10 kilometrów nad ziemią

10 kilometrów. Dystans, na którym triumfował Janusz Kusociński na igrzyskach w Los Angeles, biegnąc w bucie pełnym krwi (założył pierwszy raz nowe kolce). Dystans, będący ledwie mniej więcej jedną trzecią tego, co dziennie pokonywaliśmy na pieszych pielgrzymkach do Częstochowy. Ale można też popatrzeć na to inaczej. Jak? Pionowo, a nie poziomo. Popatrzeć na naszą Ziemię z wysokości właśnie 10 tys. metrów. Niewiele widać. Chmury.

A w nocy można rzec słowami jednego z bohaterów „Seksmisji”: „Ciemność widzę”. Ale wyobraźnia pracuje. Samolot wznosi się na wysokość przelotową nieco ponad 10 kilometrów nad poziomem morza, startując z dawnego chrześcijańskiego
[pozostało do przeczytania 64% tekstu]
Dostęp do artykułów: