To nie jest film dla lemingów

Państwo zawiodło. W dodatku państwo amerykańskie. W ciągu niecałych 15 minut najbardziej strzeżony (pewnie poza Kremlem) obiekt na świecie – Biały Dom – wpada w ręce komanda z Północnej Korei. Uwięziony zostaje prezydent, na oczach kamer dokonuje się egzekucja wiceprezydenta, a sekretarz stanu zostaje boleśnie sponiewierana. Efekt zaskoczenia – dotąd coś takiego trudno było sobie wyobrazić – współdziała z wewnętrzną zdradą. Tu jednak podobieństwo filmu „Olimp w ogniu” do rzeczywistości się kończy. Maszyneria państwowa rusza mimo utraty kierownictwa, władze przejmuje przewodniczący Izby Reprezentantów – prawdopodobnie z opozycyjnej partii. To jednak nie ma znaczenia. W stanie zagrożenia nie
[pozostało do przeczytania 64% tekstu]
Dostęp do artykułów: