Kucyk i jego konie… mechaniczne

Usiadłem do pisania i przypomniałem sobie, jak dawno, dawno temu, za siedmioma górami i siedmioma morzami, a dokładnie na Krecie, wypożyczyliśmy ze znajomymi samochód hyundai pony. Co to był za szmelc! Teraz pony kojarzy się wyłącznie z kucykami dla małych dziewczynek. Ale wówczas Hyundai właśnie tym modelem próbował zainteresować Europejczyków. W Grecji się udało. Pony królował na wąskich uliczkach wyspy, głównie dlatego że był tani. Potem wyroby koreańskiej firmy stawały się coraz lepsze. Aż wreszcie stały się tanie i dobre. Dziś są tylko dobre, bo już nietanie.

Do tych nietanich aut zalicza się także model, którym miałem okazję jeździć. Dodam, że z
[pozostało do przeczytania 77% tekstu]
Dostęp do artykułów: