...
Tomasz Łysiak
Wiele tematów związanych z naszą historią dzieli tzw. prawą stronę, czyli środowisko konserwatywno-prawicowe. Jednym z nich jest chociażby stosunek do powstań narodowych, przy czym na pierwsze miejsce wysuwa się tu kwestia Powstania Warszawskiego. Ze smutkiem patrzę, jak właśnie w okresie rocznicowym krytycy decyzji o wybuchu powstania podejmują ze zdwojoną siłą działania publicystyczne wymierzone w ten zryw. O ile uznaję za ożywczą i dobrą dyskusję na temat naszych dziejów, o tyle nie mogę się zgodzić z uderzaniem w wartości, które nas jednoczą – w sposób i w formie, która nabiera wymiaru frontalnego, szaleńczego ataku. Książka Zychowicza „Obłęd ’44” ukazała się właśnie na rocznicę powstania w 2013 r. i już samym tytułem obrażała pamięć powstańców. W podobny sposób atakowany jest...
Tomasz Łysiak
Ostatnia sylaba to „Gua…”. I nic więcej. Wszystko się urywa. Czarne skrzynki notują ten wydany z ust pilota początek słowa „guarda” („patrz”). Potem zapada cisza. Ostatni kontakt radarowy zanotowany na wieży kontrolnej lotniska Ciampino to godzina 20.59. Samolot DC-9 linii lotniczych Itavia, lecący z Bolonii do Palermo drogą lotniczą Ambra 13, znika ze wszystkich ekranów. Powinien przybyć do Punta Raisi o 21.13. Wieża kontrolna wywołuje go o 21.04. Cisza. Wołają inne lotniska. Trapani. Woła Palermo. Na darmo. Nikt nie odpowie. DC-9 i 81 osób na pokładzie ginie w ciągu kilku sekund. Wszystko rozgrywa się 27 czerwca 1980 r. u wybrzeży maleńkiej wysepki Ustica. Mija 37 lat. Gdy telewizja RAI organizuje po raz kolejny specjalny program poświęcony tragedii, gośćmi są jak zwykle członkowie...
Tomasz Łysiak
Bitwa Warszawska nie bez przyczyny zwana jest Cudem nad Wisłą. W sierpniu tamtego roku cały naród zjednoczył się w modlitwie, w intencji zagrożonej przez bolszewików stolicy. Genialne posunięcie Piłsudskiego – słynny manewr znad Wieprza – nie powiódłby się, gdyby nie pełna mobilizacja społeczeństwa, wojska i podległych Marszałkowi dowódców. Każdy spełniał tu swoją rolę, jak mógł najlepiej, i sam Naczelny Wódz, i młodzież broniąca Warszawy, i ksiądz Skorupka, który pełniąc duchową posługę na froncie, zginął z krzyżem w dłoni. Co najważniejsze – to wspaniałe zwycięstwo ma wymiar nie tylko polski. Jest to wiktoria zachodniej, chrześcijańskiej cywilizacji odniesiona nad cywilizacją zła i nihilizmu. W tej mierze napawa nas szczególnie dumą bojowy wysiłek i krew przelana przez naszych...
Tomasz Łysiak
W bohaterskiej obronie Warszawy 1920 r. brały udział rzesze młodych ludzi, uczniów klas gimnazjalnych, studentów. Nie brakło też harcerzy. Walczyli oni zresztą na froncie w trakcie całej kampanii lat 1919–1920. Bitwa zwana Cudem nad Wisłą była punktem kulminacyjnym ich wojennej epopei. Mniej są znane relacje osobiste zwykłych żołnierzy z tamtych lat, tymczasem to właśnie one wiele wnoszą do zrozumienia ducha, który ożywiał wtedy polską młodzież. Ten Duch to była największa siła, z jaką przyszło się zmierzyć barbarzyńcom ze Wschodu, którzy uderzyli w Polskę, mając w planach zdobycie całej Europy. Tym więcej dla mnie znaczy opowieść, jaką na kartach wspomnień przekazał Aleksander Ordża-Dawid. Zapis stanów duszy Mój egzemplarz „Pamiętnika Wojennego Harcerza 1918–1920” z ilustracjami...
Tomasz Łysiak
W nawale pięknych sierpniowych rocznic – wybuchu Powstania Warszawskiego, Bitwy Warszawskiej z roku 1920, wyruszenia Kompanii Kadrowej z Oleandrów, stracenia Traugutta na stokach Cytadeli czy wreszcie strajków sierpniowych – umknąć może czasem rocznica innego polskiego zwycięstwa. Wygranej przez powstańców listopadowych bitwy pod Iłżą. Do starcia doszło 9 sierpnia 1831 r. Rosjanie dowodzeni przez gen. Kvitnitsky’ego i Rydygiera mieli dwukrotną przewagę liczebną. Jednak to Polacy, prowadzeni przez gen. Samuela Różyckiego, dali im popalić. Nasze wojska zbliżyły się do Iłży dzień wcześniej i przygotowały zasadzkę. Różycki obsadził miasto strzelcami, zaś dwa bataliony rozrzucił po ogrodach, sadach i w zabudowaniach podmiejskich. Na lewym skrzydle ustawił kosynierów i pułk jazdy wołyńskiej...
Tomasz Łysiak
Praktycznie w przededniu kolejnej rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego i następującej tuż po niej, na początku sierpnia, rocznicy stracenia Traugutta na stokach Cytadeli, w Wilnie odnaleziono szczątki dowódcy powstania styczniowego – Zygmunta Sierakowskiego. W trakcie prac archeologicznych prowadzonych na Górze Zamkowej odkryto cztery jamy grobowe, w których zostały pochowane ciała siedmiu straconych powstańców. Jak zawsze – bez trumien, wrzucone do dołów i przysypane wapnem – by zasypać także ślady w pamięci. Obraz bestialstwa sprzed 150 lat, tak podobny do tego, czego jesteśmy świadkami na „Łączce” czy w wielu innych miejscach, w których ciągle odnajdywani są bohaterowie antykomunistycznego podziemia. Wśród tych strzępów ubrań, pasów, butów, guzików, medalików i kości, na palcu...
Tomasz Łysiak
Wystarczyłoby stworzyć galerię portretów, by wszystko było jasne. Galerię osób, które dziękowały za dwa prezydenckie weta – od Timmermansa po Wałęsę. I jednocześnie tych, którzy po cichu rechocząc z zadowolenia, oficjalnie jeszcze kręcili nosem czy nawoływali od razu do dalszej walki ulicznej. Te zadowolone, pełne pychy i arogancji twarze Salonu to aż nadto widomy znak, że reforma sądownictwa jest bardzo potrzebna. Uderzono bowiem w czuły punkt układu, który funkcjonuje w Polsce od czasów komuny. Trzeba być chyba całkiem odseparowanym od normalnego życia, by nie widzieć, jak źle w naszym kraju działają sądy – jak bardzo przeżarte są mniejszymi i większymi układzikami, korupcją, a czasem pogrążone w hierarchicznej, zacementowanej głębinie, w której o kształcie toczenia się spraw...
Tomasz Łysiak
Poszłem pod Sejm i Senat. Żeby protestować ze świecą. Świecy oryginalnej akurat nie mam, ale jedna posłanka z PO mi pokazała, że można sobie na ajfonie wrzucić takiego skrina z ruchomą świecą. To wrzuciłem. Ogólnie z kolegami robimy liberum veto razy trzy, żeby nam nie odebrali sądów, które są nasze. – Sąd sądem, a sprawiedliwość musi być po naszej stronie, a nie po stronie Prawa i Sprawiedliwości – mówiła moja babka. To ona zostawiła granaty po dziadku z urzędu, który to walczył z bandami. Te granaty to symbol naszego pokojowego podejścia. Sam Wałęsa nas zachęca do takiego działania. A notabene teraz żeśmy dopiero zrozumieli, co to za afera była z tym synem Wałęsy, który kradł świece w sklepie. Pojęliśmy, jaki był cel – świece były na demonstrację w obronie sądów. Jeśli już chodzi o...
Tomasz Łysiak
Przez dwa długie lata polski żołnierz legionowy przelewał krew na polach bitew, a ostatnia z nich – pod Kostiuchnówką – z początków lipca 1916 r. była bojem, w którym wzięły udział wszystkie trzy brygady i który kosztował Polskę najwięcej ofiar. Płaciliśmy krwią za powrót do świadomości Europy, a także budowaliśmy stawkę w grze – chodziło przecież o Niepodległość, to ona była jedynym celem walki u boku Austriaków, Niemców, czy potem także Rosji. Akt 5 Listopada stanowił swego rodzaju obietnicę powstania Rzeczypospolitej, ale z drugiej strony nie dawał jasnych odpowiedzi co do faktycznej suwerenności. Legiony rozwiązano, powołując Polski Korpus Posiłkowy, a później przekazano je pod komendę generała-gubernatora Hansa von Beselera. Rozpoczął się proces tworzenia Polskiej Siły Zbrojnej –...
Tomasz Łysiak
Trzymam w ręku niewielką książeczkę. To wspomnienia Władysława Kęsika, ułana 1. Pułku ułanów Beliny zatytułowane „Za drutami Szczypiorny i Łomży”. Wydane nakładem autora w roku 1936. Rzecz jest o tyle cenna, że przedstawia Kryzys Przysięgowy i wydarzenia, które po nim nastąpiły, z punktu widzenia jednego z uczestników. Gdy przed żołnierzami Legionów odczytywano ostatni rozkaz Piłsudskiego, w którym Komendant prosił ich, że jeśli dotąd za Polskę przelewali krew na polach bitew, aby teraz poszli za nią do więzienia – to stojący na zbiórce legioniści płakali. Historia tych łez równie wiele znaczy, co analizy wydarzeń stricte historycznych. To opowieść o Duchu Polskim. A owe dwa kroki w przód, które wspólnie postawili żołnierze, by odmówić złożenia przysięgi to był symbol Jedności. Tej...
Tomasz Łysiak
„Na koniec bóg morza, któremu poświęcone było Paestum, odwrócił się od swoich czcicieli. Podniósł brzeg morski. Pobliska rzeka Silarus straciła ujście i  zaczęła rozkładać się. Strabon narzeka na złe powietrze okolic. To, czego nie mogli dokonać barbarzyńcy, dokonuje malaria” – pisał Herbert w „Barbarzyńcy w ogrodzie”. Piękne Paestum, które należy smakować powoli jak najlepszy trunek – to starożytne miasto greckie na wybrzeżu włoskim. Trzy piękne doryckie świątynie zapierają dech w piersiach. Gdy się je zwiedza podążając za Herbertem, trzeba, tak jak on, położyć dłoń w rowkach kolumny, a potem ścigać wzrokiem potomków tych jaszczurek, które kilkadziesiąt lat temu widział nasz poeta. Nad Paestum niebo jest błękitne. Tymczasem w Pompejach zasnute dymami. Płoną zbocza Wezuwiusza i...
Tomasz Łysiak
Wizyta prezydenta Stanów Zjednoczonych stała się pretekstem do kolejnych wykwitów antypisowskiej chorej wyobraźni salonowych elit. Tym razem na czele jednego z ataków na ciemnogrodzką część świata stanął światły rektor warszawskiej Akademii Teatralnej, który błysnął listem skierowanym wprost do Trumpa. Utyskiwał w nim na to, że wizyta amerykańskiej głowy państwa utrudni przegląd studenckiej twórczości. Pan rektor jednocześnie zasugerował prezydentowi USA, żeby ten ofiarował szkole jakąś gratyfikację finansową.  Klasa sama w sobie! Toć to jak poziom wzięty z klasków literatury. Oto przez ziemie zaboru rosyjskiego jedzie sotnia kozacka. Zajeżdża do wsi, staje w karczmie. Nagle chłop przychodzi do esauła, kłania się, kapelusz trzyma w garści. „Panie oficyrze. Nie może tak być. Kozaki...
Tomasz Łysiak
W październiku będziemy obchodzili 200. rocznicę śmierci Tadeusza Kościuszki. Sejm ustanowił rok 2017 Rokiem Kościuszki. Naczelnik i wódz insurekcji kojarzy się Polakom przede wszystkim z wydarzeniami 1794 r. – przysięgą na krakowskim rynku i wielkimi bitwami przeciwko Moskalom, pod Racławicami i Maciejowicami. Zanim jednak Kościuszko wsławił się walką z armią rosyjską, bił się za oceanem w wojnie o Niepodległość Stanów Zjednoczonych. Do Polski wrócił jako amerykański generał. „To waleczny polski patriota Tadeusz Kościuszko pokazał generałowi Gatesowi, jak należy się okopać na Bemis Heights” – W. Wilson, „History of American People” Walczył zawsze o to samo – o Wolność. Sztandar wolności raz miał barwy polskie, raz amerykańskie, ale za każdym razem niósł ze sobą tę samą myśl – ponad...
Tomasz Łysiak
Mija 210 lat od utworzenia Księstwa Warszawskiego. Zanim w lipcu 1807 r. powstało niewielkie, lecz niepodległe państwo polskie, Napoleon pogonił kota Rosjanom i Prusakom, którzy zawarli przeciwko niemu koalicję antyfrancuską. Dwie październikowe bitwy z 1806 r. – pod Jeną i Auerstedt otwierały drogę do dalszych działań i rozpoczęcia tzw. polskiej wojny. Polacy marzyli o odzyskaniu całego swojego terytorium utraconego w zaborach, lecz w 1807 r. nie było to jeszcze możliwe. Tak czy siak, nasi rodacy walczący u boku Napoleona – w tym Legiony utworzone we Włoszech przez Dąbrowskiego – bili Moskali, mając nadzieję na zmartwychwstanie Ojczyzny. Zwycięstwo Bonapartego pod Frydlandem 15 czerwca 1807 r. miało już niedługo przynieść konkretne wyniki. Polityczny akt utworzenia Księstwa rozegrał...
Tomasz Łysiak
Capaci. To jedno słowo ma dla Włochów specjalne znaczenie. O położonej pod Palermo miejscowości nikt nie słyszał aż do 23 maja 1992 r. Już następnego dnia dzienniki telewizyjne wszystkich krajów pokazywały wstrząsające zdjęcia z autostrady prowadzącej z lotniska do sycylijskiej stolicy. W asfalcie była olbrzymia wyrwa, wyglądało to tak, jakby w drogę uderzyła bomba, na pasach ruchu leżały wraki. Szczątki, gruz, fragmenty ubrań, karoserii, szyb, reflektorów można było znaleźć w promieniu kilkudziesięciu metrów. Na zdjęciach prasowych uwieczniono chwile po masakrze – wszystko rozegrało się przy zjeździe z autostrady A29, nad którą widać tablice drogowe z napisami „Palermo” i „Capaci”. W tym właśnie miejscu zginął sędzia Giovanni Falcone, a wraz z nim poniosła śmierć jego żona Francesca...
Tomasz Łysiak
Najwyraźniej coś odbija francuskiej głowie państwa. Być może takie efekty przynosi zbyt dużo francuskiego szampana, zbyt wiele żabich udek, sera pleśniowego i śpiewania Marsylianki na święto okrutnej Rewolucji Francuskiej. Robi się mieszanka wybuchowa i mąci umysł Macrona. Szkoda, że monsieur le président upomina w skandaliczny sposób Polskę i Węgry, sam zaś ma najwyraźniej kłopoty z pamiętaniem historii własnego kraju. Można by mu przypomnieć choćby, w jaki sposób jego rodacy wcielali w życie ideały Wielkiej Rewolucji. Choć słowa „w życie” nie do końca tu pasują. Lepiej by było – „wcielali w śmierć”, zgodnie z pełnym, acz wymazywanym pracowicie ze świadomości hasłem „Wolność, Równość, Braterstwo lub Śmierć!”. To w trakcie tej rewolucji uczono mieszkańców Wandei, w jaki sposób należy...
Tomasz Łysiak
Jedno z najbardziej dolegliwych uczuć – bezsilność – wiele razy było już udziałem Polaków. Czuliśmy się bezsilni, gdy nam zabierano Ojczyznę w trakcie rozbiorów, a zwykły obywatel poza głosem sprzeciwu czy zaciągnięciem się w szeregi wojska nie miał zbyt wiele możliwości wpłynięcia na losy Polski. Mógł tylko płakać nad losami kraju zabieranego nam przez obcych. Bezsilni byli ci, którzy nagle w wyniku rozbiorczego traktatu stawali się obywatelami innego państwa – razem z całą wsią, kościołem, probostwem i wszystkimi dobrami stawali się „towarem”. Bezsilność czuli ci, którzy przez lata okupacji musieli patrzeć na to, co w naszym kraju wyprawiali Niemcy i Rosjanie podczas II wojny światowej. Ileż to razy mogliśmy jedynie płakać w duchu, zagryzać zęby, zaciskać pięści, widząc kolejne...
Tomasz Łysiak
Setna rocznica utworzenia we Francji tzw. Błękitnej Armii to jedna z tych chwil, o których trzeba w szczególny sposób przypominać – jesteśmy przecież w trakcie trwających obchodów setnej rocznicy odzyskania Niepodległości. Nie byłoby jej, gdyby nie Józef Piłsudski i jego czyn bojowy, nie byłoby jej także, gdyby nie działania Romana Dmowskiego i Ignacego Paderewskiego na Zachodzie. Generał Józef Haller objął dowództwo nad polską armią we Francji w lipcu 1918 r. Zmarł dokładnie w rocznicę jej utworzenia – 4 czerwca. Rok 2017 został uchwałą Senatu RP ogłoszony rokiem Hallera. Losy „Błękitnego Generała” to nie tylko, wraz z II Brygadą, boje na frontach I wojny światowej, lecz także walka z bolszewikami w 1920 r. czy wreszcie tak piękne karty naszej historii jak akt „zaślubin z morzem”. Z tej...
Tomasz Łysiak
Pójście z małżonką na kawę na Nowy Świat może owocować niespodziankami. Na przykład spotkaniem z TVN. Ekipa TVN w składzie długowłosy operator i wypomadowany młody Chajzer usiadła sobie tuż przed nami w kawiarnianym ogródku. Zaraz obok kamery położonej na stolik pojawiło się ciacho i duża latte. Nagle po drugiej stronie ulicy ukazał się Ryszard Petru z jakąś blondynką. Żeby nie było – nie Joanną. Petru zaczął się rozglądać w lewo i w prawo. Operator TVN czujnie chwycił kamerę i wycelował w polityka. Chajzer natychmiast uspokoił kolegę. – Nie, no zostaw Rysia, Rysia zostaw… – Operator jeszcze przez chwilę się opierał, chcąc złapać jakiś materiał, ale… Chajzer był twardy. Zostawić Rysia w spokoju! Jasne – co jak co, ale Rysiów w TVN się nie rusza. Za to… atakuje się innych. Na przykład...
Tomasz Łysiak
W poprzednią środę na łamach „Gazety Polskiej” ukazał się dodatek historyczny dotyczący objawień fatimskich. Otwierał go artykuł Andrzeja Wrońskiego. Nikt z nas nie wiedział, że tego samego dnia po południu odejdzie od nas do wieczności jego Autor. Śp. Andrzej Wroński (ur. 1956) był historykiem, nauczycielem, szefem wydawnictwa Instytutu Historii PAN „Neriton”, wykładowcą Akademii Sztuki Wojennej, społecznikiem, współtwórcą Stowarzyszenia Polska Jest Najważniejsza, a także – co stanowi dla nas zaszczyt – autorem działu historia tygodnika „Gazeta Polska”. Dla mnie osobiście ta śmierć ma bardzo bolesny wymiar. Jestem wdzięczny losowi, że dał mi szansę poznać Andrzeja. Był moim profesorem historii w warszawskim liceum im. Bolesława Prusa i w wielkiej mierze wpłynął na to, kim jestem...
Tomasz Łysiak
Idę o zakład, że gdyby zrobić sondę uliczną, w której pytano by Polaków o słynną szarżę w wykonaniu biało-czerwonych kawalerzystów, to wymieniliby Wiedeń, Kircholm czy Somosierrę, a jedynie nieliczni wspomnieliby Rokitną. Co takiego się stało, że tak skutecznie zasypano pyłem niepamięci czyn Legionów Polskich w trakcie I wojny światowej? Czy aż tak skuteczna była propaganda PRL-u, że koleje walki Polaków o wolność w latach 1914–1918 tak naprawdę do dzisiaj są właściwie mało znane? 13 czerwca 1915 r. pod Rokitną, na pograniczu Besarabii i Bukowiny, doszło do szarży polskich ułanów pod wodzą rotmistrza Dunina-Wąsowicza. Rozkaz ataku na cztery umocnione linie okopów rosyjskich wyszedł ze strony dowództwa austriackiego. De facto oznaczał wyrok śmierci dla atakujących. Żeby ograniczyć...
Tomasz Łysiak
Objawienia fatimskie stanowią szczególne wydarzenie w historii nie tylko Kościoła i obszaru duchowego, lecz także dziejów powszechnych i dziejów Polski. Można na nie patrzeć pod kątem zawartych w nich wizji i ostrzeżeń, snuć refleksje dotyczące roli Rosji w historii Europy, można zastanawiać się, czy apokaliptyczne obrazy związane z zamachem na papieża już stały się faktem, czy też jeszcze czekają na nas w przyszłości. Ale jedno nie ulega kwestii – sam kult Niepokalanego Serca Maryi stał się częścią naszej historii, wpłynął na polskie losy, przede wszystkim po II wojnie światowej. Wymiar objawień dotyczący kierunku, w jakim zmierza świat, brnąc w ateizm, kpiąc z wartości duchowych, niszcząc to, co Boskie, a trzymając się tego, co szatańskie – jest bardzo aktualny. I aktualne jest wezwanie...
Tomasz Łysiak
Zastanawiam się czasem, gdzie leżą granice tego jazgotu, tej potwornej nienawiści, jaka bije z oczu i z ust sympatyków tych wszystkich KOD-ów, PO czy Nowoczesnej. Co ciekawe, te bluzgi, ataki, szyderstwa i rechoty stają się po prostu groteskowe. Ot, niedawno, w trakcie szczytu NATO w Brukseli – szefowie państw stali, pozując do zbiorowego zdjęcia. Atmosfera była luźna, machano do dziennikarzy, uśmiechano się. Nasz prezydent podniósł w pewnej chwili do góry dwa kciuki i uśmiechnął się. W sieci natychmiast zaczęło krążyć zdjęcie z kpiącym komentarzem, że oto dwoje „poważnych” polityków, to znaczy Macron i Merkel, a nad nimi uśmiechnięty, „mało poważny” prezydent RP. I dalej jazda – jakie to ponoć słabe, tak się uśmiechać, tak pokazywać kciuki, tak „pajacować”. Nie wiem, jakie zachowania...
Tomasz Łysiak
Taki Schetyna to jest biedny gość. Już się wydawało, że sprawa uchodźców przycichła i można zmącić ludziom w głowach, twierdząc, że PO nigdy nie była za ich przyjmowaniem, a tu buch, nagle znowu Unia zaczęła się srożyć, grożąc Polsce, Węgrom i Austrii. Trzeba więc było natychmiast po raz kolejny zmienić front – i na powrót stać się zwolennikiem imigracyjnej polityki Unii. Schetyna i reszta jego ekipy stanęli właśnie w rozkroku: z jednej strony mają przed oczami gigantyczny słupek badań opinii społecznej, mówiący o zgodnym i chóralnym sprzeciwie Polaków wobec otwierania granic naszego kraju dla imigrantów, z drugiej zaś swych europejskich przyjaciół i de facto pryncypałów, którzy wysuwają żądania. Stawanie imć Grzegorza w rozkroku przysparza frajdy obserwującym, bo Schetyna nie dość, że...
Tomasz Łysiak
Sytuacja, w której my, Polacy, musimy walczyć z coraz częstszym określeniem „polskie obozy zagłady”, wydaje się z gruntu absurdalna, ale wymaga od nas nieustannego budowania w świadomości świata odpowiednio zdefiniowanych pojęć. Wyobraźnia masowa daje się, niestety, łatwo manipulować – a to przez kłamliwe czy powierzchowne edukowanie w szkole, a to przez propagandę w dziełach kultury, prasie, filmach czy książkach. Na szczęście na oszczerstwa i wykrzywianie rzeczywistości reagują obecnie nie tylko polski rząd, ale i rozmaite instytucje państwowe, jak IPN, czy społeczne, np. Reduta Dobrego Imienia, Fundacja Tradycji Miast i Wsi. Dochodzi też do tego działanie zwykłych ludzi, którzy zamiast przyglądać się wszystkiemu z boku i narzekać, po prostu zaczęli walkę. Do tej ostatniej grupy...
Tomasz Łysiak
Słowa Jarosława Kaczyńskiego wypowiedziane w trakcie obchodów miesięcznicy tragedii smoleńskiej podchwyciły salonowe media i natychmiast obłożyły olbrzymią dawką hejtu i rechotu. Jednak słowa te zostały całkowicie wyjęte z kontekstu. Zdanie „te białe róże, które tam widać, to właśnie symbol nienawiści i głupoty, skrajnej głupoty i skrajnej nienawiści” – odnosiło się do zaistniałych wydarzeń, kiedy ludzie z białymi różami wtargnęli w przestrzeń modlitwy i refleksji, przynosząc groźby, nienawiść, a nawet agresję fizyczną – uderzenie w twarz Adama Borowskiego. Odcięcie tego kontekstu i cytowanie samego zdania jako zabawnego quasi lapsusu językowego to po prostu zwykła nieuczciwość. I to wykonywana w stosunku do premiera Kaczyńskiego po raz kolejny. Dość wspomnieć sprawę „gorszego sortu”...
Tomasz Łysiak
Słowo nostalgia pochodzi od greckich słów „νóστος”, czyli „powrót do domu”, oraz „ἄλγος”, czyli „ból”. Nostalgię czuli wszyscy nasi emigranci, którzy w ciągu wieków z różnych powodów musieli opuścić Ojczyznę, czy to w wyniku przegranych powstań w wieku XIX, czy wojen i okupacji przez Niemców i Sowietów w wieku XX. Poruszani nostalgią poeci tworzyli wielkie dzieła, płakali za krajem zesłańcy na Syberii. Wszyscy byli polskimi Odyseuszami – którzy po długich tułaczkach wracali do rodzinnej Itaki. Homerycki Ulisses nie miał tak łatwego powrotu. Nie dość że nimfa Kalypso nieźle mu namieszała w głowie, to jeszcze gdy w końcu dotarł do ojczyzny, nie mógł jej poznać. Cóż się w tej „patrii”, ojczyźnie, czyli „ziemi ojców”, stało? Czemu zdawała się być inną niż lata temu? My, Polacy, czuliśmy...
Tomasz Łysiak
Mniej znany w naszej historii, a przecież niezwykle ważny jest XIX-wieczny epizod „majowy” wileńskiego, intelektualnego ruchu patriotycznego. Mowa o „Promienistych” i ich majówkach, które na 10 lat przed Powstaniem Listopadowym zapoczątkowały powstanie Towarzystwa Filaretów. Patriotyczne majówki „Promienistych” to swego rodzaju pomost prowadzący do utworzenia przez Filomatów towarzystwa, które podzielone na sekcje naukowe, koncentrowało się na działalności naukowej i kulturalnej, mającej na celu budowę świadomego, narodowego ducha polskich studentów. Promienie Tomasza Zana W gronie Filomatów byli m.in. Józef Jeżowski (prezes), Tomasz Zan, Erazm Poluszyński, Onufry Pietraszkiewicz, Jan Czeczot, Aleksander Chodźko, Ignacy Domeyko. To właśnie ten ostatni – inżynier i geolog,...
Tomasz Łysiak
4 maja 1834 r. oficjalnie otwarto Cytadelę Aleksandrowską w Warszawie. Ceglana twierdza została zbudowana na rozkaz cara Mikołaja po upadku Powstania Listopadowego. Wyburzono spory kawał miasta i w samym centrum polskiej stolicy (oficjalnie stolicy Królestwa Polskiego) wzniesiono wojenny kompleks, który miał dwa główne zadania: po pierwsze, trzymanie w szachu miasta – przez umieszczenie w nim wojska oraz artylerii, a więc możliwą natychmiastową interwencją zbrojną lub po prostu ostrzał, po drugie, stał się on siedzibą sądów wojskowych oraz dużym więzieniem, w którym trzymano polskich patriotów. Przez mury Cytadeli przewinęli się najwięksi – siedział tu Levittoux (którego akt samospalenia stał się krzykiem-symbolem oporu), siedzieli Powstańcy Styczniowi z Trauguttem na czele, a pod koniec...
Tomasz Łysiak
Siedziałem właśnie na Piazza Unità d’Italia w Trieście i piłem kawę, gdy mi się to przydarzyło. Niestety. A przecież tak nie lubię, gdy na przykład Amerykanie rechoczą na całą restaurację, aż się wszyscy oglądają. Ale cóż robić? Teraz sam wybuchnąłem śmiechem po tym, jak na jednym z polskich portali zobaczyłem zdjęcie Donalda Tuska z filiżanką w dłoni pozdrawiającego tłum z okna prokuratury i tekst, który byłego polskiego premiera porównywał do naszego wielkiego, świętego papieża. Akurat tego dnia załatwiałem kilka spraw we włoskich urzędach i każda z kolejnych urzędniczek, uśmiechając się miło, nawiązywała do Jana Pawła II, wzdychając i żałując, że już go z nami nie ma. Biedaczki, nie wiedziały, że w Polsce jest już nowy święty i męczennik, który zajechał pociągiem, witany przez...
Tomasz Łysiak
Grunt to konsekwencja w doborze środków – twierdzą aktorzy, którzy muszą wcielić się w jakąś postać. Gdy, dajmy na to, aktor wymyśli sobie, że w danej roli będzie się jąkał w co trzecim słowie, to potem musi umieć utrzymać narzuconą samemu sobie formę przez cały spektakl. Podobnie powinno być z tymi wszystkimi aktorami politycznie poprawnej sceny kształtującej opinię publiczną, począwszy od redaktorów z Czerskiej, a skończywszy na politykach i działaczach szalejących na ulicznych wiecach i marszach „za Europą”. Gdy już przyjmą jakąś formę, na Boga, winni się jej trzymać. A tu niestety – nici. Co chwila pani Konsekwencja cierpi w związku z ich absurdalnymi woltami. Z jednej więc strony płaczą nad „wyrzynaniem drzew”, jakie ponoć miał rozpocząć minister Szyszko, z drugiej żądają...
Tomasz Łysiak
Widziałem ostatnio, jak pewnej rodzinie wręczono świąteczny kosz prezentowy. Dzieci rzuciły się do wielkiego pakunku pełnego słodkości i z radością zaczęły rozrywać celofanowe opakowanie. Maluchy wyciągały kolejne czekolady, cukierki, łakocie. Naraz jeden z brzdąców zakrzyknął zdziwiony: „Mamo, co to jest?”. Trzymał w ręku… wielkanocną palemkę. Drugi dzieciak także spojrzał zaskoczony, nie wiedząc, do czego służy ta dziwna kolorowa „miotełka”. A matka nic nie odpowiedziała. Zrobiło mi się tych dzieci i tej rodziny bardzo żal. Nie tylko dlatego, że – jak było widać – jest ona niewierząca, chociaż i to zawsze smuci. Myślę bowiem, że gdy Boga nie ma w rodzinie, to nie jest ona postawiona na dobrym fundamencie. Bo to On jest Dawcą Miłości. Jak można bez Niego obdarowywać prawdziwą miłością...
Tomasz Łysiak
Tragedia wydarzyła się w nocy 14 kwietnia 1912 r. Titanic – największy transatlantyk świata, okrzyknięty w prasie jako „niezatapialny” – płynąc z Southampton do Nowego Yorku otarł się o górę lodową i zatonął. Ocean pochłonął ponad 1500 ofiar, przeżyło jedynie 730 osób. Katastrofa Titanica natychmiast urosła do rangi symbolu – statek tonący w trakcie dziewiczego rejsu, w dobie zachłystywania się nowymi technologiami, nowoczesnością, cywilizacją maszyn opiewanych w futurystycznych manifestach był jak metafora ludzkiej pychy zderzającej się z pierwotną naturą. Tysiące artykułów, książek, filmów o Titanicu współtworzyło i unieśmiertelniało tragiczną legendę oceanicznego kolosa. Snuto domysły, dlaczego statek zatonął – wiadomo było, że miał poradzić sobie nawet w razie zalania czterech...
Tomasz Łysiak
Zamiar wyjścia Wielkiej Brytanii ze strefy euro były zapewne dość długo ukrywane. Ujawnił je dopiero Ryszard Petru podczas wywiadu udzielonego zaprzyjaźnionej sobie stacji radiowej. Proces chyba już się zaczął. Najprawdopodobniej na Wyspach zaczyna się operacja powrotu do ich tradycyjnej waluty – rubla szterlinga. Nie tylko Ryszard jest odkrywcą rzeczywistości alternatywnej. Są inni spece, którzy zajmują się „exitami” – równie genialni. Tak jak Rychu „przejęzyczył” się z Wielką Brytanią, tak oni „przejęzyczyli się” twierdząc, że PiS zamierza wyprowadzić Polskę z Unii. Zupełnie tak, jakby walka o naszą pozycję na europejskiej arenie miała się równać ustawieniu kierunku „na wyjście”. I zupełnie tak, jakby wszędzie – wszem i wobec – politycy partii rządzącej obwieszczali, że noszą się...
Tomasz Łysiak
Po ataku na Westminster Bridge świat wstrzymał oddech. Jednak prawdziwy wstrząs przeżyli londyńczycy będący blisko wydarzeń. Niektórzy z nich siedzieli dość długo zamknięci w awaryjnie zatrzymanym diabelskim młynie nad brzegiem Tamizy i stamtąd patrzyli bezradnie na wydarzenia dziejące się niżej. Inni byli przeszukiwani przez brytyjskie służby na pokładach barek sunących rzeką. Ciekawe obrazki z tych akcji pokazały niektóre telewizje. Oto pojawili się tam ubrani na czarno antyterroryści, którzy z bronią gotową do strzału wchodzili do wnętrza turystycznych, przeszklonych kabin. Przerażeni pasażerowie kładli ręce na głowę jak podejrzani. Strach, panika, szok – wśród dzieci, rodziców, wycieczek szkolnych, starszych ludzi. A potem fala tego strachu rozlała się po całej Europie i świecie....
Tomasz Łysiak
22 marca 1877 r., w wileńskiej aptece Tytusa Paszkowskiego, carska policja aresztowała pod zarzutem spisku na życie cara młodziutkiego studenta Józefa Piłsudskiego. Chociaż nie należał do spiskowców, a w procesie występował jako świadek, został skazany na pięć lat zsyłki na Syberię. Owiany złą sławą Sybir, miejsce zesłań i katorgi dziesiątków tysięcy Polaków, stał się fenomenem, który jako zjawisko historyczne i kulturowe wplótł się tak mocno w nasze dzieje, iż trudno opowiadać o losach Rzeczypospolitej, nie mówiąc o Syberii. W pewnej mierze ta opiewana przez poetów i pieśniarzy olbrzymia kraina sięgająca najdalszych wschodnich rejonów Rosji stała się polskim piekłem, Tartarem, do którego strącani byli bohaterowie, by odkupić swoje antycarskie grzechy. Wskrzesiciel państwa polskiego,...

Pages