Nowy status Jandy

Oto moje świadectwo. Ciemno było i ponuro. Wiatr jęczał. Las stawał się coraz bardziej gęsty. Ptaki umilkły, w zaroślach słychać było niepokojące trzaski, a czasem krótki, urwany pisk, jakby coś małego i niewinnego zakończyło właśnie swój żywot. Było coraz zimniej. Nie pamiętałam, co tam robię. Wieczór zaczynał się tak miło.

Ciepłe światło knajpy w centrum Warszawy. Brałam do ust kieliszek wina. A potem... błysk i ciemność. I byłam już tu. Sama, wśród ciemnych drzew, włóczących się nisko mgieł, zawodzącej wichury. Wciągnęłam mocno powietrze w nozdrza. Wilgoć, pleśń, butwiejące drzewo. Tak pachnie Polska B. Tak pachnie PiS i śmierć demokracji. Nie czułam strachu
[pozostało do przeczytania 58% tekstu]
Dostęp do artykułów: