Ten Papież nie bałby się smoleńskiego krzyża

Jan Paweł II podjął się szaleńczego zadania. W księżycowy krajobraz blokowisk, zamieszkany przez ofiary komunistycznego eksperymentu, który trwał przez kilka dziesięcioleci, postanowił wszczepić na nowo historyczną Polskę. Wierzył, jak Zbigniew Herbert, że choć nie ma już  „Miasta”, po którym zostało „puste miejsce”, to „wciąż ponad nim drży powietrze po tamtych głosach”

Kraków, rok 1999. Ulica Smoleńsk niedaleko papieskiego okna w Kurii. Wita ona przechodniów namalowanym na murze sprayem napisem: „Witamy na Smoleńsku, zapraszamy na klapsa”. Dalej – setki biało-czerwonych flag i zdjęć Ojca Świętego – taki obrazek opisałem na łamach „Gazety Polskiej” 15 lat temu
[pozostało do przeczytania 96% tekstu]
Dostęp do artykułów: