Misja skończona

Dziś wpadło mi do głowy słowo „skończony”. Właśnie ono ułatwi mi opisanie samochodu, który stanie się ikoną motoryzacji. Nie mam co do tego żadnych wątpliwości. Jeszcze kilka lat temu każdego, kto powiedziałby mi, że napiszę dobre słowo o produktach Land Rovera, nazwałbym skończonym idiotą.

Miałem bowiem model tej firmy, który zszargał mi nerwy, bo psuł się właściwie na każdym rogu ulicy. Na trasie szybkiego ruchu niejednokrotnie nie mogłem zmienić biegu, a gdy udało mi się wrzucić luz i doturlać do pobocza, cieszyli się wszyscy posiadacze lawet. Kilkakrotnie nawalał ABS. Deskę rozdzielczą non stop rozświetlały awaryjne lampki. Silnik żył własnym życiem i od
[pozostało do przeczytania 76% tekstu]
Dostęp do artykułów: