Cień Hodży i zegarek Busha

Nie znam takiego drugiego proamerykańskiego kraju w Europie jak Albania. Choć w tej miłości kryje się też wyrachowanie, bo gdyby nie Stany, Albania nie należałaby do NATO, a Kosowo nie ogłosiłoby niepodległości, w każdym razie nie tak szybko

Tirana wita chłodną zimową nocą. Znów jestem w Albanii, niegdyś kraju za najbardziej stalową kurtyną – i to z obu stron komunistyczną. Dziś ten ponoć jeden z dwóch, obok Mołdawii, najbiedniejszych krajów Europy już nie jest pod wpływem czerwonego cienia dyktatora Envera Hodży. Towarzysz Hodża nie kłaniał się Moskwie, ale Marksowi jak najbardziej, i to w najbardziej ortodoksyjnej formie jego ideologii. Dziś już nikt nie
[pozostało do przeczytania 75% tekstu]
Dostęp do artykułów: